Wyniki wyszukiwania dla zapytania: wiersze poezja o życiu

do cccp
Gość portalu: CCCP napisał(a):

> A swoją drogą, to jestem trochę rozczarowany Twoją reakcją na Kochanowskiego.
S
> ą tacy, którzy mówią, że ten prosty wiersz jest najpiekniejszym utworem
poezji
> polskiej - w ogóle. Ja mam też do niego specjalny stosunek. To jest też chyba
j
> edyny utwór polski przekładany od XVI w. na niemal wszystkie "protestanckie"

> zyki eurpejskie. I wcale się nie dziwię.

nu, powiem ci cos na ucho: kiedys czytalam biografie kochanowskiego, taka dla
mlodziezy, jeszcze w polsce. i c'est tout. w zyciu nie czytalam jego wierszy.
dlatego taka moja reakcja. ale zrobiles mitzve, bo juz zaczelam czytac jego
wiersze z twojego watka, ktory jest naprawde genialny. prawda jest tez taka, ze
poezja wogole zaczelam interesowac sie dosc pozno, juz po wyjezdzie z polski.
natomiast moja corka czyta z zapalem poezje.... chinska. zeby bylo smieszniej
to po hebrajsku... :)


zapraszam na mojego bloga
nie tak dawno zaczełam pisać bloga, umieszczam tam swoje wiersze (pomyślałam
że przecież szuflada nie umie czytać, to może pokaże je w necie , tam
przecież ludzie to przeczytają , może ocenią ?:)) niestety zawiodłam sie,
tereaz każdy chce tylko czytac o czyimśc życiu a nie interesuje sie
litereaturą czy subtelnymi uczuciami. TYch wszystkich których jeszcze
interesuje poezja zapraszam na lusia808.blog.onet.pl a i piszcie swoje
oceny w komentach/ bede wdzieczna:*

hiubi napisał:

> A Tobie mogę poradzić... no nawet z ostatnich tutaj postów: kawkę + poezja
> (oczywiście czytanie). Dochodzi jeszcze jakaś dłuższa lekturka. A między
> jednym z drugim spacerek na mrozie. Po czymś takim to tylko koniaczek, kawka,
> płomień w kominku i książeczka - w moim przypadku papier zamieniam na
> klawisze ;-)

Kawka raczej odpada, bo po niej raczej zacząłbym pisać niż czytać wiersze. Kofeina pobudza, a ja potrzebuje raczej znieczulenia. Może dobry byłby koniaczek i kominek, ale kominka nie posiadam, a koniaczku nie znoszę. Wolę wino domowej roboty. ;-)) Ale dzięki, Hiubi, że próbowałeś mi pomoć. Doceniam to. :-)) Na szczęście przy życiu trzyma mnie perspektywa spotkania 27 grudnia.

Do Pawła
Szanowny, mam pytanie.
Ile wierszy Miłosza w życiu przeczytałeś?

Bo stawiam, że ze dwa (te, co były w spisie letur szkolnych, oczywiście o ile
byłeś na tyle pilnym uczniem, żeby czytać lektury).

A potem jeszcze przeczytałeś sobie "Nasz Bździennik", w którym podano ileś tam
cytatów - wyrwanych z kontekstu fragmentów, nie dowodzących NICZEGO.

Bo gdybyś przeczytał W CAŁOŚCI choćby te wiersze, których kawałki przytaczano,
to byc zauważył, że żadnej "antypolskości" tam nie było. Przeciwnie - była
właśnie troska o stan tego kraju, tego narodu. Troska - jak to u poety -
wyrażona czasem w sposób szokujący, prowokacyjny. Bo to jest POEZJA, matołku, a
nie Podręcznik Młodego Działacza Frontu Narodowego.

Jeśli to, co pisął Miłosz było antypolskie, to np. ks. Piotr Skarga powinien
Bogu dziękować, że nie przyszło mu żyć w czasach Radia Maryja. Przecież dziś
okrzyknięto by go zdrajcą szkalującym dobre imię ojczyzny! Bo przecież pisał o
nas, Polakach i naszych wadach narodowych dużo ostrzej, niż Miłosz...

Proponuję - POCZYTAJ Miłosza, może załapiesz.


tak sobie czytam wypowiedzi na tym forum...
i stwierdzam, ze tworzycie bardzo hermetyczne srodowisko niepoprawnych
romantykow. Liryka ponad wszystko! Bardzo lubie ludzi wrazliwych, sam chyba
jeszcze taki jestem, ale w zyciu nie ma miejsca na poezje. Moze to forum jest
wlasnie taka odskocznia? Moje zaproszenie na randke w ciemno zostalo
zwyczajnie zignorowane, a czy ono wlasnie nie jest romantyczne? Mogloby byc
poczatkiem czyjegos szczescia.
Czy pisze ktos z Was wiersze o milosci? Albo opowiadania liryczne? Chetnie
poczytam. Sam tez kiedys troche pisalem.
Zreszta po co ja to wszystko mowie. Poezja, poezja, poezja. Co ktos taki jak
ja moze o tym wiedziec? Olac to! Nie tolerujemy nowych!
Koncze juz bo jestem b. zmeczony i wyszedl z tego jakis prozaiczno-liryczny
belkot :)

Gość portalu: Tomek07 napisał(a):

> i stwierdzam, ze tworzycie bardzo hermetyczne srodowisko niepoprawnych
> romantykow. Liryka ponad wszystko! Bardzo lubie ludzi wrazliwych, sam chyba
> jeszcze taki jestem, ale w zyciu nie ma miejsca na poezje. Moze to forum jest
> wlasnie taka odskocznia? Moje zaproszenie na randke w ciemno zostalo
> zwyczajnie zignorowane, a czy ono wlasnie nie jest romantyczne? Mogloby byc
> poczatkiem czyjegos szczescia.
> Czy pisze ktos z Was wiersze o milosci? Albo opowiadania liryczne? Chetnie
> poczytam. Sam tez kiedys troche pisalem.
> Zreszta po co ja to wszystko mowie. Poezja, poezja, poezja. Co ktos taki jak
> ja moze o tym wiedziec? Olac to! Nie tolerujemy nowych!
> Koncze juz bo jestem b. zmeczony i wyszedl z tego jakis prozaiczno-liryczny
> belkot :)

witamy cie tomku w naszym domku:)
pomimo, ze jestem "stara" biorac pod uwage staz na tmy forum, to nie mam
absolutnie nic przeciwko nowym nickom.
jesli chodzi o mnie, to akurat temat randki w ciemno mnie nie interesuje i
dlatego nie podjelam tego tematu.
a co do belkotu to sie nie przejmuj, poczytasz to sam sie przekonasz, co mozna
tutaj znalezc.
powodzenia:)

POEZJA a Fantazy / SF...............?
Ej, jaką rolę odgrywa dla was dziś poezja w życiu osobistym, a jaką w tym
lekko mniej realnym? Ja np często sięgam po jakieś wiersze [ czasem własne-
biedne] by urozmaicić sesję RPG, i anszło mnie pytanie: czym tak naprawdę jest
poezja dla mnie

Lekka przesada, Jurku. Nie dopatrzylem sie zadnego zdania "pustego",
czy nielogicznego. Nie znalazlem nawet zadnych zbednych komplikacji,
slownej ekwilibrystyki. Pisalismy najprosciej jak to bylo mozliwe, a
ze trafil sie troche trudniejszy temat... W zyciu tez nie zawsze
jest latwo. Przekonal sie o tym Mati, zaliczajac grozny upadek na
rowerku. I nie zaplakal - zuch chlopak, dzielny, maly mezczyzna.

Mam nadzieje, ze nie zirytowaly Ciebie zabawy amerykanskimi
wierszami, tak znaczacymi dla burzliwych lat piecdziesiatych i
polowy szescdziesiatych na Zachodzie, ktorych poglos do nas tez
docieral; nawet do mnie,choc wtedy wazniejsze dla mnie bylo to, co
docieralo z Watykanu, gdzie trwal Sobor Powszechny. Inna rzecz, ze
wiersze Allena sa irytujace (takie mialy byc!), a dzisiaj nawet
smieszne i naiwne. Nie wolno jednak zapominac, ze pokolenie beat ,
bylo ruchem naprawiaczy swiata. Robili to jak umieli. Mam nadzieje,
ze udowodnilismy, jak mozna poslugujac sie tym samym tekstem,
wywiesc zupelnie odmienne wnioski.
Ja przytoczylem fragment, ktory moglby wskazywac, ze wiersz napisal
bogobojny, swiety autor, zas Zbyszek objawil, ze autorem jest
bluznierca i jawnogrzesznik - szyderca, ktory mowi o Bogu: "potwor
wieloraki" ('It is a multiple milion eyed monster'). Poezja sie
bawilismy, a cala reszta byla raczej "na serio". Sadze, ze o
sprawach, jesli nawet nie najwazniejszych, to przynajmniej troche
interesujacych dla Wszystkich. Majac taka nadzieje, zycze dobrej
nocy. Z gory przepraszam za bledy i chaos, ale pisze ogladajac
transmisje z GP ze Slowenii.
Wczoraj pomylilem sie - Hiszpanki nie sa gospodyniami ME.

Ted, świetnie, że chciało ci się odszukać ten kawałek Szymborskiej i nam go
przypomnieć.
Szymborska to wspaniała poetka, abstrahując od tego, że zdarzyły jej się (jak
wielu z nas w naszym życiu) chwile zwątpienia.
Na pewno znasz inne jej wspaniałe wiersze, o które jakże uboższa byłaby
światowa poezja. Polecam Tobie jeden z moich ulubionych:

www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=71&w=2719583
Pzdr

Ależ to nie prawda!
Jak można tak pięknie i gładko mówić o życiu? Ono wcale gładkie nie jest. te
wiersze są tak doskonałe, tak wyszlifowane, ze nei sa o życiu. Chyba że życie
byłoby filmem.. wtredy i kot moze stać sie śmiercią, piękną i łagodna, cebula
obłudą.. ale tak przecież nie jest... życie winno być wierszem, a przecież nie
jest tak jak u szymborskiej dopracowane pod każdym wzgledem, nie jest
wyczyszczone ze zbędnych liter. Co innego limeryki i rymowanki.
Szacunek mam wielki, ale dla mnie to nie jest poezja życia, bo jak o życiu
moze pisać ktoś, kto nawet po bułki do sklepu nie chodzi?
to tak jakby pisac o wojnie z telewizji, o głodzie siedząc przy zastawionym
stole.

pozdrawiam serrdecznie
Żul - Żuleria Arrtyztyczna
www.lanek22.end.pl

ja mam takie, w idealnym stanie, nowe, ładnie oprawione:
1. 1001 aforyzmów o życiu i śmierci - wybór i opracowanie Wiesława i Marek
Kamieńscy, ładnie wydana, w sztywnej okładce z ilustracjami
2. Liryki Najpiękniejsze - Julian Tuwim, wybór Aleksander Madyda, przepięknie
wydana w sztywnej okładce (kolekcja liryki "z liściem"
3. I tęsknię i pragnę - perły liryki europejskiej - wybór i opracowanie
Aleksander Nawrocki, ładnie wydana z czcionką w kolorze purpurowym, sztywną,
purpurową okładką
4. Najpiękniejsze wiersze, souvenir - opracowanie i wybór Maria Marczewska,
ładnie wydana w sztywnej okładce ze złoceniami
5. Poezje wybrane - Jan Twardowski
6. Wewnątrz snów - Joanna Kulmowa
7. Erotyki optymistyczne - fraszki - Michał Lech Sinico

Z serii Poezja Miłosna:
1. Amor pasażer na gapę - wybór sentymentalny - wybór i opracowanie Zdzisław
Jaskuła
2. Kochałem panią... - wybór sentymentalny - wybór i opracowanie Bożenna
Cyperling
3. Adam i Ewa, fraszka miłosna - wybór frywolny - wybór i opracowanieTadeusz
Gicgier

prosze o odpowiedź na priv, czy znalazłaś coś interesującego dla siebie

pozdrawiam

aga grześ i brzuszek podwójny

kolejny autorytet salonu michnika odszedł
kuroń odszedł, teraz miłosz...
dzieli ich spoósb bycia, pierwszy zachowywał sie grubiańsko, drugi z pełną
kulturą
ale łączyła ich biografia, przekonania...
niegdyś fanatyczni wielbiciele Stalina i Bieruta
po pewnym czasie doznali nagłego "nawrócenia", stali sie koncesjonowaną
opozycją choć Kuroń cierpiał za swą niepokrność a Miłosz pisał piękne wiersze

po 89 roku wmówiono nam, ze to jedyne autorytety w Polsce! polityczny i z
kultury...

złowiek aspirując do tak godnego miana jak autorytet winien być w pełni
szczery i przejrzysty w całym swym życiu
i bynajmnije nie chodzi o to, że kilka lat wspierania najbardziej
zbrodniczego systemu przekreśla człowieka....
nie...każdy ma prawo sie nawrócić, ale trzeba zyc w prawdzie, rozliczyć się z
czarna kartą swego życia...ani kuroń, ani miłosz nie uczynili tego...
nad swym draństwem przeszli do porządku dziennego

CHWAŁA MIŁOSZOWEJ POZEZJI

ciekawe czy ktokolwiek z was ja kiedykolwiek czytał (pytanie aktualne
zwłaszcza do tych apolegtów spod znaku GW, fanów michnika ,opętanych
ideologią walki)...
poezja jest piękna, zapewniam (szkoda też, zę za zycia miłosz nie pozwalał
polemizować z sobą, moze nie tyle on ile jego dwór, który na jego plecach
chciał sie wybić, dwór klakierów niszczących dyskusję na d jego dziełami....

nt. poezji
W nawiązaniu do wcześniejszej wypowiedzi Wlodara nt. poezji chcę powiedzieć, że
moim zdaniem wierszy jest zdecydowanie ZA MAŁO na lekcjach języka polskiego.
Przyznam, że chodziłam do szkoły parę lat temu, więc może coś się od tamtej
pory zmieniło, ale mnie osobiście zawsze brakowało w szkole dobrej poezji
(zwłaszcza współczesnej). To prawda, że uczniowie nie gustują w liryce, czego
dowodem chociażby znikoma liczba wybierających analizę wiersza na maturze
(dziwię się, bo ten temat zawsze wydawał mi się najprostszy - przecież podany
jest tekst, nie trzeba się nawet przygotowywać jakoś specjalnie, czego chcieć
więcej?). Szkoda, bo poezja uwrażliwia, rozwija wyobraźnię, myślenie, daje duże
możliwości interpretacji. W przeciwieństwie do wielu utworów prozą, wiersze
można odkrywać za każdym razem na nowo. Dzięki możliwościom symbolicznego
odczytywania są ciągle aktualne, można dostosowywać ich znaczenie do
zmieniających się realiów. Nie jest to zawsze możliwe w przypadku powieści.
Zastanawia mnie ta niechęć do poezji. Nie wiem skąd się bierze nieumiejętność
jej rozumienia. Może to za sprawą czasów w jakich żyjemy?
Ja proponuję wprowadzić do kanonu lektur wiersze Walta Whitmana - więcej nam
one mówią o życiu i o nas samych niż niejedne "Syzyfowe prace" czy "Pan
Tadeusz". Z polskich poetów zdecydowanie sugeruję poświęcić więcej czasu
omawianiu chociażby Baczyńskiego. I nie bać się sięgać bo nowych poetów.

Za szybko poszło, przepraszam.

"Tutaj jestem" czyli starenka juz w sumie (prawie dziesiec lat) plyta Grzegorza
Turnaua znaleziona przeze mnie ostatnio i zameczana po kilka godzin dziennie.
Spiewane wiersze Brzechwy, Iwaszkiewicza, Staffa, Lesmiana. Swietnie napisana
muzyka, niesamowicie wszystko pomyslane. Tak z połowa piosenek to po prostu to
co chcialabym uslyszec :)
"Wzdluz ulic" Brzechwy zupelnie do mnie nie przemiawialo z kartki -ale
tutaj.... Moim zdaniem Turnau moglby najbardziej kiepski wiersz zaspiewac i to
juz bylaby duzo lepsza poezja....
A moje absolutnie ulubione - tekst optymizmem nie napawa, ale juz w tym
wykonaniu... to po prostu mnie podnosi to lotu:

Smutki
( muzyka Grzegorz Turnau, słowa Jan Brzechwa )

Dwadzieścia cztery smutki
to zwykła nasza doba.
I dzień jest nie za krotki,
i noc się nam podoba.
Deszcz pada nieustanny
i nudny, i nużący,
za oknem chodzą panny
smucące się niechcący
(niechcący...)
Za oknem wieczór spływa
po dachach i po rynnach,
i ciemność odpoczywa
bezpieczna i bezczynna.
Dwadzieścia cztery smutki...
Usiądę sam za stołem,
zamyślę się wieczyście
o życiu niewesołym,
przez które ze mną szliście.
O naszym domu niskim
i o wysokim niebie,
o wszystkich i o wszystkim -
i za was, i za siebie.
Dwadzieścia cztery smutki...

Konkurs - I Nadwiślańskie Spotkania z Poezją
I Nadwiślańskie Spotkania z Poezją odbędą się w dniach 2-5 lipca 2009 r. na
Zamku w Janowcu nad Wisłą oraz w kościele parafialnym w Kazimierzu
Dolnym.Nadwiślańskie Spotkania z Poezją obejmują część konkursową i imprezy
towarzyszące. Spotkania z Poezją mają na celu prezentację poezji, promocję jej
twórców oraz integrację środowiska kultury i sztuki z całej Polski.
Swoją obecność na I Nadwiślańskich Spotkaniach z Poezją potwierdzili m.in.:
Stare Dobre Małżeństwo, Wolna Grupa Bukowina, Lubelska Federacja Bardów, Hanka
Chowaniec-Rybka i zespół, Marcin Styczeń, Robert Grudzień, Anna Seniuk, poeci
Adam Ziemianin i Ernest Bryll oraz Krzysztof Zanussi i Leszek Mądzik.
W ramach Spotkań przewidziane są prezentacje nowych tomików wierszy,
spotkania z autorami, wystawy plenerowe oraz dyskusje panelowe na temat
obecności poezji w życiu współczesnego człowieka.

W części konkursowej mogą brać udział młodzi poeci w dwóch kategoriach
wiekowych: młodzież szkół średnich i studenci wyższych uczelni. Chcemy
promować twórczość autorską. Oczekujemy, że wybrane wiersze będą prezentować
szeroko pojęte wartości chrześcijańskie, humanistyczne i artystyczne. Dla
najlepszych młodych poetów przewidziane są atrakcyjne nagrody oraz możliwość
wystąpienia w głównej części konkursowej.

Szczegóły, warunki zgłoszenia:

www.watra.pl/rozne/rozne/nadwislanskiee.html
Serdecznie zapraszamy!!!Podhale , Małopolskę i inne regiony kraju takśe!!!

Czy poezja pomaga nam w zyciu?
Sa ludzie, ktorzy bez poezji nie potrafia zyc. Ja do nich nie naleze, ale
lubie jak Marek pisze wiersze. Gdyby popracowal nad ortografia, to kto wie...
Rozne rzeczy zdarzaja sie..... Szymborska w podeszlym wieku zaczela
pisac...Kto wie... co byloby gdyby Marek pisal nie tylko do szuflady.

Piszesz "nie przeczytałam nigdy nic odkrywczego co napisałaby
kobieta. (...)wręcz wszystko wydaje mi się ckliwe i emocjonalne"
a pozniej padaja przyklady czterech autorek...
To moze nalezy miec pretensje do siebie, a nie do literatury kobiecej? To tak
jakbys przeczytala w zyciu cztery wiersze i pozniej stwierdzasz "poezja jest
nudna i sentymentalna".
Bridget Jones - phi! tez mi miara...

Dziękuję za tyle rad! Jestem szczęsliwa, że zechcieliscie mi pomóc!
Może więc wyjaśnię też kilka spraw. Przede wszystkich, jesli chodzi o przykład,
to jest ci on każdego dnia. Ja sporo czytam, ale i sporo piszę, więc częściej
widzi mnie piszącą niż czytającą ( mój syn także pisze swoje opowiadania i
wiersze, ale NIE CZYTA tego, co napisali inni ). Ksiązka dla mnie jest ważna w
życiu ( skończyłam polonistykę) i właśnie dlatego rozpaczam. Czytalam mu w
dzieciństwie codzinnie, ale trochę się "sparzyłam", gdy mi wyznał, że i tak nie
słucha ( wymyslał swoje!). Jest zainteresowany poezją, bardzo lubi wiersze,
wszelkie rymowanki i te naprawdę z wysokiej półki( bo krótkie?). Czyta komiksy,
ale chyba juz czas, żeby powoli kończył przygodę z Asterixem...Mój syn jest
dzieckiem dwujęzycznym ( okropne określenie!)i twierdzi, że czytanie po polsku
jest trudniejsze ( w domu mówimy wyłącznie po polsku!!), a prawda jest taka, że
mało czyta i po francusku.
Dyslekcja? To zaskakujące, ale nie wpadłam na to, żeby to zbadać!
A czy mozliwe jest, że ktoś o zainteresowaniach matematyczno-konstrukcyjnych od
dzieciństwa mniej czytał? Czy "wymagania" co do książkowych zainteresowań dla
humanistów i scisłych ( oczywiście umownie!)są inne?
Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi!! Wiem, że z wielu rad
skorzystam! Na pewno jesli chodzi o wybór lektur, bo sprawdzone maja większe
szanse przejść przez filtr gustu mojego dziesięciolatka
Pozdrawiam!

tomciof napisał:

> Spytam inaczej, czy Sam(a) czytasz ?

Ja tez spytam - czytałeś cały watek, czyt tylko pierwszy post ? Nieco wyżej
atonumer napisała:

> Dziękuję za tyle rad! Jestem szczęsliwa, że zechcieliscie mi pomóc!
> Może więc wyjaśnię też kilka spraw. Przede wszystkich, jesli chodzi o
przykład,
>
> to jest ci on każdego dnia. Ja sporo czytam, ale i sporo piszę, więc częściej
> widzi mnie piszącą niż czytającą ( mój syn także pisze swoje opowiadania i
> wiersze, ale NIE CZYTA tego, co napisali inni ). Ksiązka dla mnie jest ważna
w
>
> życiu ( skończyłam polonistykę) i właśnie dlatego rozpaczam. Czytalam mu w
> dzieciństwie codzinnie, ale trochę się "sparzyłam", gdy mi wyznał, że i tak
nie
>
> słucha ( wymyslał swoje!). Jest zainteresowany poezją, bardzo lubi wiersze,
> wszelkie rymowanki i te naprawdę z wysokiej półki( bo krótkie?). Czyta
komiksy,
>
> ale chyba juz czas, żeby powoli kończył przygodę z Asterixem...Mój syn jest
> dzieckiem dwujęzycznym ( okropne określenie!)i twierdzi, że czytanie po
polsku
> jest trudniejsze ( w domu mówimy wyłącznie po polsku!!), a prawda jest taka,
że
>
> mało czyta i po francusku.

Gość portalu: fnoll napisał(a):

> Aż ją zobaczyłem i poczułem - czy parasz sie czasem poezją?

W życiu nie napisałem żadnego wiersza. Nawet nie przeczytałem zbyt wielu. Jakiż
los jest okrutny ! Gdybym pochwalił się własnym wierszem na forum - ludzie
napisaliby : Spadaj buraku!!! Chciałem być złośliwy - zostałem poetą !!! :-))

Konie kopytkami w kalawiaturę ? Kopyta takie duże... a klawisze takie małe...
eee... to chyba się nie da tak stukać....?
Widzisz jaki przyziemny jestem ? :-))

Ech !! Gdybym ja wiersze umiał pisać !! Sława !! Kobiety !! Ech !!

Pozdrawiam

> W życiu nie napisałem żadnego wiersza. Nawet nie przeczytałem zbyt wielu. Jakiż
> los jest okrutny ! Gdybym pochwalił się własnym wierszem na forum - ludzie
> napisaliby : Spadaj buraku!!! Chciałem być złośliwy - zostałem poetą !!! :-))

Nie kryguj się, nie kryguj ;-) Poezja nie dba o publikę - to nie hamburger.

>
> Konie kopytkami w kalawiaturę ? Kopyta takie duże... a klawisze takie małe...
> eee... to chyba się nie da tak stukać....?
> Widzisz jaki przyziemny jestem ? :-))

Dlatego stukają OSTROŻNIE

>
> Ech !! Gdybym ja wiersze umiał pisać !! Sława !! Kobiety !! Ech !!
>

I marskość wątroby ;-)

Tak czy siak - będę szukał kolejnych perełek twojego autorstwa.

pozdro :-))))

Oj, temat książek jest extra, rzecz jasna wszystkie tytuły jakie podałyście
przeczytam, albo chociaż sie postaram. Mam malutką biblioteczkę gdzie trzymam
niektóre ulubione książki. Przede wszystkim pasjonuje mnie poezja Haliny
Poświatowskiej, mam wszystkie jej wiersze w wersji książkowej i duża częśc,
kiedy jeszcze nie było mnie za bardzo stać, przepisane na maszynie do pisania,
za starych dobrych czasów. Piękne... nic dodać. Oczywiście teraz to już są
dostępne bardzo ciekawe zresztą Listy Poświatowskiej i moja ulubiona książka, a
jej autobiografia - Opowieść dla przyjaciela.
Ponadto uwielbiam książki Erici Jones - czyli - BABSKI BLUES i STRACH PRZED
LATANIEM, ona pisze erotyczne książki i reszta jej książek jest już moim
zdaniem lekko przesadzona, ale warto przeczytać na dobry początek te dwie
pozycje...
Która nie czytała PRZEGRYŹĆ DŻDŻOWNICĘ, Grocholi to niech ino biegnie do
biblioteki i wypożycza, bo jest po prostu odlotowa, czyta się ją w godzinę, ale
za to śmiechu i łez jest ogrom. Według mnie książka tysiąc razy lepsza od Nigdy
w życiu.
No i rzecz jasna uwielbiam Musierowiczkę, a także Bronte, o nich już pisałyście.
AAA i PESTKA A. Kowalskiej przeczytana przeze mnie chyba z 10 razy, odlot.
Jak mi się jakieś jeszcze przypomną to dam znać.

Jagoda też mi wygląda na czytelniczkę ale o tym się przekonamy póżniej,
uwielbia na razie czytać bajki i słuchać jak ja jej czytam. No i sama opowiada,
nawet przynosi i każdą zna. Jest Kaj i Gejda, jibka (złota), Mucha - czyli
Stefek Burczymucha...
Agata

O poezji
"Zdarzało się, że recenzenci omawiając moje wiersze pisali o dialektyce,
antynomiach, Pascalu, Heraklicie, Heglu- mówi ksiądz Twardowski - Przeraziłem
się. Otworzyłem tom moich wierszy i przeczytałem : "Polna myszka siedzi sobie,
konfesjonał ząbkiem skrobie", "kto bibułę buchnie, temu łapa
spuchnie", "siostra Konsolata, bo kąsa i lata" - i uspokoiłem się."

"Pisałem przez cały czas dla siebie i nagle okazało się, że jest to potrzebne i
ciekawe dla innych" (Rzeczpospolita, Poeta świętych i grzeszników, 20.04.2000)

"Dlaczego pisze się wiersze - dlatego, że temu kto je pisze wydaje się, że ma
coś bardzo ważnego do przekazania, osobistego do powiedzenia, tak ważnego, że
trzeba to ocalić i zapisać" (...) jestem księdzem szczęśliwym, więc i wiersze
moje nie mogą być nieszczęśliwe (...) Piszę językiem niedzisiejszej poezji i
niedzisiejszej krytyki literackiej. Lubię wiersze serdecznie niemodne i
szczęśliwie spóźnione. Tęsknię za humorem, który uczy pokory, pozwala śmiać się
z samego siebie, ratuje od patosu, tak bliskiego dawnym wierszom religijnym,
pozwala spojrzeć z uśmiechem nawet na dramat (...) człowiek stary, piszący
wiersze otwiera drogę młodszym, którzy przyjdą po nim i będą pisać lepiej i
mądrzej" (Rzeczpospolita, Zastąpić zmęczone słowa nowymi, Jan Twardowski
24.04.1999)

Ważne jest dla mnie, że poprzez swoje wiersze dotarłem do pewnych osób, do
których z pewnością nigdy w życiu bym nie trafił. Dzięki pisaniu poznałem
mnóstwo ludzi, z którymi nigdy bym się nie spotkał nie zaprzyjaźnił. Byłoby to
pewnie niemożliwe, gdybym mówił tylko językiem "kościelnym" (...) Dla mnie
pisanie wierszy to przede wszystkim szukanie przyjaciela, nawiązywanie kontaktu
z drugim człowiekiem (...) Myślę też, że więcej ludzi pozyskałem sobie
wierszami niż kazaniami. Język wiersza jest intymniejszy mówi o przeżyciach,
uczuciach, wzruszeniach. Dlatego wiersze są dla ludzi wrażliwych, których nie
można lekceważyć (...) Poezja kształtuje i budzi (...) Moje wiersze pogodnie
patrzą na świat, chwalą Pana Boga, mówią o miłości, nadziei. Wyrażają ludzkie
uczucia, które są bliskie wszystkim (Zgoda na świat, Milena Kindziuk)

"Wiersze, dobre wiersze są, muszą być poszukiwaniem tajemnicy, a więc muszą
dotykać tematu Boga, ludzkiego życia i śmierci. Jak Modlitwa. (...)W
poszukiwaniu rzeczy istotnych pomaga mi wiara. Moje wiersze są jedynie próbą
pisania wierszy. (Magazyn Literacki nr 4/99, Wiersze, które niosą nadzieję,
rozmowa z Marią Jentys)

KLĘKAM PRZED TOBĄ
Jakże wpisać w literackie przestrzenie wartości, które pozwalają na powrót
ujrzeć darowaną przestrzeń we właściwych proporcjach i barwach?

Czyż pióro kapłańskie dotykające codzienności, w pytaniach, które nie ranią,
w odpowiedziach pełnych ufności, w życiu, które zostało ofiarowane Najwyższemu
winno szukać innych przymiotów, które zadziwiają klakierów literackości?

Życzę ks. Janowi, aby brewiarz codzienny nadal nabrzmiewał poetyckimi
modlitwami.

Zapiski ks. Jana

Zapiski poetyckie księdza Jana Filewicza są jak karteluszki, które umknęły
z codziennego kapłańskiego brewiarza.

Z wonnościami psalmów i modlitw, z fragmentami księgi nad księgami przywołują
w prostocie wersy, którymi żywi się poezja, stając się człowieczym przesłaniem.

Pytania nie są zwerbalizowanym zagubieniem a rozmową z Wszechmogącym
i dziecięcymi w szczerości pytaniami na które odpowiada się własnym życiem.

Teksty pozbawione "literackości" zadziwiają swoją głębią i prostotą, niekiedy
dotykają Hiobowych pytań aby odpowiedzieć pełnym zaufaniem do Boga.
I przez to stają się literackie, bez strojenia się w szaty minoderii
i wyjątkowości.

Wiersze ks. Jana nazwałem dopiskami do brewiarza kapłańskiego, nie brak w nich
zaczerpniętych myśli Ojców Kościoła, teologicznych rozważań ale też i własnego
życia - pełnego doświadczeń i cierpień.
W wierszach ks. Jana zespalają się one w zapis jeszcze jednego życia, pełnego
pytań i zadziwień.

Od poezji kapłańskiej oczekuje się nieraz ducha filozoficznych traktatów
a zapomina się często, że swoim życiem tworzyli ją i Biedaczyna z Asyżu
i proboszcz a Ars.
Były w nich pytania najprostsze i było w nich życie najzwyczajniejsze i święte.
Jakże więc wpisać w literackie przestrzenie wartości, które pozwalają na powrót
ujrzeć darowaną przestrzeń we właściwych proporcjach i barwach?

Czyż pióro kapłańskie dotykające codzienności, w pytaniach, które nie ranią,
w odpowiedziach pełnych ufności, w życiu, które zostało ofiarowane Najwyższemu
winno szukać innych przymiotów, które zadziwiają klakierów literackości?

Życzę ks. Janowi, aby brewiarz codzienny nadal nabrzmiewał poetyckimi
modlitwami.

/-/Jan Leończuk

Poezja
(kolejny wątek z zapowiedzianej wcześniej serii)

To zajęcia się tą tematyką zachęciła mnie twórczość zaprezentowana na forum
płockim przez Rzecznika. Przyznam się, że nie znałem go od tej strony. :-)
Niektórzy mówią, że każdy jest poetą (tyle że nie każdego, dzięki Bogu,
publikują) ;-)) Ciekaw jestem, czy Wy też paraliście w życiu rymowaniem? Ja
tak. Spłodziłem kilka rymowanek dość smętnych w nastroju. Nic wartego uwagi,
ale przez jakiś czas czułem się Poetą. Do swojej „twórczości” mam na
szczęście zdrowy dystans, zaś do cudzej, stosunek ambiwalentny. Z jednej
strony poezja pozwala nam spojrzeć na świat oczami innego człowieka i to mnie
bardzo w niej pociąga. Wiersz mówi o autorze więcej niż najdokładniejszy
wywiad psychologiczny. Z drugiej strony musze przyznać, że często mam kłopoty
z tym patrzeniem cudzymi oczami, bo albo nic nie widzę, albo coś mi
prześwituje zaledwie przez mgłę. Jeżeli dodam do tego konieczność
interpretowania cudzej poezji w czasach liceum, kiedy to przekonałem się, że
nie jestem w tym zbyt dobry, to stanie się zrozumiałe, dlatego po wiersze
sięgam raczej rzadko.
Gdybym miał wymienić swoich ulubionych twórców, to ograniczyłbym się do
czterech nazwisk: Asnyk, Broniewski, Staff, Szymborska. Nie jest to może
pełny skład mojego prywatnego Parnasu, ale chyba wystarczy, żeby
scharakteryzować mój gust. Ostatnio doszedłem do wniosku, że listę tę
powinienem wydłużyć o jeszcze jedną pozycję. Mam na myśli młodego poetę
Jarosława Bracha z Gostynina. Nie jest to twórca znany szerszej publiczności.
Jego poezja zawiera sporo czasem nieznośnego dydaktyzmu, ale widać w nim
iskrę bożą i jeżeli nie zmarnuje swego talentu ma szansę jeszcze zabłysnąć na
firmamencie polskiej poezji. Jest człowiekiem młodym, więc wszystko jeszcze
przed nim. Poeci są bowiem jak wino: im starsi, tym lepsi. najlepszym tego
dowodem są polscy nobliści: Miłosz, Szymborska, a także ostatnio Julia Hatwig
ze swoimi „Błyskami”.

i ja doloze piec groszy bo chyba umknelo (moze pominelam w czyims watku),
piszesz takie zdanie 'łapią ją
> (przepraszam za to wyrażenie) za piersi (jest bardzo wyrośnięta w
> przeciwieństwie do innych klasowych koleżanek, u której takowe się jeszcze
> nie pojawiły), wg mnie to moze byc klucz do problemu, wlasnie u dziewczyny;
jest inna fizycznie czego moze sie wstydzic, moze czuc sie gorsza, glupio
poprostu; akceptacja srodowiska w tym wieku jest ogromnie wazna!! i dziwczyny
radza sobie z tym duzo gorzej niz chlopcy. i chyba nie musze tlumaczyc
dlaczego. Rzeczywiscie, i tu sie zgadzam z wiekszoscia, z wiekiem bedzie
lepiej, i pewnie dopiero na studiach calkiem dobrze; b. wazne wiec jest zeby
nie odciela sobie drogi do dalszej edukacji, bo jesli odpuscisz jej nauke tzw
ogolna to skonczyc moze z dzieckiem, mezem lub nie, bez szkoly i perspektyw.
wiem, ze moge sie narazic wielu piszac takie rzeczy, ale uwazam, ze ma sie w
zyciu wybor tylko w przypadku posiadania duzych pieniedzy lub b.konkretnej
wiedzy; i jeszcze jedna uwaga to ty i twoje zycie jest dla niej przykladem; i
jesli jestes szczesliwa i spelniona to ona to widzi, jesli nie -to ma problem
tak jak i ty, i na nic sie zda tlumaczenie, ze warto sie uczyc jesli ty/tobie
to nic nie dalo, ze fajnie jest sie uczyc jesli ty nie lubisz itd. rzeczywiscie
w tym wieku szkola moze byc nudna i jest w 99% i w 99% dzieki nudnym
nauczycielom; ale poznawanie, czytanie wcale nie, trzeba tylko podsuwac
wlasciwe rzeczy; jesli mowi o wierszach to powiedz jej jedna rzecz (powinno jej
to dac duzo do myslenia nawet w tym wieku), ze jesli ktos interesuje sie poezja
to znaczy ze interesuje sie literatura, to znaczy ze czyta!!, jesli interesuje
ja tylko pisanie wierszy tzn, ze chce cos powiedziec i wklada to w taka niby
obojetna forme; czytaj wiec te wiersze a na pewno dowiesz sie w czym tkwi
problem; pewnie czuje sie samotna niezrozumiana itd, moze myslec o samobujstwie
i pogrzebie, na ktory przyjda wszyscy i beda ja pieknie wspominac- standard, o
ktorym trzeba porozmawiac i niewyolbrzymiac, raczej pozartowac, ze kazdy to
pzechodzi; i jeszcze jedno- spedzac wiecej czasu z nia, nie tylko gonic do
lekcji, ale siedziec w jej pokoju, bez krytyki sluchac i patrzec, zadawac
pytanie nie jak tam w szkole, tylko konkretne co mowila pani na fizyce i
sluchac nawet jak na poczatku beda padac hasla (gwarantuje!)nic, lub nie
pamietam, lub jakies smety itd; nie rob przesluchan ale rozmawiaj, powiedz co
ty robilas i z czym masz problem, co ona o tym sadzi, to twoja corka i mozesz
byc jej przyjaciolka najlepsza!! wystarczy, ze uswiadomisz sobie czego TY
oczekujesz od przyjaciol.

jfalek napisał:

> Szkoda że nie wiem dlaczego kwestionuje się wyrazy TAS, TER, TASTER, ST, ER
> NP. TASTER - druk.; aparat stanowiący część składową monotypu

Przede wszystkim nie "kwestionuje się", tylko ja kwestionuję. To moja opinia
i wcale się nie upieram, że inni muszą ją podzielać.

A powiedz mi szczerze - chciałbyś zadać sobie trud rozwiązywania kalamburu,
by na końcu otrzymać część składową monotypu? Ja nawet nie wiem, co to jest
monotyp (to znaczy wiem, że to takie słowo i co ono oznacza, ale gdyby ktoś
przede mną postawił monotyp, to w życiu bym się nie domyślił, że to to).
A na dokładkę tę część składową monotypu miałbyś okraszoną urzędowym opisem
gruntów i budynków oraz mieszaniną smoły, kalafonii i tłuszczu. Sama poezja!

Ja nie przeczę, że taki kalambur DA SIĘ UŁOŻYĆ. Ja tylko lubię, kiedy wśród
wyrazów jest coś ładnego - takie to niekonkretne kryterium, ale przecież też
ważne. Wiersze pisze się o wiośnie, rewolucji i szampanie, a nie o monotypach
i katastrach. I myślę, że osoby kwalifikujące zadanie do druku biorą to pod
uwagę, oczywiście każda według własnego, niepowtarzalnego gustu.

Wyraz TAS (i inne) zakwestionowałem też dlatego, że teraz cały ten ciąg
KA + TAS + TER = KATASTER trzeba jeszcze przełożyć na wierszyk, i to najlepiej
na nie za długi. To są słowa, których opis niespecjalnie da się upchnąć
w kilkunastu sylabach, zwłaszcza jeśli zna się tylko słownikową definicję.
Bo jak skrócić frazę "mieszanina smoły, kalafonii i tłuszczu"? Czy którykolwiek
z tych elementów można pominąć? No i trzeba pamiętać, że sama miniaturyzacja
określenia to nie wszystko. To jeszcze musi mieć rytm, właściwy rozkład
akcentów. Wiele, wiele gimnastyki, a wszystko po to, by bawić się kilkoma
wyrazami, które nie budzą w nas żadnych emocji?

Co innego BAR + AS + INGA = BARASINGA. Tu wyrazy silnie budzące skojarzenia,
a na końcu całkiem sympatyczne zwierzątko. Sympatyczne, lecz... zbyt mało znane.

Maria Kossak-Pawlikowska_Jasnorzewska czyli Lilka
kamyczek.pl napisała:

> Safo, nie wiem kim jesteś, ale masz świetny nick. Przypomniał mi on wiersz
> Pawlikowskiej:

przecież dlatego mam taki nick
przez Lilkę i Safonę, co chce morze zarzucic na glowę, by łez jej nie dojrzał
nikt...
kocham ją i to, co pisala, od dzieciaka prawie - tj. jak kocham od dzieciaka, a
ona o dzieciaka pisała...

ale wiesz,
uważam, iż, niestety, do tej pory w Polsce Pawlikowska nie została odpowiednio
oceniona i doceniona
wrzuca się ją w wór tzw. kobiecej poezji
i
ot - chwali się jej czterowiersze zwane perełkami krótkiego stylu
faktycznie - w krotkiej formie , tak zgrabnie napisanej ujac piękno i jeszcze
spłentować
/slowiki sa dziś nieswoje
bzy sa, jak chmury krzyzykow
chcesz zabić serce moje?
przecież się nie zabija slowików

albo ;dni znuzone jak muly wloką się po wybojach i w żaluzje pukają...
itd.
znasz na pewno/

ale nikt nie dojrzal w niej mistrzyni
tak ogólnie
nie tylko drobnych form
mistrzyni akuratnosci rymów,że się tak wyraże na swój uzytek
a była nią bezwzględnie

nie wiem czy zwrócilas uwagę,że jej poezja
z rymami
/co, wg mnie trudniejsze o wiele, wiele. niz biale wiersze/
to nie tylko treść z czarownymi słowami,
ale wlasnie te rymy
jak to umiala zrobić,że żaden inny , nierymowany wyraz, akurat w tym miejscu
zupełnie by nie pasowal...

czyste piękno
prawda?

jakie to dziwne,że wydano Listy Wojciecha Kosaska do żony i przyjaciół
Marię i Magdalenę Samozwańcowny
30 lat życia z Madzią Niewidowskiego
wstrzasajace listy Lilki /zwłaszcza ta część o umieraniu - kronika
postępujacego raka/
a nikt nie napisal rzetelnej biografii
nikt nie napisałscenariusza
o jej życiu
czy życiu całej, pełnej wariactwa i talentów rodziny

z tym, że Lilka była najciekawsza
najciekawsza
jak dla mnie

kiedyś chcialam bardzo cos rozpętać, by sprowadzono do Polski Jej prochy z
Anglii
z Lotkiem, bo On chyba był obok niej pochowany, jeśli dobrze pamiętam
no, ale nic nie zrobiłam, bo zabraklo mi energii

milo,że znałaś ten wiersz i skojarzyłas
milo....
naprawdę
s.

A po co mi wiersze?
Tyś jest moją poezją, muzą i pawim piórem po nadmiernej konsumpcji:

"Wszystko sie niby zgadza, ale mnie kompletnie nie przekonuje ten tekst (Jedwab),
bo za dlugi i jedzie nie po zyciu, ale to jest dla mnie jedynie jakas wyblakla
klisza.
A co do opowiesci o duzej intensywnosci i sporej dozie smutku, opartych przy tym
na prawdziwych przezyciach, a nie bedacym tylko imitacja bajki dla dzieci z 13!
podtekstami to ostatnio dorwalem sie do zachwalanych przez Ciebie jakis czas
temu opowiadan Albinskiego (konkretnie do tomu z katem w tytule) (BTW
zauwazylem, ze jesli cos zachwalasz to ja albo zdecydowanie cos odrzucam, albo
zdecydowanie to kupuje- obojenych stanow raczej brak:)) i musze przyznac, ze to
jest cos, to lubie, doceniam i chce jesze- dziekuje przy okazji za te polecanke.
Preferuje taki rzeczowy styl z zaskakujaca puenta Pana inzyniera geodety czy
chocby Pana bylego programisty niz wielce uduchowionego i jeszcze bardziej
natchnionego Pana artysty piszacego proze, ktora mam wrazenie, ze myli mu sie
permanentnie z poezja- sorry Brainy:)"

"Obecnie czytam Jules i Jim probujac czytac, jak tekst specjalistyczny z mojej
dzialki (bo sama historie znam doskonale z filmu)-
facet pisze o banalnych w sumie sprawach, ale w sposob wielce oryginalny (a ja
mam wrazenie, ze mnie najbardziej dotycza te
najbanalniejsze sprawy, te wysublimowane sa mi natomiast obojetne); dzisiejsze
gwiazdy zajmujace sie podobnymi kwestiami, ma tu na
mysli Murakamiego, moga jedynie pobierac nauki, aczkolwiek tego poziomu pewnie
nigdy nie osiagna :)
Wielce przyjemna to lektura, jak to Brainy kiedys okreslil w stosunku do HM-
doskonaly meski harlequine (ale nie tylko). "

"Jak przeczytam tego Wicka Chatwina to obiecuje przedstawic 'my point of view'.
BTW probowalem zeskanowac Utz'a, ale ok.40 str. spasowalem, gdyz musialbym
porwac ksiazeczke (tak jest klejona), jesli mialaby sie nadawac do czytania bez
irytacji. "

Mógłbym tak długo ;)

Chyba znam odpowiedź...
Może Was to zainteresuje. Może będzie to jakaś odpowidź dla Was, romantyków,
na stawiane pytania.

Moja dobra koleżanka ostatnio zerwała zaręczyny (byli razem 1,5 roku). Jak mi
o tym powiedziała, to mnie zamurowało, bo wydawała się taka z nim szczęśliwa.
Okazało się, że była. Ale do pewnego momentu. Jaka sama to powiedziała,
uwielbiała, jak pisał dla niej wiersze, obsypywał kwiatami, dawał prezenty bez
okazji, zabierał do teatru, na koncerty jazzowe, itp. Był taki rozmantyczny,
świato poza nią nie widział, ale... Oto historia: Ona też była zakochana,
dlatego zaczęła myśleć o stabilizacji, ślubie. Zawsze była bardzo
bezpośrednia, więc mu się oświadczyła ;) Podobno szalał z radości, za swoje 3
(!) pensje kupił jej pierścionek, zaczęło się planowanie. W tym czasie dużo
rozmawiali, ona zaczęła patrzeć na niego "inaczej", zadając sobnie pytanie,
jakim będzie mężem. Powoli zaczęły się jej otwierać oczy. Człowiek z 30stką na
karku, mieszkający z bratem w wynajętym mieszkaniu, bez oszczędności,
codziennie po pracy chodzący na obiadki do mamy, żyjący chwilą, bez ambitnych
planów zawodowych, trzymający się ciepłej posadki, byle tylko była, bo
"pieniądze nie są najważniejsze", łatwo poddający się emocjom, żeby nie
powiedzieć płaczliwy... To ona pracowała, studiowała zaocznie, robiła różne
kursy, rozwijała się. On nie miał takich potrzeb, bo wolał "obcować z naturą".
Sama musiała podejmować decyzje, bo on zgadzał się na każdy jej pomysł, nie
miał własnego zdania, tylko był lustrem jej poglądów. Poza tym ona jestn dość
majętna, odziedziczyła po babci dom, rodzice jej pomogli go wyremontować,
itp., dlatego on już nie czuł motywacji, żeby się strać, szedł na gotowe. Ona
przynajmniej tak to odbierała. Moja koleżanka doszła do wniosku, ze potzrebuje
oparcia, że poezja w życiu to tylko jakiś znikomy jego procent, że bardziej
liczy się jego proza. Nie tylko stabilizacja materialna, chociaż nie oszukujmy
się, to też jest ważne. Przede wszystkim, żeby ktoś nas motywował do rozwoju,
a nie tylko my jego, żeby czuć, że ten ktoś "ma przewagę" w czymś, że nas
podciągnie, że okaże się silnym w obliczu naszej słabości.

Rozpisałam się, ale to taka filmowa historia, która się wydarzyła tak blisko
mnie...

Pewnie napiszecie, że jest materialistką, nie jest. Po prostu nie chciała
całego ciężaru założenia rodziny, i emocjonalnego, i materialnego, brać na siebie.

Częściowo zreanimowana:))
Witam wszystkich!!
Sprawdziłam wypociny maturzystów, nie zamieniłam się w robota z czerwonym
długopisem w łapce (a może szkoda?), obecnie zaś męczę dzieci na ustnym.
Dzień dzisiejszy to chwilowy oddech od tego wątpliwie przyjemnego zajęcia )
Obiecałam swego czasu koleżance siwapp ciąg dalszy wypocin moich dzieci -
niniejszym spełniam jej życzenie Mam nadzieję, że nie tylko ona, ale wy
wszyscy mocno się uśmiejecie )
Jednocześnie ogłaszam konkurs pt. "Co autor miał na myśli pisząc te słowa"
Jeśli znajdzie się ktoś, kto objasni mi sens wypowiedzi nr 1,2,7,16,24 i 28
to go chyba ozłocę )
Odmeldowuję się chwilowo (tak gdzieś do końca maja), gdyż niestety nadal
muszę pytać... ((

1.Zakochana osoba chce być najważniejszą osobą dla ukochanej, chce być jakby
jedynym punktem na który się zwraca uwagę i przez to jest zazdrosna o
wszystko, co może być w jakikolwiek sposób punktem obserwacyjnym.
2.Miłość, nienawiść, zazdrość czy gniew bardzo często cechują bohaterów,
ponieważ są to naturalne cechy każdego z nas, które pojawiają się w naszym
życiu codziennie jako nasz codzienny partner.
3.Jego dusza kiedy zaczął dorastać była przepełniona nienawiścią, gniewem do
wroga.
4.Następną postacią, która posiada cechy jest to Hamlet.
5.Każdy z wymienionych bohaterów powiązany jest ze sobą miłością.
6.Piękne uczucie bardzo często może przejawić się ciężką „chorobą” jaką jest
nienawiść, zazdrość czy gniew, ale wszystkie te cechy spowodowane są chęcią
czynienia dobra dla drugiej osoby.
7.Rozpacz miłości przeżywa często mężczyzna, kobieta jest przedmiotem
uczucia, często mocno idealizowanym, ale nikt nie pyta jej o zdanie, nie
walczy o jej wzajemność, nie liczy się z jej uczuciami.
8.Hrabia Henryk po ślubie z Marią zaraz poczuł się znudzony i zaczął uciekać
od żony i obowiązków, goniąc za poezją, kochanką miłości.
9.Wiersze Tetmajera przepełnione są erotyzmem a także ironią i niechęcią
wobec moralności.
10.Autor bierze uczucia i podporządkowuje je konwencji literackiej.
11.Trubadurzy tworząc doktrynę miłości dowolnej opiewali nią kraje.
12.Zazdrość występująca u zwierząt prowadzi nawet do śmierci. Jest to głupie
uczucie, ponieważ przez zazdrość można stracić naprawdę bliską i kochaną
osobę.
13.Giaur zakochał się w Leili wraz z wzajemnością.
14.Wątek miłosny występuję pomiędzy Zenonem Ziembiewiczem panem domu, w
którym pracowała Justyna.
15.Uczucie miłości jest czymś pięknym, co towarzyszy każdemu człowiekowi i
nie tylko.
16.Każda miłość ma wzloty i upadki, a gdy mamy wzlot i tak już zostaje, to
jesteśmy naprawdę szczęśliwi.
17.Bohaterów romantycznych było wielu, niestety tylko nielicznym udało się
przetrwać piękną miłość.
18.Werter chciał popełnić samobójstwo, ale na szczęście jego plany
przedłużyły się.
19.Niestety Goriot z dnia na dzień staje się coraz słabszy i chudszy. Nie
posiada już nic oprócz miłości.
20.Izabela traktuje Wokulskiego z niższością.
21.Miłość idzie w parze z pracą, razem odgrywają znaczącą rolę.
22. Justyna w przypływie nienawiści i miłości zarazem do Zenona popada w
obłęd.
23.Jeśli człowiek nie miłuje, to jest wyprany z uczuć.
24.Co do namiętności jest jeszcze wiele przykładów, ale znanym dla każdego
Polaka jest niefortunna umiejętność lokowania uczuć i panowania nad erotyzmem.
25.Pięknym symbolem miłości i namiętności jest zakończenie Tristana i Izoldy.
26.Bohaterowi tekstów minionych epok często poddawali się wielkim uczuciom, w
wyniku czego dalsze pokolenia mogły śledzić ich losy.
27.Dla Tomasza były dwa szczęścia na świecie – Joanna i spokój moralny.
28.Tylko czy warto poświęcać się całą duszą pogonią za szczęściem uosobnionym
w jeszcze bardziej abstrakcyjnej miłości?
29.Po konfrontacji marzeń z rzeczywistością odnajduje się w nim przemiana
duchowa.
30.Hassan dowiedziawszy się o zdradzie pochował Leilę w falach.
31.W wieży zamknięty był ze swoją siostrą, która umarła na tę chorobę.
32.Getto pochłonęło wielu ludzi w straszliwym bólu i cierpieniu.
33.W końcowym rezultacie bohater ma być rozstrzelany w kamieniołomach.
34.Zenon przez swoją nierozwagę rani Justynę, gdyż nalega by usunęła ciążę
ich dziecka.
35.Moim zdaniem to bardzo pozytywna postać, która aż się prosi, żeby mówić do
niej „wuju”.

Mł. Warszawiacy zorganizowali Tydzień Wietnamski
O świetnej inicjatywie Warszawiaków:

"Poznaliśmy ich imiona. "Rozsądna Rzeka" chce studiować na UW, "Tęsknota za
Południem" ma firmę komputerową, a Joachim jest katolickim księdzem. - mówią
młodzi organizatorzy Tygodnia Wietnamskiego. Chcą uświadomić warszawiakom, że
w naszym mieście mieszkają też Wietnamczycy.

- To najliczniejsza mniejszość etniczna w Polsce. Nie istnieją oficjalne
statystyki, ale mówi się, że mieszka ich u nas 50 tys. - twierdzą członkowie
fundacji Arteria - Przestrzeń Wymiany Działań, aktorzy Kacper Kuszewski, Anna
Gajewska, Agata Buzek i Michał Sieczkowski. To właśnie oni współtworzą projekt
"Warszawa - Wietnam". Z pomysłem przyszedł do nich znajomy Witek Hebanowski: -
W liceum miałem kolegę Wietnamczyka. Wtedy po raz pierwszy zdałem sobie
sprawę, że Polakom nie zależy na budowaniu relacji z innymi. - mówi. - Aby
zacząć rozmawiać, trzeba się poznać. A żeby poznać, trzeba zobaczyć - dodaje.

- Witek uświadomił nam, że nic nie wiemy o życiu mniejszości wietnamskiej w
Warszawie. Zaangażowaliśmy się, żeby poznać tych ludzi - mówi Ania Gajewska.

Poezja na Stadionie

Dlaczego Wietnamczycy wybrali nasz kraj? Jak im się tu żyje? W czym są
podobni, co ich różni? Te pytania zadali sobie organizatorzy "Tygodnia".
Dzięki temu ideologiczny przekaz przedsięwzięcia zaczął nabierać kształtów.

- Uprzedzenia biorą się z niewiedzy. Wietnamczyk w Warszawie kojarzy się ze
Stadionem Dziesięciolecia albo barem z orientalnym jedzeniem - tłumaczy Kacper
Kuszewski. Tymczasem podczas pracy nad projektem poznali artystów, naukowców,
dziennikarzy, prawników. Niektórzy są w Warszawie od kilku pokoleń, po polsku
mówią lepiej niż po wietnamsku. Dowiedzieli się też, że prawie każdy
Wietnamczyk pisze wiersze.

Zobaczyć i polubić

- Przed wojną Warszawa była wielokulturowa. Obok siebie żyli Polacy, Żydzi,
Rosjanie i wiele innych narodowości. Dzieliły ich obyczaje, religia, łączyła
Warszawa - mówi Witek Hebanowski. Jego zdaniem dynamiczna stolica ma znowu
szansę stać się miejscem skrzyżowania kultur.

- Oczywiście powinnyśmy otworzyć się na wszystkie mniejszości - deklarują
członkowie Arterii - Projekt tylko umownie dotyczy Wietnamczyków. Chodzi o
cudzoziemców, o problem inności - dodają. Mimo że zdają sobie sprawę, że
wielokulturowość oznacza również wiele problemów, wierzą, że trzeba podjąć
wyzwanie. Nauczyć się współżyć, mimo barier językowych i obyczajowych. Mówią:
- Nasze założenie jest proste: zobaczyć, porozmawiać, zrozumieć. A może polubić?

Producent: ARTERIA-przestrzeń wymiany działań. Współorganizatorzy: Café
Kulturalna, Hebanowski Studio. Sponsorzy: Urząd Miasta St. Warszawy, Lotnisko
im. Fryderyka Chopina, Wietnamskie Centrum Handlowe ASG, Centrum Kultury Thang
Long. Dziękujemy: Centrum Kultury "Łowicka". Patronat medialny: "Gazeta
Wyborcza" i portal www.dziennikarze-wedrowni.org
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2948127.html?nltxx=1077927&nltdt=2005-10-03-04-05

Dziekuje Ci bardzo za interpretacje. Z tego forum widze, ze masz pelne rece
roboty, wiec tym bardziej dzieki, ze znalazles dla mnie czas. Napisze komentarz
do tego co napisales o mnie i powiem ci jak, to pasuje do aktualnej sytuacji.
Mysle, ze bedziesz zadowolony:) Jesli chcesz to przeczytaj, zeby skonfrontowac
z rzeczywistiscia, jesli szkoda czasu, to tez sie nie obraze. Pozdrawiam
serdecznie

dnia urodzenia 22
> jesteś pod wpływem świata obiektywnego i subiektywnego. Naucz się osiągać
> równowagę. 22 jest liczbą o największej mocy, energetycznie zasilana przez
> najwyższe poziomy. Jeżeli się poświęcisz wiedzy tajemnej nie używaj jej w
> celach negatywnych.

To prawda. Czasami mam tak, ze rozwazam dana sparwe z punktu widzenia i serca i
rozumu.
Jesli chodzi o wiedze tajemna, to po wieloletnich poszukiwaniach trafilam do
dokladnie najwyzszych pokladow na ziemi wiedzy tajemnej. Na szczesie nauka jest
nakierowana na milosc, czystosc mysli i przez to osiaga sie tak zwana sile/moc.
Moc nie przychodzi stopniowo,ale w miare rozwoju duchowego, jak dar. Jestem w
trakcie nauki od jednych z najlepszych nauczycieli, jacy sa na ziemi.Mam to
szczescie!:) Zreszta to nie jest cel sam w sobie(uzyskanie mocy). Moc zanika,
gdy sie zejdzie ze sciezki (aby nie spowodowac szkody). Z checia poswiecilabym
sie temu do konca, ale chce miec dzieci, wiec musze wtedy zyc codziennym zyciem
(wtedy ta sciezka jest jescze trudniejsza).

POTĘGA MATERIALNA. Masz panować w świecie materialnym. Nie dla ciebie iluzja,
> natchnienie i poezja. Poznaj prawo rządzące wielkimi fortunami, wymaga to od
> ciebie ogromnej dyscypliny w stosunku do wymaganej sytuacji. Miej silną wolę
i
> żelazną rękę

Swieta racja. Biedy nie zaznalam, a jak juz cos to na bardzo krotko
(przejsciowo), zreszta zawsze bylo zabezpieczenie (tzw na czarna godzine).
Studiowalam biznes i to jest tez to, co mnie pociaga (oprocz rozwoju duchowego,
Wedlug nauk, ktore studiuje teraz, jedno nie wyklucza drugiego). Mam wysoka
samodyscypline i silna wole. Na zelazna reke czasami niektorzy narzekaja, ze za
ciezka...;))) Aczkolwiek lubie wiersze, malarstwo, teatr. Ponoc ladnie maluje -
tylko czasu nie mam. A iluzje moga byc, al etylko w formie ralaksacyjnej..:)))
hehe

aktualnie w drugim cyklu 4 od 28 do 56 roku życia
> jest to okres, któremu towarzyszy solidna praca w konkretnym kierunku, twoje
> kontakty z ludźmi są ograniczone, brakuje ci natchnienia, unikasz rozrywek i
> życia społecznego. Jest to cykl, w którym buduje się fundamenty całego życia,
> panuje w nim wiele ograniczeń i niepowodzeń.

Ano prawda z ta praca, tak mniej wiecej od 28 roku zaczela sie orka. Ale teraz
wyluzowalam i praktycznie w pracy (ktora teraz mam) sie nudze. Mam dalej wielu
znajomych, ale wiekszosc z nich jest daleko, wiec glownie przez online sie z
nimi spotykam. Od czasu do czasu w realu. Natchnien, uwazam ze mam sporo. Tylko
czasu brak na realizacje wszytskich pomyslow. Chciaz bywaja okresy, kiedy ich
nie ma (jesien). Co do rozrywek, to tylko powiedz, gdzi ejest impreza! Wiadomo,
ze jak sie pracuje, to juz sie taknie baluje na studiach. A czy niepowodzenia?
Jak w zyciu, raz z gorki, raz pod gorke, Ogolny bulans uwazam za wzrostory,
czyli pozytywne powodzenia.

w drugim szczycie 9 też od 28 r życia, potrwa do 37 r życia
> dogodny okres do kończenia wszystkich spraw, tych starych i nowo zaczętych.
> Różne sprawy niezależnie od naszej woli, zostaną zakończone samoistnie.

A to fajnie:)) Mniej roboty:)

Olbrzymie rezultaty osiąga się na polu społecznym i zawodowym.

No taa, ludzie mnie lubia w pracy doceniaja, tylko daliby mi cos do roboty w
koncu.

Niestety sprawy
> osobiste dają tylko rozczarowanie.Przewodnim hasłem tego szczytu jest:
wszystko dla innych nic dla siebie.

Tak bylo, ale nastapil czas reform i rewolucji. I robie sie coraz bardziej
samolubna....az czasem wstyd...hihih

Może się też realizować w ten sposób, że przyciągamy
> do siebie nie tych, co byśmy chcieli.

Rozne osobliwosci sie przyklejaja, ale robie selekcje naturalna:)) Zreszta
kazdy taki zwiazek, relacja miedzyludzka, chociaz konczy sie, uczy czegos i
trzeba tylko wyciagnac lekcje, zeby nie powtarzac tego samego bledu.

> Powinnaś się realizować na kierowniczych stanowiskach a najlepiej stworzyć
> własną firmę, handel, bankowość, dyplomacja...

Maz mi caly czas to powtarza. Pomoglam mu rozkrecic firme (oj kreci sie
teraz:)) ) Ale nie mam pomyslu jaka otworzyc dla siebie..?

To taki dlugasny komantarz:))

ech Ada niech Ci nie bedzie smutno, zaszokuje cie mielismy rano male trzesienie
ziemi, epicentrum oddalone od Christchurch 40 km, sila trzesienia 4,9,, spalam
sobie smacznie nagle lozko zaczelo sie trzasc, bylam przekonana ze to malzonek
trzesie moim lozkiem zebym wstawala, ale za chwile przyleciala corka ze swojego
pokoju i powiedziala to samo, tyle ze ona byla przekonana ze to ja trzese jej
lozkiem . Pamietam jako siusiu majtek kiedy jeszcze chodzilam do szkoly
podstawowej i uczylam sie o roznych kataklizmach na swiecie zawsze sobie
myslalam po co ludzie mieszkaja tam gdzie sa trzesienia ziemi, no i na co mi
przyszlo kurcze.
Kilka tygodni temu bylo trzesienie na zachodnim wybrzezu, teraz przyszla kolej
na nas, mam nadzieje ze wiekszego nie bedzie.
A wogole to wrocila do nas zima, w gorach spadl snieg, farmerzy stracili kupe
jagniat, bo wlasnie jest pora wylegowa a tu baranki sobie zyja na powietrzu
przez okragly rok, tak ze niestety duzo jagniat zginelo przez snieg i niskie
temperatury. W Chch cala niedziele i 3/4 poniedzialku padal deszcz i tem.
spadla do 8 stopni, dzisiaj nie pada ale duzo cieplej chyba nie jest chociaz
zapowiadali 17 stopni C.

Teraz troche z innej beczki, ciesze sie ze ten watek tak sympatycznie wplywa na
ludzi ze nawet co poniektorzy wiersze pisza tutaj, jak to nigdy nie wiadomo kto
sie czym zajmuje i co go kreci, zawsze myslalam ze Numbat to tylko na plazy z
butelka wina a On nie tylko w gwiazdy patrzy ale jeszcze wiersze pisze :)
Gratuluje Numbat i jezeli masz jeszcze cos w zanadrzu to przedstaw nam tutaj
bardzo prosze.
Ja Was wierszami raczyc nie bede bo w swoim zyciu tylko jeden napisalam i do
tego jeszcze smutny, kurcze a zawsze chcialam byc romantyczka. Z moich
spostrzezen jednakowoz wynika ze chyba wiecej Panow niz Pan para sie poezja -
ciekawe dlaczego tak jest.
Gdyby jednokowoz jakas Pani tutaj pisala wiersze to niech nam je laskawie
udostepni i pozostalych Panow tez oczywiscie zachecam. Milo poczytac co komu w
duszy gra a poezja ma to do siebie ze sklania do refleksji i pozwala choc na
chwile oderwac sie od ziemi.

No i na koniec juz calkiem przyziemnie, wczoraj weszlam poogladac kafelki,
musze cos ze swoja lazienka zrobic bo malzonek wyrzucil wykladzine (byla ciemno
zielona, z dlugim wlosem, odkurzyc sie tego nie dalo) pod spodem jakies stare
gumoleum (w postaci naklejanych kwadratow ktore sie porozchodzily. Mam nadzieje
ze nie we wszystkich sklepach jest taki wybor, bo w tym w korym bylismy to
wybor taki jak mniej wiecej w Polsce za komuny, czyli zaden. No ale poszukamy
zobaczymy, chyba ze ktos ma jakies inne pomysly na podloge i sciany w lazience.

Po za lazienka mam jeszcze problem z wybraniem kolorow zeby pomalowac, deck
przy basenie, ogrodzenie basenu, altanke, i deck obok domu z kawalkiem plotu,
chcialabym zeby to bylo w miare kolorowe i wesole ale nie bardzo wiem jakie
kolory wybrac zeby to jakos sie zgralo ze soba, moze ktos z lepszym smakiem
popatrzy na zdjecia domu i cos mi podpowie, bede wdzieczna za sugestie.

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko

Reptar napisał:

> Przede wszystkim nie "kwestionuje się", tylko ja kwestionuję. To moja opinia
> i wcale się nie upieram, że inni muszą ją podzielać.

I ja też się z tym zgadzam. Jak już tam wspomniałem, wszędzie to materiał
bardzo *surowy, roboczy", sam bym zakwestionował wiele układów, bo byłyby za
trudne dla "normalnego wydawnictwa" na rynek. To już kwestia inna ekonomiczna i
ogromny temat. To sie drukuje co ludzie chcą kupić. Także auta, buty, i pralki
i setki artykułów innych. Chyba się rozumiemy. Sztuka dla *Sztuki* także w
szaradziarstwie chyba to nie jest to.

>
> A powiedz mi szczerze - chciałbyś zadać sobie trud rozwiązywania kalamburu,
> by na końcu otrzymać część składową monotypu? Ja nawet nie wiem, co to jest
> monotyp (to znaczy wiem, że to takie słowo i co ono oznacza, ale gdyby ktoś
> przede mną postawił monotyp, to w życiu bym się nie domyślił, że to to).

Szczerze! gdyby mnie ktoś postawił przed takim *wyzwaniem* to kto wie?.

> Sama poezja!

Była już taka poezja. Jestem w tym wieku że pamiętam takie "kawałki" od
*zaangażowanych* w pewnym okresie. Każdy czas ma swoich *zaangażowanych*
Dzisiejszy także. Ci co przyjda po nas i tak nas *obsmarują*. To normalka.

> Ja nie przeczę, że taki kalambur DA SIĘ UŁOŻYĆ. Ja tylko lubię, kiedy wśród
> wyrazów jest coś ładnego - takie to niekonkretne kryterium, ale przecież też
> ważne. Wiersze pisze się o wiośnie, rewolucji i szampanie, a nie o monotypach
> i katastrach.

Zgadzam się dokładnie z tobą o tej wiośnie, ...... Ale kto wie jakie talenty
drzemią w ludziach.

Ale myśle że są tam i inne słowa niż te dwa wymienione przez Ciebie?

> I myślę, że osoby kwalifikujące zadanie do druku biorą to pod
> uwagę, oczywiście każda według własnego, niepowtarzalnego gustu.

Biorą, bo muszą, żyją z tego (rachunek ekonomiczny, nakład-sprzedaż-zysk).
Krótko i chyba sie rozumiemy.
Gust to rzecz niepowtarzalna i wierzę że masz dobry, no ale pozwólmy innym też
mieć swój, a co nam zależy. Generalnie popieram Twój, jest mi najbliższy, w
moich latach będąc.
>
> Wyraz TAS (i inne) zakwestionowałem też dlatego, że teraz cały ten ciąg
> KA + TAS + TER = KATASTER trzeba jeszcze przełożyć na wierszyk, i to najlepiej
> na nie za długi. To są słowa, których opis niespecjalnie da się upchnąć
> w kilkunastu sylabach, zwłaszcza jeśli zna się tylko słownikową definicję.
> Bo jak skrócić frazę "mieszanina smoły, kalafonii i tłuszczu"? Czy
którykolwiek

Co do słowa TER może by się znalazło kilka ładnych definicji, a upchnięcie tego
w wers wierszyka. kto wie?
Ja zawsze wierzę w ludzi i ich talenty. Zresztą nikt nie musi tego robić. To
roamowa teoretyczna.

> z tych elementów można pominąć? No i trzeba pamiętać, że sama miniaturyzacja
> określenia to nie wszystko. To jeszcze musi mieć rytm, właściwy rozkład
> akcentów. Wiele, wiele gimnastyki, a wszystko po to, by bawić się kilkoma
> wyrazami, które nie budzą w nas żadnych emocji?

Doładnie się z tym zgadzam: rytm, akcenty itd.. Co do emocji, sprawa jak zwykle
względna. Sam się nieraz dziwię *co ludzie w tym widzą* nieraz na różne tematy.
To ich sprawa, tak samo jak niektórzy zapewne w stosunku do każdego z nas
pomyśla sobie może różnie. I dobrze, tak ma być.

> Co innego BAR + AS + INGA = BARASINGA. Tu wyrazy silnie budzące skojarzenia,
> a na końcu całkiem sympatyczne zwierzątko. Sympatyczne, lecz... zbyt mało
znane
zool.S.; ssak gat. barasinga (łac. Cervus duvauceli); xxx

Może jest w Polsce w ZOO.
Trudność hasła to zawsze przecież rzecz względna. Co jest trudne. Samo hasło bo
jakieś z terminologii. czy bardzo niby proste - *mama*, ale tak opisane w
definicji *z przymrużeniem oka*, *hocki klocki* lub jeszcze wiele innych
sposobów, że czasem sie sam zastanawiam, czy to szaradziarstwo, czy *sztuka dla
sztuki*. To takie płynne. Nie ma to jak matematyka. Tam zawsze 2+2=4, tak było
i będzie.

Co do hasła samego to prosty podział, klasyczny, no cóż są o wiele ciekawsze z
anagramowanie i wiązaniami, ale skończę z wklejaniem tu setek takich układów.
Gdzie można by wtedy na pewno wykorzystać choćby kilka % innych układów.
A co z hasłami nie będącymi rzeczownikami w mianowniku l. pojedn.

Sa tego dziesiatki tysięcy, nawet setki tysięcy (scrablowe) to jest kopalnia
haseł

Można by podawać przykłady.
Może ktoś poda takie hasło np. do 10 liter nie będące rzeczownikiem
Ciekawe co by z tego *wyszło*

Pozdrawiam
Jędrzej

....Piszą o Waszych.......
Podhalańscy literaci: Jerzy Stadnicki

Egzystencjalne rozmyślania w Jaworkach

"Pisanie wierszy wynika z mojej nieodpartej potrzeby wymiany myśli i poglądów
z resztą świata - mówi Jerzy Stadnicki. - Mam potrzebę zapisania tego, co na
tym świecie jest dla mnie istotne, wartościowe, do czego mam emocjonalny
stosunek. Mówię o tym w swych wierszach czytelnikom, bo jak większość
współczesnych ludzi często czuję się samotny w tłumie...."

Urodził się w 1952 r. w Siemianowicach Śląskich. Młodość spędził w Katowicach
i tu zdał maturę w Liceum Ogólnokształcącym. Studiował na krakowskiej
politechnice. Po studiach odbył roczną służbę wojskową. Po wojsku wrócił do
Krakowa, by zrobić dyplom. W czasie studiów i w latach następnych aktywnie
uczestniczył w studenckim życiu kulturalnym. W 1986 r. sytuacja rodzinna
wymagała jego powrotu na Śląsk - wrócił więc do Katowic. W 1997 r. ze względu
na stan zdrowia przeszedł na rentę. Przez wiele lat był zamiłowanym turystą
górskim, uczestnikiem wielu rajdów. Zdobył uprawnienia Przodownika Górskiej
Odznaki Turystycznej na rejon Tatr i Beskidów. W 2000 r., po zdaniu egzaminów
państwowych, uzyskał uprawnienia przewodnika beskidzkiego. Zawsze miał wielki
sentyment do Pienin. Gdy nadarzyła się okazja, kupił mieszkanie w Szczawnicy -
Jaworkach i przeniósł się tu na stałe. "W Jaworkach - mówi - odnalazłem
potrzebny mi spokój i ciszę. To moje wymarzone miejsce na Ziemi". Wiersze
zaczął pisać w 1971 r., lecz w czasie studiów bardziej interesowała go poezja
śpiewana. W 1973 r. wystąpił w Krakowie na studenckim konkursie piosenkarskim
i zdobył na nim drugą nagrodę. Po tym sukcesie założył zespół "Browar
Żywiec", z którym w 1974 r. zdobył nagrodę dziennikarzy na studenckim
konkursie w Szklarskiej Porębie. Przez kilka lat założony przez niego zespół
zbierał laury na Giełdach Piosenki Studenckiej. "Dopiero po ośmiu latach
pisania wierszy - wspomina - ośmieliłem się wziąć udział w poetyckim turnieju
w Klubie "Pod Jaszczurami". Był rok 1979. Zdobyłem wyróżnienie. Zachęcony
wziąłem udział w kilku kolejnych edycjach turnieju. Dwukrotnie zdobyłem
drugie miejsce, ale prawdziwym przełomem był rok 1980, kiedy to odebrałem za
swój wiersz pierwszą nagrodę z rąk samego Tadeusza Śliwiaka". Zadebiutował w
1979 r. w antologii poetyckiej "O jaszczurowy laur". Jego debiut prasowy to
wiersze zamieszczone w 1981 r. w czasopiśmie "Student". W latach następnych
publikował w kilku lokalnych, śląskich biuletynach wydawanych przez Domy
Kultury oraz w "Magazynie Studenckim", "Kurierze Miejskim" w Sosnowcu
i "Życiu Literackim". Brał udział i zdobywał nagrody w konkursach poetyckich
w Gliwicach, Katowicach, Świętochłowicach, Piekarach Śląskich. Wiele
sentymentu ma do nagrody zdobytej na Turnieju im. R. Wojaczka w Mikołowie. W
1985 r. został nagrodzony za piosenki i twórczość poetycką na słynnej "FAMIE"
w Świnoujściu. W 1994 r. ukazał się jego pierwszy poetycki zbiorek "W końcu
żyjemy". Kolejno wydał jeszcze tomiki: "Inne wiersze" (1997), "Wolność słowa"
(1999), książeczka ta została wznowiona w 2005 r., "Wiersze wybrane" (2002)
i "Drugi zbiór wierszy" w 2005 r. Gdy pytam, czemu pisze, odpowiada: - By
uporządkować świat który mnie otacza i ten mój własny, wewnętrzny. Drążą mnie
i frapują sprawy mojej i naszej wspólnej, ludzkiej przeszłości i przyszłości,
zagadki psychiki, lęki i emocje, nasze tęsknoty. Egzystencjalne problemy
inspirują, a praca twórcza przywraca równowagę, wytycza drogę, stabilizuje
mnie i umacnia..." Zapytany o marzenia długo milczy. - Chciałbym - mówi w
końcu - by choć jeden mój wiersz sprawił komuś radość i by go obronił przed
samotnością. I podaje mi wiersz:

Wróciłem do domu

ktoś

osłodził mi herbatę

zapalił w pokoju światło

siedzę teraz przy stole

i myślę o tych

których mi brak...

(Tekst: JERZY TAWŁOWICZ , Dz.P.)

Dziwnie mi zabrzmiało, że on z Podhala...

Angelus dla Andruchowycza za prozę z nutą szaleńst
Sława!
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061204/kultura/kultura_a_1.html
Angelus dla Andruchowycza za prozę z nutą szaleństwa

Pierwszym zdobywcą Literackiej Nagrody Europy Środkowej został ukraiński
pisarz Jurij Andruchowycz. Laur przyznają miasto Wrocław i "Rzeczpospolita"

Zwycięski Jurij Andruchowycz nie ukrywał ogromnej radości z nagrody
GRZEGORZ HAWAŁEJ
O uhonorowanej w sobotę powieści "Dwanaście kręgów" przewodnicząca jury
Natalia Gorbaniewska powiedziała: - Karpaty stały się w niej nie tylko
centrum promieniującym aż do Wrocławia czy Ameryki Północnej, ale po prostu
centrum wszechświata.

-To powieść bogata literacko, życiowo i historycznie - zaznaczyła dalej
Natalia Gorbaniewska. Dodała przy tym, że w brawurowym dziele
Andruchowycza "im bardziej śmieszno, tym bardziej straszno".

- Zdaniem mojego przyjaciela Wrocław jest miastem ludzi skłonnych do ryzyka -
mówił Andruchowycz, odbierając statuetkę dłuta Ewy Rossano. -Chciałbym, by
ryzyko się opłaciło i Wrocław stał się prawdziwą stolicą Europy Środkowej.

O tym, że w mieście nad Odrą łączą się i przenikają różne kultury, przekonał
publiczność zgromadzoną w sali wrocławskiego Teatru Muzycznego Capitol
porywający koncert. Tradycyjne pieśni w jidysz wykonała grupa Voja oraz Jej
Przyjaciele, a towarzyszyły jej kapela folkowa Hudoba i Orkiestra Kameralna
Miasta Tychy Aukso. Wieczór zamknął występ Michała Urbaniaka. Natychmiast
potem laureata oblegli jurorzy i pozostali finaliści. Z gratulacjami
pośpieszyli Mieczysław Abramowicz, Luan Starowa, Atilla Bartis i Eustachy
Rylski.

- Powieść Andruchowycza ma niesamowity oddech epicki, powalającą siłę
rażenia -powiedział "Rz"prof. Stanisław Bereś, członek jury. - Śmieszy, choć
przecież traktuje o sprawach wcale niezabawnych: życiu w trudnym kraju,
rozbitych związkach, zdradzie, samotności. To także rzecz o literaturze, o
marzeniach. O śmierci wreszcie - jeden z bohaterów ginie i w ostatniej scenie
odbywa lot nad Europą Środkową, zaglądając w okna boeingów. To obraz z ducha
bułhakowowski. Andruchowycz nie waha się przed podjęciem wyzwań, z którymi
nie chciałoby się mierzyć wielu uznanych prozaików. Nikt tak jak on nie
potrafi na przykład opisać stanów delirycznych. Jest w nim jakaś nuta
szaleństwa, która pozwala mu oddać stany skrajne, krańcowe.

- "Dwanaście kręgów" to najwybitniejsze dotąd pisarskie osiągnięcie
Andruchowycza - uważa prof. Julian Kornhauser, juror. -Powieść powtarza takie
cechy pisarstwa autora jak dynamizm stylu, świetna orientacja w kulturze
środkowoeuropejskiej, ale z drugiej strony Andruchowycz wykazuje
zainteresowanie rzeczywistością, w której na równych prawach występują
historia i współczesność.

- Z Jurijem znamy się od czasu koncertów, jakie kilka lat temu dał w naszym
mieście. Deklamował wtedy swoje wiersze z tomu "Piosenki dla martwego
koguta", a na saksofonie akompaniował mu Mikołaj Trzaska - powiedział "Rz"
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. - Literackiej klasy Jurija dowodzi nie
tylko nagrodzona powieść. Dla mnie równie ważna jest jego wspaniała poezja.

BARTOSZ MARZEC

....100 lat dla Ks. Jana Twardowskiego
Jubileusz ks. Twardowskiego

Ksiądz Jan Twardowski, poeta i wieloletni duszpasterz dzieci, skończył w
środę 90 lat. Z tej okazji, w Bibliotece Narodowej w Warszawie zostanie
otwarta wystawa „Fotografie prawdziwe bo już niepodobne” Czesława
Czaplińskiego i Andrzeja Walczaka. Ks. Jan Twardowski jest autorem ponad 20
tomików.
Z rokiem urodzenia ks. Twardowskiego krytycy zawsze mieli kłopoty. Na
początku lat 60., po ukazaniu się pierwszego po wojnie tomiku wierszy,
poproszono poetę o notkę biograficzną. Przez błąd drukarski zamiast 1915
wyszedł rok 1916. Ks. Twardowski bagatelizował sprawę i śmiał się, że go
odmładzają.

Poezja w życiu Jana Twardowskiego pojawiła się jeszcze w latach
gimnazjalnych. Młodzieńcze wiersze - tomik „Powrót Andersena” (1937) - wydano
w nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy. Wiersze Twardowskiego ukazywały się
także w podziemnej prasie okupacyjnej, a od marca 1945 roku - w „Tygodniku
Powszechnym”.

Sam autor uważa jednak, że epoka dojrzałej liryki rozpoczęła się u niego po
45 roku życia. Pierwszy powojenny tomik „Znaki ufności” (1969) zaskarbił
księdzu pierwszych wielbicieli i zyskał przychylne opinie krytyków. W sumie
ukazało się ponad 20 tomików ks. Twardowskiego, m.in.: „Niebieskie okulary”
(1980), „Który stwarzasz jagody” (1983), „Na osiołku” (1986), „Nie
przyszedłem pana nawracać” (1986), „Sumienie ruszyło” (1989), „Niecodziennik”
(1991), „Nie martw się” (1992).

Twardowski wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest
pozyskanie ludzkiego serca. Po popularności jego poezji można sądzić, że
udała mu się ta sztuka. Tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach, na
spotkania z autorem przychodzą tłumy. Poezją księdza zainteresowali się też
książkowi piraci.

Krytycy wielokrotnie próbowali opisać poetykę Twardowskiego, zdefiniować
tajemnicę, która tak pociąga czytelników. Pisano o „franciszkanizmie”
Twardowskiego, związku przyrody i mistyki w jego wierszach, swobodnej i
bezpośredniej relacji z Bogiem i światem. Czytelnicy stojący w kilometrowych
kolejkach po autograf zgodnie uznają, że lektura poezji Twardowskiego pomaga
im pogodzić się ze światem, odzyskać spokój.

Życie księdza-poety jest związane z warszawskim klasztorem Wizytek, gdzie od
lat pełni funkcję rektora. Jest bardzo skromny, najwięcej o jego życiu można
się dowiedzieć z wierszy. Wiadomo, że jedną z jego ulubionych lektur są pisma
chrześcijańskich mistyków: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św.
Franciszka Salezego. Ważną rolę w życiu księdza-poety odgrywa przyroda,
poprzez którą ukazuje on harmonię i piękno świata.

Ksiądz Twardowski jest jednym z głównych bohaterów tegorocznej edycji
odbywającego się właśnie Warszawskiego Festiwalu Poezji im. Zbigniewa
Herberta. Filmy o księdzu-poecie (m.in. „Suplikacje”, „Jan od Biedronki”
i „Od małego być mniejszym”) wyświetlone zostaną 2 czerwca w kinie Luna.
Natomiast 3 czerwca odbędzie się spotkanie dla uczczenia jubileuszu poety,
podczas którego wiersze będą czytali Anna Seniuk i Olgierd Łukaszewicz. (PAP)

Moja interpretacja

Moje karty: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/1962609,2,2,Warsztat-102 (niestety jeszcze nie zrobiłam porządku z moja przeglądarka więc podaje tylko link).

- O czym były wiersze, które mi się nie podobały i uważałam je za nudne: Królowa mieczy P, VIII kielichów P, Papież O
- O czym były wiersze, które trafiały w mój gust: V kielichów P, V buław P, IV kielichów O
- Dlaczego mi się tak bardzo podobały: Paź kielichów O
- No i dodatkowe pytanie(nieobowiązkowe) co to za poeta? : Król mieczy P

Wiersze, które się nie podobały Elfikowi były bardzo ambitne, poważne i smutne. Napisane bardzo mało przyjaznym językiem, dość niezrozumiałym dla zwykłych ludzi. Dodatkowo poruszały problemy przeszłych wydarzeń, które dla obecnego pokolenia były mało istotne i oderwane od teraźniejszych problemów. Mogły dotyczyć spraw związanych z działaniami wojennymi, gloryfikowały śmierć w obronie wiary, idei. Mówiły o poświęceniu się dla kraju, wolności, walce w imię czegoś/kogoś. Ciężka i trudna poezja analizująca jakieś incydentalne sytuacje/wydarzenia/przeżycia.
Wiersze, które się podobały Elfikowi były przeciwieństwem tamtych. Napisane lekkim i zrozumiałym dla każdego językiem, traktujące o uniwersalnych problemach i dylematach zwykłych ludzi. Bardzo sentymentalne, głęboko analizujące aspekt uczuciowy, mówiące o walce dobra ze złem, przeszłości z teraźniejszością. Poruszające problemy duchowości i wrażliwości oraz poszukiwań nowej drogi w kontekście przeżyć jakich doświadcza zwykły człowiek – temat bardzo bliski, w tym czasie, Elfikowi.

Podobały się dlatego, że Elfie jest osóbka z natury bardzo wrażliwą i sentymentalną. Uczucia i emocje zajmowały w tym czasie najważniejsze miejsce w jej życiu a dodatkowo wiersze te opisywały jej własne doświadczenia i przeżycia. Czuła się tak jakby opowiadały o niej, o jej rozterkach, rozczarowaniach, dylematach i toczonych walkach. Dodatkowo język jakim były napisane trafiał do niej, dotykał duszy – przekaz był czytelny i jasny. W tym czasie również Elf intensywnie poszukiwał kogoś kto by zrozumiał jego wrażliwość i podobnie postrzegał świat jak ona. W najbliższym otoczeniu zrozumienia nie znajdowała, a wiersze doskonale uzupełniały tę lukę i wpasowywały się w aktualna potrzebę analizowania swojej emocjonalności. Być może stało się to pod wpływem niespełnionej, pierwszej miłości.
Poeta jest niezaprzeczalnym królem poezji w swej kategorii. Ktoś o kim uczy się w szkołach, kogo twórczość jest podawana za wzór i odniesieniem dla innych. Jest doskonałym połączeniem talentu, intelektu i umiejętności.
Nie pokuszę się o podanie nazwiska. Dla mnie to trudny temat.

komentarz do inter. Olgi

>
>O czym były wiersze, które mi się nie podobały i uważałam je za nudne: Kr
> ólowa mieczy P, VIII kielichów P, Papież O

> - O czym były wiersze, które trafiały w mój gust: V kielichów P, V buław P,
> IV kielichów O

> - Dlaczego mi się tak bardzo podobały: Paź kielichów O
> - No i dodatkowe pytanie(nieobowiązkowe) co to za poeta? : Król mieczy P
>
> Wiersze, które się nie podobały Elfikowi były bardzo ambitne, poważne i smutne.
> Napisane bardzo mało przyjaznym językiem, dość niezrozumiałym dla zwykłych lud
> zi. Dodatkowo poruszały problemy przeszłych wydarzeń, które dla obecnego pokole
> nia były mało istotne i oderwane od teraźniejszych problemów. Mogły dotyczyć sp
> raw związanych z działaniami wojennymi, gloryfikowały śmierć w obronie wiary, i
> dei. Mówiły o poświęceniu się dla kraju, wolności, walce w imię czegoś/kogoś.
> Ciężka i trudna poezja analizująca jakieś incydentalne sytuacje/wydarzenia/prze
> życia.

No nie. Te wiersze opiewały piękno przyrody.

> Wiersze, które się podobały Elfikowi były przeciwieństwem tamtych. Napisane lek
> kim i zrozumiałym dla każdego językiem, traktujące o uniwersalnych problemach i
> dylematach zwykłych ludzi. Bardzo sentymentalne, głęboko analizujące aspekt u
> czuciowy, mówiące o walce dobra ze złem, przeszłości z teraźniejszością. Porusz
> ające problemy duchowości i wrażliwości oraz poszukiwań nowej drogi w kontekści
> e przeżyć jakich doświadcza zwykły człowiek – temat bardzo bliski, w tym
> czasie, Elfikowi.
>

O tak. Temat był mi niezwykle bliski. W zasach mojej nauki w liceum też był
koniec wieku, tyle,że XX. Poza tym byłam zafascynowana wtedy tworczością zespołu
NIRVANA i wiersze typu”Hymn do nirwany” był jak najbardziej na czasie.


> Podobały się dlatego, że Elfie jest osóbka z natury bardzo wrażliwą i sentyment
> alną. Uczucia i emocje zajmowały w tym czasie najważniejsze miejsce w jej życiu
> a dodatkowo wiersze te opisywały jej własne doświadczenia i przeżycia. Czuła s
> ię tak jakby opowiadały o niej, o jej rozterkach, rozczarowaniach, dylematach i
> toczonych walkach. Dodatkowo język jakim były napisane trafiał do niej, dotyka
> ł duszy – przekaz był czytelny i jasny.

Oj trafiał do mej duszy, trafiał


W tym czasie również Elf intensy
> wnie poszukiwał kogoś kto by zrozumiał jego wrażliwość i podobnie postrzegał św
> iat jak ona. W najbliższym otoczeniu zrozumienia nie znajdowała, a wiersze dosk
> onale uzupełniały tę lukę i wpasowywały się w aktualna potrzebę analizowania sw
> ojej emocjonalności.
Jak najbardziej


Być może stało się to pod wpływem niespełnionej, pierwszej
> miłości.
> Poeta jest niezaprzeczalnym królem poezji w swej kategorii. Ktoś o kim uczy się
> w szkołach, kogo twórczość jest podawana za wzór i odniesieniem dla innych. Je
> st doskonałym połączeniem talentu, intelektu i umiejętności.
> Nie pokuszę się o podanie nazwiska. Dla mnie to trudny temat.


Bardzo dobrze Ci poszło


Komentarz do inter. Kity
> Poeta (XIX) był samoukiem, może nie był wykształcony, albo nie był wykształcony
> w kierunku humanistycznym. Ta karta (XIX) mogłaby sugerować optymizm, radość,
> pewną beztroskę, ale karty obok dotyczące twórczości nie potwierdzają tego rysu
> charakteru. Jego wiersze były nasączone smutkiem. Ewentualnie były przeintelek
> tualizowane.

Masz rację. W tych wierszach jest jakiś nieokreślony smutek, chociaż nie
zawsze autor pisał o nim wprost.


> Poeta był ceniony za wkład w budowę czegoś (As Monet) np. w budowę jakiegoś wiz
> erunku, ewentualnie za rozpoczęcie jakiegoś kierunku w sztuce, chociaż do tego
> drugiego bardziej pasowałby As Kijów niż Monet.
>
> O jego twórczości Elfik mówiła na maturze lub przy innej okazji przygotowała op
> racowanie na temat jego wierszy „oficjalnie cenionych” (prawa stro
> na rozkładu – XX i XXI). Było to dla niej ważne wydarzenie (WA). Wiersze,
> które nie zachwycały Elfika kojarzą mi się z wierszami patriotycznymi (9 Miecz
> y, VII, Król Monet). Mówiły o bólu, bezsilności, natłoku spraw, ewentualnie mo
> gły być bardzo abstrakcyjne intelektualne (9 Mieczy). Zagrzewały do boju, do dz
> iałania, do ruchu (VII). Czytelnikom udzielał się nastrój do odbudowy lub do ob
> rony, do obrony państwa lub ideałów raczej męskiego wzorca (Król Monet).

Niestety nie. Mówi ły o pięknie przyrody.
>

> Ta poezja, która się Elfikowi podobała mówiła o czymś niezmiennym, utrwalonym,
> nieprzemijającym (4 Mieczy). Autor chciał przekazać w nich swoje uczucia przyja
> źni, może wspomnienia radosnych chwil, wspólnych zabaw, szczęścia. Pisał o kobi
> ecie, która królowała w jego życiu (Królowa Kijów). Królowa Kijów bardziej mi p
> asuje do córki niż do kochanki. Nie wykluczone, że wiersze te powstały po śmie
> rci ukochanej osoby (4 Mieczy).

Tu pudło. Chyba, że tą kobietą, która umarła jest wiek XIX.
>

> Elfik doskonale wczuła się w te wiersze (ta sama liczba 3 pojawia się w kartach
> określających przekaz autora jak i w kartach opisujących odczucia Elfika). I z
> obaczyła w tym poecie osobę wielowymiarową (Puchary, Monety, Kije). Liczba 3, t
> utaj podkreślona, jest również liczbą Cesarzowej i Śmierci. Mam skojarzenia ze
> śmiercią amazonki, czyli że poeta pisał po śmierci dziewczyny, która była w peł
> ni życia. Na Elfika te wiersze działały mobilizująco do jakiegoś konstruktywneg
> o działania (Kije, Monety). Np. zmobilizowały ją do opracowania na maturę temat
> u związanego z tym poetą. A może zmobilizowały ją do pisania wierszy?

Brawo. Na maturze nie miałam szczęścia wylosować tego tematu. Ale mobilizowały
mnie I nakręcały do tworzenia własnej” poezji
>

> Moje myśli cały czas krążą koło Władysława Broniewskiego...

No, nie jest to Broniewski

Postylla i utwory poetyckie
W późnym okresie twórczości Reja przeważały dzieła poetyckie.
Wyjątek stanowi Postylla (1557), popularny zbiór kazań. Rej
przedstawia się tu jako wielki zwolennik Reformacji. Protestuje "
przeciwko odpustom a wymysłom dni świętych".
Poezja Reja przez plastyczne i sugestywne opisy, osiągnęła
mistrzostwo (Zioła, czyli ogród Epikura, Srogość śmierci).

Źwierzyniec
to obszerny zbiór epigramatów z 1562, nacechowany moralizmem. Tekst
zdobiły dobrane ryciny. Zawiera opisy wielu sławnych postaci
historycznych i mitycznych (cesarz rzymski Tyberiusz, biblijny
Samson, król Zygmunt II August, Bona Sforza i in.), które uosabiają
odrębne modele zachowań - zacnego władcy, dobrego sługi i zbożnego
prostaczka. Są tam także postacie wybitnych pisarzy: Jana
Kochanowskiego i samego Reja. Są też wiersze o rozmaitych urzędach:
sędziego, hetmana, biskupa czy (zjadliwie opisanego) papieża, jak
również bajki zwierzęce. Ostatnią część tomu stanowią Figliki, czyli
anegdoty, facecje, fraszki, pełne pogodnego humoru i komizmu, czasem
rubasznego i nieprzyzwoitego. Rej sięgał często do wzoru Biernata z
Lublina, a jako twórca polskiej fraszki stał się prekursorem
Kochanowskiego.

Źwierciadło
To ostatnie dzieło Reja z 1568 jest traktatem podsumowującym poglądy
pisarza na człowieka i świat, rozwijając popularną w czasach
odrodzenia formułę gatunkową źwierciadła (łac. speculum), czyli
wizerunku jako ideału moralnej doskonałości człowieka. Utwór
inspiruje się teologią kalwińską: świat stanowi w pewnym stopniu
odbicie "boskiego ładu", a człowiek powinien żyć w zgodzie z tym
boskim wzorem. Źwierciadło składa się z kilku niezależnych części.
Pierwszą i najważniejszą stanowi Żywot człowieka poczciwego, pisany
prozą. Przedstawia on całościową koncepcję idealnego życia
człowieka. Opisany tu "człowiek poczciwy" to przeciętny szlachcic,
ziemianin, postać znana ówczesnym czytelnikom. Żywot... jest także
polemiką z Dworzaninem polskim Ł.Górnickiego. Rej przedstawia wiek
młodzieńczy, dojrzały i starość swego bohatera. Opisuje jego
wychowanie jako zgodne z osobowością dziecka, zapewniające
wszechstronny rozwój, zarówno fizyczny, jak i umysłowy. Rej uważał,
że należy zdobywać mądrość, ale nie tylko z ksiąg ( choć
wiele "rozkoszy dają"), także z codziennego doświadczenia oraz
wnikliwej obserwacji życia. Odzwierciedla to poglądy Reja,
niechętnego wiedzy abstrakcyjnej obcej codziennemu życiu.
Najważniejsza jest "cnota - wielka królowa", a znaleźć ją można
tylko w ziemiańskim stanie, gospodarując na wsi. Rej głosi
pochwałę "rozkoszy wiejskich", opisuje rozsądny ożenek i stateczny
szlachecki żywot. Przedstawia też obraz kultury szlacheckiej i
barwny poradnik gospodarowania, np. "Przysmaki domowe nie kosztowne".
Starość powinna być pogodna: cechować ją ma stoickie, spokojne i
ufne oczekiwanie śmierci oraz wyroków Boga (jako niezmiennej
wartości w życiu). W skład Źwierciadła wchodzą też trzy cykle
wierszy, Apoftegmata (rozmowy - dowcipne rozprawy z aforyzmami) i
Żegnanie z światem.

wow! tego typa reklamowala Gazecta Wyborcza
gratulacje!

"Zagraniczni pisarze w Warszawie [Gazeta Wyborcza 17 lutego 2004]
Jakub Chełmiński

Pochodzą z różnych krańców świata, ale spotkali się w Warszawie. Tworzą w
różnych językach, ale wszyscy są poetami i pisarzami. Postanowili się
zorganizować: – Trzeba rozruszać to miasto – mówi Simon Mol, jeden z założycieli
Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce.

Mol uciekł do Polski z ojczystego Kamerunu, gdzie był prześladowany za
opublikowanie artykułów ujawniających korupcję. Poeta, pisarz i dziennikarz
pracuje w "The Warsaw Voice". – W Warszawie nie ma zbyt wiele atrakcji
kulturalnych. Chcemy to zmienić – mówi.

Mol jest współzałożycielem Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce. W Związku
jest kilkanaście osób: z Wielkiej Brytanii, Francji, Wietnamu, Japonii. Los
wszystkich rzucił do Warszawy. Do tej pory spotykali się domach. Dziś zaczynają
cykliczne spotkania dostępne dla wszystkich – "Tajemniczy, uduchowiony świat
pisarzy". – Co dwa tygodnie będziemy spotykać się i dyskutować o literaturze.
Zapraszamy wszystkich warszawiaków – mówi.

Członkiem założycielem stowarzyszenia jest prof. Aleksander Nawrocki, redaktor
naczelny pisma "Poezja Dzisiaj": – To bardzo dobrzy twórcy. Niektórzy już
publikują, inni szukają sponsorów, żeby wydać swoje wiersze – mówi i zapewnia,
że aby być przyjętym do Związku, trzeba spełniać dwa warunki – prezentować
wysoki poziom literacki i nie być w konflikcie z polskim prawem.

– Mają jeszcze problemy formalne w kontaktach z urzędnikami, na przykład z
zarejestrowaniem stowarzyszenia, ale jest w nich tyle entuzjazmu, że świetnie
sobie poradzą – mówi dr Elżbieta Puchnarewicz z uniwersyteckiego Instytutu
Krajów Rozwijających Się, która też jest członkiem stowarzyszenia i pomaga
zagranicznym pisarzom. Doktor Puchnarewicz zachwyca się też statutem Związku. –
Za cel stawiają sobie aktywne uczestnictwo w życiu kulturalnym i wspieranie
porozumienia między kulturami.

– Chcemy pokazać, że uchodźcy nie tylko chcą brać. Możemy też bardzo wiele dawać
i wnosić do życia Polaków – mówi Mol. I nie ma na myśli tylko literatury. Jest
także sekretarzem Stowarzyszenia Uchodźców RP, które w najbliższą niedzielę
zaczyna Tydzień Tolerancji Europejskiej. Uchodźcy będą promować swoje kraje i
panujące tam zwyczaje, m.in. na spotkaniach w szkołach.

– W Polsce mamy uprzedzenia do osób z zagranicy. A świat się otwiera na inne
kultury i my też musimy zacząć. Dlatego trzeba popierać tę inicjatywę – mówi
Zygmunt Stoberski, literat, członek PEN Clubu, organizator Rady Intelektualistów
przy ONZ."

dzieci z Gardzienic ,Piask,Stryjna i bydlak HIV+
"– Chcemy pokazać, że uchodźcy nie tylko chcą brać. Możemy też bardzo wiele
dawać i wnosić do życia Polaków – mówi Mol"

"Prawie setka dzieci uczyła się w niedzielę w Gardzienicach m.in. tańca z Togo
i wzięła udział w kongijskim rytuale witania Nowego Roku
Dzieci są otwarte i nie myślą jeszcze stereotypowo. Dzięki takim spotkaniom
udaje nam się stworzyć w ich głowach pozytywny obraz Afryki - opowiada Simon
Moleke Njie (Simon Mol) z Kamerunu, szef "Migrator Theatre". Zespół tworzą
emigranci pochodzący głównie z Afryki. Trzynastu członków wielonarodowej grupy
poprowadziło warsztaty z dziećmi z okolicznych miejscowości - uczniów szkół
podstawowych w Stryjnie, Piaskach i Gardzienicach."

www.e-teatr.pl/forum/5204,wiadomosc,pokaz.html
wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8667493&rfbawp=1167831971.321
www.molsimon.art.pl/

wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=35116&wid=8667493&rfbawp=1167831390.548
www.molsimon.art.pl/?
Zagraniczni pisarze w Warszawie [Gazeta Wyborcza 17 lutego 2004]
Jakub Chełmiński

"Pochodzą z różnych krańców świata, ale spotkali się w Warszawie. Tworzą w
różnych językach, ale wszyscy są poetami i pisarzami. Postanowili się
zorganizować: – Trzeba rozruszać to miasto – mówi Simon Mol, jeden z
założycieli Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce.

Mol uciekł do Polski z ojczystego Kamerunu, gdzie był prześladowany za
opublikowanie artykułów ujawniających korupcję. Poeta, pisarz i dziennikarz
pracuje w "The Warsaw Voice". – W Warszawie nie ma zbyt wiele atrakcji
kulturalnych. Chcemy to zmienić – mówi.

Mol jest współzałożycielem Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce. W Związku
jest kilkanaście osób: z Wielkiej Brytanii, Francji, Wietnamu, Japonii. Los
wszystkich rzucił do Warszawy. Do tej pory spotykali się domach. Dziś
zaczynają cykliczne spotkania dostępne dla wszystkich – "Tajemniczy,
uduchowiony świat pisarzy". – Co dwa tygodnie będziemy spotykać się i
dyskutować o literaturze. Zapraszamy wszystkich warszawiaków – mówi.

Członkiem założycielem stowarzyszenia jest prof. Aleksander Nawrocki, redaktor
naczelny pisma "Poezja Dzisiaj": – To bardzo dobrzy twórcy. Niektórzy już
publikują, inni szukają sponsorów, żeby wydać swoje wiersze – mówi i zapewnia,
że aby być przyjętym do Związku, trzeba spełniać dwa warunki – prezentować
wysoki poziom literacki i nie być w konflikcie z polskim prawem.

– Mają jeszcze problemy formalne w kontaktach z urzędnikami, na przykład z
zarejestrowaniem stowarzyszenia, ale jest w nich tyle entuzjazmu, że świetnie
sobie poradzą – mówi dr Elżbieta Puchnarewicz z uniwersyteckiego Instytutu
Krajów Rozwijających Się, która też jest członkiem stowarzyszenia i pomaga
zagranicznym pisarzom. Doktor Puchnarewicz zachwyca się też statutem Związku.
– Za cel stawiają sobie aktywne uczestnictwo w życiu kulturalnym i wspieranie
porozumienia między kulturami.

– Chcemy pokazać, że uchodźcy nie tylko chcą brać. Możemy też bardzo wiele
dawać i wnosić do życia Polaków – mówi Mol. I nie ma na myśli tylko
literatury. Jest także sekretarzem Stowarzyszenia Uchodźców RP, które w
najbliższą niedzielę zaczyna Tydzień Tolerancji Europejskiej. Uchodźcy będą
promować swoje kraje i panujące tam zwyczaje, m.in. na spotkaniach w szkołach.

– W Polsce mamy uprzedzenia do osób z zagranicy. A świat się otwiera na inne
kultury i my też musimy zacząć. Dlatego trzeba popierać tę inicjatywę – mówi
Zygmunt Stoberski, literat, członek PEN Clubu, organizator Rady
Intelektualistów przy ONZ.

to jest dobre!
Zagraniczni pisarze w Warszawie [Gazeta Wyborcza 17 lutego 2004]
Jakub Chełmiński

Pochodzą z różnych krańców świata, ale spotkali się w Warszawie. Tworzą w
różnych językach, ale wszyscy są poetami i pisarzami. Postanowili się
zorganizować: – Trzeba rozruszać to miasto – mówi Simon Mol, jeden z
założycieli Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce.
Mol uciekł do Polski z ojczystego Kamerunu, gdzie był prześladowany za
opublikowanie artykułów ujawniających korupcję. Poeta, pisarz i dziennikarz
pracuje w "The Warsaw Voice". – W Warszawie nie ma zbyt wiele atrakcji
kulturalnych. Chcemy to zmienić – mówi.

Mol jest współzałożycielem Związku Pisarzy Zagranicznych w Polsce. W Związku
jest kilkanaście osób: z Wielkiej Brytanii, Francji, Wietnamu, Japonii. Los
wszystkich rzucił do Warszawy. Do tej pory spotykali się domach. Dziś zaczynają
cykliczne spotkania dostępne dla wszystkich – "Tajemniczy, uduchowiony świat
pisarzy". – Co dwa tygodnie będziemy spotykać się i dyskutować o literaturze.
Zapraszamy wszystkich warszawiaków – mówi.

Członkiem założycielem stowarzyszenia jest prof. Aleksander Nawrocki, redaktor
naczelny pisma "Poezja Dzisiaj": – To bardzo dobrzy twórcy. Niektórzy już
publikują, inni szukają sponsorów, żeby wydać swoje wiersze – mówi i zapewnia,
że aby być przyjętym do Związku, trzeba spełniać dwa warunki – prezentować
wysoki poziom literacki i nie być w konflikcie z polskim prawem.

– Mają jeszcze problemy formalne w kontaktach z urzędnikami, na przykład z
zarejestrowaniem stowarzyszenia, ale jest w nich tyle entuzjazmu, że świetnie
sobie poradzą – mówi dr Elżbieta Puchnarewicz z uniwersyteckiego Instytutu
Krajów Rozwijających Się, która też jest członkiem stowarzyszenia i pomaga
zagranicznym pisarzom. Doktor Puchnarewicz zachwyca się też statutem Związku. –
Za cel stawiają sobie aktywne uczestnictwo w życiu kulturalnym i wspieranie
porozumienia między kulturami.

– Chcemy pokazać, że uchodźcy nie tylko chcą brać. Możemy też bardzo wiele
dawać i wnosić do życia Polaków – mówi Mol. I nie ma na myśli tylko literatury.
Jest także sekretarzem Stowarzyszenia Uchodźców RP, które w najbliższą
niedzielę zaczyna Tydzień Tolerancji Europejskiej. Uchodźcy będą promować swoje
kraje i panujące tam zwyczaje, m.in. na spotkaniach w szkołach.

– W Polsce mamy uprzedzenia do osób z zagranicy. A świat się otwiera na inne
kultury i my też musimy zacząć. Dlatego trzeba popierać tę inicjatywę – mówi
Zygmunt Stoberski, literat, członek PEN Clubu, organizator Rady
Intelektualistów przy ONZ.

Spotkania odbywać się będą co dwa tygodnie w Café Casablanca, Krakowskie
Przedmieście 4/6.

EUCHARYSTIA - MIŁOŚĆ - ZMARTWYCHWSTANIE
To jeszcze jeden modlitewny tomik poetycki Księdza Jana Filewicza. Ksiądz Jan
zastanawia się w tym tomiku nad nieskończonością i wiecznością. Rozmawia z
Bogiem i świętymi, rozmawia z ptakami, człowiekiem, oddechem ziemi, szumem
kosmosu.
Rozmawia słowami, które ratują człowieka, są one budujące. Krzyż, miłość,
cierpienie, ofiara.
Ksiądz jan mówi liryką i ekspresją i dlatego są one wdzięczne i mają głębszy
sens. Drogi człowieka do wiary to modlitwa i rozmowy z Panem Bogiem Najwyższym,
rozmyślania

Szukam gwiazdy która prowadzi
do Chrystusa
szukamrozumem
myślą i miłością
W ogrodzie modlitw
widzę jak klęczysz
i błogosławisz życie
ciszą...

Ksiądz Jan dziękuje ptakom, które koncertami pomagają mu tworzyć poezję. Te
modlitwy są w życiu naszym potrzebne, by szukać nadziei.

Otwierają drzwi do poszukiwania
Boga w błękicie nieba
w szumie drzew
i kroplach ciepłego deszczu.
Wiersze jak muzyka wzbogacają
nas i pozostają w nas, by szukać
dali najpiękniejszej

/-/ Teresa Wołyniec

Kolejny tomik utworów Ks. Jana Filewicza można określić jako "okruchy
przemyśleń" autora wielu spraw i problemów. Jest to liryka osobista,
moralizatorska, ujęta w formę bezpośredniej wypowiedzi podmiotu lirycznego na
temat sensu życia, cierpienia, miejsca Boga w ludzkiej egzystencji itp.
Najczęstszym tematem wierszy jest miłość.

miłość jest jedynym listem
który dociera do adresata
nawet jeśli jest zły adres

...reaktor atomowy nie ma tyle energii
co kochający ojciec i matka...

Wiele wierszy jest parafrazą stwierdzenia, że Bóg jest miłością
...gdzie jest Bóg jest miłość...

W stylistyce zauważamy ciekawie wprowadzone reminiscencje
św. Teresa mówiła
"nie pragnąc niczego
posiadamy wszystko"

Dominantą stylistyczną jest elipsa, a kompozycyjną monolog liryczny. Ze względu
na poetykę jest to umownie zwana poezja współczesna, ale jej wyróżnikiem jest
optymistyczna filozofia oparta na bezwzględnym zaufaniu do Boga.
Programowe niedopowiedzenia zbyt mocno nie zaciemniają intencji autora, by być
zrozumiałym dla człowieka.
Ks. Jan - choć innymi środkami - chce osiągnąć taką formę wypowiedzi o jakiej
pisał L. Staff:

...I niech wiersz... będzie...
tak jasny, jak spojrzenie w oczy
i prosty jak podanie ręki
Masztalerz Halina

Wiersze ks. Jana Filewicza. Mam przed sobą kolejny maleńki tomik, czytam
radosne pełne Boga wiersze. Wielu z nas doskonale zna ks. Jana. Ja również
miałem możliwość przyglądać się jego postawie wobec ludzi i jego pracy
duszpasterskiej. Ks. Jan znany jest z tego że jest niespokojnym duchem.
Księdzem znanym nie tylko z ambony, konfesjonału i sali katechetycznej.
Oczywiście to w sposób pełny określa powołanie i rolę w Kościele każdego
księdza. Ale przecież ks. Jan jest polskim księdzem, a to znaczy bardzo dużo,
jeśli się chce być na szlaku tych, którzy w sutannie pięknie potrafili służyć
naszej Ojczyźnie. Ks. Filewicz był inspiratorem powstania wielu grup i
środowisk we wszystkich parafiach, w których pracował. Pełen zapału, ciekawych
pomysłów, nowych form pracy duszpasterskiej. To z jego inicjatywy wyruszyli z
Białegostoku pielgrzymi na Jasną Górę, a zaraz potem w ekumenicznej pielgrzymce
do Wilna. I rzecz ciekawa ks. Jan jako pierwszy ksiądz w naszym mieście wydał
parafialne pisemko dla dzieci, ciekawe pod względem szaty graficznej i treści.
A były to przecież czasy, że "Serduszko" było fenomenem na skalę kraju. A
trzeba jeszcze powiedzieć, że wokół każdej inicjatywy duszpasterskiej tworzyła
się wspólnota, grupa zaprzyjaźnionych ludzi, których skupiał wokół siebie ks.
Jan i mobilizował do służby innym.
A potem Pan dotknął ks. Jana cierpieniem. Zabrano go prosto z salki
katechetycznej. Mogłem obserwować walkę Jasia z chorobą, mogłem słuchać
opowieści chorych ze szpitala, w którym przebywał, o księdzu, który dodawał mu
otuchy, który nie musiał opowiadać banałów, dzielić się tanim współczuciem. był
człowiekiem chorym i wystarczyło popatrzeć na Jasia, by nabrać przekonania, że
mówi prawdę. Chyba dopiero wtedy naprawdę poznałem ks. Jana.
A potem nowe pomysły, duszpasterstwo ludzi chorych, niepełnosprawnych, może
nawet nikomu niepotrzebnych. Słynne pielgrzymki na Lourdes. Niesłychana odwaga
ks. Jana kiedy wiózł przez całą Europę kilka autokarów ludzi chorych. Myślałam
często, że ma Janek odwagę, jak on sobie poradzi z ludźmi, którzy są ciągle w
kręgu cierpienia. Poradził. Po co o tym wszystkim piszę? Wielu z parafian św.
Jadwigi mogłoby napisać o wiele więcej i ciekawiej. Ale to wszystko świadczy,
iż ks. Jan Filewicz znany był nam wszystkim jako człowiek czynu. I nawet ci
najbliżsi współpracownicy zaskoczeni zostali pierwszym tomikiem jego wierszy.
Okazało się, że pisał już od wielu lat. I że ten niesłychanie aktywny człowiek
miał czas na wyciszenie się, na wejrzenie w głąb siebie, na refleksję. Na
modlitewne rozmyślanie. A nie jest przecież prostą sprawą uchronić się od
herezji aktywności.
Wiersze, które mam teraz przed sobą są świadectwem jego drogi, bliskości z
Panem. I ogromnego optymizmu. Wszystko ma tu swoje miejsce, są tu i kilometry
polnych dróg w wędrówce do Pani Jasnogórskiej i tej "co w Ostrej świeci
Bramie". I godziny pochylania się nad chorym, zrozpaczonym człowiekiem, który
łaknie nadziei. I chyba zapis przygody z Bogiem ks. Jana. A zapewne zapis
godzin modlitwy, zamyślenia i czuwania przed Bogiem. A może to po prostu zapis
tych wędrówek z różańcem w ręku wśród bloków Słonecznego Stoku.
Nasze czasy jak żadne inne potrzebują kogoś kto powie:

"uśmiechnij się,
pogodę i radość
i ból codzienności oddala"

I chociaż wiele współczesnych wierszy to dzielenie się wewnętrznym niepokojem
autora, słowa na wynos, a często po prostu zwyczajny bełkot i trudno szukać w
nich nadziei, świat wierszy ks. Jana jest Bożym światem. A autor chce z nami
dzielić się tylko Bogiem, a to po prostu znaczy, że tylko dobrocią i pokojem
opartym na zaufaniu Chrystusowi.
Bo jego wiersze mają być przecież "maleńkim ziarenkiem pełnym miłości Boga".

Ks. Kazimierz Litwiejko
"Nie pragnąc niczego posiadamy wszystko"