Wyniki wyszukiwania dla zapytania: wielkanocne powiedzenia

Ja wracając do tematu:) Chciałam sie trochę pochwalić ;) Początkowo "eksia"
miała pewne obawy, ale (chyba) kiedy zauważyła, ze wszystko jest ok, nie robiła
przeszkód zeby Mała przebywała z nami (również ze mną). Muszę powiedzieć, ze
włożyłam sporo wysiłku, zeby te układy były jak najlepsze i najzdrowsze, długo
by gadać...ale ostatnio bardzo namacalnie zauważyłam efekt. Esia nie chciała na
świeta wielkanocne puscic Małej do babci, gdzie my przebywalismy. Powiedziała
jednak przez telefon, ze z ojcem moze się spotkać i ze mną oczywiscie też(w
rezultacie poszlimy na dłuuugi wiosenny spacer). Dla mnie prawdziwy sukces!! :)
Oczywiscie nie jest zupełnie rozowo, ale ja ciesze się, ze udało się
przynajmniej to osiągnąć:)


MAMO...

Cóż, może to trochę smutne, ale z mamą M mam lepszy kontakt niż z własną...
Świetnie się rozumiemy, jest moją przyjaciółką - zawsze mogę na nią liczyć,
oddała by rodzinie ostatnią koszulinę. Pełna taktu, ma wielkie poczucie
sprawiedliwości, nigdy w nic się nie wtrąca - jedynie coś czasem delikatnie
sugeruje. Czasem aż się na nią wkurzam, bo całą jej egzystencję można
podsumować stwierdzeniem "przepraszam, że żyję". I jeszcze nie zdażyło się, by
w jakimś rodzinnym sporze brała stronę synka - zawsze jest odwrotnie! ;) Jest
cudną babcią dla wszystkich swoich wnucząt, a przede wszystkim wartościowym
człowiekiem: pełnym miłości i poświęcenia.
Nie zapomnę jak kiedyś przyszła do mnie do kuchni, to była nasza wspólna
pierwsza Wielkanoc (zawsze święta spędza z nami, drugi syn lata do teściów),
wtedy (przed ślubem) mówiłam jej jeszcze "pani". Wzięła moją dłoń w swoje i ze
łzami w oczach powiedziała "dziękuję ci za mojego syna. Za te święta, których
on, gdy wyszedł z domu rodzinnego, już nigdy nie miał. To jego pierwsza
rodzinna Wielkanoc". Wtedy się dowiedziałam, że przez 6 lat eks nie zrobiła ani
razu świąt w ich domu - szli do jej matki a potem, gdy już mieli kryzys i
wtedy, gdy M był przykuty do łóżka - chodziła sama, on siedział w domu i gapił
się w sufit.

To, że teraz "mamo" tak naturalnie przechodzi mi przez gardło, to dla mnie
niesamowita odmiana biorąc pod uwagę fakt, że moje pierwsze małżeństwo rozpadło
się przez byłą teściową (te z kawałów przy niej to pikuś! ;) ).

Witam w kolejną niedzielę, ta przynajmniej sprawia wrażenie wiosennej. Ciepło,
słoneczko prześwituje przez chmury. I wszystko byłoby takie spokojne, gdyby nie
to, że do pracy muszę jechać. Ale następną niedzielę mam wolną(czego nie mogę
powiedzieć o Poniedziałku Wielkanocnym).
Oj! poszłoby się na dłuższy spacerek, ale...
Miłej niedzieli !!

Oczywiscie ,nie poszcza tak wstrzemiezliwie jak Polacy.
Ale ze spozywaja duzo ryb i sledzi w roznych postaciach to niechcaco mozna by
bylo powiedziec,ze poszcza przez przypadek.
Wielkanoc najbardziej widac na zewnatrz domu,wystawiaja donice z zoltymi
kwiatami;bratkami,zonkilami,
drzewa ubieraja w farbowane piorka na rozne kolory,

W domu tez sa akcesesoria wielkanocne;serweteczki,garnuszki,ozdobki w formie
kurczaczkow i zoltych kolorach.

Jedzonko,szynka,duzo sledzikow,losos w roznej postaci,pieczenie,paszdety domowe.
Traktuja te swieta jako wolny dzien od pracy i wypelzaja do pracy w ogrodach.

Sa organizowane coroczne rundy ze sztuka;rozne wernisarze, wystawy
malarskie,rzezbarskie,
wszystko co zwiazane z praca rak - bardzo ciekawe.
Okazja do spotkan rodzinnych i towarzyskich.

To chyba wszystko w duzym skrocie,jak zobacze cos nowego to dopisze.


Czyli Dzień Śmierci Jezusa jest mniej ważny ???
Czyli Wielki Piątek - dzień męki i śmierci Chrystusa albo Wigilia Narodzin
Chrystusa są dniami mniej ważnymi dla polskiej hierarchii katolickiej?

Bo prawda jest taka, że większość polskich kobiet - takich zwyczajnych -
pracujących Matek-Polek nie ma w tych dniach nawet chwili na zadumę, tylko
sprząta, gotuje i to po iluś tam godzinach ciężkiej pracy...Wolne w te dni
BARDZO by się przydało - każdej katolickiej rodzinie w Polsce.

Ale jak zawsze panów obłudników los kobiet i prawdziwe problemy polskich rodzin
mało obchodzą...

Nie mówiąc już o problemach ludzi, którzy muszą na święta dojechać do swoich
rodzin kilkaset kilometrów - a na urlop nie mają szans!

A ponadto - cóż ciekawego powiedzą nam ci panowie w święto Trzech Króli na
kazaniu - ano, z góry można przewidzieć co - będzie o in vitro, aborcji,
eutanazji i grzechu nieczystości - tak jak w ostatnie Boże Narodzenie, ostatnią
Wielkanoc itd. itd. - albowiem każdy z tych tematów bez wyjątków w oczach
hierarchów ma wiele wspólnego ze Świętem Trzech Króli i wszystkimi innymi
Świętami (łącznie z 3 maja, 15 sierpnia czy 11 listopada). A może odczytają nam
kolejny list rektora KUL-u - tradycyjnie już stanowiący bełkot totalny, zlepek
kilkunastu niepowiązanych ze sobą akapitów, zakończonych prośbą o... (he, he -
no o co?)

Starszy pan dzwoni z Phoenix do swojego syna w NY i mowi:
- John, przykro mi jesli zepsuje Ci dzien, ale musze Ci cos powiedziec.
Twoja matka i ja postanowilismy sie rozwiesc. Doszlismy wspolnie do wniosku, ze
45 lat to wystarczajaca ilosc czasu i nie ma co sie wiecej ze soba meczyc.
- Ale tato! Co Ty opowiadasz!?
- No niestety, ale juz nawet patrzec na siebie nie mozemy, a zreszta nie
chce mi sie nawet o tym gadac, wiec moze Ty zadzwon do swojej siostry do
Chicago i jej o tym powiedz- Stwierdzil ojciec i odlozyl sluchawke.
Syn caly przejety dzwoni szybko do siostry i wola:
- Mary, nasi starzy chca sie rozwiesc!
- Co?? O nie, nie pozwole na to! Dzwonie do nich.
Odklada sluchawke i dzwoni do Phoenix.
Odbiera jej ojciec, ale Mary nie dopuszcza go do glosu tylko wola:
- Tato! Nie mozecie sie rozwiesc! Nie robcie nic dopoki mnie tam nie ma.
Zaraz dzwonie do Johna i jutro u was jestesmy. Wszystko wspolnie sobie
wyjasnimy i na pewno bedzie dobrze.
TYLKO NIC NIE ROBCIE BEZ NAS! - po czym sie rozlacza.
Ojciec odklada sluchawke po czym odwraca sie do swojej zony i mowi:
- Zrobione, beda na Wigilii, tylko co wymyslimy na Wielkanoc?

Rockowa impreze? To tak jak by zakazac jakis np. procesji wielkanocnej i
powiedziec ze w zamaan da sie parade Hary Kriszny... Swoja droga z tym impetem
to troche przesada, daliscie ciala juz rok temu. A Kropie parade lodzianie
befda pamietac do konca, co by dobrego dla tego miasta nie zrobil, chyba ze ja
wesprze i reaktywuje

Jest spora szansa...
... że będę jechał samochodem z Łodzi w Sokoliki (okolice Wałbrzycha) via
Wrocław w wielką sobotę (10 kwietnia) BARDZO RANO (wyjazd, powiedzmy, godzina
6). Powrót, również via Wrocław w poniedziałek wielkanocny wieczorem/ późnym
wieczorem.
Jesli będę miał samochód, to na pewno również co najmniej jedno miejsce w nim
na odcinku Łódź-Trzebnica. Z Trzebnicy do Wrocławia można się (ostatecznie, bo
być może będize luz) stłoczyć na te parę kilometrów (dosiada się jedna osoba).

Zainteresowana?

Moja córka miała chrzciny w Niedzielę Wielkanocną w Kościele w Konstantynowie -
ksiądz powiedział, żę koszt chrztu to 100 zł i tyle zaplaciliśmy. Formalności 2
tygodnie wcześniej /kartki do spowiedzi dla rodziców i chrzestnych oraz trzeba
było przynieść zaświadczenia o tym, że można być chrzestnym ze swoich parafii/

Słoiczek tabletek ver. 2.0
...minął rok... Łykanie ćwiartek tabletek spodobało się staruszkowi,
podreptał więc do lekarza po kolejny słoiczek. Dostał ich trochę mniej
(powiedzmy ok. 91). Dalej cytuję andy'ego:
"Lekarz przepisał pacjentowi słoiczek tabletek, które ma brać po ćwiartce
dziennie. Pacjent przyjął następującą strategię: wyciąga codziennie tabletkę
i jeżeli jest to cała tabletka (tak będzie na pewno pierwszego dnia) dzieli
ją na połowy, jedną połówkę odkłada do słoiczka, drugą połówke dzieli na
ćwiartki, ćwiartkę odkłada do słoiczka, a ćwiartkę łyka.
Jeżeli wyciągnie połówkę to dzieli ją na ćwiartki, z których jedną odkłada do
słoiczka, a drugą połyka. Jeśli wyciągnie ćwiartkę to po prostu ją połyka.
Zakładamy, że cały czas rozkład tabletek w słoiczku jest przypadkowy (każdego
dnia słoiczek jest dokładnie wstrzasany)."

Staruszek łyka ćwiartki od początku roku, OSTATNIĄ ćwiartkę zażyje 31 grudnia
(zakładamy, że dożyje).

Przeprowadziłem trochę symulacji i widzę, że w początkach marca tabletek
każdego rodzaju będzie (mniej więcej) po równo, zaś maksimum ćwiartek
wypadnie na Wielkanoc. Całe tabletki są w słoiku i po Bożym Narodzeniu...
Dzielenie tabletek jako żywo przypomina mi reakcje następcze:
A

W kościele bywam z rzadka i zwykle z potrzeby a nie przymusu. Potrzeby mojej,
mojej żony, potrzeby wypełnienia tego, że zobowiązałem się wychować dziecko w
wierze. Kościół łomiankowski z nadętym księdzem moich potrzeb nie zaspokaja. Po
kolędzie ksiądz do nas nie dotarł, bo... się nie zapisaliśmy. Ponieważ szanuję
wtedy, gdy mnie szanują, uznałem, że mam go w d... Ksiądz Proboszcz w Burakowie
powiedział, że ochrzci moją córkę, ale musi mieć pismo z mojej parafii, czyli z
Łomianek. Pojechała tam żona, bo ja podobno jestem impulsywny. Dostała pismo,
ksiądz był nadęty, wręcz obrażony. Więcej tam nie pójdę. Zaczęło się źle od
pierwszego w Łomiankach święcenia wielkanocnego. Tłum dziki ludzi kłębił się w
hallu kościoła, bo cały budynek zamknięto. Zapytałem jakiegoś parafialnego
mądralę dlaczego - odpowiedział, że jest błoto i wierni by nanosili brudu.
Poradziłem mu, żeby w takim razie odprawiano tylko msze polowe - na schodach,
bo jak wierni brudzą, to wiernych w ogóle nie należy wpuszczać za próg. Nadął
się. Taka to widocznie tradycja w tym kościele.

To cudownie, że możesz liczyć na pomoc swoich rodziców i masz w nich oparcie.
Jeśli Twoja mama powiedziała, że możesz mieszkać u nich to moim zdaniem nie ma
na co czekać. Po świętach powiesz, że jeszcze nie teraz, że przeprowadzisz się
po nowym roku, potem powiesz, że po karnawale, potem po Wielkanocy... i tak
miną latka a Ty cały czas będziesz tkwiła w tym związku.

Jest takie stare powiedzenie, że czysto jest nie tam gdzie dużo sprzątających a
tam gdzie mało brudzących. Niestety, jest Pan przedstawicielem osób nie
liczących sie z innymi - mam psa, pies musi się załatwić więc niech to robi tam
gdzie chce a ja po nim nie sprzątnę. Trudno. Jesli tacy są ludzie nie miejmy
pretensji, że zyjemy w brudzie i smrodzie, wszędzie walają się psie odchody,
których ja się brzydzę, i mam do tego prawo. Pan z pewnościa nie miałby ochoty
ubrudzić się fekaliami mojego dziecka. Ja , gdy syn był mały, wysadzałam go w
domu i nikogo na nieprzyjemne zapachy i widoki nie narażałam. Tak postepują
kulturalni ludzie.
Jakakolwiek dyskusja z Panem jest bez sensu. Przeżył Pan ileś lat w
przeświadczeniu, że nie należy liczyć się z innymi i pewnie Pan taki umrze.
Życzę aby na wielkanocnym spacerze z psem nie wdepnął Pan w wielką psią kupę,
którą pozostawił po sobie inny pies.,

Gość portalu: Polak napisał(a):

> Dziękuję za informacje. Nie wiedziałem, że nazywa się
> to "Powstaniem Wielkanocnym".
> Jeśli chodzi o eksterminacje to właśnie dokładnie takie
> działania Rosjan mają miejsce w Czeczeni. Pacyfikacje wsi,
> aresztowania i wywożenie ludzi nie wiadomo dokąd, obozy
> filtracyjne, masowe mordy, tortury, gwałty i pospolity rabunek.
> Nie wspomnę już nawet o sposobie traktowania ludzkich szczątków.
> Jak się to zatem powinno nazywać jeśli nie eksterminacja?
> Zachęcam do dokładniejszego przeglądania informacji pochodzących
> z różnych źródeł. Nie tylko tych sympatyzujących z Rosją.
> Pozdrawiam.

To są skutki wojny partyzanckiej. Podobnie postępowali
Amerykanie w Wietnamie, a chyba nie powiesz, że ich
celem była ekterminacja Wietnamczyków. Zresztą to samo
robili Francuzi w Algierii.
Ofiarami ostatniego wybuchu są głównie czeczeńscy
milicjanci. Prawda jest więc jak zwykle bardziej złożona,
żeby ją traktować hasłowo.

Prawdziwy przywodca !!!
Prezydent nie może opierać swej polityki na opinii grup ludzi,
bez względu na to jak licznych - powiedział Bush. - Podejmuję
decyzje, kierując się bezpieczeństwem Amerykanów. Wojna wciąż
jest ostatnią opcją - dodał Bush. - Jednak nie uchylę się od
niej, jeśli uznam, że to jedyny sposób na zapewnienie
bezpieczeństwa obywatelom.

TAK POSTEPUJE PRAWDZIWY PRZYWODCA, NIE COFA SIE PRZED BANDA
PACYFISTO-KOMUNISTOW I STAWIA SPRAWE TWARDO !
TAK ROBIL REAGAN W LATACH 80, GDY NAKRECIL TAK SPIRALE ZBROJEN
ZE ZSRR NIE WYTRZYMAL GOSPODARCZO I PADL BEZ JEDNEGO WYSTRZALU !
A GLUPIE LEWAKI KRZYCZELI, DARLI RYJE W MARSZACH WIELKANOCNYCH
ORGANIZOWANYCH PRZEZ SOWIECKIE AGENTURY, A ON ROBIL SWOJE I CALE
SZCZESCIE !!! BRAWO BUSH !!! TAK TRZYMAJ !!!

A poza tym to dowod ze Dubya jednak probuje wlaczyc ONZ, choc
nie musi !!, jesli ONZ zawiedzie teraz w sprawie Iraku, bedzie
nic nie liczacym sie (juz jest) klubem dyskusyjnym dyktatorow i
chorych na dawna swietnosc frustratow typu Chirac !

galaxy2099 napisał:

> Jak to Lenin o tobie mowil ?
> POZYTECZNY IDIOTA.

Jeszcz Lenin mawial Kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam.
Ten gosciu juz nie zyje wiec nic mi nie powie ale ja ci moge
powiedzic bys zalapal sie z Lysym na Wegry.
>
>
> Gość portalu: nie jest za pozno napisał(a):
>
> > Gość portalu: Lysy napisał(a):
> >
> > > Niezle napisane, a co na to wy wszawi 'pacyfisci'
> > > Hitler, Stalin, Brezniew, Kim, Pol-Pot, Ho-Szi-Minh
kochali
> > > pacyfistow, nic dziwnego oni ulatwiali im robote. Sowieci
> > > finansowali slynne 'marsze wielkanocne' a Hitler wspomagal
> > > pieniedzmi angielskich pacyfistow i kapitulantow w 39/40 !
> > > Nic dziwnego ze Lenin nazwal takich 'pozytecznymi idiotami'
> > > Jakos nie widze by te debile domagaly sie czegokolwiek od
> > > Sadama !
> > > A na widoktej kretynskiej manifestacji antywojennej z
lutego w
> > > Warszawie oraz ilosci niesionych tam (bez niczyjego
przymusu)
> > > czerwonych flag Bierut i Gomulka musieli w piekle z
radosci
> > > tanczyc foxtrota !
> >
> > Na Wegrzech sa bazy dla uchodzcow z Iraku. Sa oni
przgotowywani
> > by u boku "niezwyciezonej" US Army niesc "wolnosc i
demokracje"
> > dlategoz kraju. Jakos brakuje kandydatow ale ktos o twojej
> > determinacji na pewno by sie im przydal. Tylko sie pospiesz
bo
> > moze byc za pozno.

Jestem Polakiem, a moja babcia opowiadała mi jak ukraińcy z UPA
przybijali ludzi do ścian domów na podobieństwo chrystusa i
przecinali na pół piłami do drewna. To była prawda i trzeba to
powiedzieć. Ale też prawdą jest, że byli ludzie porządni i nie
mający skłonności do mordu. Sam znam miejscowość gdzie jest
50%/50% polaków i tzw. ruskich. Wszyscy żyją zgodnie i szanują
się, swoje tradycje i święta. W starozakonne Boże Narodzenie i
Wielkanoc nikt nie pracuje i nawet ludzie starają się nie
hałasować. O tym, że się odwiedzają i pobierają nie muszę chyba
dodawać. Pod wpływem propagandy nacjonalistycznej i braku
szacunku dla innych rodzą się właśnie takie zbrodnie jak
Tragedia Wołyńska. To są trudne sprawy a ja osobiście uważam,
że co prawda zapomnieć nie wolno ale trzeba szukać porozumienia
bo za dużo mamy związków z Ukrainą niż punktów podziału. A
jeśli chodzi o Rzeszów to faktycznie po akcji "Wisła" niewielu
ukraińców tam zostało.

Gość portalu: Majcher napisał(a):

> Jestem Polakiem, a moja babcia opowiadała mi jak ukraińcy z UPA
> przybijali ludzi do ścian domów na podobieństwo chrystusa i
> przecinali na pół piłami do drewna. To była prawda i trzeba to
> powiedzieć. Ale też prawdą jest, że byli ludzie porządni i nie
> mający skłonności do mordu. Sam znam miejscowość gdzie jest
> 50%/50% polaków i tzw. ruskich. Wszyscy żyją zgodnie i szanują
> się, swoje tradycje i święta. W starozakonne Boże Narodzenie i
> Wielkanoc nikt nie pracuje i nawet ludzie starają się nie
> hałasować. O tym, że się odwiedzają i pobierają nie muszę chyba
> dodawać. Pod wpływem propagandy nacjonalistycznej i braku
> szacunku dla innych rodzą się właśnie takie zbrodnie jak
> Tragedia Wołyńska. To są trudne sprawy a ja osobiście uważam,
> że co prawda zapomnieć nie wolno ale trzeba szukać porozumienia
> bo za dużo mamy związków z Ukrainą niż punktów podziału. A
> jeśli chodzi o Rzeszów to faktycznie po akcji "Wisła" niewielu
> ukraińców tam zostało.

jasne...zgadzam sie z toba w 100%..tylko ze na Wolyniu tez byly mieszane
malzenstwa :)

Chryste...ANka....
Co ma swiąteczne ciasto do galerii sztuki???
Te z kapciami stały jak stoją a te sprzedazowe maja się świetnie i nic nie
wskazuje na ich upadek.

Co to za bzdura, że obyczaje zanikają w Niemczech a w Polsce nie. Otóż tak się
składa, że wielkanocne obyczaje od zawsze sa w Europie Środkowo-Wschodniej
bogatsze niż na Zachodzie. Nie powiesz mi, że w Niemczech istnieją jakieś
tradycje malowania pisanek...

Jakoś dziwnym trafem Alzacka choinka nie zanika i się nawet nieco
rozpowszechniła?

A biznes zawsze wykorzystuje tradycyjne okazje w celach handlowych - tak to
jest w kapitalizmie od dawna. Nie widzę w tym żadnego zagrozenia - kto nie
chce, nie kupuje.

Co do choinki
to poza wersja skomercjalizowana inne obyczaje z nia zwiazane w Niemczech tez
upadaja. Niewiele osob je tradycyjne dania, zna jakies ciekawe przepisy. Koledy
malo kto pamieta.

A teraz z innej beczki. Ostatnio na niemieckim pytalismy kolege Hiszpana (o
przepraszam katalonczyka) o tradycje jego narodu zwiazane ze swietami
wielkanocnymi. Zdaje sie ze w Hiszpanii to tez b. wazne swieto- nie tylko na
zachodzie :) przynajmniej tak to pamietam ´z ulicy´ i opowiesci przyjaciol.
Otoz nasz bohater nie mogl nic powiedziec bo jak stwierdzil ´jego rodzina nie
jest katolicka- wiec on nie wie`.
Pieknie - prawda? Zreszta tyle samo mial do powiedzenia o hiszpanskich deserach :)

_________Pacyfy__zaczynaja__maszerowac_____tfuuuu_

Marsze pacyfistów w Niemczech
2004-04-08

W Niemczech rozpoczynają się tradycyjne Marsze Wielkanocne, organizowane
przez ugrupowania pacyfistyczne.

Do poniedziałku zaplanowano zloty i wiece w 60 miastach na terenie całego
kraju. Będą im towarzyszyć i nabożeństwa i sztafety rowerowe.

Niemiecki ruch pokojowy będzie protestował przeciwko amerykańskiej doktrynie
wojen prewencyjnych, która znalazła wyraz w ubiegłorocznym ataku na Irak,
przeciwko NATO, a także udziałowi Bundeswehry w operacjach za granicami
Republiki Federalnej.

Szef biura koordynujące akcji, Manfred Stenner, powiedział we Frankfurcie nad
Menem, że niemieccy pacyfiści zamierzają wykazać, iż zagrożenie
terrorystyczne na całym świecie to po części efekt "chybionej globalnej
polityki Zachodu".

Lopez,

dzięki za post i zaproszenie do dublińskich pubów:) Ja wiele rozmawiam z
ludźmi, Irlandczykami i obcokrajowcami. Chciałbym jedną rzecz Ci powiedzieć,
nie tyle o Iraku, co w ogóle: jeśli ktoś dorosły, z jakimś doświadczeniem,
wykształceniem i sumieniem ma odmienny pogląd na sprawy niż ty, spróbuj to
uszanować. Nie załatwisz tego ani obraźliwym słowem ani sugerowaniem, że ktoś
powtarza czyjąś propagandę. Sprawa jest dużo głębsza: największe autorytety na
świecie różnią się - nieraz skrajnie - w ocenie wojny w Iraku. Każdy z nas,
zwykłych śmiertelników, podejmuje jakąś decyzję w sumieniu, czym ta wojna jest,
czemu należy się sprzeciwiać, a co popierać. Możemy nie zgadzać się ze sobą,
wskazywać negatywne konsekwencję działań lub zaniechań w Iraku, itd, ale
sznujmy w sobie nawzajem osobiście wypracowane decyzje, nawet wówczas, gdy nie
są one wolne od niepewności czy błędu.
Pozdrawiam serdecznie i pogodnych świąt Wielkanocnych życzę.

Doceniam, Tomku, że próbujesz rozładować nastrój,
ale Danuś za mocno "umoczyła". Co zaś do pamięci, to 1967 rok wypada w
okolicach daty moich narodzin. Fascynująco brzmią co prawda teorie o wędrówce
dusz, ale w swoim przypadku, niestety, nie spostrzeglem wspomnień z
poprzedniego żywota. Deklaruję więc, że we własnym imieniu będę cytował menu
lat 70-tych, w imieniu zaś moich rodziców - wcześniejsze. Dość powiedzieć, że
moja starsza siostra wspomniała, że dopiero kiedy byłem mały, w domu zaczęło
się pojawiać masło - wcześniej po prostu dwojga ciężko pracujących (a
niepijących, Tomku, jak większość Polaków w twoim ujęciu...) ludzi nie była w
stanie zapewnić swoim dzieciom (ze mną - trójce) masła, a margaryna - jak
zapewne pamiętasz - nie przypominała w niczym "Bony", czy innych współczesnych
produktów...
Szynka - Wielkanoc i Boże Narodzenie...

Szaleństwo świętowania?
To, że Polacy uwielbiają świętować wiadomo od stuleci. Od dawna znane jest
nierozerwalnie towarzyszące świętowaniu powiedzenie: Zastaw się, a postaw się!
Obserwując ulice miasta a dokładnie sklepy, mam wrażenie, że przez dwa dni
Wielkanocnych Świąt mieszkańcom dwukrotnie powiększają się żołądki!? Czy przy
tych zakupowych szaleństwach a następnie po przetworzeniu tego wszystkiego w
pieczone mięsiwa, ciasta, sałatki i inne pyszności kulinarne pamiętamy
jeszcze o samej idei świąt, czy jest to jeszcze jeden najzwyklejszy powód
wyłącznie do wielkiego, zbiorowego... obżarstwa?

Dlatego nie lubię świąt! Czy jestem w tym stwierdzeniu osamotniony?

Pozdrawiam serdecznie i świątecznie wszystkie babcie, mamy i żony uwijające
się od kilku godzin w kuchni - przy garach!

Wielkanocny konkurs w pałacu
Wszyscy którzy mają możliwość powinni to zobaczyć! W naszym powiecie
jeszcze ludzie, ktorzy potrafią to robić. A przy okazji mozna zobaczyć rycinę,
przdstawiającą budowę płacu na fundamentach zamku piastowskiego.
www.zary.com.pl/index.html?operation=100&nv_alp=0&nv_art=0&article_id=7795&category_id=6

Kapelan z Zagania
Diało się to kilka lat temu.Byłem chory na schizofrenie a ponieważ nie miałem
pieniędzy na łapówki to trafiłem do wojska.Czułem się fatalnie jak tylko
człowiek z psychozą może się czuć.Postanowiłem wysłać list do bp.Głodzia
który wuwczas był generałem żeby mnie wypuścił bo oszaleje (co było kłamstwem
ponieważ już dawno oszalałem).Odzew był taki że do mojej jednostki (Żagań Las
2423)przybył ks.Kapelan przysłany przez biskupa z pytaniem czy jest żołnież
Waligórski (po stwierdzeniu żołnierz już wiedziałem że z wypuszczenia mnie z
wojska nic nie wyjdzie).Wzioł mnie na osobność do pokoju i powiedział że ma
kawałek mojego listu.Stwierdził że to że oszaleje to jest szantaż i wogóle
list został wysłany z pominięciem drogi służbowej ale mi wyświadczy tą łaske
że nie powiadomi o tym moich przełożonych (a szkoda bo przełożeni dowiedzieli
by się co za z niego anans).Poza ty wypuszczenie z wojska byłoby nie w
porządku do moich kolegów (fajni mi koledzy przez rok służby wyżywali się na
mnie, biednym schizofreniku),no i sobie poszedł.No to dawaj piszę list do
innego księdza żeby mnie odwiewdził a był nim nie kto inny jak słynny
przyjaciel papieża i pisarz ks.Miczysław Maliński.Otóż ten ksiądz zamiast
zainteresować się moją sprawą przypuszczalnie zadzwonił do ks.Kapelana i
naopowiadał mu że jestem człowiekiem przetrąconym który nigdy sam nic nie
zrobił.To więc ks.kapelan powiedział otwarcie na spotaniu wielkanocnym i po
za tym dożucił porównanie że jestem teki jak szatan.

Ja moge powiedziec, ze tesciow wygralam na loterii. Przede wszystkim byli od
samego poczatku bardzo mna zachwyceni i bardzo sie cieszyli, ze Jun chce byc ze
mna. Ale to pewnie dlatego, ze rodzenstwu Juna sie do ozenku nie spieszy a
tesciowie bardzo juz chcieli wnuki. Nawet to, ze Jun jest tzw. chonan, czyli
pierwszy syn (11 pokolenie) nie przeszkadzalo. No, ale mimo wszystko to jest
Okinawa Po tych kilku latach wyrobilam juz sobie na tyle dobra pozycje w
rodzinie, ze tesciowie sluchaja moich rad. Mimo iz z moim japonskim dosyc
kiepsko to jakos sie dogadujemy. Przez te 5 lat co tu mieszkam ani razu nie
poklocilismy sie. Zawsze odnosza sie do mnie z szacunkiem i ja do nich tez.
Moja tesciowa tylko dobija to, ze nie lubie okinawanskiej kuchni i w ogole
jestem raczej uciazliwa jesli chodzi o jedzenie (mam kilka potraw ktore lubie i
moge je jesc na okraglo). Rowniez w wychowanie dzieci sie nie wtracaja. Tesciu,
jeszcze zanim dzieci sie urodzily nakupowal mnostwo polskich ksiazek. Bez
najmniejszych problemow moge chodzic do kosciola katolickiego z dziecmi, i co
roku bardzo ciesza sie na Wigilie i Wielkanoc. Naprawde sa bardzo fajni.

Francuska Wielkanoc
No tak, bukszpan !!! Dzieki Pirenejka.

Hmm..nie wiem dokladnie, bo moj ukochany Sebus jest niewierzacy ( wiec jego
rodzina nie obchodzi Swiat.
Jedyne co moge powiedziec, to to, ze mnie sie wydaje, ze te swieta nie maja
takiego aspektu religijnego jak u nas.
Nie ma rezurekcji (nawet w polskim Kosciele msza jest na 9.30), Polacy swieca
jajka, ale Francuzi nie maja tej tradycji.
Oni maja pelno komercji: czekoladowe jajka, zajace, pelno zolto-zielonych
dekoracji...i tyle.
Nawet normalnych pocztowek w rozsadnej cenie nie moglam znalezc, bo jedyne co
maja to kaarnety rozkladane z kurczakami za 3-4 euro !!!
No tyle to ja na kartke nie wydam ))

Slub w Wielkanoc?????
Sluchajcie, zastanawiamy sie z Sebkiem nad data slubu....
Myslelismy o Wielkanocy, macie moze pod reka kiedy wypada w przyszlym roku?
Jakos pod koniec marca podobno, ale kiedy dokladnie?

Aha, i powiedzcie: slub w Wielkanoc bierze sie w Niedziele czy w Poniedzialek?

kasienka80 napisała:

> Sluchajcie, zastanawiamy sie z Sebkiem nad data slubu....
> Myslelismy o Wielkanocy, macie moze pod reka kiedy wypada w przyszlym roku?
> Jakos pod koniec marca podobno, ale kiedy dokladnie?
>
> Aha, i powiedzcie: slub w Wielkanoc bierze sie w Niedziele czy w Poniedzialek?

Ja też radzę Niedzielę, w te Poniedziałki, to różnie bywa a i goście mogą się
stresowac, z naszymi wielbicielami tradycji nigdy nic nie wiadomo. Tylko, czy
wtedy urzędy pracują? Nawet nie wiem, szczerze mówiąc...

No to ja wam kochani zamiast przepisow opowiem o swoich największych wpadkach
1. Dostałam przepis na fantastyczny tort z polewa orzechową. Zrobiłam go jako
niespodziankę na urodziny ojca. Wyszedł rewelacyjnie. za miesiąc byly urodziny
męża, więc ja do pieczenia tortu.Wsadziłam do piekarnika, kręcę masę.
Wyjmuję... a tu taki dysk olimpijski.A za parę godziny goście. dobrze, że
pogotowie p.t. teściowa zadziałało i był tort, tyle,że nie mój.
2.Szarlotka-pychotka, rewelacja, na herbatkę, no myślę nareszcie coś dla
mnie.mama poprosiła mnie o upieczenie jej, na obiad po pogrzebie dziadka.Nie
powiem, pięknie pachniała, ale miała konsystencję budyniu,jablka chyba były za
mokre.wyjedliśmy ja prosto z brytfanny.
3.Dostałam taką szklana formę do baby, a w dodatku kupiłam nową kuchenkę
zelektrycznym piekarnikiem. Pierwszy wypiek, baba drożdzowa, rodzynki, skorka
etc. Mniam. No to ja zaproponowałam mamie, ze na Wielkanoc to ja
upiekę...wszystko bylo jak trzeba, drożdże świeże, mąka ugrzana, babna rosła,
Eeeech, zamiast ok 30 cm wysokości miała 10.
No więc dałam sobie spokój...bo nie chce kusić losu.Ale czytam z przyjemnością
i uruchamiam wyobraźnię.

Jeden samochód to nawet próbował zabić le mężą. Kupiliśmy nówkę, peugeota 405
combi. Syn podstawowy miał lat 10, Felix jeszcze był baleronem, pies pierwszy
już też się pojawił i byłam w ciąży z Dziecinką. Najpierw po 25 000 km. zdechł
silnik. Wymienili za friko, bo wada fabryczna to była. Z tym że za rękodzielo
mechaników już trzeba było zapłacić. Pół roku później, kiedy już nie chodziłam,
a taczałam się, pojechaliśmy po ostatnie przedporodowe zakupy. I jak le mąż
ładował je do bagaznika, to klapa go zaatakowała. Zalał się krwią, ale chciał
jechać do domu (wtedy jeszcze nie miałam prawa jazdy). Oczywiście powiedziałam
że po moim kulistym trupie i odesłałam go do apteki. Wypatrywałam go i nagle
zobaczyłam na parkingu gigantycznego królika. Nadchodził mój mąż, któremu łeb
obwiązano jak wielkanocne jajo z wielką kokardą na czubku głowy. O mało nie
umarłam z radości. On zresztą też słaniał się ze śmiechu. Niemniej 7 szwów na
łeb trzeba było założyć i zastrzyknąć go kilka razy tetanosową szczepionką.
okazało się że była to kolejna wada fabryczna.

Próbowałam homeopatii u starszej córki.Mieszkam w Poznaniu i polecono mi lekarza
zajmującego się własnie tez homeopatią. Był długi wywiad, dobranie
granulek...Powoli odstawiałam (nie ukrywan ze strachem) tradycyjne leczenie...
Efekty były zachęcające. Dziecko pomimo pójścia do przedszkola przez rok nie
miało powazniejszych infekcji nawet w okresach zaostrzeń, tzn w maju i
pazdierniku. Urodziłam druga córeczkę. Kiedy malutka miała 2,5 m-ca, starsza
"przyniosła" z przedszkola zapalenie oskrzeli i po kilku dniach (pomimo
antybiotyków) wylądowałysmy w szpitalu. Mała miała za duże zmiany w oskrzelach,
żeby leczyć ją w domu, a że nie miał kto sie zająć starszą w domu,we trzy
spędziłyśmy Wielkanoc na oddziale szpitalnym . dzieciaki nafaszerowano dozylnie
sterydami i antybiotykami.. plus inhalacje, oklepywanie, itp... Po wyjsciu ze
szpitala wróciłam do tradycyjnego leczenia starszej w okresie zaostrzenia, tzn
inhalacje z Pulmicortu i Berodualu, potem wziewy, claritine, itd. Stwierdziłam,
że póki młodsza nie podrosnie nie mogę sobie pozwolić na niefarmakologiczne
leczenie starszej. Najadłam sie w tamtym roku strachu i pomimo, iż widziałam
fajne efekty po homeopatii, to wiem, że w pewnych momentach on sobie nie
poradzi. Nikt mi nie powiem że zaawansowane zmiany w oskrzelach, płucach u
małego dziecka można wyleczyć homeopatią.
A poza tym nie potrafiłabym zrezygnowac ze szczepien. Czy jest na forum ktoś,
kto zrezygnował z podstawowego kalendarza szczepien, bo tak zalecają homeopaci?

Pewnie juz w Polsce jestes, ale...napisze.
Z Porlamar do Caracas mozna samolotem leciec, ale w wysokim sezonie
ciezko dostac bilety lotnicze..Lot trwa tylko 45 minut.
Druga mozliwosc dostania sie do Caracas, to prom expres szybki-2 godziny -
drozszy, lub wolny tanszy-okolo 4 godzin do Puerto La Cruz, a stamtad taksowka
lub autobusem do Caracas- okolo -4 godzin jazdy.
Musisz miec kopie paszportu zeby kupic bilet na prom, lepiej miej ta kopie
stajac w DLUUUUUUUGIEJ kolejce do kasy, bo jak dojdziesz do kasy to Ci
kasjerka powie ze chce kopie paszportu i stracisz kolejke szukajac
kserokopiarki .
Coz jeszcze.. w Venezueli sezon wakacyjny trwa od 15 lipca do 15 wrzesnie,
ciezko wtedy o bilety lotnicze na wyspe Margarita Island i bilety na
prom.Wysoki sezon maja tez na swieta Bozego Narodzenia i Wielkanoc.
Mieszkam w Venezueli na wyspie Margarita Island, jak macie pytania to
piszcie...nawet moge Was zakwatrerowac bo mamy 2 mieszkania na wyspie dla
7 osob max i dla 5 osob max, plus 1 mieszkanie dla 7 osob max w Isla De
Oro w budynku na 6 pietrze, 150 metrow do morza.
serdecznie pozdrawiam
dankow

Witam beatucha1 bardzo mi miło może sie znamy z widzenia bo tez chodze do tej
przychodni, tylko do Bobojc, u Adamusa tez byłam pare razy i jakos nie zauważył
że dziecko ma skaze białkową. Chodziłam z nim od Wielkanocy bo był cały
wysypany i nikt mi nic nie mówił, kazali tylko natłuszczać skórę. Byłam u
dermatologa przy szkole muzycznej bo w dziecięcym facetka mi powiedziała że tam
szybciej sie dostanę i żezywiście, tego samego dnia mnie przyjeli. Pierwsza
pani doktor powiedziała że to skaza a dzisiaj po kontroli(inny lekarz) że to
grzybica a nie żadna skaza - już sama nie wiem co mam robić. Tomi pije bebilon
pepti tak jak kazali ale chyba odstawie bo nic innego mu po tym nie wchodzi,
zadne zupki- nawet te co sama dla niego gotuję. A co do lekarza, dowiedziałam
sie wczoraj że w przychodni przy Telekomunikacji na Wyszyńskiego jest dobry
lekarz (dwa w jednym) pediatra i dermatolog tylko musze się dopytać o nazwisko
bo mi z głowy wyleciało.
Dziekuję za odzew i może kiedyś spotkamy się na spacerku z bąblami.
Monika mamucia OLI (26 09 2001) i TOMIEGO (08 10 2003)
ps. powodzenia w staraniach z następnym )

też znam ten ból no ale ja niestety nieraz nie mogę wytrzymać nawet trzech dni
bez napadów no ale można powiedzieć że ja dopiero niedawno co wpadłam w to
bagno bo tyo trwa od świąt wielkanocnych bieżącego roku no ale niestety mój
organizm zaczyna juz szwankować do przeczyszczenia używam już coraz więcej
przeczyszczaczy no ale sama nie wiem jak mam sobię z tym poradzić bo chcę wyjść
z tego bagna zanim całkiem mnie wciągnie jeśli możesz to napisz ile masz lat i
kiedy zrozumiałaś że jesteś bulimiczką trzymam mocno za ciebie kciuki może
przynajmniej tobie uda się z tym wygrać buziaczki!!!!!!!!1

> Dziękuję miła Voluptas za odzew. Wesołych Świąt. Felixa Pascha?!?

nie, nie, przede wszystkim nie _felixa_, bo ten przymiotnik należy do dekl. III
i ma takie sami zakończenie we wszystkich rodzajach, czyli powiesz: felix
dominus, felix femina, felix verbum. Na -a zakończne są natomiast feminina
deklinacji I, w tym przymiotniki.
A co do słówka _Pascha_ - rzeczywiście, to najprostsze określenie Wielkanocy,
acz ja nie lubię słownika Winniczukowej, za to wolę określenia _sollemnes/festi
dies paschales_, albo _sollemnia paschae anniversaria_ - jak podaje Bielikowicz.
Trudno jest też zrobić kalkę polskiego "wesołych Świat", bo co to tak właściwie
znaczy - nie chodzi o to, żeby świętom było miło, ale żeby ktoś obchodził wesoło
święta. Myślę, że po łacinie potrzebny nam będzie w tym miejscu czasownik. Zatem
mogłabym powiedzieć: _sollemnes dies paschales sint tibi familiaeque tuae grati
et iucundi_ [z Coniunctivem optativem], albo też _sollemnia paschae anniversaria
bene ac pie coli_ czy też _sollemnibus paschae diebus otio fruere et
resurectione Domini nostri gaude_. Jak widzisz, po łacinie nie ma tej
skrótowości, jaką znajdujemy w j. polskim, ale raczej na dobre jej to wychodzi ;)
Ergo otio mensa poculo [sapienter!]utere, gaudio diem illam sollemnem orna et
felix es! ;)
voluptas

Gość portalu: Abe napisał(a):

> Na tęczę stanowczo za wcześnie.
> Ale nigdy nie ma złego czasu na dobre słowo - szczególnie podczas tej
> nawałnicy.
> Jest takie powiedzenie: co nas nie zabije, to nas wzmocni.
> A ja i tak nigdy nie byłam słaba Tyu. Uginam się tylko przed świństwem.
> Na chwilę.
> Dziękuję i pozdrawiam

Czy za wcześnie?
Sądząc z JAKOŚCI odgłosów burzy tudzież jej ciągłej bliskości - zapewne tak.
Ale zarazem - czekając na jej koniec możemy się nie doczekać. Dopóki istnieją
ludzie bez honoru i poczucia przyzwoitości - czekać można w nieskończoność.
Czy nie lepiej: "byka za rogi" i - opcja "ignore"?
Nie upieram się, ale weź pod uwagę i to.

A korzystając z okazji: zechciej przyjąć, proszę, "nieco" spóźnione, ale wciąż
świeże, bo serdeczne, życzenia bożonarodzeniowo-noworoczne, wielkanocne
i "ogólnorozwojowe" też!
Bo, jak przypuszczam, w bardziej stosownym czasie mogły nie dotrzeć.

Hmmm, jakby tu powiedzieć.....
Dzisiejsze święto nie jest takim uroczystym świętem katolickim.
Nie jest obchodzone jakoś szczególnie poza odwiedzeniem kościoła
i poświęceniem wianków. Od czasu urządzania dożynek w innym
terminie straciło nieco ze swej obrzędowości. Jest bardziej
uroczyste raczej na wsi (bo to tam są bliżej natury).

Zresztą katolicy nie są tak przywiązani do strony obrządku
i całego mistycyzmu z tym związanego jak to jest w tradycji
żydowskiej. Po za wielkimi świętami jak Boże Narodzenie,
Wielkanoc czy Boże ciało raczej świętuje się w Kościele
niż w domu.

Ale jak by co to zapraszam ...........
))

Gość portalu: XXL napisał(a):

Hmmm, jakby tu powiedzieć.....
Dzisiejsze święto nie jest takim uroczystym świętem katolickim.
Nie jest obchodzone jakoś szczególnie poza odwiedzeniem kościoła
i poświęceniem wianków. Od czasu urządzania dożynek w innym
terminie straciło nieco ze swej obrzędowości. Jest bardziej
uroczyste raczej na wsi (bo to tam są bliżej natury).

Zresztą katolicy nie są tak przywiązani do strony obrządku
i całego mistycyzmu z tym związanego jak to jest w tradycji
żydowskiej. Po za wielkimi świętami jak Boże Narodzenie,
Wielkanoc czy Boże ciało raczej świętuje się w Kościele
niż w domu.

Ale jak by co to zapraszam ...........
))

Oj, bo poczuję się zaproszona, i będzie kłopot ))
Grojse hucpe przeze mnie przemówiła.
Ja zaś ze swej strony - zawsze zapraszam...
dziękuję bardzo

Miriam )

_____KU PAMIĘCI _______CYTAT
lady_hawk napisała:

> > "Karminella zachwyca sie szabasowa odznaka na piersiach ptaka, co mu kocie
>
> > gowno z dzioba scieka. I to jest OK? "

> A jak bys zareagowal na zestawienie powyzszego nie z szabasem tylko
> wielkanocna swieconka? tez by bylo Ok?

Miriam napisała:

Oczywiście, droga Lady. Za ten pościk należy Ci się "szabasowa odznaka"
Powiedzmy, że wpinam w klapę twojej bluzeczki, igiełkę ale zakończoną piękną
kolią. Noś ją pod sercem i dbaj o nią ))

nie Carmina wymysliła szabasową odznakę, lecz Miriam. twoje rozważania hawka
są oparte na KŁAMSTWIE

Hiacynt

perfidny i klamliwy Hiacynt
Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

> lady_hawk napisała:
>
> > > "Karminella zachwyca sie szabasowa odznaka na piersiach ptaka, co mu
> kocie
> >
> > > gowno z dzioba scieka. I to jest OK? "
>
>
> > A jak bys zareagowal na zestawienie powyzszego nie z szabasem tylko
> > wielkanocna swieconka? tez by bylo Ok?
>
>
> Miriam napisała:
>
> Oczywiście, droga Lady. Za ten pościk należy Ci się "szabasowa odznaka"
> Powiedzmy, że wpinam w klapę twojej bluzeczki, igiełkę ale zakończoną piękną
> kolią. Noś ją pod sercem i dbaj o nią ))
>
> nie Carmina wymysliła szabasową odznakę, lecz Miriam. twoje rozważania hawka
> są oparte na KŁAMSTWIE
>
>
> Hiacynt

Znajdz ten post, ktory Miriam wspomina, ty pokrecie klodzki!

Dzięki za odpowiedź.
Muszę tu powiedzieć, że miałem okazję spędzić w Hiszpanii kilkanaście dni. Tak
więc odwiedziłem Bilbao na północy, Sevillę na południu oraz Barcelonę, Gandię
i Argelcilias nad M. Śródziemnym ( nazwy miast mogą być trochę przekręcone ).
Nie ukrywam, że największe wrażenie zrobiła na mnie Sevilla. Trafiliśmy tam (
pracowałem wtedy na statku ) w okresie wielkanocnym więc rozładunek towaru się
przedłużył ( w ilości dni świątecznych w roku Hiszpanie to chyba światowi
rekordziści ). Było pięknie, na drzewach dojrzewały pomarańcze, w centrum
festyny, na festynach dziewczęta w regionalnych tańcach.
Tu zadam kolejne pytanie:
Czy inwestycje płynące do Hiszpani w porównywalnym stopniu zasilają wszystkie
regiony kraju czy też są może jakieś rażące dysproporcje ? A może szerzej, czy
w procesie integracji są jakieś znaczące grupy przegranych ?
serdecznie pozdrawiam
Karp

monopol napisał:

> Ja to jestem szczerze mówiąc zielony w tym temacie, bo nigdy hackerstwo ani
> antyhackerstwo mnie nie interesowało. Necik znam ze strony zwykłego usera -
> maila posłać, zaczatować, na forum wejść, no witrynę netową powiedzmy
zbudować,
>
> tym się zajmuję. Owszem pocztę podpisywałem czasem cyfrowo i szyfrowałem, ale
> robiłem to właściwie dla zabawy. Patrząc jednak na sytuacje takie, w których
> ktoś spamem zalewa prywatne skrzynki lub ktoś inny loguje się na forum pod
> nieswoim nickiem, stwierdzam, że chyba powinienem się podszkolić. Mam
wrażenie,
>
> że antyviry, antytrojany, ściany ogniowe na moim kompie nie za wiele mi
pomogą
> i zaczynam się czuć mało bezpiecznie. Nerwicy jakiejś dostanę albo co...

Szczerze mowiac, na portalu gdzies od roku jest bydlak, ktorego juz kilka osob
tropi, i nic Dobry jest. No ale w nerwice nie ma co popadac, ostatecznie nie
chowasz na swoim komputerze skarbow z wyspy wielkanocnej, wiec jesli bedziesz
mial stale aktualizowanego antyvira oraz jakis firewall, do tego pozmieniasz to
co pisalam, to wlasciwie jestes bezpieczny. Jesli poczujesz powiew paranoi, to
ewentualnie moglbys jeszcze sciagnac sobie jakis registry cleaner bo
wszystkie "prezenty" wpisuja sie wlasnie do rejestru. No i cos przeciwko
spyware, na przyklad jest taki program, ktory sie nazywa Adaware. Raz to sobie
sciagniesz, a potem bedziesz mogl zapomniec ze jakies problemy byly

lekarzu ASie diagnosto poświęcony i poświecający nie się
ulecz się sam -jak mówi już nie święcone przysłowie
a może się boisz lekarzy jak diabeł wody świeconej?
tak mówi inne przysłowie już z pogranicza co to panu bogu świeczkę (świeconą
oczywiście)a diabłu ogarek
ciekawe
jak ta poświecona świeczka może mieć nieświecony ogarek?
no bo jak to?
diabeł przecież poświęconego nie przyjmie, bo jak mówi inne powiedzenie nie dla
psa kiełbasa choć na wielkanoc i ona poświęcona i o dziwo, koniecznie zjedzona!
ciekawe...
jak święcona i rzucona pod stół, to i pies zeżre choć krowa to już nie, bo co
za dużo to i krowa nie zeźre choć koszerna
a może dlatego?
czy koszerne krowy też mają BSE?

a teraz powinni się z Iraku ewakuować na z góry upatrzone pozycje, czyli do domu
i niech się ci od Allacha sami zamartwią o swoje bezpieczeństwo
mają swojich proroków teraz chyba zwanych jakimiś przywódcami duchowymi to
niech ci przywódcy powiodą ich do zwycięstwa.
myśmy już swoje zrobili, bo usunęli przeszkodę, która zamykała nie tylko usta
tym ich przywódcom duchowym

niech na WIELKANOC nasi żołnierze dzielą się jajkiem we własnym domu.

Danka

Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

> Trochę dziwna masz argumentację.
> Nie musisz przeciez patrzeć na tych zagonionych ludzi.Czy mieszkasz obok
> supermarketu?Po drugie widzę ,że nie dając sobie rady z żoną ,chciałbyś
> aby zrobił to urzędnik wydając zakaz.Powiedz żoni ,że dla Ciebie niedziela
> jest ważnym dniem i koniec.Bez dyskusji.

Z żoną mniejszy problem, chociaż nie powiem, tak jak jest jest mi wygodniej. Nie
muszę wysilać się na przekonywanie, uzasadnianie, a ja z natury leniwy jestem.
Natomiast, co do tłumów zagonionych ludzi - widzisz, w moim mieście jest tylko
jeden deptak i uwierz mi to naprawdę piękny widok, gdy w niedzielę widzisz tam
spacerujących niespiesznie ludzi. Gdyby nie obecne uregulowania, to taki widok
byłby mi dany tylko w Wielkanoc i Boże Narodzenie, a wtedy jestem zawsze w Polsce.
Pozdrawiam
Jura

Dyskusja o wyzszosci swiat bozego narodzenia nad..
wielkanocnymi...

Automat jest duzo wygodniejszym samochodem do jazdy, koniec kropka.

Trudno natomiast przekonywac do automatu Polskiego mezczyzne gdyz motorozacja w
Kraju sie dopiero rozwija, samochod jest traktowany jako oznaka meskosci (widac
to po wielu postach tutaj piszacych chociazby "Kobieto nie naciskaj sprzegla").
Prosze nie zrozumiec mnie zle, nie widze w tym w tym takiego zlego. po prostu
obserwacja.

Automat n ie zdobedzie popularnosci takiej jak w Ameryce Polnocnej z kilku
powodow. Najwazniejsze to cena benzyny, ktora jest duzo drozsza w Europie,
automat wiecej pali.
A dwa to europejskie samochody maja silniczki a nie silniki i trudno wstawiac
tam automat, ktory potrzebuje wiecej mocy zeby wygodnie sie jezdzilo. Gdyby nie
to juz wiele osob by jezdzilo automatami.
Te auta sa po prostu wygodniejsze. W piatek jechalem na mecz Lakers ponad 2
godziny caly czas w korku moja manualna Honda i myslalem, ze mnie szlag trafi
od machania konczynami. Natomiast przy wyprzedzaniu nie ma to jak redukcja na
trojke i gaz do dechy, wtedy mozna sie poczuc kierowca ;)
Od niedawna jestem rowniez posiadaczem BMW ze steptronic.
Ja chce sie pobawic w wyprzedzania to przelaczam na "manual" i naprawde jest
zabawa.

I szczerze powiem, ze mam w nosie te wszystkie osiagi do 100km/h. Przyjemnosc
jazdy sie liczy ot co.
Moje kolejne samochody beda automatami.

greenblack napisał:
> Jeśli na coś są prefernecyjne stawki akcyzy, to praktycznie oznacza to
> dotowanie. Dlaczego niby stawki na ON i na benzynę miałyby być różne?

niestety mylisz sie. Czy jesli w budownictwie obowiazuje nizsza stawka VAT bo
zdaje sie 7 % niz normalna 22 % to znaczy ze budownictwo jest dotowane? Jakbys
komus z branzy budowlanej tak powiedzial ze Panstwo dotuje budownictwo bylby
oburzony.
Dlaczego stawki na benzyne i ON sa rozne?
Wydaje mi sie ze wynika to z tego ze wiekszosc aut w przedsiebiorstwach jezdzi
na ON tak wiec podwyzszenie stawki i wzrost ceny ON spowoduje pogorszenie
sytuacji finansowej firm czego rzad chce uniknac. W przypadku benzyny tak nie
jest i dlatego mozna sobie podnosci dochody budzetowe.

Co do glownej dyskusji uwazam ze kazdy ma prawo do swego zdania na temat
diesli. Przypomina mi to dyskusje o wyzszosci swiat bozego narodzenia nad
swietami wielkanocy czyli spor nie do rozstrzygniecia.

Poza tym argumenty o niby tak wielkiej halasliwosci i wibracjach diesli
przypominaja mi argumenty przeciwnikow benzynowych aut ze jak wjedziesz
benzynowym w wieksza kaluze to zgasnie bo zamokna kable.

Powiem szczerze - dostaję kur..cy jak czytam teksty typu: profanacja, stać go
na auto a nie stać na benzynę, gdzie jest napisane że jedynym słusznym paliwem
jest benzyna ???? Dla mnie profanacją może być samochód kolekcjonerski,
zarejestrowany jako zabytek, składający się w 80% z części oryginalnych i
oczywiście nie służący do normalnej eksploatacji a tym bardziej do celów
zarobkowych. Dyskusja na ten temat przypomina dyskusję " o wyższości Świąt
Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocnymi".
Moje zdanie jest takie: właściciel tego samochodu potrafi liczyć pieniądze i ma
do nich odpowiedni szacunek a samochód traktuje tak jak powinien - przecież to
tylko auto czyli środek transportu, narzędzie pracy czy mniejsza lub większa
kupa złomu.
Pzdr.

paw_dady napisała:

> a co powiesz, ze jeszcze jakies drzewa byly? we Flandrii? ;P

Mysle, ze byly nawet lasy, a w lasach wilki i niedzwiedzie.

A tak powaznie, to wiem na pewno, ze we Flandrii sa co najmniej dwa drzewa. Tych
moge byc pewien, bo sam sadzilem. Jedna wierzba (zostaly galazki z wielkanocnej
choinki) i jeden swierk (takoz choinka, ale bozonarodzeniowa). :-)

Też kiedyś byłam w podobnej sytuacji bałam sie swoje go męża to trwało z 2-3
lata, najbardziej bałam sie powiedzieć matce co tak naprawde dzieje sie w moim
związku i oczewiście znajomym i najbliższym tez sie bałam muwic prawde. Otwórz
sie na najbliższych , napewno cie będą wspierać nie daj sie szantrzowi to
kiedys i tak sie skończy przecież to nie może trwać latami wyobrażasz sobie
siebie staruszke w wieku 80 lat która dalej przezywa to samo co teraz bo jak
miała naście lub dwadzieścia pare lat top bała sie powiedzieć , że nieudana
milość jej groziła. Popatrz na to z perspektywy czasu wszystko co złe ma swój
koniec i nawet jak ty tego nie powiesz to i tak wszystko wyjdzie na jaw prędzej
czy puźniej. Najlepiej niech rodzice dowiedzą sie całą prawde z twoich ust,
Ciebie oni znaja najlepiej i zobaczą że cierpisz napewno Ci pomogą stać na
nogi. Nie bój sie sobie pomóc, nie bierz cały ciężr nieudanej milość na siebie
jesteście obydwoje równo odpowiedzialni za wasz związek ,bądź dla siebie
delikata całe życie przed sobą nie obarczaj sie sama tym wszytkim , otwórz sie
to jest jedyne lekarstwo na twoje problemy, naewt jak na początku tego nie
zuwazysz to napewno będzie coraz lepiej jak sama powiesz prawde i to zaowocuje.
Prawda daje wolność , bądź wolna. Trzymaj sie powodzenia . Wesołych Świąt
Wielkanocnych jak jesteś wierząca.

zyczenia i podziekowania
Radosnego, wiosennego nastroju,
miłych spotkań w gronie Rodziny i wśród przyjaciół
oraz cennych prezentów od zajączka
z okazji Swiąt Wielkanocnych
przesyla

podinsp. mgr inz. Jaroslaw Brach
rzecznik Komendanta Miejskiego Policji w Plocku
e-mail: rzecznik_kmp@plocman.pl
www.crime-stoppers.plocman.pl
tel. 266 12 92, 262 98 53, 0-605 691 944, fax. 266 14 03
tel. STOP PRZESTEPCZOSCI CRIME STOPPERS 2624222

ps.z dniem 30 kwietnia 2003 roku koncze prace na stanowisku oficera prasowego
KMP w Plocku. jednoczesnie koncze swoja prace w tej jednostce
policji.Chcialbym serdecznie podziekowac wszystkim forumowiczom za wspolne
dyskucje, wspolne rozwiazywanie spraw. Dziekuje za wszystkie wypowiedzi
pozytywnie oceniajace prace policji, dziekuje rowniez za te negatywne. mam
nadzieje, ze dzieki mojej obecnosci na forum, moglem bardziej przyblizyc
Panstwu prace policjanta. Dzieki rowniez Waszym postom - my jako policjanci-
mielismy pewien obraz tego, jak jest odbierana plocka policja. jeszcze raz
dziekuje.i mam nadzieje, ze ploccy policjanci beda zdobywac Panstwa coraz
wieksze zaufanie, gdyz wiele moich kolezanek, kolegow robi bardzo duzo,
zebyscie Panstwo mogli czuc sie bezpiecznie w miescie i powiecie.od 1 maja
bede pewnie rzadziej zagladal na forum, a jesli juz, to nie jako "rzecznik".
ten nick pozostawiam ewentualnie dla osoby, ktora bedzie dalej
prowadzic "polityke medialna". ja bede wystepowal jako "flicpl"

pozdrawiam
JB.

Dzieci na Wielkanoc są inne niż zazwyczaj,
w dzieciach na Wielkanoc jest moc tajemnicza,
dzieci na Wielkanoc
wstają bardzo rano
i pytają: - Dlaczego dzwony tak głośno krzyczą?
(...)                                                                           
Ty także byłeś mały. To historia dawna,
powiadasz. Ja rozumiem ? dzisiaj nosisz krawat,
parasol i notesik,
ale gdyś jest wśród dzieci,
czy nie jesteś znów dzieckiem, powiedz, czy nieprawda?
Widzisz, ten świat jest wciąż niedoskonały:
jednym ciągle zbyt groźny, innym wciąż zbyt mały -
ale wiedz: ciemne drogi,
troski, trudy i trwogi -
że dzieci, zawsze dzieci w nim opromieniały.
(...)                 
 
Konstanty Ildefons Gałczynski, 1939

Poza tym Pomnik Śledzia pomoże obalić mit Polaka, co to wiecznie narzeka i
krzywi się patrząc na własne odbicie w lustrze i generalnie-chwali cudze nie
znając swojego, a wszystko zgodnie z filozfią, że wszyscy inni sa fajni tylko
my jakoś "nie fajni". Bo pora wreszcie przyznać: śledzikujemy,
zaciągamy,obchodzimy podwójnie Święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, chodzimy
do kiosku po dziesiątek zapałek oraz zdarza się nam zjesć kiszke ziemniaczaną
ale to właśnie jest fajne, nie dlatego, że powiedzieli o tym w MTV, ale
dlatego, że sami tak uważamy!!!

Ojej, dziewczyny, bo do tego wszystkiego jeszcze zaczne miec wyrzuty sumienia,
ze w ogole zaczelam ten temat.
Coz, kazdy odczuwa inaczej.
Dla mnie to pierwsze dzieci, ciaza byla na poczatku trudna, bylam slaba, mialam
mdlosci, zawroty glowy i jadlowstrety i wszystko o poteznej sile i nikt nie
wiedzial dlaczego az tak, bo kazdy myslal, ze to ciaza pojedyncza, a nie mnoga.
W miare uplywu czasu czulam sie coraz lepiej mimo, ze przy trojaczkach powinnam
coraz gorzej, za to 'zyczliwi' zaczeli mi wspolczuc. Ktos z najblizszej rodziny
powiedzial nawet, ze 'ona to by sie chyba powiesila, gdyby byla na moim
miejscu'. I do tej pory takie uwagi sprawiaja mi przykrosc, a czasem powoduja
wybuchy. Staram sie nie przejmowac, ale jakos moja odpornosc nie zawsze jest z
zelaza.
Za to ja czuje sie jak stal w hartowaniu. Raz tryskam pozytywna energia i nie
moge sie doczekac moich trzech coreczek i mysle, ze te nieprzespane noce nie
beda takie straszne, a juz za chwile potrafie zaszyc sie w kacie i zaczac bac
przyszlosci. Mysle, ze tak na Wielkanoc powiem Wam, jak ja odczuwam swoja
rzeczywistosc wypelniona po brzegi trojka malych dzieci. A tak dla otuchy, moj
maz tez bardzo duzo pracuje i czesto nie ma go w domu. Czy bedzie jakas pomoc
na stale, tego jeszcze nie wiem, najpierw zobaczymy, jak sobie bede radzic. W
kazdym razie oczekujcie z mojej strony pytan, radosnych obwieszczen i placzu.
Pomozecie?

Pozdrawiam,

Karolcia i 3 Brzdace

Wiecie co ja na ebayu widziałam Roadster Duo w Kubusie Pychatki śliczny ale
gość nie chciał go wysłać z Anglii i był drogi (ponad 1200 pln nowy).
Sklepy w Niemczech tez mnie informowały ze nie ma innego, w firmie Agugu z
która właśnie gadałam pani powiedziała ze tylko pojedyncze mają inne kolory ten
nie i w katalogu Hacka jaki maja jest tylko jeden model-kolor.
Moze uda sie go dla mnie sciagnac na Wielkanoc ))) mają do mnie dzwonić.
Folia jest na stornie bobosklepu za 99 pln ale zapytam za ile oni ją mają bo
pani mówiła że mogą ją razem z wózkiem ściągnąć
Dan znać ale ciesze sie jak głupia, tylko mąż ciągle gada ze powinnam go
obejrzec... ale ide na całość!

Ja tez lubie Swieta Sto, a kto ich nie lubi? Kultywuje je w biesiadach i byc
moze nawet wstapie do kosciola jako heretyk, jako zwolennik juz innej
metafizyki, ale jako przyjaciel, jako otwarty na swiat i wszechswiat Obywatel.
Lubie Swieta Wielkanocne, ktore przypominaja mi lata rodzinne, tam wlasnie w
tych stronach i niedaleko moich. Lubie Brodnice, lubie Rypin, Swiedziebnie i
Sitnice. Lubie caly ten Rejon, gdzie ludzie tacy, ze tak powiem, filozoficzni,
dosyc zdrowo egoistyczni jak gospodarze-rolnicy, czy wlasciciele byznesow,
ktorzy musza przeliczac, kalkulowac i nie stac ich na lenistwo braku
odpowiedzialnosci przed soba, przed rodzinami i przed otwarciem sklepu rankiem,
piekarni, mleczarni czy biura korporacyjnego wczesniej. Wesolego Alleluja
Wszystkim, a zwlaszcza Soterowi, temu Mlodszemu. Infinity

Miałam w kwietniu robiona amniopunkje ze względu na wiek w szpitalu na
Czerniakowskiej przez dr Garwolińskiego (drugim lekarzem pobierajacym płyn
jest dr Roszkowski). Samo badanie prawie bezbolesna, choć uczucie paskudne
(szczególnie ze względu na możliwość poronienia). Pan doktor był niezwylle
ciepły i robił wszystko, żeby mnie rozśmieszyć. Dobry człowiek. Po badaniu po
prostu wróciłam do domu i położyłam się, raczej z powodu emocji niż wskazań
lekarskich. Co prawda lekarz zabronił mi myć okna, ale zalecił malowanie
pisanek (do Wielkanocy zostały wtedy 4 dni).
Skąd się tam wzięłam:
Dostałam skierowanie od lekarza prowadzącego ciążę (w przychodni), potem
trzeba pojechać ze skierowaniem na Sobieskiego do Instytutu Genetyki, tam
zbierają wywiad i po rozmowie z lekarzem o wątpliowściach wyznaczają datą
badania, właśnie na Czerniakowskiej. Na tym moja rola się zakończyła-po ok. 5
tygodniach można dzwonić do Instytutu po wynik badania genetycznego a potem
odebrać go na piśmie osobiście lub poczekać aż przyslą poczta. Przez telefon
powiedzą, czy wszystko jest ok, ale np. płci nie chcą zdradzić. Trudne są to
telefony i czekanie na odpowiedź, ale myślę, że daje to możliwość
przygotowania się i oswojenia z rzeczywistością - jaka by ona nie była.
Powodzenia
Szarotka i 29 tygodniowy Staś

Inaczej liczy sie tygodnie ciazy a inaczej tygodnie wieku zarodka / plodu /
dziecka. Ciaze liczysz od pierwszego dnia poprzedniej menstruacji, ewentualnie
od dwoch tygodni przed owulacja, jesli dzien owulacji jest ci znany. Wiek plodu
liczy sie od momentu zaplodnienia, czyli od dnia owulacji.
Do lekarza idzie sie roznie, mozesz isc w 5tc a mozesz w 10tc i chociaz wiadomo
ze kazda kobieta w ciazy chcialaby wiedziec wszystko jak najwczesniej to w
pierwszych tygodniach i tak trudno cokolwiek powiedziec / zobaczyc. Ja pierwsze
usg mialam w 9 tym tygodniu ciazy i bylo juz widac 2,5 cm dzidziusia oraz
slychac i WIDAC bicie serduszka.

Gratulacje!
Piekny prezent na Wielkanoc

Pozdrawiam
Nesla

Moja koleżanka miała termin na święta Wielkanocne tego roku. Na USG w lutym
powiedzieli jej, że córeczka ma taką wagę jakby była 3 tygodnie starsza i
koleżanka rzeczywiście urodziła naturalnie ale o miesiąc wcześniej zdrowego
bobasa. Zaraz ich wypuścili ze szpitala więc widocznie nie uznano jej za
wcześniaka wymagającego inkubatora.

Wiesz co jedyna tabletka o jakiej wiem ze mozna podac to np. po gwalcie dwie
tabletki. Jedna w ciagu 72 godzin a druga w ciagu 12 po tym. Zanim jakikolwiek
plemnik gdziekolwiek doplynie. Znalazlam na google i wczesniej tez slyszalam. A
tak swoja droga to zadna matura, zadne studia i zadne inne bzdury nie sa tak
wazne jak nastepny czlowiek ktory sie juz w Tobie poczal. Nie stalo sie to tak
o niewiadomo dlaczego, jak niektorym rak naprzyklad. Nie. Najpierw byl czyn z
Waszej strony a potem... no wlasnie... wypadek przy pracy, nieuwaga,
bezmyslnosc chwilowa, nazywaj to jak chcesz ale ile z tych rzeczy jest wina
tego poczetego juz w Tobie czlowieka i jakie masz moralne prawo odbierac mu
zycie. Mam dla Ciebie propozycje. Jezeli nie jestes gotowa na dziecko, badz to
z przyczyn finansowych, niesprzyjajacych okolicznosci, czy braku instynktu,
donos ciaze, urodz i ja te dziecko wezme. Wiem wiem, ale ludzie co powiedza,
ale jak ja w ciazy mature zdam, ale ja taka mloda i moje cialo, ale ja sie
przyzwyczaje i potem jak oddam to bedzie to taki straszny bol. Ja, ja, ja...
Uwierz mi zloto, bol bedzie mniejszy niz poparzone odpadajace cialo i powolna
smierc. A zreszta w koncu komu sie ten bol bardziej nalezy tak obiektywnie
przyznaj. A propozycja moja calkiem zreszta powazna jest mysle bardziej moralna
niz jakas tabletka, i nadal aktualna. Przemysl to i napisz jak chcesz. To
wszystko ode mnie. Napisalam co sadze, a o wyzszosci Swiat Wielkanocnych nad
Bozym Narodzeniem nie mam ochoty wiecej dyskutowac.

bzdura
Jako mieszkaniec (były) terenów gdzie znajduje się wiekszość lokali wspomnianej
w artukule sieci dyskotek nie rozumiem dlaczego wiadomość o ich zamknięciu na
czas postu tak zszokowała dziennikarzy, że postanowili dać ją na stronę
główną...
Zamykanie dyskotek na czas postu jest pochodną mentalności i religijności
mieszkańców wsi (niestety, a może na szczęście jest ona inna od miejskiej i
może czasem szokować), gdzie w okresie wielkiego postu po prostu się nie
bawiono (znam z opowieści dziadków i rodziców). Liczenie strat w milionach PLN
jest chyba tylko efekciarskim trickiem zorientowanym na przyciągnięcie
czytelnika i zrobienie mu przysłowiowej "wody z mózgu". Nie płakałbym nad losem
właścicieli dyskotek, a juz na pewno nie nad losem ich klientów (młodzieży
wiejskiej) bo i tak to sobie odbiją po wielkanocy i w wakacje, a dziennikarzom
nie powiedzą wtedy ile zarobili...(bo nie byloby to juz tak interesujące).
Co do księzy-na wsi ksiądz jest osobistością ważną (a że niektórzy z nich się
przyzwyczaili do tego, bądz też są ograniczeni na tyle żeby sypać buńczucznymi
tekstami) więc mówią co im ślina na język przyniesie.
I tak naprawdę to zamknięcie dyskotek nie jest wynikiem dojścia kaczek do
władzy, jak sądzą co niektórzy wpisani przede mną...

odradzam weterynarzy z kiedrzyna. za wizyte placilem kilka razy po 50zeta.
pies nie jadl 2 dni, a weterynarz powiedzial ze to chwilowe brak apetytu itd.
codziennie odwiedzalem ten gabinet, wydawalem 50zl a stan psa byl coraz
gorszy. kobita byla znudzona moimi 50tkami bo powiedziala ze jak sie nie
poprawi to moge wpasc za kilka dni (zaczynaly sie swieta wielkanocne). Fajnie
tylko ze pies nie jadl juz 5ty dzien i prawie sie nie ruszal. Musialem
niestety go uśpic w lecznicy na krakowskiej, powiedziano ze przypadek
beznadziejny co nietrudno bylo zauwazyć. nie wiem jak specjaliści z kiedrzyna
tego nie widzieli. szkoda ze naszymi czworonogami zajmuja sie czesto ludzie
bez serca dla ktorych liczy sie tylko kasa.

Serdeczne Dzięki Sz. P. Prezydencie T. Wrona
Bardzo gorąco dziękuję za wspaniały , mądry ,iWielkiego serca Dar dla
zwierząt bezpańskich. Wiele pisałam na tym forum na ten temat jeszcze w 2003
r, i była to gorąca polemika. Przyznam że straciłam nadzieję i .......JEST!
Cudnie P Prezydencie udowodnił Pan że nie można w Pana wątpić i zdolny jest
Pan do czynów zaiste wielkich. Serdeczne dzięki, Cud się stał!!!!!!!!!!
Wszystkiego Najlepszego na Święta Wielkanocne dla Pana i Jego Familii.Jestem
w radosnym szoku, DZIĘKI. DZIĘKI.Dał Pan pokaz że MOŻNA!!!!!!!Przykro mi w
świetle tego Pańskiego Kroku za gorzkie słowa których nie szczędziłam tu na
tym forum, no cóż .......I dziś mogę powiedzieć że UWIERZYŁAM W LUDZI!Dzięki
raz jeszcze.Ukłony IWONA

Odpowiadasz na :
Gość portalu: xx napisał(a):

> Akurat Katedra to nie tylko po prostu kosciol.
>
> To jedna z najladniejszych budowli w Czestochowie, nawet smiem powiedziec ze
> jeden z symboli naszego miasta.
>
> Wiec dla wszystkich mieszkancow powinno byc wazne w jakim stanie sie
znajduje,
> tym bardziej ze wokol rozciaga sie jeden z najciekawszych zakatkow
Czestochowy.

I tu sie znowu zgadzam z Twoim zdaniem, choc sentyment wiekszy mam do
konkurecnji pod wezwaniem sw Zygmunta.
- Ach te boje na glosnosc wybuchow w czasie wielkanocnych rezurekcji Zygmunt
contra Katedra....
Jest to faktycznie jedna z niewielu budowli w Cz-wie godna uwagi. Bez tych
cholernych wiez.
Swoj spoleczny wklad pracy wniosl do jej powstania jeden z moich krewnych ...
zasluzony zolnierz WP, POW i Legionow.
Byl to tez jeden z symboli nowoczesnosci w miescie po odzyskaniu
niepodleglosci.
Szkoda ze katedra idzie w ruine. I szkoda, ze jej terazniejsi "opiekunowie"
nie ida wzorem tych, ktorzy ja budowali.
Wtedy katedra byla na pierwszym miejscu.
Plebania na ostatnim.
Nie dziwie sie wiec postom jakie sie na tym forum pojawiaja. W wielu
przypadkach ich autorzy maja racje wywlekajac brudy .... ale nie ma dymu bez
ognia.
Kiedys proboszcz od Zygmunta chadzal na piechote po parafii i znal prawie
kazdego, albo wiekszosc. I wiedzial kto i ile moze dac. A jak nie mogl, to i
parafia pomagala najubozszym.A tych bylo kiedys duzo...
Ale to dawne czasy i chyba wiekszosc ....nie uwierzy ze to prawda.

Najlepszego
Jednoczesnie

Muszę powiedzieć, że masz bardzo ambitny plan. Przynajmniej w
zakresie tych wypadów do Widnia, Salzburga czy Monachium. Czy to aby
nie zbyt odległe cele? Wg. routerplanera w google.maps do Wiednia
masz 250 km/3 h jazdy w jedną stonę, do Monachium 300km/3,40, do
Salzburga 207 km 2,30. Czy na pewno chcesz tyle czasu stracić na
siedzenie w samochodzie?
Gdybym ja jechał na taki wielkanocny, więc pewnie niezbyt długi
wypad, ograniczył bym się tylko do CK i jego okolic w obrębie
południowych Czech. Jest tam sporo b.ciekawych miejsc do zobaczenia.
Zaopatrz się na początek w jakiś przewodnik i rozeznaj co warto
zwiedzić.
A jak już bardzo chcesz zobaczyć jakieś wielkie miasto to po drodze
tam albo z powrotem możesz zaczaczyć o Prahe.

ullyses napisał:

> Nie ma problemu, każdy korzysta z tego, co bardziej mu się podoba.
> Życzę Zdrowych i Wesołych Świąt Wielkanocnych.
> Kiedyś się jeszcze zgadamy, może na innym forum :-)

Wydaje mi sie, ze Twoje zaproszenie na forum OL bardziej zniechecilo, niz
zachecilo. Ja wchodze na fora, gdy jest cos ciekawego i pisze, gdy mam cos do
powiedzenia. A nie dlatego, ze sa jekies gadzety i inne bajerki.

Wiesz ja biorę Efectin od Wielkanocy, sprawdzam co rano czy mi druga głowa nie
urosła, bo to co piszą w ulotce i co wyczytałam w necie faktycznie nie jest za
ciekawe. Ale pociesze mnie to, ja biore Efectin ER, ze on szybko się wydala, bo
podobno to jest lek rozpisany na dobę. Czyli po załużmy dwóch już jestem prawie
czysta. Pytałam ostatnio lekarza, powiedział, że po 2-3 dnia od odstawienia
można bespiecznie zajść w ciąże no dla pewności po tygodniu. Pociesza mnie to
nieco.:)

Pogotowie Energetyczne słucham?!!

Jestem, jestem, do usług. Wierszyk potrzebny? Już się robi.

Jednych bolą uszy, innych bolą nogi.
Jedni spać nie mogą, inni śpią niebogi.
Tamtych astma dusi, owych bolą żyły.
Powiem wam w sekrecie, że ja nie mam siły.
(Choć dotychczas siły moje wręcz nadludzkie były.)

Lecz powiedzcie proszę jak tu siły mieć,
Gdy na dworze wiosna, a się nie chce chcieć.
Gdy tuż tuż Wielkanoc, niby fajna pora,
A każdy zajączek o twarzy potwora.
(już nie mówiąc o kurczaku obleśnym jak zmora)

Jeśli więc Depresjonata musi o czymś śnić
Niech się przyśni owej Pani jak jest fajnie żyć.
I że wcale nic nie musi, jeśli jej się nie chce,
I że wkrótce doktor słowem miłym ją połechce.
(jeśli trzeba to Morgana do buntu podbechce.)

Depresjonato, bardzobardzo się cieszę, że się odezwałaś. Trzymaj się ciepło.
Sciskam. Pozdrawiam.

morgana.

Ten kredyt z PKO BP jest już spłacony (przynajmniej tak mi powiedziano, nie
byłam osobiście, więc nie sprawdzałam), ale teraz spółdzielnia stara się o nowy
kredyt na dokończenie inwestycji. Albo im go już przyznano albo nastąpi to lada
dzień. Ja szczezre mówiąc popieram to, bo liczę, że prace na budowie wtedy znów
nabiorą tempa. W przeciwnym razie możemy liczyc na Wielkanoc w nowym mieszkaniu
a nie na Sylwestra... :-(
Pozdraiam mimo wszytko optymistycznie :-)
Beata z kl. C

Koszty budowy
Heja,

Odebrałem dzisiaj w końcu rozliczenie kosztów budowy, no i mam kilka informacji, które może kogoś zainteresują.
Koszt kuchenki elektrycznej - 745 pln (do zwrotu, jeśli ktoś zrezygnował)
Koszt instalacji gazowej - 1300 pln
Instalacja siłowa - 1395 pln
Dodatkowa ścianka gr. 6cm - 34,50 pln/m2 - to dla tych, którzy zlecali budowę dodatkowych ścian
Wkucie kanalizacji w ścianę - 145 pln/mb

Ważna informacja - domyślnie nie ma liczników na centralne ogrzewanie! Więc jeśli ktoś (tak jak ja) nie powiedział wprost, że je chce (ja założyłem, że napewno są, a nikt mnie nie uświadomił), to rozlicza się od metra. Na szczęście podejścia są zrobione, ale licznik trzeba zamawiać u kierownika. Koszt - 651 pln + 7% VAT (po 1 maja - 22% VAT).

Trzecia kwestia - podobno w trójce są już montowane domofony - proszę sąsiadów o potwierdzenie lub zdementowanie. U nas mają być w przeciągu tygodnia, czyli uwzględniając tzw. wersalowy poślizg - do Wielkanocy ;)

Pozdro
[gTg]

Tomku!
Oczywiście zebranie było bardzo satysfakcjonujące, jak i dało mi duzo do
myslenia. czeka nas jeszcze troche pracy, aby osiedle miało ręce i nogi.
Szczerze powiedziawszy nie sadziłam, że jest tyle niedociągnięc.
miło było zobaczyć i poznac swoich sąsiadów, teraz przynajmniej wiem z kim
rozmawiam.
Mam nadzieję, że ten nowy administrator się do czegoś przyda i uda się
sfinalizowac kilka spraw.
Juz niedługo dołączymy do grona mieszkańców, bo mamy zamiar się sprowadzić na
Wielkanoc
(a tak przy okazji, gdyby Uniwersbud tyle nie komplikował, już dawno byśmy
mieszkali)
Pa,pa!!

Drodzy Panstwo, wydaje mi sie ze nie ma sie tutaj o co spierac, kazdy z nas po
czesci ma racje. Ja mam tylko wielka prosbe do tych czlonkow spoldzielni ktorzy
zalegaja z wplatami za mieszkanie. Wymagamy od spoldzielni oddania mieszkan ale
oni musza miec pieniadze a jak wiadomo bardzo duzo ludzi nie wplacilo pelnej
kwoty za mieszkanie. Takze nie tylko winna jest spoldzielnia - chociaz wcale
jej nie bronie i w niektore bajeczki prezesa tez nei wierze. Mam tylko nadzieje
ze pan prezes nie zamieszka szybciej w swoim mieszkaniu niz my bo jak widac
okraglak pnie sie w gore i cos sie tam dzieje.
Takze moze lepiepiej bedzie jesli prezes zwola jakies spotkanie ktorego dawno
nei bylo i powie na czy stoimy wtedy odpowiedz bedzie jedna dla nas wszsytkich.
APEL DO ZADLUZONYCH - WPACCIE PIENIAZKI DRODZY PANSTWO A MOZE WIELKANOC
SPEDZIMY W NASZYM NOWYM MIESZKANIU POZDRAWIAM

WIOSNA :) i WIELKANOC : )

Parku ruszyc nie damy :), mysle ze nic mu ne grozi :) i bedzie tam gdzei ejst a
jego forma ze tak powiem wizualna bedzei sie poprawiac :)

przy okazji zycze WSZYSTKIM PRZYSZLYM MIESZKANCOM SPOKOJNYCH, RADOSNYCH,
CIEPŁYCH I SLONECZNYCH SWIAT WIELKIEJ NOCY NO I MOKREGO DYNGUSA :))

i do zoabczenia juz wkrotce na naszym osiedlu :)

pozdrawiam

acek

Jasne. Ale chodziło mi o tuszowanie błędów wykonawczych budowlanców developera
a nie własnej ekipy wykonczeniowej. Tych to trzeba samemu trzymać
za ... "wielkanocne". W większości branż istnieje zła zasada " jak zobaczę
fuszerkę mojego zleceniodawcy to powiem jemu a nie odbiorcy, jak powiem
odbiorcy to może nie będzie następnego zlecenia". Zleceniodwacą dla firmy
wykończeniowej jest tu developer. Co więcej moja ekipa wykończeniowa jak
zobaczy fuchę wyknawcy developera to zgłosi do mnie, a wtedy wiadomo co robić.

Do freda
Ale jaja (bynajmniej nie wielkanocne).
Rozmawiałem z nimi i co się okazuje...otóż to ofertę pisała "centrala" w
aktualnym mieście wojewódzkim, a robotę zleciła oddziałowi. Nie dość, że termin
niemożliwy do wykonania, koszt zaniżony a zakres prac bardzo szeroki (umowa
przewiduje kary umowne za nie dotrzymanie terminu). Musieliby pracować również
po godzinach. Jak się nie wyrobią to będzie argument za likwidacją oddziału.
Właściwie to powinienien się cieszyć (zniknie z rynku konkurencja), ale głupio
mi. Bo powiedz mi czy to normalne, że konkurent wspiera konkurencję np. rolkami
papieru do plotera, czy też kardridżami ponieważ tzw. "centrala" im skąpi.
Pzdr.

hasz_16 napisał:

> Skoro wszyscy myślą tak jak ja , to oznacza, że społeczeństwo jest za
> zniesieniem religii w szkołach, to dlaczego jeszcze ona tam jest, moim
zdaniem
> powinno być prowadzone coś na kształt religioznawstwa lub bardziej etyki, bo
to
>
> co jest teraz to jest po prostu "chore", ja np mam klasówki odpowiedzi ustne
i
> prace domowe, przecież to jest nie normalne!
>
> A to że się tego nie uczę to już druga sprawa.
> Podobnie jeżeli chodzi o bieżmowanie w mojej parafii aby owe uzyskać trzeba
> przez trzy lata chodzić co niedzielą do kościoła, zbiera się podpisy, oprócz
> tego wszystkie święta, a w wielkanoc to nawet kilka razy, no i jeszcze
> spotkania klasówki znajomość encyklik, listy Pawłowe, udział w śpiewie itd.
itp
> .

Znajomość założeń katolicyzmu nie zaszkodzi, on łagodzi obyczaje. Mógłbyś
podać, powiedzmy, tytuły czterech encyklik (autor dowolny)?
Poza tym postępy w nauce religii nie wpływają na promocję do następnej klasy, a
do bieRZmowania "przydałaby się" jednak znajomość religii. Bierzmowanie też nie
jest obowiązkowe. Co do wymagającego księdza, to też zdarzyło mi się takiego
mieć i wspominam to całkiem dobrze.

Zdecydowanie nie mam tesciow.
Jestesmy juz z A. prawie cztery lata a ja "tesciow" (nie mamy slubu) widzialam
raz i to na neutralnym gruncie - podczas wizyty u wujka na wsi. Bylo podanie
reki, wzajemna prezentacja i na koniec "do widzenia". W zeszlym roku A.
zapraszal swoich rodzicow do naszego domu na swoje imieniny - tata nawet byl
sklonny ale mama powiedziala, ze to jeszcze za wczesnie (bylismy juz wtedy
razem 3 lata).
A ogolnie sytuacja jest taka, ze "tesciowie" bardzo kochaja swoje wnuki (15 i
17 lat), odwiedzaja je regularnie w domu b.synowej, spedzaja razem z wnukami i
b.synowa wigilie oraz swieta wielkanocne. Przyjezdzaja na imieniny b.synowej i
sami zapraszaja wnuki wraz z b.synowa na swoje uroczystosci.Traktuja ja chyba
jak corke, choc A. tlumaczy mi, ze tu chodzi o kontakty z wnukami a nie z
b.synowa. Na kontaktach z wlasnym synem wogole im nie zalezy - ograniczaja sie
one do zyczen telefonicznych w dniach imienin, dniu ojca czy matki (wtedy A.
do nich dzwoni badz wysyla kartki).
A najwazniejsze w tej sytuacji jest chyba to, ze ja dla moich "tesciow" jestem
ta niedobra bo rozbilam A. rodzine. Faktycznie, A. zdecydowal sie odejsc od
zony dopiero wtedy, gdy poznal mnie, choc konflikty byly duzo wczesniej.
Ani A. ani tez b.synowa nie powiedzieli tez "tesciom" o rozwodzie - tak
wnioskuje z ich zachowania. Z A. nie utrzymuja praktycznie zadnego kontaktu a
b.synowej to na reke, zeby jak najdluzej nie byli swiadomi tego faktu.
No i tak to wyglada. Szczerze mowiac nie bardzo mi zalezy na kontaktach z
moimi "tesciami" ale A. na pewno czulby sie lepiej gdyby jakos zaakceptowali
nasz zwiazek i przynajmniej przyjechali na imieniny syna. Moze sytuacja sie
nieco zmieni, gdy na swiat przyjdzie ich kolejny wnuk? Chociaz na to za
bardzo nie licze bo nie jest to wnuk ani chciany przez nich ani oczekiwany.
Pozdrawiam Gosia.

Drogie macoszki... Przepraszam za tak długą przerwę, ale miałam utrudniony
dostęp do netu... prozaiczne, ale niestety prawdziwe.
Przyznam szczerze, że nigdy nie spędziłam tak świąt. Spóźniły się około 15 min
i ex zaczęła "ustawiac" teściową. Ty zanieś to, ja tamto... to tak ustaw a to
przestaw itd... widać, że czuła się tam swobodnie w przeciwieństwie do mnie,
mojego miłego .... czułam się jak przysłowiowe piąte koło u wozu.
Złożyłyśmy sobie życzenia...... Życzyłam jej szczerze i bez nuty zawiści czy
nienawiści, bo daleko mi do takich uczuć wzgledem niej. Byłam otwarta i chętna
do rozmowy... Ex nie zyczyła mi nic. Tak mogę odebrac jej życzenia bo jak
inaczej? "Zyczę Ci tego czego Ty sobie życzysz". I tyle, a może aż tyle? Może
spodziewałam się czegoś innego? z pewnością tak... Skoro ja, obcej względem
osobie mogłam złozyć pełne szczerości zyczenia to wydaje mi się mogłam
oczekiwać czegoś więcej. Były 1,5 godziny, pożegnalismy się i tak minęła
wigilia u Teściów. Potem pojechaliśmy do moich rodziców...
Wiem jedno, nie chcę ponownie spędzac Świąt w jej towarzystwie. Źle się czułam
i chyba teściowa to zauważyła, bo już bez mojego udziału odbyła się rozmowa na
ten temat. Mój Miły stanowczo się sprzeciwił takiemy spędzaniu świąt.
Zobaczymy do Wielkanocy co powie teściowa. Czy znowu zasłoni się wnuczką? Nie
mogę oprzeć się wraźeniu, że jednak nic się nie zmieni pomimo sprzeciwu nas
obojga. Pozostaje spędzać je osobno. No ale nie jestem wróżką i nie umiem
powiedzieć co będzie w przyszłości.
Kochane macoszki bardzo się starałam byc poza tą sytuacją. Być silna i
nieprzejmowac się. Myślę, że po troszę mi się to udało. Dziękuję wam za rady i
Wasze opinie. Pomogły mi w jakimś stopniu.
A jak u Was przebiegły Święta?
Pozdrawiam

tłusty czwartek to ostatni czwartek przed ...
Wielkim Postem.

Tradycyjnie w Polsce "dozwolone" jest obżarstwo. Najpopularniejsze potrawy to
pączki i faworki.

Następny czwartek jest czwartkiem po Środzie Popielcowej i należy do okresu
Wielkiego Postu, podczas którego katolicy powinni zachowywać się
wstrzemięźliwie.

Ponieważ data tłustego czwartku zależy od daty Wielkanocy, dzień ten
jest "świętem" ruchomym.

i tyle n/tx pl.wikipedia.org

A ja jeszcze cosik Wam powiem ......................

po pierwsze to....niech Wam będzie DOBRY DZIEŃ (i mnie też bardzowato potzrebny
DOBRY), a po drugie to...........chcę się Wam do czegoś przyznać............

......wczoraj....na bankiecik.......Mir-elka przyniosła....pyszowatości
z aromatem nadchodzącej wiosny
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11087&w=20906114&a=37329794

a ja......nie!nie!nie!nie!niee niee zjadłam sama tylko...schowałam na dzisiaj

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11087&w=20906114&a=37333410
i tym to sposobem mamy rozpoczęty tłusty czwartek w Szuflandii...
parzę kawkę i herbatkę i...jak tylko smaczek to proszę się częstować, podjadać,
podpijać co Kto woli, co Kto chce O! i JUŻ!

acha.....i jeszcze po uśmiechu łapcie, a jak Komu potrzeba to po dwa a nawet
dwa tysiące )))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

list 4
kajtek43 napisała:

> Kochanie!
> Do zeszłego roku byłam pełną życia, energiczną, chyba nawet ładną kobietą
> (podobałam się mężczyznom).

Czy ktoś Ci powiedział, że coś się zmieniło? Jeśli "tak", to tylko tyle znaczy,
że nic o Tobie nie wie.
Czytając z uwagą co piszesz, czuję, że jesteś piękna w szczerości, że jesteś
prawdziwa...To wcale nie mało.

> W zeszłym roku przeżyłam dwie bardzo ciężkie operacje. W wyniku jednej jestem
> w pewnym sensie kaleką do końca życia (chociaż "tego" nie widać, ale bardzo
> ogranicza moje możliwości). Nie, to nie pierś, ale coś, o czym nigdy
> wcześniej nie słyszałam i nawet nie wyobrażałam sobie, że "coś" takiego
> człowiekowi można zrobić. Gdy myślałam, że jakoś się wydzwignęłam, spotkał
> mnie drugi cios, groziła ślepota. I teraz kolejny cios, lecz już nie związany
> ze zdrowiem, nie umiem tego nawet powiedzieć, klęska.

Na drodze każdego człowieka są kolczaste róże, które jednak mimo, że kolczaste
potrafią pięknie pachnieć.
Człowiek to największy cud świata, bo bezustannie potrafi rosnąć, umacniać się,
odradzać wciąż, i wciąż na nowo szukać swojego miejsca, swojej drogi.
Gdybyś nie przeżyła co przeżyć Ci było dane, nie byłabyś kim jesteś.
Z pewnością dziś jesteś znacznie silniejsza, mądrzejsza, niż rok wstecz, niż 2,
czy 10 lat wstecz...

> Jak ja będę dalej żyć?

Pewno tak, jak potrafisz najlepiej... ważne żebyś nie zapomniała popatrzyć
w słońce, zachwycić się gwiazdami na niebie, śpiewem ptaków i napotkanym na
drodze człowiekiem.

> Nie umiem dźwigać tych wszystkich ciosów losu, nie wiem, co robić, ale
> przecież wciąż żyję i znalazłam wiele radości zaglądając tutaj
> i znajdując kompletnie nieznanych, ale przecież przyjaciół?

Piszesz "nie umiem" - a przeciez dźwigasz... piszesz "nie wiem co robić" - a
przecież żyjesz...
Może jeszcze nie umiesz sobie przypomnieć, że życie po to jest, by szukać w nim
swojego maleńkiego szczęścia zamkniętego w sekundach, minutach, ale... żyjesz
i masz czas na przypomnienie...

Potrafisz dawać radość, bo naprawdę sprawiłaś mi radość pisząc, że w szufladzie
znalazłaś przyjaciół... myślę, a nawet wiem, że nie tylko dla mnie jest to
radością.
Wiesz, to naprawdę piękne i naprawdę bardzo ważne umieć dawać radość.

Dziękuję i pozdrawiam

P.S.
Bardzo się cieszę, że trafiłaś do SZUFLADY
Przepraszam, ze przeniosłam ten post z "wielkanocy" ale naprawde chce, żeby
dotarł do ADRESATA

list WIELKANOCNY część 2
• Re: WIELKANOC!!!
kajtek43 18-04-2003 08:57 odpowiedz na list odpowiedz cytując

> O?
> Zaskoczyłeś mnie z tą Skandynawią. Ja wciąż wyobrażam sobie te kraje jako
> Arkadię i miejsce, gdzie mogłabym żyć. Zmieniła się nasza mentalność, to
> prawda, ciekawy jestem również, ile masz lat, bo od tego też zależy punkt
> widzenia )) po prostu mamy większą skalę porównawczą i pewien dystans.
> Wiesz, ja widzę jeszcze jeden aspekt sprawy: ludzie za wszelką cenę chcą
> się "sadzić" jeden przed drugim, pokazać swój status i szlag ich trafia, gdy
> inny ma lepiej.
> Miałem takiego kolegę w pracy, który w pewnym momencie odkrył, że zawsze
> będzie ktoś "lepszy", że nie da rady tak żyć w wiecznym wyścigu. Nie wiem
> dlaczego go to naszło, ale zwierzył mi się, że doznał jakiegoś oczyszczenia,
> wyzwolenia, nie wiem, jak to nazwać. Że człowiek tak dużo ma jeśli się
> zastanowi. On stwierdził, że jest jeszcze młody, zdrowy, ma kochającą żonę,
> że niepotrzebny mu wcale najnowszy model auta, bo to, które ma wystarczy do
> pracy, że bardzo lubi rower i jego żona także, że szczęśliwszy był na
> wczasach w Bukowinie, a inni musieli się pocić po kilkanaście godzin w drodze
> do Chorwacji i jeszcze się tam pochorowali ) Że istnieje dobra literatura i
> film....

Widzisz, jakie to proste? Szkoda, że nie dla wszystkich tak proste...
Pragnę Ci jeszcze coś chcę powiedzieć.
Opisane przez Ciebie "oczyszczenie", tak naprawde chyba nie jest oczyszczeniem
tylko ODKRYCIEM samego siebie, sensu własnego życia i umiejetności cieszenia
się "byciem" większego niż "mieniem".
Mam nadzieję, że powiedzenie "szczęśliwszy był" nie traci aktualności ani
teraz, ani w przyszłości.
Tylko czy znów nie da się wmanewrować w wyścig do nikąd...?

Zgadzam się na getto, getto jest wciąż żywe, my dzisiaj żyjemy w
łódzkim getcie a niepozbywalny Kropa to nasz dzisiejszy „Älteste” –
jak powie, tak ma być, a jeśli radni mają jakieś uwagi to wystarczy
na nich krzyknąć i już siedzą jak trusie.

Co do Zamenhofa, to dziadek jest z Białegostoku, z Łodzią nie miał
nic wspólnego, poza tą idiotycznie nazwaną jego nazwiskiem ulicą
Rozwadowską.

Niemieccy emigranci przybywający do Łodzi nie mieli żadnej piosenki,
jeśli pominąć knajpiane śpiewki przy piwie; na Boże Narodzenie
śpiewali „Tannenbaum” i „Stille Nacht” a na Wielkanoc
„O barmherziger Jesu”.

Jeśli mówimy o „Theo nach Lodsch” to jest to średniej klasy kuplet
rewiowy z początków XX wieku, wokół którego ktoś dziś zrobił szumek,
bo chciał się popisać pomysłem na „promocję miasta”.

Generalnie GW znowu lansuje temat zastępczy (ikona Łodzi – a może
św. Aleksander Newski pogromca krzyżaków na jeziorze Pejpus, patron
łódzkiej katedry prawosławnej, tam jest zresztą dużo ikon, do wyboru
i koloru).

Łódź jest miastem o szczególnie palących problemach wymagających
pilnego działania – a tu GW urządza na czyjeś zlecenie głupawy
ranking.

No i co z tego, że się wybierze „włókniarki” albo Tuwima – czy od
tego coś się zmieni ?
Znikną korki na ulicach w godzinach szczytu ?
Zatrzyma się rujnowanie łódzkich zabytków ?
Tramwaj regionalny będzie szybszy, niż przed remontem ?
Air France przyleci na Lublinek ?

A TGW niech sam sobie wydrąży tunel pod Piotrkowską.

Wyznał Tadziowi, co zaszło, i powiedział, ze jego najgorętszym życzeniem jest,
by telegram ten nigdy nie- dosięgnął adresata.
Wychodząc z radiostacji, Jaś powierzył się Opatrzności i po powrocie na mostek
dokładnie wtajemniczył Hilarego w treść wysłanego przez kapitana telegramu.
Obaj oficerowie wachtowi mimo słonecznego dnia widzieli nad sobą jedynie
groźne, czarne chmury.
Tadzio, podniecony trudnościami wywołania statku nie wiadomo gdzie
przebywającego, zabrał się gorliwie do poszukiwania go w eterze. Ku jego
zachwytowi taki statek istniał i on go odnalazł. Z wrodzoną służbistością
przekazał koledze radiotelegrafiście z "Providence" telegram kapitana
Eustazego. Po dwudziestu minutach Tadzio otrzymał odpowiedź, którą musiał
odnieść kapitanowi, zawiadamiając jednocześnie obu oficerów wachtowych o treści
telegramu, by ich przygotować do ewentualnej obrony przed kapitanem.
Treść telegramu do kapitana Borkowskiego była następująca:
KAPITAN EUSTAZY BORKOWSKI DOWÓDCA T.S.S. Kościuszko. SERDECZNIE DZIĘKUJĘ PANU
ZA ŻYCZENIA WIELKANOCNE I JEDNOCZEŚNIE PRZESYŁAM MOJE NAJLEPSZE POZDROWIENIA
DLA PANA, PASAŻERÓW I PAŃSKIEJ ZAŁOGI. CO DO ZAPYTANIA O POŁOŻENIE GÓR LODOWYCH
I PÓL LODOWYCH NIE MOGĘ ZADOWOLIĆ PANA ODPOWIEDZIĄ. MÓJ STATEK BOWIEM, NA
KTÓRYM JESTEM KAPITANEM OD LAT KILKUNASTU, STALE KURSUJE NA TRASIE MARSYLIA -
ALGIER -CASABLANCA. NIE BYŁO JESZCZE WYPADKU, ABY GÓRY LODOWE POJAWIŁY SIĘ NA
TYCH WODACH.
Z NALEŻNYM SZACUNKIEM KAPITAN PROVIDENCE
(...)
W parę lat potem BATORY pod dowództwem kapitana Eustazego Borkowskiego szykował
się do podróży z Nowego Jorku na morza południowe. W kabinie nawigacyjnej Jaś
przygotowywał mapy do przewidzianej wycieczki z turystami, gdy wpadł kapitan
Eustazy, żądając mapy Nassau na wyspach Bahama.
Jaś znalazł potrzebną mapę i podał kapitanowi. Po chwili usłyszał jego straszne
przek1enstwa -mapa znalazła się na podłodze. Z trzaskiem zamykanych drzwi
doleciały Jasia ostatnie słowa kapitana:
-Ślepi oficerowie!
Jaś podniósł mapę i zaczął ją pilnie czytać.
Do Nassau można się było dostać przez Kanał Opatrzności. A port Nassau leżał na
wyspie Nowa Opatrzność.

handel w niedziele
Chcialbym zabrac glos w dyskusji dotyczacej handlu w niedziele. Dopiero dzisiaj moglem przeczytac artykul na ten temat w GW z dnia 21.06.2004 wraz z opinia p. Marcina Masłowskiego. Otoz jestem pracownikiem jednego z supermarketow i chcialbym powiedziec ze wszyscy pracownicy z ktorymi pracuja zycza sobie zeby w niedziele i dni ustawowo wolne od pracy handel w supermarketach byl zabroniony. A na pytanie dlaczego najlepiej niech posłużą wypowiedzi łodzian. Prosze mi wybaczyc ale kazda z tych wypowiedzi to oddzielny przypadek dla psychoanalityka. Jezeli pan nr 1 domaga sie otwarcia w niedziele supermarketow, bo wlasnie w ten dzien, zapewne po wspolnym rodzinnym obiedzie, w sposob jakze uroczysty i rodzinny udaje sie na zakupy telewizora do pokoju syna, to czy pomyslal ze ten kto stoi w tym sklepie od rana do wieczora jest pozbawiony tego przywileju, a jesli chce dokonac zakupu to moze tozrobic w tygodniu do godz. 21 albo przez cala sobote. Z kolei pani nr 3 powiada ze supermarkety powinny byc otwarte w niedziele ze wzgledu na samotnych ludzi - to ze dzieci pracownicy supermarketu w ten dzien czuja sie samotne jest juz mniej istotne. Pan student jezykiem programu "997" oznajmia, ze brak możliwości zakupu w niedziele w supermarkecie kilku parowek na grilla i butelek piwa jest przestepstwem - zamachem na jego wolnosc osobista. Szkoda ze ten cwiercinteligent nie pomysli ze taki zakup moze zrobic na kazdej stacji benzynowej po drodze do Sokolnik. Natomiast skoro p. masłowski każe skończyć z pomysłami ograniczającymi jego wolnosc osobista to ja, jako pracownik supermarketu tez mam poczucie, ze moja wolnosc osobista jest ograniczana, jesli nie moge zalatwic zadnych spraw w urzedach w niedziele, nie mge kupic zadnego wydania niedzielnego gazet codziennych, zadne sprawy sadowe sie wtedy nie tocza, szkoly i przedszkola sa pozamykane (no wlasnie - gdzie matka samotnie wychowujaca dziecko ma je zaprowadzic w niedziele, skoro idzie do pracy na caly dzien), ale przede wszystkim moja wolnosc jest ograniczona, kiedy musze tkwic w supermarkecie w taki dzien jak Boze Cialo, 1 listopada, 11 listopada, 1-3 maja czy drugi dzień Swiat Wielkanocnych. Natomiast glosowanie za pomoca karteczek, na ktorych trzeba wpisac swoje dane jest smieszna, bo ktory z pracownikow sie na cos takiego odwazy, a poza tym chyba we wszystkich marketach jest prowadzona akcja wysylania tych glosów oczywiscie pod nadzorem kierownikow i dyrekcji. Mysle wiec ze dni wolne powinny byc przeznaczone do spotkan ze znajomymi oraz cala rodzina na roznego rodzaju festynach, festiwalach, zlotach, wystawach wycieczkach i wspolnych wedrowkach.

Ja mam prawdopodobieństwo porodu w Święta Wielkanocne. Już widzę zatem radość w
ich oczach Mam nadzieję, że jednak urodzę wcześniej. Zobaczymy co powie moja
gin w poniedziałek. Ale rodzić muszę w MP z uwagi na moją Małą.

Moim zdaniem w maluchach jest chyba najlepiej ,panie zawsze przystępne,miłe(nie
chcę powiedzieć,że w starszycg grupach nie)
po kilkuletniej obserwacji ostatnio zaczęła mnie drażnić pani dyrektor
przedszkola,jest niby bardzo miła ale jak coś dosadzi to zawsze z poddekstem
ostanio np poszłam po dziecko ok 14,40,chciałam ją jeszcze zabrać do parku
dopóki ciepło i oczywiście na wstępie usłyszałam,że za wcześnie,że dzieci o
14,30 dopiero podwieczorek jedzą(jakbym nie wiedziała)
oczywiście dzieci już zjadły i i tak był pączek więc ewentualnie mogłaby sobie
wziąć na drogę.
generalnie córka jest zadowolona bardzo lubi chodzić do przedszkola,panie lubi
wszystkie.W tej chwili jest w zerówce-jej pani bardzo
miła,wyrozumiała,cierpliwa,bez problemu odpowiada na wszystkie pytania.
Zajęcia dodatkowe:
-j.angielski(jak dla mnie słabiutki-malucha nie ma co zapisywać,bo jest w takiej
porze,że dzieci śpią i wtedy jak obudzą takiego malucha to on nic nie kuma a jak
sie rozbudzi i załapie to koniec lekcji,tak było u nas w maluchach i wiem,że
wiele matek to potwierdza)
-zajęcia taneczne(fajne,fajna,miła pani prowadzi,córka nawet brała potem udział
w finale przedszkoli na Widzewie w Domu Kultury)
-zajęcia teatralno-muzyczne(nic nie wiem na ten temat)

Minusem jest to,że jest bardzo ubogi teren obok przedszkola,są tylko 2
piaskownice,już kilka lat temu słyszałam,że mieli zakupić jakieś
huśtawki,zjeżdżalnie i do tej pory nic,do Parku Źródliska nie chodzą
komitet rodzicielski 120zł rocznie
za pierwsze pół roku zapłaciłam,ale jak zobaczyłam co dzieci dostały pod choinkę
i na wielkanoc(raz w miesiącu jakieś przedstawienie na terenie przedszkola)
za drugie półrocze nie płacę,nic nie robią zadnych efektów nie widać to po
co-szkoda pieniędzy.
w skali od 1-10
przedszkole 6
dziecko chodzi tam bo mam najbliżej

Slub w Wielkanoc
Chcialabym sie pobrac w Wielkanoc 2005 tylko tak sie zastanawiam kiedy?
W ktory dzien?
No bo normalnie bierze sie slub w sobote, ale w Wielkanoc Wielka Sobota to
jeszcze post!!
Wiec juz nie wiem.
Powiedzcie jak to jest.....

patriota napisał:

> ed_ napisał:
>
> > Pudło. To cytat z Martina Luthera Kinga. Dla "użytecznych idiotów" pod
> > rozwagę.
>
> Cytat ten mozna roznorako nterpretowac. Jakos nie moge oprzec sie wrazeniu,
ze
> nalezysz do tych, ktorzy widza w nim zasady i szczere intencje.... jako
przejaw
>
> glupoty. :o)
>
> Jesli sie myle mozesz chetnie wyprowadzic mnie z bledu.

Widzisz, odpowiem ci na przykładach ze współczesnej historii.
Sartre i inni zachodni "intelektualiści" niewątpliwie mieli szczere intencje
wychwalając stalinowski ZSRR, nie zmienia to faktu, że ich postawa była głupotą
i naiwnością a w rezultacie stanowiła realne zagrożenie dla demokracji w ich
krajach. Podobnie można powiedzieć o niejakiej Jane Fondzie, która z
niewątpliwie szczerymi intencjami ogłosiła w trakcie odczytu na Uniwersytecie,
że "gdybyście wiedzieli, czym jest komunizm, to na kolanach byście się modlili,
żebyśmy pewnego dnia stali się komunistami".
Podobnie o tych co protestowali przeciwko rakietom Pershing i Cruise i tym z
Marszów Wielkanocnych. Mieli szczere intencje i zasady a jednak ich działania w
obliczu sowieckich zbrojeń były głupotą, nieodpowiedzialnością i stanowiły
zagrożenie dla nich samych.

Podobnie jest teraz. Zasady wielokulturowości i tolerancji są wspaniałe, jak
jednak się zachować, jeśli jedna z kultur wykorzystuje te zasady do
zdominowania i zniszczenia tych, którzy im hołdują.
"Dzięki waszym demokratycznym przepisom podbijemy was. Dzięki waszemu prawu do
wolności religijnej zdominujemy was. Można wierzyć lub nie, ale dominacja już
się rozpoczęła" to powiedział jeden z przywódców muzułmańskich w Europie. Inny -
szejk Omar Bakri powiedział: "Po Konstantynopolu przyjdzie kolej na Rzym. Żaden
muzułmanin nie ma wątpliwości, że Włochy ulegną islamizacji, a sztandar islamu
powiewać będzie nad kopułą św. Piotra".

A czy ty zalapujesz sie na "bycie tarcza" w Iraku. Chetnie do takich uzytecznych idiotow postrzelam.

Gość portalu: co jeszcze Lenin mawial? napisał(a):

> galaxy2099 napisał:
>
> > Jak to Lenin o tobie mowil ?
> > POZYTECZNY IDIOTA.
>
> Jeszcz Lenin mawial Kto nie jest z nami ten jest przeciwko nam.
> Ten gosciu juz nie zyje wiec nic mi nie powie ale ja ci moge
> powiedzic bys zalapal sie z Lysym na Wegry.
> >
> >
> > Gość portalu: nie jest za pozno napisał(a):
> >
> > > Gość portalu: Lysy napisał(a):
> > >
> > > > Niezle napisane, a co na to wy wszawi 'pacyfisci'
> > > > Hitler, Stalin, Brezniew, Kim, Pol-Pot, Ho-Szi-Minh
> kochali
> > > > pacyfistow, nic dziwnego oni ulatwiali im robote. Sowieci
> > > > finansowali slynne 'marsze wielkanocne' a Hitler wspomagal
> > > > pieniedzmi angielskich pacyfistow i kapitulantow w 39/40 !
> > > > Nic dziwnego ze Lenin nazwal takich 'pozytecznymi idiotami'
> > > > Jakos nie widze by te debile domagaly sie czegokolwiek od
> > > > Sadama !
> > > > A na widoktej kretynskiej manifestacji antywojennej z
> lutego w
> > > > Warszawie oraz ilosci niesionych tam (bez niczyjego
> przymusu)
> > > > czerwonych flag Bierut i Gomulka musieli w piekle z
> radosci
> > > > tanczyc foxtrota !
> > >
> > > Na Wegrzech sa bazy dla uchodzcow z Iraku. Sa oni
> przgotowywani
> > > by u boku "niezwyciezonej" US Army niesc "wolnosc i
> demokracje"
> > > dlategoz kraju. Jakos brakuje kandydatow ale ktos o twojej
> > > determinacji na pewno by sie im przydal. Tylko sie pospiesz
> bo
> > > moze byc za pozno.

!______Nowy cel terrorystów--Jasna_Gora_POLSKA___?

Nowy cel terrorystów
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ostrzega: al-Kaida może zaatakować w
Częstochowie 11 kwietnia
Terroryści mogą zaatakować w okresie świąt wielkanocnych - ostrzega Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Chcą uderzyć w symbol sakralny. Pierwszym celem
na ich liście może być sanktuarium na Jasnej Górze w Częstochowie

Miliony na zamach

Funkcjonariusze ABW podejrzewają, że ludzie al-Kaidy już od dawna są w
Polsce. - Siatka prawdopodobnie oparta na ludziach powiązanych z arabskimi
służbami wywiadowczymi, którzy od lat 70. osiedlali się w Polsce - tłumaczą
nasi informatorzy. - Są to osoby z powiązaniami przestępczymi i biznesowymi.
Mogą załatwić wszystko: broń, materiały wybuchowe, auta i dyskretne kryjówki.

Według naszych informatorów al-Kaida już przed grudniem 2003 r. przekazała do
Polski ponad 2 mln dolarów. Były one przemycane przez granice lub przelewane
na konta związanych z terrorystami firm. Mogą posłużyć do sfinansowania
zamachu.

- W ABW specjalny zespół monitoruje przepływy podejrzanych pieniędzy -
zapewniają nas w MSWiA.

O tym, że zagrożenie atakami terrorystycznymi jest bardzo poważne, mówił
Zbigniew Siemiątkowski, szef Agencji Wywiadu.

Alarm!

Józef Oleksy, minister spraw wewnętrznych i administracji:

- Prawdopodobieństwo wystąpienia w Polsce ataków terrorystycznych jest
wyraźne. Nie możemy już powiedzieć, że jesteśmy krajem, którego to tylko
teoretycznie dotyczy. Im więcej będzie sporów i kłótni o sprawę Iraku i
polskiej tam obecności, tym wyraźniejsza może być zachęta do zagrania na tym.
Dlatego w okresie świąt wielkanocnych, Europejskiego Szczytu Gospodarczego w
Warszawie i oświęcimskiego Marszu Żywych podjęte zostaną dodatkowe środki
bezpieczeństwa.

Al-Kaida przeciw Kwaśniewskiemu

Terroryści arabscy proszą Allaha, "aby prezydenta Kwaśniewskiego pochłonęła
ziemia" - wynika z raportu al-Kaidy odnalezionego w Internecie przez
norweskich wojskowych i opisanego wczoraj przez "Gazetę Wyborczą". W raporcie
terroryści analizują sytuację polityczną w Polsce, stwierdzając, że jest to
kraj zacofany, ale rozwijający się, a Polacy są lojalnymi sojusznikami USA.

Warszawa, Częstochowa | Robert Zieliński, Piotr Wróbel

Tak islamiscio arabscy dziekuja za goscine , tak samo jak na calym
wiecie .

JA TEZ MIALEM BABKE NA STOLE W CZASIE WIELKANOCY
JA TEZ MIALEM BABKE NA STOLE W CZASIE WIELKANOCY
ale wam nie powiem co z nia zROBILEM.
Byla taka bardzo ....slodka

Odnośnie spowiedzi:

Trzeba "przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty" (czyli
niekoniecznie na Wielkanoc), ale za to "przynajmniej raz w roku, w okresie
wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą". Ja również nie jestem katoliczką i
oczywiście nie zamierzam mówić wierzącym, jak mają żyć - przytaczam tylko
cytaty z przykazań kościelnych.

Odnośnie czytania Biblii:

aiwa7 napisała:
>A jeżeli chodzi o Biblię ,którą potencjalny katolik powinien przeczytać w
>całości to robi to nawet nieświadomie za każdym razem gdy znajdzie sie w
>Kościele.

Niestety - to, co można usłyszeć w kościele, to stały zestaw tekstów - bardzo
niewielki procent całości. Ja np. przeczytałam całą Biblię, ale przeczytałam
też kilkanaście opracowań i książek na ten temat i włos mi się zjeżył na
głowie, kiedy dowiedziałam się, co przez lata wyprawiał Kościół z tekstem Pisma
Świętego (np. usuwając co niektóre, nie pasujące do jego wizji świata księgi).
Dlatego uważam, że czytania w kościele to troszeczkę za mało, żeby naprawdę
poznać religię.

Oczywiście nie każdy ma potrzebę szczegółowego zgłębiania zasad wiary. Dla mnie
było to zawsze bardzo ważne - chciałam się dowiedzieć wszystkiego, czego można
się dowiedzieć. Zanim doszłam do wniosku, że jestem agnostyczką, przez cztery
lata szukałam, czytałam wszystko co mi wpadło w ręce - od ateistów po Teilharda
de Chardin. I podobnie jak Ann mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moja
decyzja o odejściu od katolicyzmu była dobrze przemyślana. Ale zdaję sobie
sprawę, że nie każdy ma takiego świra - wielu ludziom wystarcza po prostu kilka
jasnych, prostych zasad i msza co niedzielę. I też dobrze - tak jak ja nie
odczuwam potrzeby zgłębiania zagadnień na przykład literatury romantycznej, tak
nie wszyscy muszą się interesować religią.

Przyjmuje, przyjmuje WSZYSTKIE Twoje argumenty do wiadomosci.
Ja - nie chcialem naukowej wymiany refleksji - juz ze mnie naprawde LAIK!.
ALE!: ja mieszkam w EUROPIE Srodkowej i NIKT mnie nie powie iz cyprysy,
rododendrony, "fikusne"-niebieskie i srebrne odmiany tzw. iglakow oraz
czerwonolistne krzewy - a takich dookola mam pelno to jest NATURALNA roslinnosc
typowa dla tej szerokosci geograficznej!.
To juz musi byc SUPER-naukowiec ktory mnie o tym przekona! .
Mnie wystarczy Twojego przykladu tzw. Barszczu Sosnowskiego - a PAMIETAM iz w
pewnym okresie w PRL-u to to miala byc ta SUPER-roslina, CUD-wydajnosci
i..."idealna" - jako roslina paszowa! - prawie jak antonowki Miczurina ))).
Co to za g..... - okazalo sie pozniej! - jak wiele CUDOW na tym Swiecie - ).

Nikt tu sie teraz - bo wszedzie jest TAK samo - nie obrazi jak popre swoj wywod
takim stwierdzeniem iz za NIENATURALNE i nienormalne uwazam iz praktycznie
WSZYSTKIE warzywa i owoce sa dostepne przez caly okragly rok "na wyciagniecie
reki"!
Truskawki w Boze Narodzenie, winogrona na Wielkanoc a salata, mlode kartofle,
pomidory, pomarancze, banany itd, itp przez absolutnie caly rok!
Ilez to ja i od Was slysze "lamentow" o upadku obyczajow i tradycji.
Wasze (nasze) dzieci wogole nie ciesza sie prezentami i tradycja Swiateczna a
dla nas to bylo "ho, ho"!.
A czym to sie Swieta Bozonarodzeniowe roznia od np kazdego dnia maja czy
czerwca?.
Swieta - to byl okres OCZEKIWANYCH pomaranczy, mandarynek - nieraz bananow
i ... jak dostalem w wieku 8-miu lat moj pierwszy "prawdziwy" zegarek na
Gwiazdke to bylo PRZEZYCIE!.
Dzisiaj - zegarkami za 2$ - dzieciaki rzucaja sie jak my confetti a pomarancze -
he, he... .

Tak samo jest z roslinnoscia i fauna!.

Ale - ja jestem "stary dziwak" - a Wy macie 100% racji!.
Tylko - nie "zalamujcie rak" - bo jedno jest konsekwencja drugiego.

uklony
pE