Wyniki wyszukiwania dla zapytania: wiersze urodzinowe poeta

Puchatek ma 80 lat
"Kubuś Puchatek" ukazał się 14 października 1926 roku, co znaczy, że dzisiaj ma 80-te urodziny. Z
tej okazji na naszej stronie (adres poniżej) pojawił się tekst o Puchatku autorstwa Macieja Wojtyszki.
Mam nadzieję, że nie będzie to odebrane jako autopromocja (bo promuję nie auto, a lubianego przez
wielu pisarza), a jeśli coś naruszyłam, to z góry się kajam, ale po prostu cieszę się z pozyskania tak
znakomitego autora.
Aha, a dla dociekliwych - dwa niepublikowane dotąd wiersze poety Fikandra...


Wisława Szymborska kończy dziś 85 lat
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
Nie będę ukrywać, że była pani przez pewien czas moim wzorem, wręcz
starałam się Pania kopiować w swojej poezji... Przestałam, bo nie
potrafię pisać jak Pani. Nie przestałam jednak zaczytywać się w Pani
wierszach...
Jeszcze raz wszystkiego, wszystkiego najlepszego.

Masz racje, ja co prtawda "poprawilam" tak jak ma byc
wiersz Morgensterna ale i tak sie "inaczej" sformatowal.
A co do lit. niem to zdecydowanie bardziej ctyam poezje
niz proze. Dostalam na urodziny bardzo fajny tomik
wierszy "Junge Lyrik", jest w nim przedstawionych 50
mlodych poetow, dotad nigdzie nie publikowanych i
uznanaych za "utalentowanych", tom drugi "JL" jest w
przygotowaniu, a moze juz nawet w sklepach, nie wiem.
Wiersze sa niesamowite, naprawde. Bardzo ciekawy zbior,
polecam
Pozdr.

szukam odpowiedniego wiersza - proszę pomóżcie
Cześć, może ktoś z was będzie mógł mi pomóc. Od dawna szukam, ale
nie mogę znaleźć wiersza (albo fragmentu wiersza), który byłby
odpowiedni do wpisania na kartę urodzinową dla mojej mamy (50
urodziny)Chodzi mi o coś głębokiego, wzruszającego, ale prostego.
Coś o dobrym, szczęśliwym życiu, ale może też o przemijaniu... Nie
musi to być koniecznie poezja współczesna. Przejrzałam już wiele
zbiorów różnych poetów, ale nie znalazłam niczego odpowiedniego. A
może wy macie jakiś pomysł?

Z góry dziękuje!


Dzis sa moje urodziny. Juz nie moge mowic, ze mam 57 lat.
Pamietacie, przytaczany tu po wielokroc cytat z Koheleta (Zbyszek
uzywal tytulu z greki - Eklezjastes). On, Kohelet uzywal okreslenia
vanitas - marnosc. Dwa i pol tysiaca lat po Kohelecie inny poeta, na
ten sam temat pisal tak:

I'm going away from the poem to be a drak contemplative drak
trash of the mind
trash of the world
man is half trash
all trash in the grave

Niby-tłumaczenie:
"Zrobie przerwe w wierszu, zeby kontemplowac drak*
rozum to smieci
swiat to smieci
czlowiek w polowie smiec
wszystkie smieci w grobie"
Inne czasy , inny jezyk i obyczaje tez inne. A co znaczy drak, ktore
oznaczylem gwiazdka? W wymowie amerykanow brzmi identycznie jak
hebrajskie "gó..". Allen G. byl Zydem, zwalczajacym Zyda w sobie.
Gdy czlowiek dobiega szescdziesiatki, to staje sie takim Koheleto -
Eklezjato - Ginsbergiem. I wcale nie po to, zeby z rozzaleniem i
tesknota za minionym, przeklinac los. Przeciwnie - po to to, aby
dojrzalej i z wyrafinowanym apetytem, jak wytrawny znawca, obżerac
sie smakowitościami darowanymi przez zycie.

triss_merigold6 napisała:

>To nie tak, że jej twórczość była skrzętnie ukrywana w latach 80-tych, wręcz
>przeciwnie - sporo nastolatek znało jej wiersze.

Absolutnie tak - ja poznałam Jej wiersze w 1979 roku. Jako wówczas 15-latka
zaczytywałam się w tekstach spisanych ręcznie albo na maszynie do pisania
(rzadkość) na luźnych kartkach. Tak przepisywałyśmy z koleżankami ... nie
pamiętam skąd. Dostęp do ksero był bardzo, bardzo ograniczony (dla mnie
niedostępne), a kupienie tomiku Jej poezji graniczyło wówczas z cudem
(przynajmniej mnie się nie udało kupić).
W liceum się z Nią nie spotkałam mimo, że chodziłam do humanistycznej klasy, a
co za tym idzie o zakresie szerokim.

Dziś mam oczywiście tomik - wydanie pośmiertne w 70-tą rocznicę urodzin Poetki
(1995 rok) pt. "Gotowość do Zmartwychwstania".
Poza Tetmajerem tylko w Jej wierszach umiałam się zaczytywać z taką pasją jak
to czyniłam, tylko nad Jej tekstami wylewałam czasami całe morze łez.

I jeszcze króciutki fragment z noty biograficznej:
"Ogromnie popularna w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, poezja
Małgorzaty Hillar była wówczas odczytywana jako rodzaj manifestu młodego
pokolenia. Tak traktowany był głośny wiersz >>My z drugiej połowy XX wieku<<".

Pozdrowienia. B.

Od 14 stycznia

Gałczyński na znaczku

14 stycznia Poczta Polska wyda rocznicowy znaczek z podobizną Konstantego
Ildefonsa Gałczyńskiego, aby uczcić przypadającą 23 stycznia br. setną rocznicę
urodzin poety.
Znaczek będzie miał nominał 1 zł 30 gr. Będzie też można kupić koperty z
nadrukowanymi wierszami poety.

Konstanty Ildefons Gałczyński urodził się 23 stycznia 1905 r. w Warszawie.
Związany był z grupą poetycką Kwadryga, należał do bohemy artystycznej stolicy.
Walczył w kampanii wrześniowej 1939 r., dostał się do niemieckiej niewoli,
wrócił do kraju w 1946 roku.

Po wojnie współpracował z "Przekrojem" i "Tygodnikiem Powszechnym". Był twórcą
słynnych humoresek "Teatrzyk Zielona Gęś", w których pojawiła się galeria
postaci takich, jak Osiołek Porfirion, Hermenegilda Kociubińska czy Zielona
Gęś. Pisał wiersze i poematy, sztuki teatralne, słuchowiska radiowe. Zmarł 6
grudnia 1953 roku.

...100-lecie urodzin Jana Sztaudyngera....
"Skądkolwiek wieje wiatr - zawsze ma zapach Tatr"

- ta fraszka Jana Sztaudyngera doskonale oddaje uczucia, którymi znakomity
fraszkopisarz, poeta i dramaturg, specjalista od teatru lalkowego obdarzył
nasze góry.
Tatry i Zakopane są częstym motywem jego twórczości. Można się było o tym
przekonać w czasie spotkania z jego twórczością. Wiersze i fragmenty prozy
przedstawione przez uczniów i uczennice zakopiańskich szkół w ramach obchodów
stulecia urodzin Jana Sztaudyngera, a także występy zespołów Tatrzańskiego
Centrum Kultury i Sportu "Jutrzenka" okrasiły imprezę zorganizowaną przez
zakopiański magistrat. Regionalny folklor pokazała "Zornica", a taniec we
współczesnej choreografii - "Jutrzenkowe Nutki".

Podczas spotkania można było posłuchać wspomnień córki Jana Sztaudyngera Anny
Sztaudynger- Kaliszewicz. W rodzinnym domu nieopodal Wielkiej Krokwi,
wybudowanym w 1902 roku twórca mieszkał w latach 1955-1970. Tu pisał wiele ze
swoich książek, zbiorów fraszek, bajki, wiersze dla dzieci oraz sztuki
satyryczne. (RAV)

Dziękujymy dzieciom za nie! A nom fraszki nie przeszkadzajom, temu tyz
radzi widzimy fraszki Bronkanotgelda z Rudy Śląskiyj. Dziękujemy mu
przy okazji za nie , niek nom jak nojwięcyj suje po dziedzinie w
Zokopanym.
Telo.Pozdr.

... Niek mu gwiozdka pomyślności...
....dalyj świyci, a fto za zdrowie Miłosza nie wypije.... niek go
biyda grzmoci, haj.

Czesław Miłosz, laureat Literackiej Nagrody Nobla, obchodzi dzisiaj 93.
urodziny.

Wybitny poeta urodził się 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach na Litwie. W
roku 1930, na łamach uniwersyteckiego pisma Alma Mater Vilnensis,
zadebiutował wierszami "Kompozycja" oraz "Podróż". W roku 1933 ukazał się
książkowy debiut poety - "Poemat o czasie zastygłym". Przełomowy, nie tylko
dla Miłosza, ale i całej Polski, okazał się rok 1980, kiedy poeta został
uhonorowany Literacką Nagrodą Nobla za całokształt twórczości. Twórca nadal
często publikuje. W roku 1998 otrzymał Nagrodę Nike za "Pieska przydrożnego",
w roku 2002 wydał dwie książki poetyckie - tom "Druga przestrzeń" oraz
poemat "Orfeusz i Eurydyka, w tym - tom esejów "O podróżach w czasie.

- Miłosz jest pierwszorzędną siłą. To pisarz o jasno określonym zadaniu,
powołany do przyśpieszenia naszego tempa, abyśmy nadążyli epoce - i o
wspaniałym talencie, znakomicie przystosowany do wypełnienia tych przeznaczeń
swoich. Posiada on coś na wagę złota, co nazwałbym "wolą rzeczywistości", a
zarazem wyczucie punktów drastycznych naszego kryzysu. Należy do nielicznych,
których słowa mają znaczenie - napisał o Miłoszu Witold Gombrowicz w
Dzienniku. (RS)

18 listopada na godz. 15.30 na "XI Poetyckie Zoduski" do Domu
Ludowego. Tegoroczne Zoduski poświęcone bedą pamięci Augustyna
Suskiego poety z Szaflar, twórcy Konfederacji Tatrzańskiej, w 100-
rocznicę jego urodzin.
Program:
- wypominki,
- program artystyczny w wykonaniu Szaflarzan:
przedstawienie o Augustynie Suskim, przygotowane przez grupę
teatralną "Prowda" ,
gawęda Jarosława Szlęka, dyrektora Zespołu Szkół Podstawowej i
Gimnazjum
w Szaflarach
- swoje nowe wiersze czytać będą poeci.

Poezja Berwińskiego
Emi przypomnial ze dzis mija 186 rocznica urodzin poety z Polwicy. Mysle ze
to dobry moment, zeby go lepiej poznac. Dlatego uslysze wasze opinie na temat
jego poezji. Poszukiwane rowniez inne wiersz, bo to wszystk co udalo mi sie
narazie znalesc.
Pozdrawiam

Rocznica urodzin Herberta
Poległym poetom

Śpiewak ma wargi zestalone
śpiewak wymawia noc oczyma
pod złym kolorem nieboskłonów
gdzie pieśń się kończy zmierzch zaczyna
i nieba cień zarasta ziemię

Gdy w stogach gwiazd lotnicy chrapią
uchodzisz chroniąc śmieszny rulon
Mozaiki gubisz słów Metafor
śmiech towarzyszy ci w ucieczce
naprzeciw sprawiedliwym kulom

Jak echa cień twych słów daremność
i wiatr w pokojach pustych strof
Nie tobie pożar święcić pieśnią
usychasz trwoniąc nadaremnie
przebitych dłoni kwiaty śnięte

Przesłanie

Milczący przyjm Skomlący pocisk
w ramiona brał by ujść zdziwieniu
Ten kopczyk wierszy darń zarośnie
pod złym kolorem nieboskłonów
który wypije twe milczenie

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041023/plus_minus_a_11.html
Dopiszcie swoje ulubione wiersze.

Herbert chciał oddać rękopisy do USA
Zgodnie z wolą Zbigniewa Herberta jego archiwum powinno trafić do Biblioteki
Rzadkich Książek i Rękopisów Beinecke w USA - tak uważa historyk literatury
Piotr Kłoczowski. Wczoraj podczas konferencji Urodziny Pana Cogito wypowiedział
się w imieniu spadkobierców poety. Kłoczowski rozmawiał ze Zbigniewem Herbertem
na temat przyszłości jego archiwum - rękopisów, listów, kolejnych wersji
wierszy.

- Wielokrotnie wyrażaną wolą poety było, aby jego archiwum trafiło do Beinecke.
Jeszcze w latach 80. przekazał on tej instytucji część swoich rękopisów -
powiedział Kłoczowski. Wyjaśnił, że ta biblioteka specjalizuje się m.in. w
gromadzeniu dorobku pisarzy Europy Środkowej i Wschodniej. Tam właśnie
przechowywane są archiwa Czesława Miłosza i Witolda Gombrowicza. Według
Kłoczowskiego biblioteka zapewnia warunki konserwacji i przechowywania
dokumentów, jakich w żaden sposób nie dałoby się zapewnić w Polsce.

b.m., pap

ujęcie tematu starości- literatura przedmiotowa(!)
Mam problem ze znalezieniem fachowych opracowań do następujących wierszy:
*Cz. Miłosz- 'Na moje 88 urodziny'
*J. Tuwim- 'Staruszkowie'

to za piękne by kogos olśnilo i odpisał mi na tego posta no ale cóż, spróbować
nie zaszkodzi x)

A swoją drogą ma może ktos w domu jakiś tomik poezji Miłosza zawierający wyżej
wymieniony wiersz? :D Byłabym wdzięczna za tytuł tomiku, rok wydania oraz
wydawnictwo. Szukam go od dobrych paru tygodni i efekty oplakane ^^'' hmm może
w jakimś podręczniku szkolnym ...

pozdrawiam

Maria Janion
Za kilka dni obchodzi 80 urodziny.
Urodzona 24.12.1926, Mońki w podlaskiem
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3801504.html
Słońce kon Wenus kon Ogon Smoka
Ksieżyc biegł tego dnia biegł przez znak Lwa, przed 12.00 a.m. przeszedł do
Panny. Możliwa koniunkcja Ksieżyca z Neptunem w Lwie.

ładny wielki trygon Słońce-Mars-Neptun, pozaznakowa, bo Słoneczko w Kozie, Mars
w Byku, a Neptun w końcówce Lwa.

Pluton w luźnej koiunkcji z Głową Smoka w Raku.

Tylko Jowisz w powietrzu (Wodnik), ale jak widać, wystarcza, zeby napisać masę
ksiażek )

Dla mnie ten horoskop jest tym ciekawszy, że wiem o 2 innych polskich
pisarzach/poetach/twórcach językowych, którzy się 24 grudnia urodzili.

Jeden z nich to Adam Mickiewicz, o którym Maria Janion sporo pisała nb., choćby
np. "Purpurowy płaszcz Mickiewicza", a drugi to poeta współczesny Marcin
Swietlicki (24 grudnia 1961 w Piaskach k. Lublina)

Napiszę o tej trójce tekst

Jestem przekonana, ze co jak co, ale teksty Swietlickiego przetwaja i ZA 200 lat
moze ten wiersz będzie w kanonie lektur szkolnych:

"to ty jesteś?
Polak mały
jaki znak twój?
Skorpion
ojciec umarł
matka umrze
jak nie da
na motor..."

To zresztą już się dzieje, Dziady pojawiają sie kontekście Swietlickiego
www.teatry.art.pl/!wydarzenia/warszawskipt/ww.htm

gdybym byl tlumaczem, staralbym sie pomoc w popularyzacji prawdzwego Kiplinga.
Uwazam jednak ze dobry tlumacz (szczegolnie poezji) to osoba ktora ma w sobie
cos z pisarza/poety, zwlaszcza poety. Nie mam takich talentow. Z drugiej strony
gdybym mial jakis wplyw na to co sie tlumaczy w Polsce, to mam cala liste
pozycji ktore powinny byc przetlumaczone "zaraz".

Kipling podobnie jak Conrad jest dla mnie niezwykle interesujacy ze wzgledu na
relacje z Imperium Brytyjskim (Indie/Afryka). Jest (u Kiplinga) odrobina
melancholii i smutku we wspomnieniach o ziemi utraconej. Ostatecznie byl
swiatkiem szczytu potegi Imperium oraz upadku. Od fantastycznego "Recessional"
pisanego z okazji urodzin krolowej Wiktorii do ostatnich wierszy ostrzegajacych
przed nadchodzacym faszyzmem. Kipling w poezji i prozie to jest prawdziwa
hstoria Imperium, bez watpienia jeden z najwiekszych poetow XX wieku choc w
Polsce kompletnie zle odbierany i chyba niedoceniany.
Yanga, ciesze sie ze tlumaczysz poezje (proze tez?) Kiplinga. Jesli moze cos
sugerowac (pewnie znasz) to warta poznania jest biografia Kiplinga napisana
przez Davida Gilmoura "The Long Recessional: The Imperial Life of Rudyard
Kipling". Mysle ze jest to pozycja ktora powinna kiedys tez byc przetlumaczona
na polski poniewaz pomoze zrozumiec czytelnikom w Polsce kim naprade byl
Rudyard Kipling.

Sto lat!
Tego szampana wypijmy za zdrowie Erwina Kruka. Jeszcze zdażymy, bo dziś -

Dziś 65. urodziny Erwina Kruka. Poety, pisarza, autora esejów, wnikliwego
obserwatora rzeczywistości, a nade wszystko skromnego, wrażliwego człowieka

Poeta Mazurów

Rodzinny Dobrzyń, o którym Erwin Kruk często wspomina w swoich utworach, leży
pod Nidzicą. Kilkuletni Kruk widział w nim wojenny exodus Mazurów, o którym do
dziś nie zapomniał. Pisał o nim w doskonałej, uhonorowanej Nagrodą im. Hugona
Steinhausa książce "Warmia i Mazury", przypomina o nim w wydanym dokładnie rok
temu tomiku "Znikanie". W opublikowanych po osiemnastu latach poetyckiego
milczenia wierszach zaklina rodzinne kąty, domową krzątaninę, siadów - świat,
który w 1945 roku nagle zniknął. Ale trzeba zaznaczyć, że Erwin Kruk nie
porusza tematu Mazur i Mazurów jedynie w literaturze. Gdy w pierwszych wolnych
wyborach został senatorem, głośno mówił o tragedii Mazurów z parlamentarnej
mównicy.

Urodzinowe życzenia Erwinowi Krukowi składa Edward Cyfus
- Noprzód zdrozio, potom zdrozio i zawdy tlo zdrozio. A o reśto niech sia som
zorguje.
miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3321183.html

TABLICA DLA POŚWIATOWSKIEJ - GODZINA 16.00
Dziś o godzinie 16.00 na domu przy ul. 7 Kamienic nr 17 zostanie uroczyście
odsłonięta tablica upamiętniająca miejsce urodzin Haliny Poświatowskiej.
Poetka urodziła się w tym miejscu 9 maja 1935 roku.
Tablica jest granitowa, zawiera wizerunek Poświatowskiej, fragment jej
wiersza. Autorem jest artysta plastyk prof. Jerzy Sztuka.
Na tablicy upamiętniającej miejsce urodzin Haliny Poświatowskiej widnieć
będzie następujący fragment Jej wiersza:
"żyje się tylko chwilę
a czas -
jest przezroczystą perłą
wypełnioną oddechem"

Program uroczystości
16.00 – rozpoczęcie uroczystości: wiersz Haliny Poświatowskiej
w wykonaniu aktorki Teatru im. Adama Mickiewicza - Pauli Kwietniewskiej
- wystąpienie p. Bogumiła Sobusia - Zastępcy Prezydenta Miasta
Częstochowy
- wystąpienie p. Zbigniewa Mygi (brata Poetki)
- odsłonięcie i poświęcenie tablicy;
- słowo JE Ks. Bpa Antoniego Długosza
- poezja i proza Haliny Poświatowskiej w wykonaniu Pauli Kwietniewskiej

Polecamy najnowszy numer Kwartalnika Kulturalnego Częstochowy „Aleje III”.
Znajduje się w nim artykuł Elżbiety Hurnik zatytułowany „O Halinie
Poświatowskiej” ilustrowany dokumentami rodzinnymi Poświatowskiej.

Ireneusz Leśnikowski
rzecznik prasowy Urzędu Miasta Częstochowy

Najlepsze zyczenia urodzinowe dla S. Baranczaka
- poety niekonwencjonalnego.
Poczytajmy wiersze dla zlagodzenia obyczajow naszej mlodej i agresywnej
demokracji. Chwila refleksji przyda sie wszystkim na tym padole, ktory razem
z nami niedlugo zostanie poddany ciezkim probom przetrwania lub nie.
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727999.html

Gratuluję zrozumienia mojego postu. Zwłaszcza wiedzy dotyczącej miejsca urodzin
Wisławy Szymborskiej (Bnin, dzielnica Kórnika, 20 km od Poznania...).
Swietlicki (o ile lubiłem jego stare płyty ze Świetlikami) to obecnie jest żywym
uosobnieniem Krakowa. Nie wiem jak artystyczne są jego wiersze. Jeżeli są, to
przepraszam, nie rozumiem sztuki. Dla mnie sztuka to coś, czego nawet w Krakowie
długo nie będzie.
Poznań? Owszem, nie jest i nie będzie stolicą kulturalną Polski (Warszawy nawet
Kra nie przebije) ale zastanówmy się czy tego chcemy. Owszem, nie neguję sensu
istnienia opery, teatrów, kin, muzeów etc. Ale nie o to biega. Ważne jest to, że
niewolno popadać w żadne sztuczne przysposobienie w stylu: jestem na ASP, więc
jestem artysta plastykiem; chodzę po ulicach na wszystkich patrzę z góry, jako
na chamów. To samo odczuwam w obecności ludzi z Krakowa. Że oni są wielce
kulturalni, bo artyści, a inni to chamy zwyczajne. Takie mam odczucie, że
większość Krakusów uważa innych za stojących na niższym szczeblu rozwoju "bo to
u nas był pierwszy uniwersytet". Takie patrzenie z góry nie jest rzeczą miłą,
ale jest odczuwalne dosyć ostro z Krakowa.
Nie jestem znawcą poezji. Nie interesuje mnie poezja w żadnym wydaniu. Czy to
swiadczy o moim prostactwie względem "artystów"? Pewnie w mniemaniu przeciętnego
uświadomionego mieszkańca Krakowa - tak. Trudno. Jestem pozbawiony wszelkich
kompleksów bo nie liczba przeczytanych wierszy ani znajomość poetów, których
"wypada znać" czyni człowieka.

grba napisał:

> Wygląda na to, że nie bardzo wiesz o czym piszesz. Poezja jest chlebem dla
> niewielu, ogół żyje w mrówczym trudzie i nie bardzo angażuje się w rozmowy o
> poetach. Czasami straszne wydarzenia uzmysławiają zwykłym ludziom, że poeci
> są ich własnością. A to, że czasami zachowują się fatalnie... Gerhart
> Hauptmann też pisał wiersze urodzinowe ku czci ludojada Hansa Franka.

Zgodzę się, że niewielu rozmawia o poezji. Ale co to ma wspólnego z
tematem "zeszmacenia się" pod wpływem stalinizmu?

> (...) a chłopcy pod Sukiennicami podchodzili do osób wzbudzających ich
> zaufanie i sprzedawali dość drogo pocztówkę: <<Mickiewica, jak się
> przewroco>>.

Brawa za "marketing"! Okazuje się, że Polacy potrafią zarobić nawet "na własnej
krzywdzie". Pochwalam, nie ganię!

> Oczy moje spoczęły na tablicy brązowej, wawrzynem ozdobionym, z napisem:
> <<W tym domu mieszkał Goethe>>... Czytając, pomyślałam – jakoś nikomu
> z Polaków na myśl nie przyszło jeszcze rozbić tę tablicę lub przynajmniej
> zdjąć, pomimo niewidzianych na świecie zbrodni, które naród Goethego popełnia
> wokoło, bo my nie jesteśmy w wojnie z Goethem.”

"Skałę Eichendorffa" jednak w powietrze wysadzono. Dziwne, że z Goethem w
stanie wojny nie byli, ale z Eichendorffem jak najbardziej...

A ja miałam ochotę (i nawet czas) na przepisanie jednego, ale nie mogłam
znaleźć w torebce długopisu. To niepodobne do mnie :) Nie miałam go :(

Obchodzący 1 czerwca 90-tą rocznicę urodzin ks. Jan Twardowski jest bohaterem
filmów, które w kinie "Luna" pokazane zostanę 2 czerwca (początek o godz. 9.00
i 17.00) i prelekcji dr Aleksandry Iwanowskiej "Spokój i miłość". Jubileuszowe
spotkanie z Janem od Biedronki odbędzie się 3 czerwca o godz. 17.00 w Domu
Literatury przy Krakowskim Przedmieściu 87/89. Wiersze poety czytać będą: Anna
Seniuk i Olgierd Łukaszewicz.

Znowu przyszła do mnie samotność
choć myślałem że przycichła w niebie
Mówię do niej:
- Co chcesz jeszcze, idiotko?
A ona:
- Kocham Ciebie. (ks. Jan Twardowski)

Jeśli macie wiersze tramwajowo-autobusowe, to napiszcie je tutaj.
Ja po przeczytaniu "Strawberry fields forever" Jarosława Mikołajewskiego
zafundowałam sobie lody truskawkowe z bitą śmietaną :)

200-lecie urodzin Juliusza Słowackiego
voky pisze-w czasie...z nudów pisał wierszyki.
Oto przykład ignorancji-"wierszyki" to w przedszkolu...A z Ciebie polonistka
nie wykrzesała niczego-szkoda!
Jakikolwiek wiersz Słowackiego tu przytoczyć,większość będzie
aktualnych-wiadomo-klasyka,wielka epoka i WIELKIM POETĄ BYŁ.

ciupazka napisała:

> ...i Święto ul. Kościeliskiej! Zapraszamy!
>
> www.watra.pl/rozne/zakopane/koscieliskaa.html

X Międzygminny Konkurs Recytatorski im. Stanisława Nędzy-Kubińca,

Zapraszamy młodzież do wzięcia udziału !Konkurs odbędzie się 19 października.
Komisja przesłuchania rozpocznie o godz. 9.30. Zgloszenia do 13 października.

Stanisław Nędza-Kubiniec zaliczany jest do największych poetów chłopskich.
Edukację zakończył na 4 klasie szkoły podstawowej. Jego pierwsze utwory,
głównie wiersze okolicznościowe, zamieszczano w prasie ludowej. W 1936 roku
Związek Podhalan wydał jego zbiór wierszy "Na nową perć". W roku następnym
wiersze Nędzy-Kubińca weszły w skład antologii pt. "Poezje młodego Podhala",
wydanej przez Koło Studentów UJ w Krakowie. Po wojnie opublikował następujące
prace: "Janosik", "Poemat o zbójniku, który chciał porównać świat"
(1946), "Wiersze wybrane" (1950), "Na Czorsztyńskim zamku" (1954), "Sabałowe
czasy" (1959) "Posiady na Groniku" (1962), "Mity Halne" (1968), "Wiersze i
poematy" (1973), "Uroczysko" (1977). W 1997 roku, w setną rocznicę urodzin
poety, został wydany przez Oficynę Podhalańską pośmiertny tom wierszy.

Z a p r a s z a m y !!!

X Międzygminny Konkurs Recytatorski im. St. Nędzy-Kubińca, organizowany przez
Gminny Ośrodek Kultury Regionalnej w Kościelisku to kolejne święto poezji
góralskiej.

zapisalam starannie wszystkie podane daty urodzin. ode mnie macie zyczenia na
bank. oprocz Mamusi1999 wszyscy beda jej mieli na forum. Mamusia woli do
skrzynki wiec zgodnie z zyczeniem wysle do skrzynki. Na razie date podalo 10
osob. 11 jest Suchy - 7 maja. a 12 Edytunia - 10 pazdziernika

data urodzin, niezaleznie od tego czy je lubimy czy nie, to jedna z dwoch
najwazniejszych dat w naszym zyciu. ta druga, nieznana to jest oczywiscie data
smierci. zeby bylo melancholijnie jak na fd byc powinno pozwole sobie
przytoczyc w tym miejscu wiersz amerykanskiego poety WS Merwina

Na rocznice mojej smierci

Co roku, nie wiedzac o tym, mijam ten dzien,
kiedy pozegnaja mnie ostatnie ognie
I cisza odprawi
Niestrudzonego wedrowca
Niby promien nie swiecacej gwiazdy.
Wtedy nie bede juz czul sie
W zyciu jak w obcym ubraniu,
Zdziwiony ziemia
I miloscia jednej kobiety
I bezwstydem mezczyzn.
Tak jak dziś, piszac po trzech dniach deszczu,
slyszac jak spiewa strzyzyk i ustaje ulewa,
Zmierzajac nie wiem ku czemu

I odtąd jej tu zycie upływa. Dohodowała sie czterech chłopaków i trzech córek.
Mąż żył do późnej starości. Był to poeta warmiński (wiersze jego znajdują sie w
zbiorku Steffena, wydanym - Kraków 1936). Ostatni wiersz napisal jako
osiemdziesięciosiemioletni starzec na urodziny siedemdziesięcioletniej swojej
żony.
Pani Samulewska jest więc tu od poczatku tej batalii, ktorą bezbronny lud
stoczył ze Smętkiem.

Zarówno syn, jak i córka na pierwsze urodziny dostali od nas książki: jedno
zbiór wierszy Tuwima, drugie "Polscy poeci dzieciom"- grube, tekturowe kartki,
żeby nie zostały zniszczone przez malucha, kolorowe ilustracje. Oboje
uwielbiali je oglądać. No i dedykacja- na wieczną rzeczy pamiątkę Syn to
teraz poważny trzecioklasista, a książka nadal stoi na półce i oko i pamięć
cieszy, choć nieco sfatygowana. Zabawek pewnie by się pozbył...
Pozdrawiam

No Wy tu sobie wierszyki na cześć Wodza , a ja czynem jego zbliżające się
urodziny uczczę. Zrobię sobie gałkę zmiany biegów w mojej awtomaszynie
odlewając w żywicy głowę Lenina (pięknie leży w dłoni). Wzorem będzie posążek z
brązu co go Solidarność z KW wyszabrowała....Epidian zmieszany z proszkiem
aluminiowym, albo miedzianym....To się tuning polityczny chyba będzie nazywało.
Auto produkcji radzieckiej oczywiście (A.D.1988). Życie jest poezją!

ooo! mini-dramaty?:))
Gość portalu: t napisał(a):

> Ja też mam pewien kalendarz robotniczy z lat 50, ale ozdobą mojej kolekcji jest
>
> książka "O Stalinie" wydana z okazji 70 lecia urodzin Wodza - to antologia
> wierszy, prozy i mini-dramatów. Jest co czytać.

Nie!! pozwólmyyyy y by!!! wieeelkość!! poetów!! w zamilcznie medialne popadała!!!
zamilczanie dorobkuuU!! literackieeego jest kaaarygodyyym przykłaaadem
maaaaniiipulaaacji ich jakze OŚWIECENIOWEGO i anty-KrelykAlnego ( to o własnosci
prywatej stołu i ołówka! ) uuuuuumysłuuu ...

ich myśli będą straszyć ... potomnych!! poeci! paszli!! -> tam
@:]

Nastepny wiersz dedykowany kasi

" Urodziny"

Urodziny obchodzone
Bez rodziny.
Usta w szczwkoscisku
Zagryzione w krwi posmaku
I bolace serce,
Rwace do zycia i smierci.
Wytrzymalosc do kresu
Wyczerpania, ale mlodosc
Szala przekory i buntu.
Dusza niespokojna poety, brata
Ludzkosci i swiata.
Czasem lzy zlobia korytarz
Twarzy, i ta samotnosc
Przygnebieniem, troska o jutro,
Slonecznie pachnace, tym
Co najlepsze.

Bydgoszcz 22.11.2001r.

Można dostać osobne tomiki, i nie jest to nawet takie trudne, nie tak dawno, bo
24 października ( w imieniny Rafała Wojaczka) zakupiłam sobie "Resztę krwi"
tomik zawierający te wszystkie wiersze Wojaczka , które nie weszły do jego
innych zbiorów , natomiast 6 grudnia ( w urodziny R.W.) odnalazłam w jednej z
łódzkich bibliotek "Utworu zebrane" , czyli książkę w której oprócz poezji
można znaleźć fragmenty dziennika i "Sanatorium" - jedymy utwór prozą. Jak się
pożądnie poszuka, to można natrafić również na książkę w złotej okładce
zatytuowanej po prostu Rafał Wojaczek. No i oczywiście pozostaje jeszcze "Rafał
Wojaczek, który był" M. Szczawińskiego. Życzę owocnych poszukiwań i pozdrawiam.

O Szkotach i Kanadyjczykach (troszeczke)
Szkoci to bardzo odrebna nacja od Anglikow, maja w sobie cos z goralskiej zadziornosci i okreslenie ich
"nudnymi" jest swiadectwem kompletnej nieznajomosci jakichkolwiek Szkotow.
Szkoci maja raczej inna opinie wsrod tubylcow (Kanadayjczykow) - podobnie jak Irlanczycy, uwazani sa
za chetnych do picia (zwlaszcza piwa i whisky), wszyscy sa przekonani, ze Szkoci sa milosnikami soccer
(pilki noznej) i ze wszyscy nosza kilts (to sa , oczywiscie uogolnienia, ktorych nie wolno traktowac jako
prawdy objawionej!).
24 stycznia Szkoci obchodza urodziny ich rodzimego "Mickiewicza" - Roberta Burns'a - poety, ktorego
milosne i narodowosciowe wiersze dzis juz trudno zrozumiec poslugujac sie wylacznie standardowa
angielszczyzna. Robert Burns parties nie sa nudne - moge wszystkich zapewnic. Zarowno alkohol jak i
muzyka sa w ilosciach wiecej niz wystarczajacych, a bawia sie wszyscy od nastolatkow po dziadkow (i
babcie!).
No i nudnym na pewno nie mozna nazwac najbardziej chyba znanego Szkota - Sean'a Connery (Agent
007).
Obawiam sie, ze jak zwykle uogolnianie okazalo sie bledem i dowiodlo wylacznie nieznajomosci rzeczy
przez autorke watku.
Podobnie z uogolnianiem opinii na temat Kanadyjczykow - zeby miec opinie, warto spedzic pare nocy z
narciarzami w Whistler, drwalami w polnocnym Quebecu czy bezrobotnymi rybakami na Newfoundland -
wtedy moze mozna miec opinie na temat kanadyjskich mezczyzn. Spedzenie 3 lat w Toronto, gdzie 47%
populacji to ludzie nie urodzeni w Kanadzie nie wystarczy by rzucac nieuprzejme oceny o mieszkancach
calego kraju (od Oceanu do Oceanu!).

Beatko, tak mi przykro Sama mam znajomych, którzy stracili dwoje dzieci (( Czytam czasem "Chore dziecko" dzięki czemu - mam nadzieję - umiem się zachować tak, by nie ranić ich uczuć. Chociaż jak patrzą na Malwinę... - to mnie się serce kraje (( A tak z innej beczki to straszne że w XXI wieku nadal zdarzają się takie nieszczęścia. Latamy w kosmos a w obliczu śmierci dzieci nadal jesteśmy bezradni (

Olu, wizyta Gosi-szefowej to byłby najlepszy prezent urodzinowy Niestety, a może stety chodziło o moją ulubioną Teściową ))
Muszę się jeszcze zwrócić z prośbą do Moniki-Morska, bo na liście Łódź figuruje jako miejsce urodzenia Malwiny, tak naprawdę do Łodzi mam 40 km, mieszkamy w Tomaszowie z wiersza pewnego poety: "A może byśmy tak, kochana, wpadli na dzień do Tomaszowa" ))
Zapomniałam też się "pochwalić" (( Malwina mało śpi w dzień, wcześnie zasypia wieczorem i budzi się w środku nocy gotowa do zabawy. Przez to jestem niewyspana i zmęczona. W niedzielę obudziła się o 6-tej, posadziłam ją obok siebie, dałam zabawki, no i chyba przysnęłam... Obudził mnie huk i potworny płacz - okazało się że spadła z łóżka głową na niczym nie przykryte panele ((((( Więc dołącza do "kobiet upadłych" a ja tym samym do "wyrodnych matek".
Wybaczcie że to napiszę, ale tylko świadomość że zdarza się to wielu dzieciom uchroniła mnie przed dołem-gigantem.
P.S. Serdeczne dzięki za życzonka ))


Kolęda

Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny
Broń nakazałem sobie odłożyć ołówek
I tarczę kartki schowałem w szufladę
Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie

Osoby dawnych wierszy ode mnie odeszły
I nie mam uroczystej zastawy na stole
I nie ukrywam się za krzakiem drzewka
Czy za zasłoną parującej zupy

I nie mam psa pod stołem z którym bym rozmawiał
I żaden list nie przyszedł Nadawcy umarli
Na wymyśloną im przeze mnie śmierć
Autorzy byli i zabrali książki

I wreszcie nie mam żadnej ojczyzny gdy trup
Pamięci leży w brudach jak zużyta chustka
A tę za oknem właśnie śnieg zasypał
Razem z poezją śmiercią i Afryką

Mam tylko wyszczerbioną szklankę po musztardzie
I w butelce spirytus denaturowany
Od którego mózg płonie fioletowo
Jak zapalona rtęciowa żarówka

Ale jeszcze nie piję go kiedy spod śniegu
Dochodzą mnie zaklęcia pijanego ludu
Co usiłuje wymusić odpowiedź
Od milczącego na talerzu karpia

Życzę im by się przecież jakos dogadali
Co się na pewno stanie skoro nawet talerz
Niedługo zacznie mówić ludzkim głosem
I barszcz i bigos i grzyby w kapuście

Ja zanim odkorkuję naleję wypiję
Zanim się z sobą samym podzielę opłatkiem
Skórki od chleba suchego jak wargi
Tymi spierzchłymi tyle Ci opowiem

Począłeś się w kobiecie z wielkiej melancholii
W łonie jak dom ogromny co nie zamieszkany
Sam się zaludnia najpierw echem kroków
Aż magnetycznie skupią się atomy

Począłeś się w kobiecie najbrzydszej na świecie
Co chociaż obdarzona pośladkami dwoma
Piersiami uwieść nie zdołała męża
Teraz się rodzisz żeby mnie zwyciężać

24 XII 1968

Znani Ełczanie / lub związani z Ełkiem / Kayka M
Michał Kajka (ur. 27 września 1858 w Skomacku, powiat ełcki, zm. 22 września
1940 w Orzyszu), polski poeta ludowy, działacz mazurski.

Pochodził z rodziny chłopskiej, był synem Frycza i Justyny z Zawadzkich. Po
skończeniu szkoły ludowej pracował jako parobek u bogatszych chłopów, nauczył
się ciesielstwa i murarstwa; zawody te wykonywał później do końca życia. Od 1883
mieszkał na stałe w Ogródku koło Ełku wraz z żoną Wilhelminą z Karasiów (zm. 1937).

Od ok. 17. roku życia pisał wiersze w języku polskim. Poznał znanego pisarza
mazurskiego Marcina Gerssa. Pierwsze utwory poetyckie opublikował w "Mazurze"
Jana Karola Sembrzyckiego (1884), w 1886 ogłosił korespondencję w "Nowinach
Śląskich". W kolejnych latach jego wiersze ukazywały się w "Mazurze", "Gazecie
Ludowej" (Ełk), "Mazurskim Przyjacielu Ludu". Jednocześnie rozpoczął działalność
społeczną i polityczną. Od 1890 zajmował się biblioteką Towarzystwa Czytelni
Ludowych w Ogródku, był w gronie założycieli Mazurskiej Partii Ludowej (1896), w
1907 uczestniczył w spotkaniu polskich działaczy z Mazur i Wielkopolski w
Szczytnie. Działał także na rzecz sprawy polskiej w okresie plebiscytu, a w
kolejnych latach w Zjednoczeniu Mazurskim i Związku Polskich Towarzystw
Szkolnych. Na licznych spotkaniach narodowych deklamował swoje wiersze. Już w
1897 określony przez Niemców mianem "zatwardziałego Polaka", od lat 30.
znajdował się pod stałą obserwacją nazistów. Uniemożliwiono mu m.in. udział w
wycieczce Mazurów do Polski w 1930, ale mógł przyjąć w 1935 wizytę Melchiora
Wańkowicza. W ostatnich latach życia część utworów ogłaszał anonimowo. Został
pochowany w Ogródku.

Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski (1945), został także
uhonorowany (w trakcie uroczystych obchodów 100-lecia urodzin) pomnikiem w Ełku
oraz muzeum w Ogródku (otwartym w 1968).

Przyczynił się do utrwalenia polskości na Mazurach. Za życia doczekał się zbioru
Pieśni mazurskie (1927), po śmierci utwory Kajki ukazywały się m.in. w zbiorach:
Wybór wierszy (1954), Wiersze wybrane (1958), Zebrałem snop plonu... (1958),
Opowiadania uciesne (1970, wraz z utworami Michała Lengowskiego), Z duchowej mej
niwy... (1982).
pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Kajka

Musze , no musze .....

Wiersz urodzinowo-partyjny dla Gianki
st0kro-tka 04.12.04, 17:03 zarchiwizowany

Gianko kochana, muzo moja! Specjalnie dla ciebie, ja, beztalencie w
dziedzinie poezji )) ulozylam wierszyk urodzinowy. to znaczy mial byc
urodzinowy, ale wyszedl jakis taki urodzinowo-partyjny )))

Piekny to dzis dzien mamy
Sto lat dla Gianki wolamy

Urodziny dziewcze ma
A ktore? O tym sza!

Zyczymy ci, Gianko kochana,
Duzo slonca od samego rana

Duzo zdrowka i radosci
Pociechy z chlopa i milosci

Haiku niech cie rozslawi
I wiele radosci czytaczom sprawi

Janiol niech sie dobrze sprawuje
I duzo szczescia ci gotuje!

Szampan juz w kielichach
Dobre jadlo w michach

Na forum impreza otwarta
Swietuje juz cala partia

Przewodniczaca kroluje
A cala partia ja miluje!

Notes nie calkiem zapisany
Giance na urodziny darowany.

Gianka pigwowke stawia
Kto chetny
niech musztardowke podstawia

Asia w podkolankach bialych skacze
Cala partia ze smiechu placze

Szminka jej sie zapodziala
A szkoda, bo jeszcze by sie partia posmiala

Towarzystwo wesolutkie
Wola o wiecej wodkie!

Asica lekko na kacu
Nowe zdjecia pstryka
Nic spod jej oka nie umyka!

Album nam ladnie urzadzila
Na medal z bohdana zasluzyla!

Mulinka pysznosci serwuje
Cala partia sie raduje!

Myszka, Mijaczek, Dorinka
Dobieraja sie do winka

Izabelski rada sluzy
A Mulinka partii wrozy

Kendo ladnie wierszem mowi
Co Stokrotka bardzo lubi!

Mamakubusia dzieci polozyla
I na impreze zwawo przybiezyla

Syswia z Frankie, Alex, Kinky,
Wszystkie maja zdrowe minkiJ

Od gadania zdrowia wiecej
Sluchajcie Asicy, gadajcie czym predzej!

Dziewczyny ze wszystkich stron swiata
Partia was na impreze zaprasza!

Pare rodzynkow tu mamy
I ich tez na impreze zapraszamy!

A teraz musze konczyc
Coby sie do swietowania wlaczyc

Mowie wiec solenizantko kochana
Baw sie dobrze do samego rana!

Czyj jest Wawel -Polakow czy katolikow ?
W związku z przypadającym na rok 1909 stuleciem urodzin Juliusza Słowackiego
powstała w Krakowie inicjatywa sprowadzenia prochów poety na Wawel. Sprawa
upadła wobec sprzeciwu metropolity kardynała Puzyny. Z drukarni
klerykalnego "Czasu" wyszła w dniu 17. 8. 1908 r. ulotka, podpisana przez
usłużnego bigota, treści następującej:
PROTEST
Przeciwko profanacji Wawelu przez pogrzebanie - w najznakomitszym kościele
polskim tego, co przyrównuje łysinę do Hostii... i który we wszystkich
dziełach konsekwentnie propaguje panteizm, tę starożytną herezję, która dziś
łączy wszystkich niedowiarków, a logicznie przeradza się w trujący
pesymizm,a następnie również logicznie przerodzi się w satanizm, który woła
do narodu: Twa zguba w Rzymie!!... który ... wielokrotnie w dziełach swych
daje do poznania, że się zalicza do narodowości kozackiej, dzisiaj zowiącej
się hajdamacką, tego, który ... pod najpiękniejszymi wierszami i
najświetniejszymi obrazami potrafił ukryć zupełną pustkę duchową... tego,
którego poezja jest stekiem bałamuctw, odzianych w najpiękniejsze blaski,
tęcze i brylanty stylu - z jedną tylko stałą i prawdziwie po heretycku
upartą i konsekwentnie przeprowadzaną zasadą tj. propagandą panteizmu, czyli
co na jedno wychodzi: nicości...
A więc mistrza pustego słowa, truciciela ducha narodowego, fałszerza
polskiej historii, hajdamakę polskiego Parnasu, demona polskiej poezji,
bluźniercę, bałwochwalcę swej sławy - czyli JULIUSZA SŁOWACKIEGO
Potrzeba było dopiero woli Józefa Piłsudskiego, by prochy poety spoczęły w
dniu 28.IV.1927 na Wawelu

swarozyc napisała:

> W związku z przypadającym na rok 1909 stuleciem urodzin Juliusza Słowackiego
> powstała w Krakowie inicjatywa sprowadzenia prochów poety na Wawel. Sprawa
> upadła wobec sprzeciwu metropolity kardynała Puzyny. Z drukarni
> klerykalnego "Czasu" wyszła w dniu 17. 8. 1908 r. ulotka, podpisana przez
> usłużnego bigota, treści następującej:
> PROTEST
> Przeciwko profanacji Wawelu przez pogrzebanie - w najznakomitszym kościele
> polskim tego, co przyrównuje łysinę do Hostii... i który we wszystkich
> dziełach konsekwentnie propaguje panteizm, tę starożytną herezję, która dziś
> łączy wszystkich niedowiarków, a logicznie przeradza się w trujący
> pesymizm,a następnie również logicznie przerodzi się w satanizm, który woła
> do narodu: Twa zguba w Rzymie!!... który ... wielokrotnie w dziełach swych
> daje do poznania, że się zalicza do narodowości kozackiej, dzisiaj zowiącej
> się hajdamacką, tego, który ... pod najpiękniejszymi wierszami i
> najświetniejszymi obrazami potrafił ukryć zupełną pustkę duchową... tego,
> którego poezja jest stekiem bałamuctw, odzianych w najpiękniejsze blaski,
> tęcze i brylanty stylu - z jedną tylko stałą i prawdziwie po heretycku
> upartą i konsekwentnie przeprowadzaną zasadą tj. propagandą panteizmu, czyli
> co na jedno wychodzi: nicości...
> A więc mistrza pustego słowa, truciciela ducha narodowego, fałszerza
> polskiej historii, hajdamakę polskiego Parnasu, demona polskiej poezji,
> bluźniercę, bałwochwalcę swej sławy - czyli JULIUSZA SŁOWACKIEGO
> Potrzeba było dopiero woli Józefa Piłsudskiego, by prochy poety spoczęły w
> dniu 28.IV.1927 na Wawelu

Jak zuwazylem w Polsce kosciol ma zaduzo do powiedzenia. Tak nie powinno byc.

Smutna wiadomość obiegła świat...Czesław Milosz nie żyje, a niedawno
obchodził swoje 93 urodziny...

Wybitny poeta urodził się 30 czerwca 1911 roku w Szetejniach na Litwie. W
roku 1930, na łamach uniwersyteckiego pisma Alma Mater Vilnensis,
zadebiutował wierszami "Kompozycja" oraz "Podróż". W roku 1933 ukazał się
książkowy debiut poety - "Poemat o czasie zastygłym". Przełomowy, nie tylko
dla Miłosza, ale i całej Polski, okazał się rok 1980, kiedy poeta został
uhonorowany Literacką Nagrodą Nobla za całokształt twórczości. Twórca nadal
często publikuje. W roku 1998 otrzymał Nagrodę Nike za "Pieska przydrożnego",
w roku 2002 wydał dwie książki poetyckie - tom "Druga przestrzeń" oraz
poemat "Orfeusz i Eurydyka, w tym - tom esejów "O podróżach w czasie.

Miłosz jest pierwszorzędną siłą. To pisarz o jasno określonym zadaniu,
powołany do przyśpieszenia naszego tempa, abyśmy nadążyli epoce - i o
wspaniałym talencie, znakomicie przystosowany do wypełnienia tych przeznaczeń
swoich. Posiada on coś na wagę złota, co nazwałbym "wolą rzeczywistości", a
zarazem wyczucie punktów drastycznych naszego kryzysu. Należy do nielicznych,
których słowa mają znaczenie - napisał o Miłoszu Witold Gombrowicz.

Psalm 62,1-13

1. Przewodnikowi Chóru.Według Jedutuna.Psalm Dawida

1. Jedynie Bogu powierza się dusza moja, od Niego przychodzi moje zbawienie.

3. Jedynie on jest opoką moją i zbawieniem moim, twierdza moją, nie zachwieję
się więcej.

4. Jak długo napadać będziecie na człowieka, napierać razem na niego jak na
ścianę pochyłą, walący się mur?

5. Zaiste, z jego dostojeństwa uradzili go strącic, upodobali sobie kłamstwo,
ustami błogosławią, a we wnętrzu swoim złorzeczą.

6. Jedynie Bogu powierzaj się, duszo moja, w Nim tylko pokładam nadzieję.

&. On jest moją opoką i moim zbawieniem, twierdzą moją, nie zachwieję się.

8. W Bogu moje zbawienie i moja chwała, skała moja warowna, ucieczka moja w
Bogu.
9. Ufaj mu na kazdy czas, mój ludu, wylewaj przed nim serce twoje, Bóg jest
naszym schronieniem.

Sela

10. Synowie ludzcy są marność, synowie dostojnikow ułuda. Na szali idą w górę i
są marność tak samo.

11. Nie ufajcie gwałtowi, nie dajcie się uwieść grabieży, kiedy wzrasta
bogactwo, nie przykładajcie doń serca.

12. Raz powiedział Bóg, dwakroć to usłyszałem: że moc należy do Boga.

13. I że Twoje, Panie, jest miłosierdzie bo Ty nagradzasz człowieka wedle
uczynków jego.

w: "Księga Psalmów " tłumaczył z hebrajskiego Czesław Miłosz.

CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI!

(') (')(')(')(')

Literacko Nodgroda Nobla 2005
Harold Pinter, brytyjski dramaturg, tegoroczny laureat literackiej Nagrody
Nobla, jest autorem znanych sztuk, m.in. "Urodzin
Stanleya", "Ciszy", "Dozorcy".

W ostatnich latach dał się poznać jako działacz pacyfista, przeciwnik wojny
w Iraku.

Angielski poeta i dramaturg Harold Pinter urodził się 10 października 1930
roku w biednej, zamieszkanej przez imigrantów dzielnicy wschodniego Londynu,
w rodzinie żydowskiego krawca.

Studiował w Hackney Grammar School, gdzie po raz pierwszy stanął na deskach
sceny w teatrze studenckim. Pinter zamierzał zostać aktorem i w 1948 roku
został przyjęty do Royal Academy of Dramatic Art. W tym samym roku przyłączył
się do grupy teatralnej Anew McMaster, z którą występował w latach 1954-57
używając scenicznego pseudonimu David Baron.

Pierwsze wiersze opublikował w 1950 roku, choć za właściwy debiut sam uważa
opublikowanie w 1957 roku jednoaktówki "The Room". Inne wczesne sztuki
Pintera to m.in. "The Birthday Party", "The Dumb Waiter", "The Homecoming".
Sławę przyniosła mu sztuka "The Caretaker" (Dozorca) wystawiona w 1960 roku.
Jego późniejsze sztuki to m.in. "Pejzaż" (1967), "Cisza" (1968), "One for the
Road" (1984), "Mountain Language" (1988).

Pinter uważany jest za najbardziej reprezentatywnego współczesnego
brytyjskiego dramaturga drugiej połowy XX wieku.

Akcja utworów Pintera często zaczyna się od zwyczajnego zdarzenia, potem
atmosfera gęstnieje, emocje narastają, a rzeczywistość przeradza się w senny
koszmar. Błyskotliwe, wieloznaczne dialogi potęgują nastrój grozy i
oczekiwania. Pinter dozuje napięcie po mistrzowsku, nie ustępując w niczym
filmowym osiągnięciom Hitchcocka.

Pinter to nie tylko pisarz, ale także działacz społeczny. Jeszcze w 1949 roku
odmówił służby wojskowej ze względu na swoje pacyfistyczne przekonania. W
1996 roku odmówił przyjęcia zaszczytnego dożywotniego tytułu szlacheckiego
przyznanego mu przez rząd Johna Majora.

W ostatnich latach Pinter częściej gościł na wiecowym podium niż na scenie.
Jest przeciwnikiem wojny w Iraku, wcześniej sprzeciwiał się inwazji NATO w
Kosowie i procesowi Slobodana Milosevica. Pisuje też antywojenne.

Nic nie czytałam tego autora...a Wy? Tak się zastanawiam , czy jego
sztuki grane były u nas?

Odnalazłem ten wątek o poezji,by dodać nieco wiecej informacji o wstępniaku
aktualnym.Wiersz"O radosnej ojczyźnie" L.Staff umieścił w cyklu -Pył z szat
pielgrzyma- w tomie "Ptakom niebieskim",który ukazał się w 1905 roku we
Lwowie.A więc równo 100 lat temu.
Ciąg dalszy jego przedstawia się następujaco:
Dusza nasza,jak mapa stara i pobladła,
Wróży dziwy każdemu naszych zbudzeń ranu,
Zdobycz i niespodzianki-i spod wód zwierciadła
Dźwiga wyspy,zielone gwiazdy oceanu...

Wiosło,śmiałków rzemiosło,niesie w coraz inne
Lądy,gdzie są zaciszne jak miłość ogrody,
Gdzie ptaki są radosne jak lata dziecinne,
Stawy jak baśnie,groty jak straszne przygody,

Węże skrzące jak skarbce królewskie pod ziemią,
Muszle jak dna morskiego-w słońcu-zadziwienia,
A w olśnieniu południa szczęściem złote drzemią
Drzewa-sny,drzewa-śpiewy,drzewa-pozdrowienia...

Łódź przybija...Woniami witaja przybysza
Kwiaty piękne jak dziewczat najsłodsze imiona...
Błękity nieba słońcem błogosławi cisza
Pełna duszy Kolumba i snów Robinsona.
Osobiście najbardziej podoba mi się z poezji L.Staffa ,jego wiersz : "Wysokie
drzewa",którego w klasie maturalnej uczyłem się na pamięć.
O,cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą,co sie pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody,zielony w cieniu,złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się,kołysze,
Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzyga ciszę.

Z wolna wszystko umilka,zapada wkrąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
O,cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!
Swego czasu próbowałem swoich sił w poezji.Było to w latach 1974-1978,później
tworzyłem już tylko okolicznościowo - z okazji czyiś imienin,lub urodzin.I tak
powstało chyba z około setki utworów.Przy okazji ,jeśli kogos to zainterasuje -
gotów jestem na tym wątku przepisać część tych utworów.
Myślę,że wśród nas jest sporo miłośników poezji,jak choćby Wacław Kzn,czy
Kormoran.Myślę,że podzielacie mój pogląd...
A wstępniaki możemy zmieniać,choćby co dwa miesiące.Pomysłó mi na nie nie
zabraknie.Zapewniam Was o tym.

a ja lubie KOLĘDĘ Rafala Wojaczka
Kolęda

Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny
Broń nakazałem sobie odłożyć ołówek
I tarczę kartki schowałem w szufladę
Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie

Osoby dawnych wierszy ode mnie odeszły
I nie mam uroczystej zastawy na stole
I nie ukrywam się za krzakiem drzewka
Czy za zasłoną parującej zupy

I nie mam psa pod stołem z którym bym rozmawiał
I żaden list nie przyszedł Nadawcy umarli
Na wymyśloną im przeze mnie śmierć
Autorzy byli i zabrali książki

I wreszcie nie mam żadnej ojczyzny gdy trup
Pamięci leży w brudach jak zużyta chustka
A tę za oknem właśnie śnieg zasypał
Razem z poezją śmiercią i Afryką

Mam tylko wyszczerbioną szklankę po musztardzie
I w butelce spirytus denaturowany
Od którego mózg płonie fioletowo
Jak zapalona rtęciowa żarówka

Ale jeszcze nie piję go kiedy spod śniegu
Dochodzą mnie zaklęcia pijanego ludu
Co usiłuje wymusić odpowiedź
Od milczącego na talerzu karpia

Życzę im by się przecież jakos dogadali
Co się na pewno stanie skoro nawet talerz
Niedługo zacznie mówić ludzkim głosem
I barszcz i bigos i grzyby w kapuście

Ja zanim odkorkuję naleję wypiję
Zanim się z sobą samym podzielę opłatkiem
Skórki od chleba suchego jak wargi
Tymi spierzchłymi tyle Ci opowiem

Począłeś się w kobiecie z wielkiej melancholii
W łonie jak dom ogromny co nie zamieszkany
Sam się zaludnia najpierw echem kroków
Aż magnetycznie skupią się atomy

Począłeś się w kobiecie najbrzydszej na świecie
Co chociaż obdarzona pośladkami dwoma
Piersiami uwieść nie zdołała męża
Teraz się rodzisz żeby mnie zwyciężać

24 XII 1968

Wiersz urodzinowo-partyjny dla Gianki
Gianko kochana, muzo moja! Specjalnie dla ciebie, ja, beztalencie w
dziedzinie poezji )) ulozylam wierszyk urodzinowy. to znaczy mial byc
urodzinowy, ale wyszedl jakis taki urodzinowo-partyjny )))

Piekny to dzis dzien mamy
Sto lat dla Gianki wolamy

Urodziny dziewcze ma
A ktore? O tym sza!

Zyczymy ci, Gianko kochana,
Duzo slonca od samego rana

Duzo zdrowka i radosci
Pociechy z chlopa i milosci

Haiku niech cie rozslawi
I wiele radosci czytaczom sprawi

Janiol niech sie dobrze sprawuje
I duzo szczescia ci gotuje!

Szampan juz w kielichach
Dobre jadlo w michach

Na forum impreza otwarta
Swietuje juz cala partia

Przewodniczaca kroluje
A cala partia ja miluje!

Notes nie calkiem zapisany
Giance na urodziny darowany.

Gianka pigwowke stawia
Kto chetny
niech musztardowke podstawia

Asia w podkolankach bialych skacze
Cala partia ze smiechu placze

Szminka jej sie zapodziala
A szkoda, bo jeszcze by sie partia posmiala

Towarzystwo wesolutkie
Wola o wiecej wodkie!

Asica lekko na kacu
Nowe zdjecia pstryka
Nic spod jej oka nie umyka!

Album nam ladnie urzadzila
Na medal z bohdana zasluzyla!

Mulinka pysznosci serwuje
Cala partia sie raduje!

Myszka, Mijaczek, Dorinka
Dobieraja sie do winka

Izabelski rada sluzy
A Mulinka partii wrozy

Kendo ladnie wierszem mowi
Co Stokrotka bardzo lubi!

Mamakubusia dzieci polozyla
I na impreze zwawo przybiezyla

Syswia z Frankie, Alex, Kinky,
Wszystkie maja zdrowe minkiJ

Od gadania zdrowia wiecej
Sluchajcie Asicy, gadajcie czym predzej!

Dziewczyny ze wszystkich stron swiata
Partia was na impreze zaprasza!

Pare rodzynkow tu mamy
I ich tez na impreze zapraszamy!

A teraz musze konczyc
Coby sie do swietowania wlaczyc

Mowie wiec solenizantko kochana
Baw sie dobrze do samego rana!

Spozniona koleda -katolikow uprasza sie o spokoj
Kolęda

Na Twoje urodziny jestem sam bezbronny
Broń nakazałem sobie odłożyć ołówek
I tarczę kartki schowałem w szufladę
Tamtą kobietę zwróciłem rodzinie

Osoby dawnych wierszy ode mnie odeszły
I nie mam uroczystej zastawy na stole
I nie ukrywam się za krzakiem drzewka
Czy za zasłoną parującej zupy

I nie mam psa pod stołem z którym bym rozmawiał
I żaden list nie przyszedł Nadawcy umarli
Na wymyśloną im przeze mnie śmierć
Autorzy byli i zabrali książki

I wreszcie nie mam żadnej ojczyzny gdy trup
Pamięci leży w brudach jak zużyta chustka
A tę za oknem właśnie śnieg zasypał
Razem z poezją śmiercią i Afryką

Mam tylko wyszczerbioną szklankę po musztardzie
I w butelce spirytus denaturowany
Od którego mózg płonie fioletowo
Jak zapalona rtęciowa żarówka

Ale jeszcze nie piję go kiedy spod śniegu
Dochodzą mnie zaklęcia pijanego ludu
Co usiłuje wymusić odpowiedź
Od milczącego na talerzu karpia

Życzę im by się przecież jakos dogadali
Co się na pewno stanie skoro nawet talerz
Niedługo zacznie mówić ludzkim głosem
I barszcz i bigos i grzyby w kapuście

Ja zanim odkorkuję naleję wypiję
Zanim się z sobą samym podzielę opłatkiem
Skórki od chleba suchego jak wargi
Tymi spierzchłymi tyle Ci opowiem

Począłeś się w kobiecie z wielkiej melancholii
W łonie jak dom ogromny co nie zamieszkany
Sam się zaludnia najpierw echem kroków
Aż magnetycznie skupią się atomy

Począłeś się w kobiecie najbrzydszej na świecie
Co chociaż obdarzona pośladkami dwoma
Piersiami uwieść nie zdołała męża
Teraz się rodzisz żeby mnie zwyciężać

24 XII 1968

Rafal Wojaczek, katolik

Niezłe kompendium.
A z forumowiczów nikt nie obchodzi dziś urodzin?
Czy z okazji Międzynarodowego Dnia Poezji powinnismy dziś pisać tylko
wierszem? :)

Pałacy T. Zielińskiego w Kielcach dziś o godz. 17.
Działania świętokrzyskich regionalistów

W Pałacu T. Zielińskiego w Kielcach dziś o godz. 17.00 Świętokrzyskie
Towarzystwo Regionalne i Dom Środowisk Twórczych organizują spotkanie
wspomnieniowo-literackie, na którym o pisarzu Zygmuncie Wójciku opowiedzą
jego przyjaciele i rodzina. Wystawę fotograficzną zatytułowaną "Literackie
ślady polskości na Litwie" zaprezentuje Maciej Zarębski - regionalista, autor
wielu książek, głównie biograficznych, podróżniczych oraz reportaży
literackich i regionalistycznych. Prezentowane zdjęcia to cykl tematyczny,
który wiąże niemal wszystkie ślady polskości na Litwie w jedną całość, a
dotyczy miejsc często zapomnianych.
Podczas spotkania będzie także okazja do poznania nowości Biblioteki
Świętokrzyskiej, która stała się kontynuacją serii wydawniczej Biblioteki
Staszowskiej, wydawanej do 2005 r. przez Staszowskie Towarzystwo Kulturalne.
Dziś odbędzie się promocja pierwszej pozycji - "Z dziejów regionalizmu
świętokrzyskiego" Macieja Zarębskiego, a także kolejnych: tomu wierszy Ireny
Duchowskiej "Głos z Laudy" i "Opowieści z Gór Świętokrzyskich" (cz. XIII)
Jerzego Fijałkowskiego.
Punktem kulminacyjnym spotkania będą wspomnienia o Zygmuncie Wójciku z okazji
70. rocznicy urodzin zmarłego przed 10 laty prozaika i poety, wywodzącego się
z ziemi świętokrzyskiej. Wydał on tomy wierszy: "Podpłomyk" (1967), "Wino"
(1991), powieści: "Kochany" (1968), "Zła miłość" (1978), "Mowy weselne"
(1970), reportaże: "Suita chłopska" (1970), "Ameryka czeka na ciebie" (1991).
Był popularyzatorem literatury i kultury słowackiej. Z wielkim zachwytem
pisał o tej ziemi: "Za miedzą, za Tatrami jest kraj bogaty w poetów i w
poezję. Poeci oświetleni wielką wrażliwością na krajobraz, dom rodzinny,
miłość, naturę, rzekę, góry. Poezja pełna ludowej mądrości, filozofii,
bajkowej fantazji". O życiu i twórczości pisarza opowiedzą: Łucja Wójcik,
Zdzisław Łączkowski, Janusz Termer i Maciej Zarębski.
Natalia Jagiełło
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20050608&id=kl13.txt

Trzeba uważać co się pisze. nie wiem gdzie pytaliście uczniów ale napewno nie w
mpjej szkole. Angielski to była kompromitacja - Jak można dac tak źle nagrany
tekst - to nie była matura z angielskiego tylko z tego czy mamy dobry sluch i
potrafimy zrozumieć jak ktoś bełkocze czy nie!!! Poza tym CKE zachowała się
okrótnie nie myśląc o uczniach pragnących na maturze interpretować poezjię - na
podstawowej maturze dano dwa temat które właściwie sa z prozy bo co z
tego ,że ,, Kordian " napisany jest wierszem skoro jego monolog tojednak mimo
wszystko jei to samo co pojedyńczy wiersz ( podnadto na tak małej liczbie stron
trzeb abyło zawrzec zarówno krótkie wypracowanie na podstaiwe dwóch kawąłków
jednego utworu jak i analize porównawczą dwóch zuełnie innych postaw i
postaci). Z kolei na rozszerzonym polskim pytanie do wierszy Różewicza i Barana
było źle sformułowane - jak można pisac o przezyciach pokoleniowych poety (
Barana) skoro nic o nim nie wiemy? I co nam po dacie urodzin i publikacji skoro
nie wiemy jak wpłynał na niego 56 czy 68 rok? Może mam zbyt ambitne podejście
ale nie będę pisac głupot bez powodu. Z kolei opowiadanie do zinterpretowania
wymagało olbrzymiwj wiedzy historycznej oraz wiedzy nie tyle o holokauście co o
samych żydach. Skąd maturzysta ma wiedzieć ,ze niebieskie oczy są u żydowskiego
dziecka rzeczą niezwykłą skoro najaprawdopodobniej nigdy nie widział żydowskiej
rodziny? Opowiadanie jest pełne niedomówień których osoby nie zainteresowane
kwestiami zydowskimi nawet po przeczytaniu lektur obowiązkowych nie zrozumieją.
Premiuje więc to uczniów zainteresowanych historia no i rzecz jasna mających
zydowskie korzenie ( choc i oni stracą punkty nie pisząc o tym co wydaje się im
oczywiste - np. dlaczego żydzi się ukrywali). Rzeczywiście matura nie była
trudna - była głupia i nie dopracowana. Daltego śnić się będzie po nocach.

Te młode dziewczęta z harcerką zrobiły tort ze 115 świeczkami
urodzinowymi.
Czytały też wiersze Poety.

Potem też widać ten dar wczuwania się w nastroje Polaków, w ich język, styl zachowań. Wystarczy przeczytać "Czarny polonez", gdzie z jednej strony znajdziemy mnóstwo odwołań do realiów Polski gomółkowskiej, z drugiej zaś świadome nawiązanie do polskiej tradycji literackiej, znaczonej nazwiskami Norwida, Słowackiego, Żeromskiego, tradycji "rozrywania ran polskich, żeby nie zabliźniły się błoną podłości", tradycji obnażania zagrożeń duchowych, wypaczeń sumienia, schorzeń moralnych.

Mówimy o Wierzyńskim, dla którego "nie było ziemi wybieranej, była tylko ziemia przeznaczona". Czy był przede wszystkim poetą określającym się wobec historii, czy głównie artystą poszukującym miejsca w świecie kultury, Natury?

Jednym i drugim. Ponieważ niejednokrotnie dotykał spraw przemilczanych w kraju przez 45 lat, większe zainteresowanie budzą raczej utwory polityczne. Ale myślę, że czeka jeszcze na odkrycie, by użyć sformułowania Tomasza Burka, "Wierzyński późny". W tomach: "Tkanka ziemi", "Kufer na plecach", "Sen mara" widać fascynację i przyrodą, i kulturą, a motyw zauroczenia ziemią góruje wyraźnie nad innymi.

A jak wyglądały kontakty Wierzyńskiego z innymi skamandrytami?

Z Tuwimem zerwał w 1943 roku, gdyż ten zaczął współpracować z lewicującymi czasopismami emigracyjnymi. Ze Slonimskim także kontakty były luźne. Z Lechoniem przyjaźnił się do końca. Z Iwaszkiewiczem korespondował w czasie pisania biografii o Chopinie. Spotkali się później na zjeździe tłumaczy w Paryżu w 1967 roku, ale mówili sobie gorzkie rzeczy i nie było to udane spotkanie. Wierzyński miał żal do Iwaszkiewicza, że ten nie podpisał "Listu 34". Co ciekawe, spośród całej piątki tylko Wierzyński i Iwaszkiewicz zachowali do końca życia twórczą witalność, modyfikowali poetykę, wydawali nowe, coraz lepsze wiersze. Wierzyński jeszcze w dniu, w którym umarł w Londynie, robił korektę swego ostatniego tomu "Sen mara".

Było to 25 lat temu. 27 sierpnia mija setna rocznica urodzin Kazimierza Wierzyńskiego...

Jest jeszcze trzecia rocznica, mianowicie siedemdziesięciopięciolecie jego debiutu poetyckiego.

Czy oprócz zamiaru uporządkowania pism Wierzyńskiego masz jeszcze jakieś plany wydawnicze związane z poetą?

Przymierzam się do napisania jego źródłowej biografii, ale to praca niezwykle czasochłonna, wymagająca licznych kwerend i w tym roku na pewno nie zdążę tego zrobić. A szkoda.

Zima w Bibliotece 2009
Poniżej zamieszczamy szczegółowy harmonogram zajęć dla dzieci organizowanych w
ramach "Zimy w Bibliotece" 2009.

Tematyka tegorocznych zajęć koncentrować będzie się wokół twórczości Juliana
Tuwima, w związku ze 115. rocznicą urodzin poety. Wierszom tego pisarza będzie
również poświęcona kolejna edycja konkursu na inscenizacje utworów
literackich. Uczestnicy "Zimy" będą też mieli okazję dowiedzieć się czegoś o
Zabrzu, jego historii i zabytkach. W ramach współpracy z Muzeum Miejskim w
Zabrzu zorganizowany zostanie cykl warsztatów historycznych poświęconych
tradycjom karnawałowym, który przeprowadzony zostanie w Galerii Sztuki Cafe
Silesia.

Oprócz tego, każda z 11 uczestniczących w akcji placówek bibliotecznych
realizować będzie własny program zajęć.

Podsumowanie "Zimy" odbędzię się na Kąpielisku Leśnym w Maciejowie.
najbardziej aktywni uczestnicy zajęć oraz zwycięzcy konkursów otrzymają
nagrody ufundowane przez Wydział Kultury i Sportu Urzędu Miejskiego w Zabrzu.

Udział w akcji "Zima w bibliotece" jest nieodpłatny, dlatego mile widziani są
darczyńcy, którzy mogliby uatrakcyjnić wakacje dzieciom pozostającym w mieście.

HARMONOGRAM "ZIMY W BIBLIOTECE"

Filia Dni zajęć Godziny Liczba spotkań

Filia nr 2 Od poniedziałku do piątku

(26.I - 6.II) 10 - 13 10

Filia nr 4 Wtorki, czwartki

(26.I - 6.II) 11 - 13 4

Filia nr 6 Poniedziałki, środy, piątki

(26.I - 6.II) 11 - 13 6

Filia nr 9 Poniedziałki, środy, piątki

(26.I - 6.II) 11 - 13 6

Filia nr 10 Wtorki, piątki

(26.I - 6.II) 11 - 14 4

Filia nr 11 Wtorki, czwartki

(26.I - 6.II) 11 - 13 4

Filia nr 14 Od wtorku do czwartku

(27.I - 29.I) 10 - 13 3

Filia nr 15 Wtorki, piątki

(26.I - 6.II) 12:00 - 13:30 4

Filia nr 18 Poniedziałki, środy, piątki

(26.I - 6.II) 12 - 15 6

Filia nr 19 Poniedziałki, środy, piątki
(26.I - 6.II) 11 - 13 6
Filia nr 20 Poniedziałki, środy, czwartki
(26.I - 6.II) 11 - 13 6

Do antologii mazurskiej, oferowanej czytelnikom przez Chojnowskiego,
z "Przyjaciela Ludu Łeckiego" wszedł tylko jeden utwór. Jest to nauczyciela
Kozłowskiego z Suczek poemat "Boże, cóż na nas przepuszczasz! czyli biada nam
Mazurom", długi i poruszający wiersz o klęsce nieurodzaju i głodu na Mazurach w
1844 roku. Również z "Gazety Leckie" Gerssa znalazł się w antologii tylko jeden
wiersz. Wiersz Tobiasza Stullicha "Jesień" (GL 1888 nr 42), "wójta i członka
rady kościelnej w Staczach" w powiecie ełckim. Ten utwór jest ozdobą tego
wydawnictwa. Stullich napisał wiele pieśni religijnych, wzorowanych na
melodiach z kancjonału. Przy wielu podawał, jaką nutą śpiewać. Publikowane były
też w kalendarzach Gerssa. Piękne są jego utwory o przyrodzie, jak "Pieśń
wiosenna", "Wiosna", "Pieśń na lato" Jak twierdzą znawcy, Stullich to przed
Kajką jeden z najbardziej świadomych poetów ludowych. Język jego wierszy jest w
miarę klarowny, poprawny; posługiwał się licznymi porównaniami i przenośniami.
Zamieszczony w antologii "Pieśni duchowne i poemata światowe" Stullicha "Poemat
na dzień urodzin [...] sędziwego i sławnego Redaktora [...]" też nacechowany
jest godnością.
Pozostałe utwory, które zawiera antologia, wypisane zostały z roczników
kalendarzy Marcina Gerssa. Obok utworów religijnych znajdują się tu "poemata
światowe", czyli rymowane opowieści ucieszne, często dotyczące zdarzeń z życia
konkretnych wsi. Jak już wspominałem, bogato prezentowany jest Jan Luśtych, a
także - jeszcze mniej od niego znany poeta o zacięciu satyrycznym - Jan Domasz
z Mieruniszek. Za kalendarzem pojedynczo prezentują swą twórczość i inni
autorzy. Dwa tu są wyjątki. Jeden dotyczy właśnie Tobiasza Stullicha i jego
utworu "Na Nowy Rok". Utwór został przypomniany za "Kalendarzem dla Mazurów",
wydawanym w Działdowie przez Emilię Sukertową-Biedrawinę. Tymczasem redaktorka
często korzystała z przedruków. To dobrze, że zaznaczono skąd jest utwór, ale
to może sprawiać wrażenie, iż Tobiasz Stullich sam ten utwór do "Kalendarza dla
Mazurów" (1932) posłał. Tymczasem on już dawno odszedł, jak to mówiono na
Mazurach, z doczesności do wieczności. Drugim przedrukiem, podanym
za "Kalendarzem dla Mazurów" (1931), ale już zapewne wcześniej publikowanym,
jest utwór Jana Kraszewskiego (robotnika rolnego z Imionek) "O miłości Bożej".
cdn

22 marca 1832 r. Spocząć już czas
Od wielu lat z przyjemnością czytam artykuły Włodzimierza
Kalickiego. Szczególnie cenię sobie jego teksty o zrabowanych
dziełach sztuki i stosunkach polsko-niemieckich. Książka "Ostatni
jeniec wielkiej wojny" to kawał solidnej roboty pisarskiej. Z
zaciekawieniem czytuję również teksty z cyklu "Zdarzyło się
dzisiaj". Kalicki jest świetnym popularyzatorem historii
powszechnej. Pisze ten wstęp nie po to, by kadzić, lecz po to, by
pokazać, że autora cenię i moje drobne uwagi krytyczne do
tekstu "Spocząć już czas" wynikają nie ze złośliwej małostkowości.
Jestem świadomy, że przygotowanie tekstów do gazety odbywa się
często w pośpiechu, dlatego moje wskazanie na kilka potknięć ma na
celu wyeliminowanie ich w wydaniu książkowym. Mam bowiem nadzieję,
że zbiór tekstów "Zdarzyło się dzisiaj" ukaże się również jako
książka.
UWAGA 1: Chochlik drukarski zmienił chyba datę w zdaniu: "Jeszcze
przed dwoma laty, wiosną 1839 roku, rzucił się do pracy nad drugą
częścią "Fausta" (...)" Chodzi zapewne o rok 1829.
UWAGA 2: Drobiazgowe podawanie odstępów czasowych między dniem
śmierci poety a wcześniejszymi wydarzeniami z jego życia
doprowadziło w zdaniu „Jeszcze przed dwoma laty poeta pojechał z
wnukami do Lasu Turyńskiego, do Ilmenau. Nazajutrz, w dzień 82.
urodzin, po przyjeździe (...)” do zakłócenia chronologii w biografii
pisarza, ponieważ między 82. urodzinami poety 28 sierpnia 1831 a
śmiercią poety 22 marca 1832 roku nie minęły dwa lata.
UWAGA 3: Co oznacza w tłumaczeniu wiersza „Ueber allenGipfeln ist
Ruh” słowo „ninie”? Kto jest autorem tłumaczenia? Czy jest to tylko
robocze zaznaczenie miejsca, w którym trzeba dopasować wypełniacz
rytmu i rymu?

Robert Rduch
robert.rduch@us.edu.pl

Profesura z rasologii?
Wydawałoby się, że Urząd ds. Rasy należy do przeszłości. Ale nie - oto filar
mediów koncernu o. Rydzyka, Jerzy Robert Nowak ujawnia złowieszcze informacje
nt. żydowskich babek kilku nielubianych przez siebie osób.

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20070716&id=my12.txt
Szczególnie dobitnie brzmi fragment dot. śp. Jacka Kaczmarskiego:
"Jacek Kaczmarski (znany pieśniarz, poeta i kompozytor), pochodził z rodziny
żydowskiej, bardzo mocno związanej z ideologią komunistyczną"
czyżby fakt wywodzenia się z żyowskiej (po babce) rodziny miał jakikolwiek
wpływ na ocenę jego twórczości? Kaczmarski pisał dobre albo złe wiersze,
śpiewał piosenki dobrze labo fałszował - po co więc pisać o narodowości jego
babki? W dodatku manipulant z "Naszego Dziennika" celowo nie podaje dwóch
informacji: że cytowany przez niego artykuł w "Tygodniku Solidarność" to
wywiad z samym Kaczmarskim (który nie ukrywał komunistycznej przeszłości
swojej rodziny) oraz że dziadek Kaczmarskiego stracił pracę z powodu
antysemickiej nagonki w 1968 (bo przecież Polacy nie są antysemitami i żadnej
nagonki wtedy nie było).
I jeszcze: "Jak pokazałem na tle wcześniejszych, nierzadko nie za mądrych
wynurzeń barda, był on postacią bardzo kontrowersyjną, zwłaszcza z uwagi na
jego tylekroć wyrażane w przeszłości kąśliwe uwagi na temat patriotyzmu i
religii. Tym bardziej zaskakujące było jednogłośne zaakceptowanie w Sejmie w
marcu 2007 r. uchwały, która uczciła pośmiertnie pamięć Jacka Kaczmarskiego z
okazji jego 50. rocznicy urodzin".
Równie kąśliwe uwagi wygłaszali też np. Mickiewicz i Słowacki. Czy już
wkrótce nasz czyściciel rasy ogłosi na łamach "ND", że matki obu poetów były
Żydówkami, a oni sami dobrowolnie wykluczyli się z narodu polskiego,
krytykując go i sprzeciwiając się Watykanowi?

Z racji modemu jestem nieco zapóźniona względem forum, więc pewnie jak "to" wejdzie, dyskusja będzie już mocno zaawansowana. Poniżej moja bezpośrednia reakcja na ten post Gosi 1 >Tak, moje macierzyństwo rodziło się w bólach gorszych niż te fizyczne. Bo mimo iż córkę rodziłam 48 godzin (!!!) - kiedy to wyłam i zachowywałam się jak zwierzę właśnie - to gorzej rodziła się moja miłość do synka. >I tak - ten wiersz zawsze do mnie przemawiał. Gosiu doceniam to ,że jesteś w tym wątku konsekwentna i nie wycofujesz się z pierwszym dmuchnięciem wiatru w inną stronę. Ale i tak nie wierzę. To jak rodziłaś Anię opisałaś na jej 14 urodziny. Twój opis był krańcowo różny od tych wypocin. Był wzruszający , choć wspominał ból, nie miałam czytając go odruchu wymiotnego. A przy tym mam. I wiesz co? Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że te wypociny i Ty macie wiele wspólnego. Zgoda , ten fragment , który cytowałaś owszem, ale tak się składa, że on jest w całym zbiorku jedynym ,który jest sensowny i nie obrzydliwy. >Bo mówi o czymś innym, bo macierzyństwo i dzieciństwo to nie tylko różowiutkie maleństwa przytulone do piersi matki. To także olbrzymia nienawiść, to rosnąca czasem agresja (...) Co do Krzysia, to wiemy, że to była depresja poporodowa. Ale depresja to stan chorobowy, a nie coś co należy gloryfikować. Coś o czym należy innych uświadomić , może przez to pomóc, ale bełtanie w rzygowinach chyba temu nie służy Gosiu, jestem ostatnią osoba która tu na forum pisałaby o motylkach, kwiatkach i różowiutkich maleństwach. Daleka jestem od ckliwości i sentymentalizmu, ale czy to znaczy , że należy popadać w drugą skrajność? Nie wierzę w tą twoją "olbrzymią nienawiść do własnych dzieci" (depresja to zupełnie inny temat) , choć i we mnie czasami rośnie agresja. Ale, na litość, nawet jeśli tak jest czy to jest temat do "poezji"? I czy fakt " że rusza" ma usprawiedliwiać marność formy, żałosne słownictwo? Tyle na poważnie, a teraz będzie "ruszająca poezja" po wiesiowemu : SPÓŹNIENIE Zachłysnęłam się Barwnym pióropuszem własnych wymiocin Nie zdążyły poznać głębi moich jelit... OBOJĘTNOŚĆ Pełnią swojego siarkowodorowego wyrazu Buchnęła w przedpokoju grochówka Wstrzymaj oddech.... nie przejdziesz obojętnie To jest dopiero magia ćwiczona na bezdechu, co ? A "wbijanie w grzbiet igły znieczulającego zastrzyku" przypomina raczej ukąszenie komara

..opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i ...
Zmarł ksiądz Jan Twardowski - kapłan i poeta. Miał 90 lat. W swoich książkach
prostym językiem opowiadał o miłości i wierze, o przyrodzie i pisaniu wierszy.
Niektóre aforyzmy, fragmenty wierszy weszły już do języka potocznego: "Spieszmy
się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.."., czy "Kochamy wciąż za mało i zawsze
za późno". Najbardziej znane tomiki wierszy ks. Twardowskiego to: "Nie
przyszedłem pana nawracać", "Miłość za Bóg zapłać" i "Miłość miłości szuka".

Urodził się 1 czerwca 1915 roku w Warszawie. Uczęszczając do gimnazjum im.
Tadeusza Czackiego w latach 1933-1935 współredagował międzyszkolne pismo
młodzieży gimnazjalnej "Kuźnia Młodych". Na łamach gazetki miał miejsce jego
debiut poetycki i prozatorski. Młodzieńcze wiersze - tomik "Powrót Andersena"
(1937) - wydano w nakładzie zaledwie 40 egzemplarzy.W 1937 roku rozpoczął naukę
na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Studia przerwane wojną
ukończył w 1947 roku. W czasie wojny był żołnierzem AK, uczestniczył w
Powstaniu Warszawskim. W 1945 roku podjął naukę na pierwszym, tajnym kursie
Seminarium Duchownego w Warszawie, które ukończył w 1948 roku i 4 lipca przyjął
święcenia kapłańskie.

W 1959 roku został rektorem warszawskiego kościoła sióstr wizytek, stanowisko
to sprawował aż do śmierci. W tym samym roku ukazał się jego pierwszy tom
zatytułowany "Wiersze", wydany przez Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu.
Wiersze ks. Twardowskiego zyskały popularność nie tylko w kraju, ale również za
granicą, doczekały się przekładów na wiele języków.

Sam ks. Twardowski mawiał, że epoka dojrzałej liryki rozpoczęła się u niego po
45. roku życia. Tomik "Znaki ufności" (1969) zaskarbił księdzu pierwszych
wielbicieli i zyskał przychylne opinie krytyków. W sumie ukazało się ponad 20
tomików wierszy ks. Twardowskiego, m.in. "Niebieskie okulary" (1980), "Który
stwarzasz jagody" (1983), "Na osiołku" (1986), "Nie przyszedłem pana nawracać"
(1986), "Sumienie ruszyło" (1989), "Niecodziennik" (1991), "Nie martw się"
(1992).

Ks. Twardowski wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest
pozyskanie ludzkiego serca. Po popularności jego poezji można sądzić, że udała
mu się ta sztuka. Tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach, na spotkania z
autorem przychodziły tłumy.

Krytycy wielokrotnie próbowali opisać poetykę ks. Twardowskiego, zdefiniować
tajemnicę, która tak pociąga czytelników. Pisano o "franciszkanizmie" ks.
Twardowskiego, związku przyrody i mistyki w jego wierszach, swobodnej i
bezpośredniej relacji z Bogiem i światem. Czytelnicy stojący w kilometrowych
kolejkach po autograf zgodnie uznawali, że lektura poezji ks. Twardowskiego
pomaga im pogodzić się ze światem, odzyskać spokój.

Życie księdza-poety było związane z warszawskim klasztorem wizytek, gdzie od
lat pełnił funkcję rektora. Był bardzo skromny, najwięcej o jego życiu można
się dowiedzieć z wierszy. Wiadomo, że jedną z jego ulubionych lektur były pisma
chrześcijańskich mistyków: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św.
Franciszka Salezego.

W maju ubiegłego roku, na swoje 90. urodziny, ks. Twardowski podsumował swoje
doświadczenie obserwowania świata przez niemal cały wiek w książce "Budzić
nadzieję. Abecadło dziewięćdziesięciolatka", będącej zbiorem wierszy i rozważań
księdza-poety.

Marian Hemar
Marian Hemar
Sto lat temu urodził się satyryk i poeta Marian Hemar. Na łamach Słowa
Żydowskiego wspomina go Maryla Komar.

W tym roku mija setna rocznica urodzin Mariana Hemara. Z tej okazji
Małgorzata Kron poświęciła mu audycję na antenie Radia Bis. Stefania
Grodzieńska, która znała go w międzywojennym dwudziestoleciu i Wojciech
Młynarski wspominali postać i twórczość tego satyryka i poety, autora paru
tysięcy piosenek, kilku sztuk teatralnych i scenariuszy filmowych. Urodził się
we Lwowie w żydowskiej rodzinie jako Jan Maria Hescheles. Na Uniwersytecie im.
Jana Kazimierza studiował filozofię i medycynę. Zrezygnował jednak z tych
kierunków studiów na rzecz twórczości kabaretowej. W latach dwudziestych był
związany z kabaretami warszawskimi - Qui pro Quo i Bandą. Jego piosenki
wykonywały niekwestionowane gwiazdy; Mira Zimińska odnosiła sukcesy w
interpretacji między innymi jego "Pokoiku na Hożej", a Ludwik Sempoliński w
piosence "Ten wąsik, ach ten wąsik" - utworu ze sztuki "Orzeł czy reszka",
wystawionej tuż przed wybuchem II wojny światowej, złośliwej satyry
ośmieszającej Hitlera. Spektakl ten wywołał protest ambasady III Rzeszy. Ludwik
Sempoliński w czasie okupacji musiał się ukrywać. Marian Hemar znalazł się na
niemieckiej liście osób poszukiwanych. Musiał opuścić kraj. Na Bliskim
Wschodzie wstąpił do polskiej armii. Został jednym z organizatorów Czołówki
Teatralnej Wojska Polskiego w Palestynie i Egipcie. W 1942 r. w Londynie
założył kabaret Orzeł Biały. Współpracował też z Radiem Wolna Europa. Jego,
najczęściej wierszowane, komentarze ostro krytykowały i ośmieszały życie w PRL.
Władze Polski Ludowej wydały zakaz publikacji jego utworów w kraju. Dziś
Stefania Grodzieńska przywołuje jego wiersze pełne tęsknoty za krajem, między
innymi "Modlitwę za Ojczyznę", nostalgiczne strofy emigranta, który nigdy nie
miał wrócić do kraju, liryczne piosenki i wiersze. Wojciech Młynarski zaś
opowiada, jak od dzieciństwa obcował z twórczością Hemara, odtwarzaną z
przedwojennych płyt na starym patefonie. W studenckim kabarecie Hybrydy słuchał
powojennego nagrania starej sentymentalnej piosenki Hemara "Nikt, tylko ty..."
w wykonaniu Miry Zimińskiej. Nie każdy wie, że dubbing i teksty polskich
piosenek do "Królewny Śnieżki" - filmu Disneya - są autorstwa Hemara, a
wykonywał je słynny Chór Dana. Jeśli w repertuarze piosenkarzy w PRL znajdowały
się utwory Mariana Hemara, pomijano jego nazwisko lub oświadczano, że autor
nieznany. Po zmianach, jakie zaszły w naszym kraju, nastąpił renesans
twórczości Mariana Hemara. Wystawiane są jego sztuki: "To, co
najpiękniejsze", "Piękna Lucynda". Ciągle też z sukcesem przypominane są jego
piosenki, wywołujące wzruszenie wśród słuchaczy kilku pokoleń. Marian Hemar
zajmuje poczesne miejsce w historii polskiego kabaretu. Zmarł w 1972 roku w
Londynie. Nie doczekał triumfalnego powrotu swej twórczości do ojczyzny.

Maryla Komar

Ze świeżą głową wziąłem się

do Puszkina...

Po puczu tak naprawdę niewiele się zmieniło. W mauzoleum wciąż oddawano cześć
Leninowi, na ulicach pozostały jego pomniki, słodycze produkowano w fabryce im.
Nadieżdy Krupskiej, książki sprzedawano w Domu Kultury im. Krupskiej, Sankt
Petersburg był stolicą obłasti leningradzkiej, a tamtejszy konsulat RP nadal
mieści się przy ul. Piątej Sowieckiej - bo jest Pierwsza Sowiecka, Druga
Sowiecka itd.; przed rewolucją były to Pierwsza Rożdiestwienskaja
(Bożonarodzeniowa), Druga Rożdiestwienskaja... Rosjanie paranoicznie krążą w
dwóch przestrzeniach kulturowych i historycznych.

Wielu ludzi traktuje ostatnie kilkanaście lat XX stulecia jako kolejną smutę
rozpętaną z kaprysu władcy, który postanowił narzucić poddanym niechciane przez
nich reformy. Rozczarowali obaj prezydenci. Michaił Gorbaczow - który
zainicjował pierestrojkę i wstrząsnął krajem niczym Piotr I - skończył jak
pokonany, który opuszcza pole bitwy w stanie szoku. Borys Jelcyn - który
znakomicie zadebiutował jako człowiek z karabinem - kończył jako dyrygent
średniej klasy.

W Rosji rozległo się więc powszechne wołanie o kolejnego bohatera naszych
czasów. Najlepiej w mundurze. Początkowo na gwiazdę wykreowano gen. Aleksandra
Lebiedzia, macho o głosie zniewalającym kobiety i oczytaniu fascynującym paru
intelektualistów - w napisanej ponoć samodzielnie autobiografii
cytował "Państwo" Platona i pomieścił trochę aluzji literackich. Nie dane mu
było zostać prezydentem [zmarł w 2002 r.], ale tytuł jego bestselleru - "Za
mocarstwo mi wstyd..." - mówił wszystko o nastrojach w sfrustrowanym
społeczeństwie.

To dlatego pod koniec lat 90. - a więc jeszcze w czasach Jelcyna - coraz
częściej przeżywałem déja vu. W 1998 r. na polecenie Władimira Putina, świeżo
mianowanego dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa, na budynku Łubianki
znów wmurowano tablicę upamiętniającą Jurija Andropowa [szefa KGB w latach 1967-
-82, następnie, do 1984 r., sekretarza generalnego KPZR]. Rok później Putin,
już jako premier Rosji, podpisał rozporządzenie o przywróceniu w szkołach
przysposobienia obronnego.

Szczególnie dobrze zapamiętałem czerwiec 1999 r. 8 czerwca zapowiedziano w
Dumie, że wkrótce NATO zaatakuje Białoruś pod pretekstem obrony "Polaków
katolików". Następnego dnia telewizyjny komentator meczu futbolowego Rosja -
Islandia oznajmił patetycznie: "Drodzy przyjaciele, musimy stale pamiętać, że
za nami stoi Wielka Rosja. Powinniśmy stale pamiętać. Jesteśmy wtedy zdolni do
wielkich rzeczy. Dotyczy to nie tylko piłki nożnej". A 12 czerwca w mojej
obecności zamordowano z zimną krwią znanego poetę. To bowiem nieprawda, że
Aleksander Puszkin zginął z ręki d'Anthes'a w 1837 r. Zabili go animatorzy
uroczystości jubileuszowych w 200. rocznicę jego urodzin.

Po raz ostatni tyle żenujących banałów i frazesów wypowiedziano zapewne z
okazji setnej rocznicy urodzin Lenina. W mediach odliczano miesiące, tygodnie i
dni do 12 czerwca. Każdego dnia gawiedź polityków i dziennikarzy bezkarnie
gwałciła pamięć poety. Wszystkie telewizje szukały panów, którzy nazywaliby się
Aleksander Puszkin (nie rozumiem, dlaczego nie poszukiwano współczesnych
d'Anthes'ów), by wymusić na nich wyznanie, że też piszą wiersze. W atmosferze
ogólnonarodowej (czy może ogólnopaństwowej) histerii uczestnicy
Międzynarodowego Kongresu Poetów recytowali Puszkina, analizowali Puszkina,
składali kwiaty pod pomnikiem Puszkina i bawili się na ul. Puszkinowskiej. W
wigilię rocznicy usłyszałem wzruszającą wypowiedź prezydenta
Jelcyna: "Obudziłem się o drugiej w nocy i od razu ze świeżą głową wziąłem się
do czytania Puszkina".

CD
> Dlatego Janukowych przerżanął wybory.

Bzdura. Nie wiem dlaczego POlacy wierza w ta bzdure.
Przegral dlatego ze byl najzwyklejszym bandyta i mial powiazania z mafia.
POczytaj fora ukrainskie z okresu wyborow - co najmniej 25% Ukraincow mowili ze gdyby

tylko zamist Juszczenki byl inny kandydat to glosowali by za niego przeciw Juszczenki. Oni

mowili - nie podoba mi sie najonalista Juszczenko, ale za bandyta gloswoal ni ebede w

zadnym przypadku. A to ze Putin niezrecznie promowal Janukowicza wywolalo to ze ci co

byli niezdecydowani w wyborze wybrali Juszczenko. Gloswoali wiec nie ZA Juszczenko a

PRZECIW Janukowiczu.
Ja nie moge uwierzyc ze taki bandyta i gwalczyciel jak Janukowicz mimo ogromnej hiasterii

wywoalnej na zachodzie i pod taka presja zebral w Ukrainie okolo polowy glosow.
Gdybys mial rozum to zrozumial by ze gdyby zamiast Janukowicza byl ktokolwiek inny

prorosyjski kandydat nie zwiazany z mafia, to wygral byz ogromna przewaga.

> jeszcze za czasów komuny do Ukrainy włączona bardzo wiele ziem rosyjskich. o
> powoduje problemy.

Nie komuny a socjalizmu. Komuny ni ebylo. Ostatni termin komunizmu "przesunieto" na

posiedzeniu Kompartiii z 1980 na 2000 rok. Jak widzimy komunizm nadal nie ma :))

> > Trzymaj ogon pistoletem, baranie
>
> Misza, to ze czegoś nie rozumiesz nie znaczy, że jest głupie i musisz od razu
> wyjeżdzać od baranów (z małej litery :))).

Panzer, to ze czegos nie rozumiesz nie znaczy ze jest glupie i musisz od razu wyjezdzac od

Moskali (z duzej litery :)))

Do twej wiadomowsci urodzilem sie w Rostowie - stolicy Cichego Donu kazackiego.
Mam krew kazacka, jak rowniez i poslka, cyganska i rosyjska. Moskalem nie jestem, cho mam

w Moskwie ciotke i jej rodzine :))

Jesli jzu chcesz mnie jakos wyzywac to nazywaj Kazakiem (z duzej litery :))
Mysle ze w POlsce Kazak i Moskal brzmi rownie obrazliwie :-))

> Uzycie słowa Moskal nie miało Cię obrazic.

A rozumiem. Ja tez nie chcialem cie obrazic mowiac baran - ja sam jestem baranem - 5

kwietnia mam urodziny. I w ogole to takie fajne zwierze :))

> Nasz poeta Adam Mickiewicz (do którego przyznają się również
> Białorusini) przyjaźnił się z Puszkinem.

Masz racje - w MInsku widzialem ulice Mickiwicza.
O fakcie przyjazni M i P tez slyszalem.

Swojego czasu
> napisał zadedykowany Puszkinowi oraz Dekabrystom, bardzo ciepło traktujący
> Rosjan wiersz "Do przyjaciół Moskali". Ot i tyle.

O tym wierszy tez slyszalem.
A jak Puszkin w swych listach do Mickweicza nazywal POalkow - zcasem nie POlaczki czy

Pszeki. Calkiem mozliwie. Puszkin byl znanym humorysta.
radze poczytac jego niecenzurne wiersze. Sam puszkin nazywal Barkowa najlepszym pisarze

i poeta, a jesli nie wiesz to tamten pisal takie wiersze, tklore nawet dzis nie kazdej kobiecie

dasz poczytac. Wiec nie zdziwie sie ze Mickiewicz i Puszkin jak i inni masoni-dekabryscie, w

swych listach pol-zartem nazywali siebie obrazliwymi nazwami. Ja czasem do przyjaciela

jakiegos wolam - "chodz tutaj stary ... [tutaj wstaw co chesz]". On rozumie ze ja mowie nie

powaznie i nie obraza sie.
Ale to nie zmienia faktu ze slowo "MOskal" czy "Kacap" jest obrazliwym "nickiem" dla ROsjan.

Jak "Polaczek" czy "Pszek" dla POlakow, "Czurka" dla mieszkancow azjatyckich respublik

b.ZSRR, "Azerbon" dla Azerbajdzancow, "Ara" dla Ormian, "Kurad" dla Estonczykow, "Chochol"

dla Ukraincow...
Dopiero dzis zrozumialem ze Rosjanie nie maja zadnego przezwiska dla Bialorusinow. W ogole.

Dla nas to sa Rosjanie tyle ze zyjace teraz w innym panstwie.

> A a o co chodzi z tym trzymaniem ogona pistoletem, to jakiś rosyjski idiom ?

U nas tak mowia "Derzi chwost pistoletom" - widziales kiedys jak chodzi zadowolony kot?

Chwost prosto w gore, a na koncu zagiety w jakas strone jak pistolet.
Jesli ci ktos to powie, to znaczy ze zyczy wszystkiego najlepszego, dobrego humoru, nie

zwracaj uwage na problemy, Bog ci w pomoc itd.

Powstalo podczas Wielkiej Wojna Ojczyznianej, gdy w filmie od 1943 roku o obroncach

Leningrada "Dwa bojca" jeden z bohaterow (dowcipny "swoj chlop" Ukrainiec z Odessy :))

powiedzial to swemu rannemu kumplu przed tym jak umrzec w ataku "Nu brat, derzi chwost

pistoletom!".

Cyprian Kamil Norwid był polskim poetą i malarzem. Urodzony w 1821 maja w
miejscowości Laskowo-Głuchy pod Warszawą. C.K. Norwid stopniowo uzyskiwał coraz
większe uznanie, a obecnie uważany jest za jednego z najbardziej oryginalnych i
najbardziej utalentowanych poetów. Swoimi teoriami estetycznymi wyprzedził m.in
Ruskina, w Polsce Witkiewicza. Josif Brodzki nazwal go wrecz najwiekszym
poeta XIX w. (w skali calego swiata).

Jego poglądy społeczne są bardzo bliskie ideologii pracy i uniwersalizmowi.

W roku 1842 Norwid opuścił Polskę i już nigdy do niej nie wrócił. Przebywał m.in
w Niemczech i we Włoszech. Będąc we Florencji (Włochy) poznał Marię Kalergis
(wówczas uznawana była za największą piękność Europy !) i zakochuje się w niej.
W roku 1848 jeden z swoich najpiekniejszych wierszy poświęcił Włodzimierzowi
Łubieńskiemu z którym zaprzyjaźnił się w latach 1845-1846, kiedy przebywał w
Berlinie. W roku 1846 zostaje uwięziony w Berlinie za "ostre stracie" z posłem
rosyjskim. C.K. Norwid podczas swoich podróży poznał m.in Krasińskiego i
Mickiewicza. W latach 1849-1852 bliżej poznaje także Słowackiego i Chopina.
W 1852 wyjechal do Ameryki, w 1854 powrócił przez Londyn do Paryża. W okresie
powstania styczniowego próbował włączyć się w bieg wydarzeń, m.in. za pomocą
politycznych memoriałów.

Cypriana Kamila Norwida nazwać można poetą tragicznym. Przebył on cierniową
drogę od całkowitego niedoceniania za życia poprzez zapomnienie po śmierci, aż
do całkowitego odrodzenia po latach. Dziś Norwid uznawany jest za wybitnego
polskiego poetę, prekursora poezji współczesnej. Norwid tworzył w epoce
romantyzmu, ale nie był typowym romantykiem. Przeciwstawiał się poglądom, że
sztuka rodzi się z natchnienia. Dla Norwida była ona rezultatem ciężkiej i
żmudnej pracy artysty. Norwid prócz wielu rysów indywidualnych, różnił się od
innych romantyków tym, że podejmował tematy ponadczasowe, uniwersalne, a nawet
historię Polski i problem walki o niepodległość ujmował w kategoriach
ogólnoludzkich.

W poezji Norwida ważne są następujące motywy: kult ludzi wielkich (wybitnych
jednostek i ich miejsca w społeczeństwie), rozważania o człowieku (jego sytuacji
w świecie, zależności od historii, cywilizacji i natury, konflikcie
jednostka-świat), historii (istota dziejów ludzkości), sztuki i roli artysty,
miłości jako uczucia ponadczasowego, dorobku kulturowym antyku i jego związkach
ze współczesnością.

W 1851 roku ukazał się poemat "Promethidion". Lata 1857-1865 to okres
powstawania zbioru "Vademecum" (cyklu stu wierszy, wśród których są tak znane,
jak "Fortepian Chopina" czy "Klaskaniem mając obrzękłe prawice").

Jako artysta plastyk zdobył uznanie Francuzów i w 1868 został członkiem Société
des Artistes. Współpracował także z Société Philologique. Żył w coraz większym
osamotnieniu, uważany za dziwaka. W 1877 z powodu biedy zamieszkał w opiekuńczym
Zakładzie św. Kazimierza na przedmieściu Paryża - Ivry, gdzie zmarł. W 1888 jego
zwłoki zostały przeniesione do grobu zbiorowego w Montmorency pod Paryżem. W
2001 w 180. rocznicę urodzin poety zorganizowano w Krakowie i Warszawie festiwal
"Norwid bezdomny" pod patronatem Instytutu Dziedzictwa Narodowego. 24 września
2001 w Krypcie Wieszczów na Wawelu złożono urnę z ziemią z paryskiego grobu Norwida.

***

No to po tym wykladzie nalezy sie jakas anegdota:

Pewnego razu Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym
przyjaciel zapytał:
- Jest coś nowego?
- Owszem.
- Co?
- Data.

:-)

bajka dla głuchych
...dawno....dawno temu w Polsce, w pewnym mieście, żył sobie staruszek, który
był w młodosci nauczycielem muzyki. Codzienne życie zakłócały mu wystawione na
ulicach potężne megafony, z których od rana do późnego wieczora ryczały "jedyne
i słuszne" slogany; wszystkie stworzenia kryły się wystraszone do swoich norek.
Dzieci w czerwonych chustach "klepały" wierszyki o internacjonaliźmie,
proletariacie, o najdoskonalszych sekretarzach. Młodzież w najważniejsze dni w
roku: Dzień Rewolucji Październikowej, urodziny towarzysza Włodzimierza Lenina,
data śmierci Lenina, itp. fałszowała krzycząc na ten temat piosenki, pieśni i
hymny...A w szkolnych bibliotekach na półkach stały zakurzone "Śpiewniki
Domowe" Stanisława Moniuszki, Pieśni Zygmunta Noskowskiego do słów Marii
Konopnickiej, hymn "Leć Orle Biały" Ignacego Jana Paderewskiego, pieśni
kościelne i narodowe oraz wiele najpiękniejszych arcydzieł muzycznej literatury
dziecięcej i młodzieżowej kompozytorów z całego świata.
Ów starszy pan zaprosił pewnego dnia uczniów z kilkudziesięciu wybranych szkół
do jednej szkoły aby poczytać dzieciom bajki.
Wiele dni opowiadał także najciekawsze historie ze swojego życia; o tym jak
uczył się muzyki,jak pojmował tajemnice poezji i literatury pisanej prozą.
Dzieci słuchały go i zapragnęły naśladować miłego staruszka.
Po wielu, wielu dniach dzieci zaczęły śpiewać w chórze ze swoim ukochanym
staruszkiem, stworzyły orkiestrę i jak można się domyśleć program ich koncertów
stanowiły zakurzone zbiory muzyczne z bibliotek. Owa wzajemna przyjaźń trwała
15lat. Dzieci w tym czasie dały wiele koncertów...oczywiście, uczyły się także
w wielu szkołach i ...(to nie przesada)...90% spośród nich skończyło wyższe
studia. Dzisiaj mieszkają na całym świecie i z przyjemnością wspominają miłego
staruszka, koncerty i... zakurzone zbiory ze szkolnych bibliotek.
Ciekawe, że tylko czterech dawnych uczniów staruszka można podziwiać dzisiaj
na płytach, słuchać w radio i telewizji. Setki innych dawnych uczniów jest
dzisiaj profesorami, lekarzami, architektami, artystami, twórcami,
dyplomatami...słowem, wielu z nich wykonuje dzisiaj bardzo dużo ciekawych
zawodów...i po latach zdarza im się wieczorkiem pójść na próbę i spiewać w
chórach amatorskich na całym świecie.
I kiedy usłyszałem o inicjatywie NCK - Śpiewająca Polska opowiedziałem o
niej mojemu wnuczkowi. Należy również powiedzieć, że świadkiem mojej rozmowy z
wnuczkiem był także pies. Wnuczek od tej chwili chce, abym śpiewał
wszystkie "piosenki", które znam. Udałem się więc do biblioteki i... o dziwo!!!
zobaczyłem na półkach zakurzone zbiory pieśni, które śpiewały dzieci z bajki...
Wieczorami śpiewam wnuczkowi, a on słucha i powtarza za mną...a co robi pies?
Pies merda ogonkiem.

Sinolog z Kochłowic

Sinolog z Kochłowic

Prawdziwą chociaż mocno niedocenianą gwiazdą Górnego Śląska, rodem z
Kochłowic, był profesor Jan Wypler. Urodzony 14 maja 1890 roku, szkołę
powszechną skończył w rodzinnej miejscowości, a dalszą naukę podjął w gimnazjum
klasycznym w Bytomiu. W latach 1911 – 1917 studiował na uniwersytetach we
Wrocławiu i Kilonii. Studia na uczelniach niemieckich (filozofia, germanistyka,
sanskryt, romanistyka i slawistyka) sprawiły, że w sensie naukowym i literackim
bieglej władał językiem niemieckim, aniżeli językiem polskim. Stąd wzięła się
jego działalność translatorska z języka polskiego na niemiecki. Zaczął również
sam pisać wiersze w języku niemieckim.
Po ukończeniu studiów uniwersyteckich Jan Wypler uczył w szkolnictwie średnim we
Wrocławiu i Zabrzu, a po wcieleniu w roku 1922 części Śląska do Polski przeniósł
się do Katowic, gdzie w latach 1922 – 1931 uczył w Gimnazjum Państwowym
(dzisiejszym Liceum im. A. Mickiewicza), a następnie do roku 1939 w Mysłowicach.
Przez pewien okres czasu po wojnie uczył też w katowickiej szkole plastycznej.
Jan Wypler w młodości miał duży temperament polityczny. W czasie plebiscytu był
zwolennikiem autonomii Górnego Śląska w granicach państwa polskiego. Udzielał
się zresztą na wielu polach. Współpracował z redakcjami gazet i czasopism. Wiele
podróżował poznając kultury innych narodów. Ustawicznie kształcił swoje
zdolności językowe. Zajmował się również nauczaniem języków obcych. Sam znał
około czterdziestu języków, z czego dwudziestoma dwoma posługiwał się biegle. W
latach trzydziestych, pod wpływem autora oryginalnie pomyślanego słownika
chińsko – niemieckiego Domana Wielucha, zainteresował się sinologią i zaczął
tłumaczyć z języka chińskiego. Efektem tej pracy jest mnóstwo przekładów poezji
chińskiej, a z większych prac translatorskich na szczególną uwagę zasługuje
przekład dramatu Kuo Mo-żo pod tytułem „Czü Jüan” oraz tomu opowiadań pt.
„Małżonek nikczemny” (Wyd. „Śląsk” 1958).
Przykładem niezrównanej wytrwałości i mrówczej pracowitości Jana Wyplera jest
dzieło genealogiczne „Przyczynki do historii starogórnośląskiego rodu
rycerskiego Wyplerów w byłem państwie pszczyńskiem”. Dziedzina nowa, nowa wśród
jego zainteresowań gałąź nauki, w której katowicki uczony i profesor bez
uprzedniej specjalizacji wykazał nowe, niepospolite zdolności.
Jeden z najwybitniejszych Górnoślązaków zmarł 24 grudnia 1965 r. Złożenie zwłok
Jana Wyplera do grobu odbyło się w rodzinnych Kochłowicach. W roku 1985 nadano
Szkole Podstawowej nr 2 na Bykowinie, imię tego zasłużonego i wybitnego Ślązaka
upamiętniając w ten sposób 95 rocznicę jego urodzin i 20 rocznicę śmierci.
MS

Werbicki i słowa
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2650894.html
Michał Werbycki

Jedne źródła podają, że urodził się Uluczu koło Dynowa, inne, że w Jaworniku
Ruskim. Żył w latach 1815-1870. 4 marca uroczyście obchodzona była 190.
rocznica jego urodzin. Wykształcenie, również muzyczne, Werbycki zawdzięcza
swojemu krewnemu - biskupowi greckokatolickiemu Janowi Śnigurskiemu, który
zaopiekował się osieroconym chłopcem. Michał komponował muzykę poważną,
liturgiczną, tworzył opery i operetki. Fascynowała go gra na gitarze. Był
kierownikiem chórów m.in. w Instytucie Stawropijskim we Lwowie. Werbycki
studiował teologię w Przemyślu, a potem we Lwowie. W 1850 r. otrzymał święcenia
kapłańskie, a od 1856 r. był proboszczem w Młynach. Nie przerwał komponowania
muzyki. Jak piszą jego biografowie, w 1863 r. znalazł w wydawanym w owym czasie
czasopiśmie "Meta" wiersz autorstwa Pawła Czubińskiego i skomponował do niego
melodię. Pieśń ta później stała się hymnem państwowym Ukrainy.

To pieśń "Szcze ne wmerła Ukrajina" ("Jeszcze Ukraina nie umarła"). Słowa
napisał w 1862 r. Paweł Czubyński, etnograf i poeta z Kijowa (1839-1884),
członek Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego, zesłany, a następnie objęty
zakazem osiedlania się na Ukrainie. Muzykę skomponował rok później ks. Michał
Werbycki (1815-1870), kompozytor i kierownik chórów m.in. w Instytucie
Stawropigijskim we Lwowie. Pieśń bardzo szybko stała się popularna na całej
Ukrainie. W 1917 r. została oficjalnie przyjęta jako hymn. Gdy Ukraina była
częścią ZSRR, oficjalne śpiewanie pieśni było zabronione, wróciła dopiero z
pierestrojką. W 1992 r. parlament ukraiński przyjął jedynie melodię hymnu,
tekst miał być ustalony odrębną ustawą. Gdy przez długi czas komisja konkursowa
nie chciała przyjąć żadnego z proponowanych tekstów, na wniosek prezydenta
Leonida Kuczmy za słowa hymnu przyjęto pierwszą zwrotkę z refrenem nieco
zmienionego wiersza Czubyńskiego. Ostateczna decyzja o brzmieniu ukraińskiego
hymnu zapadła w 2003 r.

Szcze ne wmerła Ukrajina, i sława, i wola,
Szcze nam, bratia Ukrajinci, usmichnetsia dola.
Zhynut naszi worożeńki jak rosa na soncy
Zapanujem i my bratia u swoij storońcy.
Duszu j tiło my położym za naszu swoboduI
pokażem, szczo my, bratia, kozackoho rodu
Ukraine is Not Yet Dead

Ukraine is not yet dead, nor its glory and freedom,
Luck will still smile on us brother-Ukrainians.
Our enemies will die, as the dew does in the sunshine,
and we, too, brothers, we'll live happily in our land.

We'll not spare either our souls or bodies to get freedom
and we'll prove that we brothers are of Kozak kin.

We'll rise up, brothers, all of us, from the Sain to the Don,
We won't let anyone govern in out motherland.
The Black Sea will smile yet, grandfather Dnipro will rejoice,
Yet in our Ukraine luck will be high.

Our persistence, our sincere toil will prove its rightness,
still our freedom's loud song will spread throughout Ukraine.
It'll reflect upon the Carpathians, will sound through the steppes,
and Ukraine's glory will arise among the people.

Szcze ne wmerła Ukrajina

Szcze ne wmerła Ukrajina, i sława, i wola,
Szcze nam, bratia Ukrajinci, usmichnetsia dola.
Zhynut naszi worożeńki jak rosa na soncy
Zapanujem i my bratia u swoij storońcy.

Duszu j tiło my położym za naszu swobodu
I pokażem, szczo my, bratia, kozackoho rodu.

[ Tłumaczenie, nie filologiczne, lecz raczej żeby zachować
brzmienie słów:

Jeszcze nie umarła Ukraina i sława i wola,
Jeszcze nam, bracia Ukraińcy, uśmiechnie się dola.
Zginą nasi wrogowie jak rosa na słońcu,
Zapanujem i my, bracia, w swojej stronie.

Duszę i ciało położymy za naszą swobodę,
Pokażemy, żeśmy, bracia, kozackiego rodu.]