Wyniki wyszukiwania dla zapytania: Wiersze urodzinowe-teksty

Moja 5 latka lubi rózne wierszyki, najbardziej serie Wyd.KAMA autorstwa
Doroty Gellner,poza tym wydawnictwo Skrzat : Urodziny zyrafy- fajny tekst i
ilustracje.

> wierszyki są powtarzane tak często, że mogę je z pamięci mówić, nie
potrzebuję
> tekstu.
Wtedy mówimy razem, ja zaczynam córka konczy , w ten sposób cwiczy pamiec i
wymowe.


Puchatek ma 80 lat
"Kubuś Puchatek" ukazał się 14 października 1926 roku, co znaczy, że dzisiaj ma 80-te urodziny. Z
tej okazji na naszej stronie (adres poniżej) pojawił się tekst o Puchatku autorstwa Macieja Wojtyszki.
Mam nadzieję, że nie będzie to odebrane jako autopromocja (bo promuję nie auto, a lubianego przez
wielu pisarza), a jeśli coś naruszyłam, to z góry się kajam, ale po prostu cieszę się z pozyskania tak
znakomitego autora.
Aha, a dla dociekliwych - dwa niepublikowane dotąd wiersze poety Fikandra...

Książki pięknie ilustrowane "zepsuły" mi dziecko
Naszła mnie ostatnio refleksja o róznicach w czytelnictwie u moich
synów. Młodszy o wiele wcześniej stał się zagorzałym czytelnikiem.
Ze starszym próbowaliśmy, próbowaliśmy, ale dopiero grubo po
pierwszych urodzinach (pewnie koło 18 miesiąca) zaczął się dłużej
wsłuchiwać w teksty pisane prozą. Wcześniej chciał, żeby mu mówić,
nie czytać, wiersze. Sam przeglądał książki szybko, bez zagłębiania
się w ilustracje. Młodszy bardzo wcześnie zainteresował się tym, co
na papierze - nastąpiło kilkudziesięciominutowe samodzielne
oglądanie, słuchanie naprawde długich tekstów. Być może to wpływ
chęci naśladowania brata, ale według mnie - także efekt pojawienia
się na rynku ogromniej ilości pięknych książek dla maluszków.
Tylko, że starszy w wieku 2,5 lat słuchał już Emila z Naszej
Księgarni a z młodszym (który jest obecnie w tym wieku własnie)
głównie siedzimy w książkach obrazkowych. Wygląda na to, że on jest
przyzwyczajony do dużej ilości ilustracji, bo takie własnie ksiażki
ma dookoła. Czasem przysiada się do nas, gdy czytam ze starszym jego
grube książki, ale najczęściej przegląda wtedy swoje ilustracje.

Czy ktoś ma podobne obserwacje?

owa definicja spamu
Nie jest spamem wklejanie tej samej treści 83 razy jeśli są to życzenia
noworoczne.
Nie jest spamem kilkanaście zawiadomień tej samej treści o własnych urodzinach.
Nie jest spamem kilkadziesiąt życzeń tej samej treści składanych papieżowi.
Nie jest spamem jeśli tekst pisany jest wierszem z rymami rudzkimi.

Jeśli cokolwiek waszego uznane zostanie za spam i wyląduje na Oślej-proszę
protestować i powoływać się na casus Notgelda.


czytanie
Czy macie problem z przeczytaniem swojemu dziecku bajki? Mój mały zawsze
zaczyna fikać i poplać po swojemu - tak jakby nie mógł się skupić dłużej niż
1 minutę. Jest tak zawsze jak czytam mu krótkie bajeczki-wierszyki. Jednak
odkąd dostał na urodziny (czwarte) baśnie Andersena sytuacja się zmieniła.
Myślałam, że w życiu nie da sobie nic z tej książki przeczytać bo to jest
długi tekst, i muszę przyznać, że nie zawsze ciekawy. Ale mały uwielbia ich
słuchać!!! Potrafi leżeć w łóżeczku i słuchać nawet godzinę - dopóki nie
uśnie. Czy próbowałyście czytać swoim małym "niemowom" długie bajki?

Niedokonczony Poemat dla Lezioxa
Tytul stary jakby nie patrzec ...kiedys juz cos takiego napisalam ,na
przeprosiny jak ci co nieco amputowalam.tamten tekst zaginal gdzies w
przepastnym archiwum GW a ten niestety jest niedokonczony. Nie wiem,ziubera
zabraklo czy natchnienia? Moze jednego i drugiego ...a moze inna przyczyna
jest? Niewazne ....Obiecalam napisac wiersz urodzinowy wiec niech ten fragment
tu polezakuje jak wino.odor ziubera
i blask skalpela
ciela nie wiedzac,
ze tnie przyjaciela

POEMAT DLA LEZIOXA II
mozdzek wazyla
w trzewiach mu ryla
gdy sie spostrzegla
juz go lubila

pacjent z lekarka
wnet sie skumali
cos tam wypili
cos tam pisali

"Samcia przy kompie"
lube ich dziecko
wracaja do niego
z wzruszenia lezka

czasem sie pozra
jak psy niestety
w ruch ida noze
szklo i kastety

lecz burza mija
jak dzien po nocy
i flaszka zgody
juz chyzo krazy

triss_merigold6 napisała:

>To nie tak, że jej twórczość była skrzętnie ukrywana w latach 80-tych, wręcz
>przeciwnie - sporo nastolatek znało jej wiersze.

Absolutnie tak - ja poznałam Jej wiersze w 1979 roku. Jako wówczas 15-latka
zaczytywałam się w tekstach spisanych ręcznie albo na maszynie do pisania
(rzadkość) na luźnych kartkach. Tak przepisywałyśmy z koleżankami ... nie
pamiętam skąd. Dostęp do ksero był bardzo, bardzo ograniczony (dla mnie
niedostępne), a kupienie tomiku Jej poezji graniczyło wówczas z cudem
(przynajmniej mnie się nie udało kupić).
W liceum się z Nią nie spotkałam mimo, że chodziłam do humanistycznej klasy, a
co za tym idzie o zakresie szerokim.

Dziś mam oczywiście tomik - wydanie pośmiertne w 70-tą rocznicę urodzin Poetki
(1995 rok) pt. "Gotowość do Zmartwychwstania".
Poza Tetmajerem tylko w Jej wierszach umiałam się zaczytywać z taką pasją jak
to czyniłam, tylko nad Jej tekstami wylewałam czasami całe morze łez.

I jeszcze króciutki fragment z noty biograficznej:
"Ogromnie popularna w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, poezja
Małgorzaty Hillar była wówczas odczytywana jako rodzaj manifestu młodego
pokolenia. Tak traktowany był głośny wiersz >>My z drugiej połowy XX wieku<<".

Pozdrowienia. B.

Witajcie Drogie Mamy:)

Żałuję, że dopiero teraz tu trafiłam, ale jak to się mówi... lepiej późno niż
wcale :)))
Mam na imię Karola, jestem mamą Róży ur. 13.12.2004 i chyba od zawsze
coś "rękodziełam" :) To po kolei:

- szyję - dla siebie, dla małej, dla domu i zawodowwo zdarzało/zdarza mi się
projektować i szyć kostiumy sceniczne, teatralne itp.
- odnawiam i przerabiam starocie, coś co inni wyrzucają ja przemieniam w cudka
(ależ skromność) :)
- robię kartki okolicznościowe, opakowania na prezenty - pudełka, koperty itp.
- dekupaż - od dawna się czaiłam, teorię poznałam, aż tydzień temu Niemąż w
prezencie urodzinowym podarował mi "zestaw startowy" stamperii i zrobiłam już
kilka rzeczy - to strasznie wciąga!!!
- piszę - wiersze, teksty piosenek - rękodzieło intelektualne :)))))
- no i "ręko - komputero - dzieło" - grafika komputerowa :)
- mam wielką ochotę zrobić coś z masy solnej (mam nadzieję, że dzięki Wam
poznam tajniki)

Maria Janion
Za kilka dni obchodzi 80 urodziny.
Urodzona 24.12.1926, Mońki w podlaskiem
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3801504.html
Słońce kon Wenus kon Ogon Smoka
Ksieżyc biegł tego dnia biegł przez znak Lwa, przed 12.00 a.m. przeszedł do
Panny. Możliwa koniunkcja Ksieżyca z Neptunem w Lwie.

ładny wielki trygon Słońce-Mars-Neptun, pozaznakowa, bo Słoneczko w Kozie, Mars
w Byku, a Neptun w końcówce Lwa.

Pluton w luźnej koiunkcji z Głową Smoka w Raku.

Tylko Jowisz w powietrzu (Wodnik), ale jak widać, wystarcza, zeby napisać masę
ksiażek )

Dla mnie ten horoskop jest tym ciekawszy, że wiem o 2 innych polskich
pisarzach/poetach/twórcach językowych, którzy się 24 grudnia urodzili.

Jeden z nich to Adam Mickiewicz, o którym Maria Janion sporo pisała nb., choćby
np. "Purpurowy płaszcz Mickiewicza", a drugi to poeta współczesny Marcin
Swietlicki (24 grudnia 1961 w Piaskach k. Lublina)

Napiszę o tej trójce tekst

Jestem przekonana, ze co jak co, ale teksty Swietlickiego przetwaja i ZA 200 lat
moze ten wiersz będzie w kanonie lektur szkolnych:

"to ty jesteś?
Polak mały
jaki znak twój?
Skorpion
ojciec umarł
matka umrze
jak nie da
na motor..."

To zresztą już się dzieje, Dziady pojawiają sie kontekście Swietlickiego
www.teatry.art.pl/!wydarzenia/warszawskipt/ww.htm

I moje dzieci mają swoje pudła z pamiatkami- opaski ze szpitala, szatki z
chrztu, pierwsze mikro-skarpeteczki, kartki z gratulacjami. Oprócz tego
zapisujemy ich śmieszne teksty i karteczki z nimi umieszczamy w albumie ze
zdjęciami. Co pewien czas robimy sesję nagraniową- wierszyki, piosenki i
generalny hyde-park ( na kasecie magnetofonowej). A- i każde dziecko ma w
urodziny robione zdjęcie z zegarem wskazującym godzinę jego narodzin.

A może cos bardzo osobistego,wykonanego z sercem.Np."Laurka"-
gazetka ,skladajaca sie z kilku stron .Z fotkami i tekstami- wspominkami z
życia Waszej rodziny,z mamą w roli głównej.Na tytulowj stronie mama w
koronie....Dowcipne wierszyki,zyczenia ...Taka historia mamy i pean na Jej
cześć.
Turnie w białym śniegu,
Konie w rączym biegu,
Kwitnace kwiaty na łące,
Nic nie jest tak piekne jak...kobitka po sześćdziesiatce!

To musi być z "biglem".Wszystko można zeskanować,obrobic komputerowo.Efekt
murowany!Sama miałam takie urodziny i takie załączniki do prezentów/które były
ważnejsze od kosztownych drobiazgów/Powodzenia i serdecznosci dla Mamy...

Ewo... Wiesz, że ten wiersz przyszedł do nas w moje 25 urodziny, w dniu jej
chrztu?
I po nim właśnie pierwszy raz zaczęłam myśleć, ze Mała odejdzie, bo to chyba
nie przypadek, że w dniu jej chrztu przeczytałam wiersz o uśmiechu, który nawet
na cmentarzu się kryje... Tak jakby ktoś zaczął mnie oswajać z tą trudną myślą.
Byłam wściekła na Pana Boga za ten tekst! Naprawdę...
Płakałam i było mi źle, że w moje urodziny dostaję taki "prezent".

Ale... na pogrzebie się uśmiechaliśmy, sczerze i łagodnie.

"Reduta Ordona" nie bardzo się nadaje na głos żeński. Z prozy
proponowałabym np. coś z Muminków, jeśli dobrze się czujesz w tego
typu tekstach. A jeśli coś poważniejszego, to może z "Mistrza i
Małgorzaty" początek rozdziału zaczynającego się od słów: "Ciemność,
która nadciągnęła znad Morza Śródziemnego okryła znienawidzone przez
prokuratora miasto". Z wierszy... może Szymborska? Proponuję do
wyboru: "Wywiad z dzieckiem", "Mała dziewczynka ściąga obrus"
i "Urodziny".
"Nigdzie niewypowiedziane wprost, płyną przecież podskórnym nurtem,
od początku do końca utworu, nieodwołalne słowa: kici kici..."

Ja z tych, co preferują książki (zarówno jeśli o dawanie, jak i
przyjmowanie podarunków). Wkrótce zamierzam obdarować swoją
Potencjalną Synową z okazji jej pierwszych urodzin i jestem na
etapie kompletowania podarunku.
Na razie z Zimoroślą wybraliśmy książeczkę "Przytulanki czyli
wierszyki na dziecięce masażyki". Jest to zbiór bardziej i mniej
znanych wierszyków, wyliczanek i opowiastek z instrukcją, jak
masować w trakcie czytania. Pamiętacie te zabawy z tekstami
typu: "pisze pani na maszynie..."? To własnie takie :) Pamiętam, że
strasznie je lubiłam...
Książka wpadła nam od razu w oko, bo jest przy okazji pięknie
zilustrowana. I chociaż do urodzin było sporo czasu, to od razu
kupiliśmy i teraz sobie trenujemy :D
Zabawy co niemiara: masuję ja, masuje dziecię, czasem i tatę udaje
się wciągnąć (niekoniecznie z udziałem dziecięcia, hihih ;) ).
A teraz myślę, żeby dorzucić do niej coś jeszcze... Może
szlafroczek? No nie wiem...

co jeszcze dla wielbiciela Myszki Klementynki?
no wielbiciel na całego, a najbardziej tych stron, gdzie mowa o
babci:) (moje dziecko lubi posłuchać książeczki całej, ale też lubi
wskazywać poszczególne strony z radosnym "czytamy!")
niedługo drugie urodziny, w mamy biblioteczce są schowane Muminki, u
cioci zamówimy Misia Uszatka, a co u reszty rodziny? Polećcie coś
dla wrażliwego chłopczyka, który lubi czepiać się szczegółów. Ciągle
miłe widziane dziurki, szparki i klapki, ale na pewno już nie
kosztem tekstu. Aha, wierszyki znamy już na pamięć, niech to jednak
będą powiastki lub jedna długa, dająca się czytać na wyrywki. Dzięki
z góry i przepraszam za przynudzanie...

50-te urodzny taty
hej
we wrzesniu moj tata obchodzi 50-te urodziny na 60 osob
i mam do was wielka prosbe czy znacie jakies fajne zabawy (jak na
weselach) zeby mozna bylo ludzi czyms zabawic
albo jakies anegdotki, wierszyki , smieszne teksty, jakis smieszny
prezent?
Macie jakies pomysly ???
prosze o pomoc

Moja 7 letnia gapa :)
Ukochany mó jsyn jest podobny do mnie jak dwie krople wody, fizycznie i
mentalnie. Roztrzepany, zapominalski, bałaganiarz (czy to nie dlatego że ja go
wychowuję głównie i przejmuje moje cechy?), ale widzę że uczeń przerósł mistrza.
Zgubił piąta parę rękawiczek w ciągu dwóch miesięcy i dziś rano poszedł do
szkoły z czerwonymi zmarzniętymi łapami - dopiero rano się zorientowaliśmy że
nie ma rzeczonych. Dostał zaproszenie na urodziny koleżanki i drugie dla
nieobecnego kolegi. Zanim zdąrzył zajrzeć do nich - juz ich nie było!
Zapomnina co było w szkole, co pani mówiła, jakim zdziwieniem dla mnie było to
iż wczoraj po zebraniu miałam zostac i dekorować sale na dzisiejsza impreze
klasową. O kredkach nie wspomne - co tydzień nowe pudełko ląduje w plecaki i
po dwóch dniach poowy już nie ma. Miśki regularnie gubią się gdzieś w
bezkresie pościeli. Pokój wygląda jak po tsunami. A gdy prosze go posprzataj,
odpowiada - to mój pokó ji będzie w nim bałagan bo lubię .Wczoraj przebrała
się miarka. Godzina roboty i jęków dziecka że jestem okropna i każe mu
sprzątac i pomieszczenie wygląda cudownie, no dobrze dziś rano juz nie...
A najśmieszniejsze jest to że mały łobuz ma niesamowita pamięć - wierszyki i
teksty od pierwszego czytania zapamietuje. W klasie jako jedyny zna wszystkie
literki i czyta płynnie (ma to po mamie kŧóra tak się rwała do liter że w
wieku 3 lat już pisała i czytała )...
Czasem mi rece opadaja nad jego gapiostwem, juz nie wiem jak walczyc. Bo
niedługa wszystkie moje zarobki będę co miesiac wydawać na rękawiczki i kredki

Cos do poczytania:)
Co myslicie o dlugich tekstach na forum? Lubicie czytac czy raczej nudzicie sie
po pierwszych dziesieciu linijkach? Oczywiscie od razu wiadomo, ze jak
interesujace to i wciagajace zarazem, ale... lubicie czy nie?
Przez chwile wahalam sie, czy nie pokazac fragmentu opowiadania, jednego z
moich ulubionych. Napisala go pewna pani i nawet moglaby to byc zagadka;
ktora...
A moze ktos rowniez ma jakies fragmenty pisane, ktore w jakis sposob sa mu
bliskie? Tak, wiersze byly niedawno, ale wiersze trzeba lubic, albo miec akurat
nastroj do ich czytania...
Ja mam urodziny w tym tygodniu:) moglabym poczytac cos z wielka przyjemnoscia.
Bede to traktowac jak prawdziwe prezenty.
Oczywiscie prosze nie brac sobie bardzo gleboko tego do siebie co mowie,
proszenie o podarki nie jest w moim stylu:). To jest naprawde wyjatkowa
sytuacja i jezeli nie spotkam sie z odzywem, nie powinno byc mi przykro:))
Poczytamy?:)

muzaaa napisał(a):

> Co myslicie o dlugich tekstach na forum? Lubicie czytac czy raczej nudzicie sie
>
> po pierwszych dziesieciu linijkach? Oczywiscie od razu wiadomo, ze jak
> interesujace to i wciagajace zarazem, ale... lubicie czy nie?
> Przez chwile wahalam sie, czy nie pokazac fragmentu opowiadania, jednego z
> moich ulubionych. Napisala go pewna pani i nawet moglaby to byc zagadka;
> ktora...
> A moze ktos rowniez ma jakies fragmenty pisane, ktore w jakis sposob sa mu
> bliskie? Tak, wiersze byly niedawno, ale wiersze trzeba lubic, albo miec akurat
>
> nastroj do ich czytania...
> Ja mam urodziny w tym tygodniu:) moglabym poczytac cos z wielka przyjemnoscia.
> Bede to traktowac jak prawdziwe prezenty.
> Oczywiscie prosze nie brac sobie bardzo gleboko tego do siebie co mowie,
> proszenie o podarki nie jest w moim stylu:). To jest naprawde wyjatkowa
> sytuacja i jezeli nie spotkam sie z odzywem, nie powinno byc mi przykro:))
> Poczytamy?:)

Przyznam się że nie lubię długich postów, źle mi się czyta (wolę w książce:)))
Ale jak ciekawe to przeczytam. Zdarza się, że ktoś się długo produkuje (Kamień,
ostatnio jakiś Marek) i widać że po kilku pierwszych zdaniach gubią się i dalej
jest ciężko ich zrozymieć. Jak piszesz post trudno całego go objąć.

pozdrawiam Zbigniew co lubi krótkie posty choć nie zawsze:)))

Chelmza i okolice

> Przeprasam, jeśli nie było to ściśle po chamżyńsku, ale moja rodzina stamtąd
> nie pochodzi. Miałam sąsiadów chamżyniaków i muszę Ci powiedzieć, że
> ta "ichnia" mowa była okropna. Masz jednak prawo do sentymentów.
>
> pozdr.

_a,mnie sie chce smiac - fajnie jest sobie troche poprzypominac dawne czasy :)))
W kazdej wiosce - w tych okolicach mam jakichs krewniakow.Co wioska - to ktos
jest.To byly tereny dawnych przodkow i czuje sentyment do tego Regionu.

Pamietam,jak kiedys objechalem te strony.Bylem w Nawrze i Lazynie - odwiedzilem
cmentarze oraz okolicznych ksiezy.Ukazano mi wiele danych z ksiag koscielnych.
Nastepnie majac informacje tj.minn. daty urodzin,slubow,zgonow oraz dzieci itd.
udalem sie na pobliskie cmentarze.Zebralem wiele informacji i krok po kroku
doszedlem do tego,ze rowniez jestem spokrewniony z rodzina Kochanowskich.

Moze nie z tych Kochanowskich ? :) ale, przypomnialo mi sie - jak kiedys pewna
osoba zapytala - czy lubilem czytac Kochanowskiego i czy wogole czytalem ?
Bylo to po tym - jak napisalem wiele wierszy i nie tylko.

Oczywiscie, wtedy to dopiero z ciekawosci zajrzalem,ale natychmiast przerwalem
czytanie.Wydawalo sie mi,ze znam wiele skads juz.Tak jakbym czytal swoje mysli -
nie chcac powielac i wplatac tworczosci Kochanowskiego - nie zapoznaje sie,
by nie byc posadzony o powtarzanie juz napisanych tekstow.

przepraszam,ze tak przy okazji Chelmzy,ale sa to strony - ktore sa mi drogie i
bliskie

pozdrowienia
radca

Konkurs literacki dla dzieci i młodzieży
Regulamin Konkursu Literackiego dla dzieci
ph. „Przygody Tomka na Warmii i Mazurach”

§1
Organizatorem konkursu jest Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Emilii
Sukertowej-Biedrawiny w Olsztynie - Oddział Literatury Dziecięcej i
Młodzieżowej.

§2
Konkurs zorganizowany jest w 95. rocznicę urodzin Alfreda Szklarskiego i w 50.
rocznicę pierwszego wydania książki „Tomek w Krainie Kangurów”. Jego celem jest
popularyzowanie twórczości A. Szklarskiego, promocja czytelnictwa, rozwijanie
umiejętności literackich wśród dzieci oraz promocja regionu.

§3
Uczestnicy
Konkurs literacki jest otwarty, skierowany do dzieci i młodzieży w wieku 10-14
lat – realizowany w bibliotekach publicznych województwa warmińsko-mazurskiego.

§4
Warunki uczestnictwa
Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest wykonanie pracy indywidualnej, której
główną postacią będzie Tomek Wilmowski, bohater cyklu powieści A. Szklarskiego.
Akcja opowiadania musi rozgrywać się na Warmii i Mazurach w realnie
istniejących miejscach i swą treścią nawiązywać do tradycji historycznych i
kulturowych regionu. Praca literacka w wersji elektronicznej powinna obejmować
nie więcej niż 4 strony tekstu, czcionką Times New Roman (wielkość 12), odstęp
miedzy wierszami 1,0.
Każdy uczestnik konkursu powinien obowiązkowo wypełnić formularz zgłoszeniowy.
Autor, nadsyłając pracę na konkurs, zgadza się na przetwarzanie danych
osobowych.

§5
Termin, warunki dostarczenia prac i kwalifikacje prac do oceny
Ostateczny termin przyjmowania prac upływa 31 lipca 2007 r.
Prace należy dostarczyć do Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w
Lidzbarku, 13-230 Lidzbark, ul. Zamkowa 2. Zgłodzenie pracy do konkursu
nastąpi w bibliotece poprzez wprowadzenie jej do specjalnie przygotowanych
formularzy elektronicznych.
W konkursie nie mogą uczestniczyć dzieci pracowników bibliotek publicznych
województwa warmińsko-mazurskiego.
Prace, które nie spełniają wymogów regulaminowych nie będą podlegały ocenie.

§6
Finał konkursu literackiego oraz wręczenie nagród odbędzie się w listopadzie
2007 r. O dokładnym terminie finału konkursu laureaci zostaną powiadomieni w
oddzielnej korespondencji.
Organizator nie wysyła nagród pocztą, należy odebrać je osobiście w dniu finału.

§7
Nagrody
Przewiduje się wydanie książki zawierającej prace 15 laureatów konkursu,
nagrody rzeczowe oraz jedną nagrodę specjalną dla laureata, który najlepiej
rozwiąże test z wiedzy o przygodach Tomka Wilmowskiego w dniu rozdania nagród.
Jury może dokonać innego podziału nagród.

"Dotykaj" Tomasza Żółtko

To takie romantyczne ;) Poznaliśmy się na Tlenie. Spotkaliśmy się w realu, ja
wróciłam do domu i było mi bez niego źle. Kilometry, nie pozałatwiane sprawy,
lęk o przyszłość... Gadaliśmy na Tlenie i on mi przysłał na skrzynkę właśnie
ten kawałek. On u siebie przed kompem, ja u siebie, słuchawki na uszach i oboje
w tym samym czasie słuchaliśmy tej piosenki pisząc jej fragmenty do siebie
np. "Kochaniem samotność można wypić do dna...", "Lecz póki tu jestem - proszę
kochaj mnie..." itd. Było mi tak niewyobrażalnie źle i cudownie zarazem,
chciało mi się płakać. A ten twardziel po drugiej stronie przyznał się do
łez... I wtedy nabrałam siły niewyobrażalnej, "ten albo żaden" i jesteśmy
razem. Czasem zapominam przez ile musiałam przejść, byśmy stworzyli rodzinę,
czasem chyba nie doceniamy tego, co mamy.
Ach jaki fajny wątek, mój Boże jak ja tego mojego małża kocham...

A oto tekst :)

Dawnych mistyków ludzkiej duszy pieśń
Księżyca ciemna strona
Słońce zabija na raty nas w nadfiolecie
Schodami do nieba zacząłem się piąć
tam nie ma autostrady
Myślę o Tobie, a ptakiem jest myśl
Zbytek słów...
Me światy są obce, bez nocy i dnia
tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem - proszę kochaj mnie...

Dotykaj mnie...
Dotykaj delikatnie, bezszelestnie ciepłem palców
Dotykaj aksamitnie, rzęs pokłonem nie przestawaj
Dotykaj całowaniem i oddechem tak jak lubisz
Dotykaj smugą włosów niby muslin bólowi zadaj ból.

Wiem, że chcesz wspólnych snów
Dam ci je! Nie bój się, nie bój się
Kochaniem samotność można wypić do dna choć to trudne
Miłość prawdziwą daje tylko Bóg i zrozumienie
Wszędzie Go szukam, dla Niego chcę żyć wbrew potępieniom
Tęsknię za ciszą bezludnych wysp dzikich plaż...
me światy są obce, bez nocy i dnia tam wiersze z obłędu powstają
Lecz póki tu jestem - proszę kochaj mnie...

dotykaj mnie...

Dziwne jest piękne - wciąż twierdzę tak gorsząc dewotów
Na urodziny sam sobie dziś dam znak pokoju
Kochaniem samotność można wypić do dna choć to trudne
Wiem, że chcesz wspólnych snów
Dam ci je! Nie bój się, nie bój się
Więcej nic mów tylko przytul się...

dotykaj mnie...

I więcej nic nie mów tylko kochaj mnie...
Jestem twój...

pozdrówka
lidka

Szuflandia
Pozwolę sobie otworzyć taki wątek.
A do szuflady wkładam parę wierszy, które są dla mnie niezwykle ważne, które
były ze mną w najważniejszych chwilach.

Pierwszy z nich "otwarł" się w moje styczniowe urodziny. Najtrudniejsze i
piękne. Kilka godzin wcześniej ochrzciliśmy z wody Maleńką. Za trzy dni już
jej nie było. Ten wiersz był swoistym proroctwem - faktycznie uśmiech nawet
na cmentarzu się kryje. Przekonaliśmy się na Jej pogrzebie.

Jednak wtedy mocno płakałam - trudny prezent urodzinowy od Pana Boga - taki
tekst. Bo liczyłam na coś pokrzepiającego, a dostałam wiersz o śmierci. Ale..
od tamtego wieczoru zaczęłam myśleć, że Mała odejdzie, zaczęłam się modlić o
dobrą śmierć. I stało się. I było dobrze.

NIESZCZĘŚCIE NIE-NIESZCZĘŚCIE

Jest taki uśmiech co mieszka w rozpaczy
bo gdy widzisz zbyt czarno to często inaczej
niekiedy w smutku jak drozd ci zaśpiewa
- twej miłości zranionej Bóg łaknie jak chleba
nieszczęście nie-nieszczęście jeśli szczęścia nie ma
jest uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje
każdy świętej pamięci umiera więc żyje
cóż że go nie widzisz powraca do domu
siada przy stole czyta lampę świeci
czasem w bamboszach by nas nie obudzić
tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi
niec dziwnego przecież tak to bywa
z nieba się tęskni zawsze po kryjomu
choćby królikom mlecze przed rosą pozrywać
ciotkę z gotówką przy sobie zatrzymać
uśmiech się czasem modli po prostu - mój Boże
tu gdzie miłość odchodzi lecz jej nie ubywa
ci co kochają cierpią gdy są razem
uśmiech i z cytryną uśmiechnąć się może

narzekasz że świat surowy jak grzyb niejadalny
a w świecie stale uśmiech niewidzialny

Trzeba uważać co się pisze. nie wiem gdzie pytaliście uczniów ale napewno nie w
mpjej szkole. Angielski to była kompromitacja - Jak można dac tak źle nagrany
tekst - to nie była matura z angielskiego tylko z tego czy mamy dobry sluch i
potrafimy zrozumieć jak ktoś bełkocze czy nie!!! Poza tym CKE zachowała się
okrótnie nie myśląc o uczniach pragnących na maturze interpretować poezjię - na
podstawowej maturze dano dwa temat które właściwie sa z prozy bo co z
tego ,że ,, Kordian " napisany jest wierszem skoro jego monolog tojednak mimo
wszystko jei to samo co pojedyńczy wiersz ( podnadto na tak małej liczbie stron
trzeb abyło zawrzec zarówno krótkie wypracowanie na podstaiwe dwóch kawąłków
jednego utworu jak i analize porównawczą dwóch zuełnie innych postaw i
postaci). Z kolei na rozszerzonym polskim pytanie do wierszy Różewicza i Barana
było źle sformułowane - jak można pisac o przezyciach pokoleniowych poety (
Barana) skoro nic o nim nie wiemy? I co nam po dacie urodzin i publikacji skoro
nie wiemy jak wpłynał na niego 56 czy 68 rok? Może mam zbyt ambitne podejście
ale nie będę pisac głupot bez powodu. Z kolei opowiadanie do zinterpretowania
wymagało olbrzymiwj wiedzy historycznej oraz wiedzy nie tyle o holokauście co o
samych żydach. Skąd maturzysta ma wiedzieć ,ze niebieskie oczy są u żydowskiego
dziecka rzeczą niezwykłą skoro najaprawdopodobniej nigdy nie widział żydowskiej
rodziny? Opowiadanie jest pełne niedomówień których osoby nie zainteresowane
kwestiami zydowskimi nawet po przeczytaniu lektur obowiązkowych nie zrozumieją.
Premiuje więc to uczniów zainteresowanych historia no i rzecz jasna mających
zydowskie korzenie ( choc i oni stracą punkty nie pisząc o tym co wydaje się im
oczywiste - np. dlaczego żydzi się ukrywali). Rzeczywiście matura nie była
trudna - była głupia i nie dopracowana. Daltego śnić się będzie po nocach.

wystawa i urodziny/śmierć mojego synka
22 października mój synek skończyłby cztery latka. Pamiętam, że mniej więcej
w czasie, kiedy zmarł powstało właśnie to forum. Pamiętam, że mój post był
jeszcze na pierwszej stronie forum. To było niesamowite, że było takie
miejsce - wówczas jedyne - zarówno w polskim internecie, jak i w tzw. realu.
Nikt nie chciał mnie słuchać, i właściwie nikt nie uznał mojego prawa do
żałoby. Nie było mowy o śmierci dziecka, tylko o ciążowym niepowodzeniu -
nawet nie stracie.

Nie lubię jednak mówić o tym dniu, że to czwarta rocznica Jego śmierci. Wolę
myśleć o tej rocznicy jako o czwartej rocznicy Jego narodzin.

Długo myślałam nad tym, jak uczcić urodziny Brunonka. To będą specjalne
urodziny na które chcemy zaprosić wszystkie dzieci, które są po Tamtej
stronie.

Będzie to wystawa fotografii, której otwarcie odbędzie się 10 listopada - w
piątek, w Warszawie, w Kościele O. Dominikanów, Służew nad Dolinką, po mszy
wieczornej – godzinę podam później.

Fotografie będą prezentować nagrobki dziecięce z kilku zabytkowych i
współczesnych cmentarzy w Polsce. Część tym fotografii znajduje się tutaj:
www.dlaczego.org.pl/galdzieci.htm a niektóre z nich znajdują się na
stronkach ze światełkami Waszych dzieci.
Wystawie będą towarzyszyć teksty poetyckie Agnieszki - Zorki, oraz innych
osieroconych rodziców.

W pewnym sensie będzie to dalszy ciąg filmu "Moje dziecko jest Aniołem",
który był kręcony w czasie kiedy mój synek kończyłby dwa latka. W filmie -
robię zdjęcia, które teraz chciałabym Wam zaprezentować. Nie bez znaczenia
jest w tym konteksie także udział tekstów Zorki, które uważam, że są
niezwykle
piękne i wzruszające.

Chciałabym aby wystawa ta, była jednocześnie wieczorem pamięci poświęconym
Naszym Zmarłym Dzieciom.

Możecie przynieść lampki i znicze i postawić je w miejscu, które do tego celu
będzie przeznaczone.

Wcześniej będzie Msza Św., w trakcie której jedną z intencji będzie modlitwa
za osieroconych rodziców. Możliwe jest też, aby w trakcie tej Mszy Wasze
dzieci zostały wyczytane z imion i nazwisk. Dotyczy to wszystkich dzieci,
także tych, które zmarły na bardzo wczesnym etapie życia, którym rodzice nie
zdążyli jeszcze nadać imienia.

Jeżeli chcielibyście, aby imię Waszego dziecka zostało wymienione w czasie
Mszy, dopisujcie się do tego wątku, albo piszcie na adres
natkaszczerbatka@gazeta.pl

Chciałabym również, aby lista naszych nieobecnych dzieci była wywieszona
obok zdjęć oraz wierszy Zorki

Zapraszam wszystkich, którym będzie po drodze ...

Wierszyki na zaproszeniu
Hej dziewczyny mam taka prosbe podajcie mi jakies fajne (najlepiej
rymowane) teksty na zaproszenia urodzinowe.Z gory dziekuje

22 marca 1832 r. Spocząć już czas
Od wielu lat z przyjemnością czytam artykuły Włodzimierza
Kalickiego. Szczególnie cenię sobie jego teksty o zrabowanych
dziełach sztuki i stosunkach polsko-niemieckich. Książka "Ostatni
jeniec wielkiej wojny" to kawał solidnej roboty pisarskiej. Z
zaciekawieniem czytuję również teksty z cyklu "Zdarzyło się
dzisiaj". Kalicki jest świetnym popularyzatorem historii
powszechnej. Pisze ten wstęp nie po to, by kadzić, lecz po to, by
pokazać, że autora cenię i moje drobne uwagi krytyczne do
tekstu "Spocząć już czas" wynikają nie ze złośliwej małostkowości.
Jestem świadomy, że przygotowanie tekstów do gazety odbywa się
często w pośpiechu, dlatego moje wskazanie na kilka potknięć ma na
celu wyeliminowanie ich w wydaniu książkowym. Mam bowiem nadzieję,
że zbiór tekstów "Zdarzyło się dzisiaj" ukaże się również jako
książka.
UWAGA 1: Chochlik drukarski zmienił chyba datę w zdaniu: "Jeszcze
przed dwoma laty, wiosną 1839 roku, rzucił się do pracy nad drugą
częścią "Fausta" (...)" Chodzi zapewne o rok 1829.
UWAGA 2: Drobiazgowe podawanie odstępów czasowych między dniem
śmierci poety a wcześniejszymi wydarzeniami z jego życia
doprowadziło w zdaniu „Jeszcze przed dwoma laty poeta pojechał z
wnukami do Lasu Turyńskiego, do Ilmenau. Nazajutrz, w dzień 82.
urodzin, po przyjeździe (...)” do zakłócenia chronologii w biografii
pisarza, ponieważ między 82. urodzinami poety 28 sierpnia 1831 a
śmiercią poety 22 marca 1832 roku nie minęły dwa lata.
UWAGA 3: Co oznacza w tłumaczeniu wiersza „Ueber allenGipfeln ist
Ruh” słowo „ninie”? Kto jest autorem tłumaczenia? Czy jest to tylko
robocze zaznaczenie miejsca, w którym trzeba dopasować wypełniacz
rytmu i rymu?

Robert Rduch
robert.rduch@us.edu.pl

Ja mam córkę, ale zawodowo zajmuję się mową i niestey muszę was uczylić .
Dziecko powinno mówić tyle słow ile ma m ponad rok to min. Jeśli się dzieje się
inaczej to nalezy szukać przyczyn:
1. wiotkość krtani
2. rodzaj porodu i jego czaas a także stan po urodzeniu
2. mały leń nic mu się nie che nie garnie się do samodzielności lubi być
obsługiwany ( nie je sam, nie wykazuje zaintersowania czynościami codziennymi
typu mycie, nie przeszkadzam mu pieluszka) wystarcza dwa z tych obiawów.
3. rodzaj karmienia te dzieci które jadły pierś mówią szybciej, bo się im
mięśnie wyćwiczyły butelkowcy troszkę póżniej.
4. uwarunkowania genetczne czyli jak to w rodzinie bywało
5. czy dziecko nie przezywa stresu ( młodsze rodzeństwo w osttnich 3 m, mamam
fo pracy, tata w delegacji, przeprowadzka, nowa niania.... tego jest całe
mnóstwo)
Paradoksalnie dzieci więcej zaczyna mówić na wiosnę wychodzą na dwor są już na
tyle duże, żę potrzebują kontaktu i muszą nauczyć się mówić ( dwie mamy pisały
o żłobku i jestem prawie pewna , żę mamy tu do czynienia z małym leniem który
nie mówił , bo po co i tak wszyscy rozumieją)
6. dzieci będdące w domu z mamą lub inną osobą emocjonalnie związaną mówią
póżniej, bo maja mniejszą motywację.
Tyle teorii z praktyki wiem, że jak mały ma 2 lata i nie mówi to się go odsyła
z tekstem obserwoawać. ( Warunkiem jest rozumienie wszystkich komunikatów).
Kiedyś odsyłało się na 3 m teraz z braku miejsc na pół roku i mało kto wraca.
Wiec czekajcie. Gdyby mnie ten problem dotyczył to zapisałbym na konsultację (
niestety sam logopeda nie wystarczy i prywatna wizyta też musi to być zespół
więc jedynie poradnia) w wieku 2,3 jeśli stan by się nie poprawił to
trafilibyśmy do specjalisty ok. 2,7 to dobry czas. Zakładm oczywiście , żę
matka jest absolutnie pewna, że brak mowy nie wynika z uszkodzenia słuchu. (
jjego ubytek widać już u niemowlaka)
Z mojego poza zawodowego doświadczenia ( synkowie moich koleżanek) widzę, że
pza jednym przypadkiem chłopcy zaszynają mówić po 2 urodzinach.
Kobiety mają man nimi przewadę moja 22m córka mówi wierszyki podczas gdy jej
koledzy mówią dwa słowa, oni kopią piłkę a pna nie umie w nią rtafić.
Pozdrowionka.

Marian Hemar
Marian Hemar
Sto lat temu urodził się satyryk i poeta Marian Hemar. Na łamach Słowa
Żydowskiego wspomina go Maryla Komar.

W tym roku mija setna rocznica urodzin Mariana Hemara. Z tej okazji
Małgorzata Kron poświęciła mu audycję na antenie Radia Bis. Stefania
Grodzieńska, która znała go w międzywojennym dwudziestoleciu i Wojciech
Młynarski wspominali postać i twórczość tego satyryka i poety, autora paru
tysięcy piosenek, kilku sztuk teatralnych i scenariuszy filmowych. Urodził się
we Lwowie w żydowskiej rodzinie jako Jan Maria Hescheles. Na Uniwersytecie im.
Jana Kazimierza studiował filozofię i medycynę. Zrezygnował jednak z tych
kierunków studiów na rzecz twórczości kabaretowej. W latach dwudziestych był
związany z kabaretami warszawskimi - Qui pro Quo i Bandą. Jego piosenki
wykonywały niekwestionowane gwiazdy; Mira Zimińska odnosiła sukcesy w
interpretacji między innymi jego "Pokoiku na Hożej", a Ludwik Sempoliński w
piosence "Ten wąsik, ach ten wąsik" - utworu ze sztuki "Orzeł czy reszka",
wystawionej tuż przed wybuchem II wojny światowej, złośliwej satyry
ośmieszającej Hitlera. Spektakl ten wywołał protest ambasady III Rzeszy. Ludwik
Sempoliński w czasie okupacji musiał się ukrywać. Marian Hemar znalazł się na
niemieckiej liście osób poszukiwanych. Musiał opuścić kraj. Na Bliskim
Wschodzie wstąpił do polskiej armii. Został jednym z organizatorów Czołówki
Teatralnej Wojska Polskiego w Palestynie i Egipcie. W 1942 r. w Londynie
założył kabaret Orzeł Biały. Współpracował też z Radiem Wolna Europa. Jego,
najczęściej wierszowane, komentarze ostro krytykowały i ośmieszały życie w PRL.
Władze Polski Ludowej wydały zakaz publikacji jego utworów w kraju. Dziś
Stefania Grodzieńska przywołuje jego wiersze pełne tęsknoty za krajem, między
innymi "Modlitwę za Ojczyznę", nostalgiczne strofy emigranta, który nigdy nie
miał wrócić do kraju, liryczne piosenki i wiersze. Wojciech Młynarski zaś
opowiada, jak od dzieciństwa obcował z twórczością Hemara, odtwarzaną z
przedwojennych płyt na starym patefonie. W studenckim kabarecie Hybrydy słuchał
powojennego nagrania starej sentymentalnej piosenki Hemara "Nikt, tylko ty..."
w wykonaniu Miry Zimińskiej. Nie każdy wie, że dubbing i teksty polskich
piosenek do "Królewny Śnieżki" - filmu Disneya - są autorstwa Hemara, a
wykonywał je słynny Chór Dana. Jeśli w repertuarze piosenkarzy w PRL znajdowały
się utwory Mariana Hemara, pomijano jego nazwisko lub oświadczano, że autor
nieznany. Po zmianach, jakie zaszły w naszym kraju, nastąpił renesans
twórczości Mariana Hemara. Wystawiane są jego sztuki: "To, co
najpiękniejsze", "Piękna Lucynda". Ciągle też z sukcesem przypominane są jego
piosenki, wywołujące wzruszenie wśród słuchaczy kilku pokoleń. Marian Hemar
zajmuje poczesne miejsce w historii polskiego kabaretu. Zmarł w 1972 roku w
Londynie. Nie doczekał triumfalnego powrotu swej twórczości do ojczyzny.

Maryla Komar

CPE

Witam wszystkich. Celowałem w „B” (A było dla mnie nieosiągalne) ale się
posypałem na Paper 4 i tym cholernym tekście o zającach :o(( Pamiętam że było
do wpisania agriculture, declining, March, strength . Te mam na pewno dobrze
ale to dopiero 4/9. Pozostałe texty – loteria, szczęście i umiejętność
czytania/słuchania between the lines. Czemu ta cholera pojechała do
Hollywood ??? A co ta druga czuła w urodziny ??? I tak nie pamiętam co
zaznaczyłem ale i tak jestem na 90% pewny że z Paper 4 mam mniej niż 60%
niestety....
Listening test No. A (Kraków) ale pewnie słuchaliście innych.

Z Papers 1,2,3, to też w sumie to mało co pamiętam – napięcie psychiczne i
wysiłek tak ogromny że jak już po wszystkim wyszedłem to chciałem zapalniczkę
papierosem podpalić :o))). Z Reading wiem na 100% że w I części
było „badged” „instigated” „set in” nie „set up” i to tyle co kojarzę z tych
słówek

Text o pianistce – „got me hot under my collar” Prawie wszystko pasowało
wszędzie.... Ale tak z 8/14 stuknąłem
4 krótkie teksty po 4 pkt z każdego – loteria. Znowu szukanie pułapek i
czytanie między wierszami.... Jakoś poszło ale co ten początkujący
aktor „zmieniający się w gwiazdę” chciał wyrazić na scenie ??? (anger mi jakoś
nie podchodził)
No i mistrzostwo świata w złośliwości – ten ex-kierowca rajdowy,
obecnie. „bogus cowboy” a zwłaszcza te dwa ostatnie pytania. Co w tym
kontekście znaczyło „let me check ???” A co mu te ptaszki powiedziały ??? Mnie
podeszło że „he came to terms with his life” w ostatnim pytaniu. Tak jakoś
wszedłem w jego skórę i zaznaczyłem....

Writing – wiadomo że każdy sam pisze i to jest nie do porównania. Odpowiadając
na wcześniejszy mail - w proposal nagłówki mogą być ale nie muszą. Zob. też w
Virginii Evans.

Use of English: Pierwszej części jako żywo nie pomnę ale w miarę łatwa była.
Słowotwórstwo: tricky as usual. Wiem że było unceremoniously, rigidity i dalej
nie pamiętam. Super tricky była ta kolokacja o „ciekawości poznawczej” Wiem że
chyba mam dobrze ale naprawdę nie pamiętam co wpisałem. Pamiętałem wszystkie w
czwartek.

Part III: pamiętam że miało być fail (wpisałem qwa „fell”), potem turn,
account, pile, short i blocked. Tak że z tego mam chyba 10/12. Transformacje
spoko, a potem streszczenie: te dwa słówka to mówili że „dismay” i (stir into
the battle = „aggression” ) ale z tym to zdania podzielone.
Streszczenie jako takie spoko.
Speaking też spoko tym bardziej że mam to w pracy na co dzień. Myślę że zdałem
ale gdyby nie ten cholerny listening to mogło być duuuuużo lepiej. Niemniej
jednak pretensje mogę mieć tylko do siebie. Akustyka była super.

Aha – mówili Wam że od sierpnia na www.britishcouncil.org już będą wyniki ?
Wystarczy podać swój „Candidate No.” jako code.

Pzdr/Slav

Moja teściowa i teść nic nie mówią. Ale to, co wyprawiają po prostu mnie zabija.
Mimo próśb i czasem nawet gróźb z mojej strony: karmia trzylatka latając za nim
po domu (u nas w domu panuje zasada, że dziecko je samo ile może, a potem
"Dziękuję" i odchodzi od stołu, choćby zjadł tylko pół kartofla), bo przecież
będzie głodny. Na jedno skinienie babcia pędzi do sklepu po lizaka. Dziadek
całuje i bierze na ręce, nawet wyrywając malca z rąk innej osobie mimo jego
sprzeciwów. Dziecko za każdym razem gdy pojawia się u dziadków lub odwrotnie,
gdy oni przyjeżdżają, jest obdarowywane tendetnymi zabaweczkami, mimo naszych
tłumaczeń, że lepiej odłożyć kasę i na urodziny kupić dziecku jedną pożądną
zabawkę, która wytrwa więcej niż 3 godziny, albo kupić książeczkę, albo kilo
owoców. Każdy objaw niezadowolenia dziecka jest oznaką, że dziadkowie lub
rodzice zrobili coś nie tak.
Im dziecko starsze tym gorzej. I w dodatku niestety na mje uwagi nie reagują, a
mąż nie ma odwagi im się sprzeciwiać, bo widzą wnuka raz na 2-3 miesiące.
Natomiast moja rodzona na początku miała fatalne teksty:
- co za okropna matka, nie daje Ci picia (karmiłam wyłącznie piersią), słodyczy,
marchewki, jabłuszka itp
- co ta matka z Tobą wyprawia
Na te teksty pomogła odpowiedź zaczerpnięta od którejś z dziewczyn z forum:
"Jakoś mieszka z nami na codzień i jeszcze żyje, więc chyba nie jest najgorzej"
Oczywiście mamy złe metody, bo synek rzuca się na ziemię w chwilach złości, a my
(moja siostra i ja tak nie robiłyśmy i ona by sobie nie pozwoliła, żeby dziecko
się tak zachowywało). Klaps nikomu nie zaszkodził. Poświęcam mu zbyt wiele czasu
- a powinien się uczyć samodzielności. Z dzieckiem nie powinno się spać w jednym
łóżku bo to niehigieniczne i niezdrowe (jak Kacper zostaje u mamy to śpi z nimi
w łóżku - hehe - mama tłumaczy, że skoro my tak robimy, to ona nie będzie
zmieniała nawyków )
Mamy to szczęście, że dziecko rozwija się wyjątkowo dobrze i szybko (w wieku
półtora roku daklamował całe wierszyki, jako roczniak biegał, teraz, jako
trzylatek opowiada wymyślane przez siebie historie, liczy do 10, sprawia
wrażenie sporo starszego niż jest, jest też bardzo empatycznym dzieckiem z
łatwością wyrażającym uczucia), więc odpowiadałam tylko "Jakoś na debila nie
wyrasta" i matka się zamyka. Niedawno nawet powiedziała, że Kacperek jest
wyjątkowo dobrze rozwinięty i widać, ze się z nim świetnie pracuje. Niestety
chyba nigdy nie zdobędzie się na to, by powiedzieć, ze jestem dobrą mamą.
Ona też przesadzała z upominkami i słodyczami, na szczęście po spokojnych
rozmowach kupuje fajne książki zamisat kolejnych platikowych straszydeł, a
zamiast batonikó przywozi winogrona lub inne droższe owoce, o których wie, że
raczej nie kupujemy z braku kasy.

Gdybym mogła się z teściami komunikować jak z matką....

chyba długo będzie.....
wczoraj napisała długaśnego posta i jak chciałam wysyłać, to mi się laptop
rozładował

Zacznę więc od życzeń dla wszystkich dwulatków. Dużo uśmiechu, radości,
pomyślności i jak najwspanialszego dzieciństwa. Rośnijcie duzi, zdrowi i
pogodni.

Jeśli są kwietniowe Agnieszki to im też wszystkiego naj naj naj

U nas piękna pogoda, tzn dziś już gorzej, ale wczoraj było 20 stopni. No czad
po prostu. Tak fajnie jest iść po pracy na długi spacer i o 17.00 nie robi się
jeszcze ciemno. Wczoraj kupiliśmy Olce na urodziny hulajnoge. Oczywiście juz ją
dostała. No i szał ogromny. Śmigała po naszych uliczkach jak stara Super
prezent. Byliśmy też na piwku nad kanałkiem (kępa potocka). Siedzieliśmy na
ławeczkach piliśmy, jedliśmy itd. Była z nami męża chrzestna, która sobie
stanęła i ćwiczyła Tai Chi, no i olka ją naśladowała. No pękałam ze śmiechu
Muszę Wam fotki przesłać koniecznie.

Wiosna wpływa na mnie b. pozytywnie. Wczoraj usłyszałam od kolegi z
pracy "Kinga jak Ty ślicznie dziś wyglądasz" No i po takim powitaniu miała
super humor, świetny dzień! Jak miło coś takiego usłyszeć od kogos innego niż
od męża, choć od męża też dawno nie słyszałam takiego komplementu.

Z Olkowych zdolności musze sie pochwalić że wokalnie jest uzdolniona
niesamowicie. Cały czas chodzi i śpiewa. W swoim repertuarze ma:
- Panie Janie
- Hu Hu Ha nasza zima zła
- Stary niedźwiedź
- Płynie Wisła, płynie
- Mam chuisteczkę haftowaną
- Mało nas, mało nas
- Kółko graniaste
do tego jeszcze wierszyki:
- W pokoiku na stoliku
- żuczek
- i cos o pisankach

No i moje dziecko jest nie do opanowania. Ma w sobie takie pokłady energii, że
czasami za nia nie nadążam. Czasami ja padam na twarz, a ona tylko gania gania
i gania! Wczoraj ja poszłam spać a ona jeszcze sobie stemplowała karteczki
(kupiłam w Lidlu komplet super stempli).

Olka ma swojego idola. jest nim Pan księżyc. nie wiem skąd jej sie to wzięło,
ale wystarczy powiedzieć "Ola śpij, bo Pan Księżyc patrzy" i po takim tekście
usypia 2 minuty. No jestem zszokowana

Do żłobka Olka od świąt nie chodzi, bo jest u nas ciotka, i olka tylko chce z
Tejeską i nie mam mowy o żłobku. Ale fajnie, bo ciotka codziennie chodzi z nią
do jaskini solnej. Poznały tam nowego kolegę - Jasia. Raz go nie było, to Olka
nie mogła sobie miejsca znaleźć.

Zaczynam kompletować sobie wyposażenie kuchni. Kupuję namiętnie talerze,
szklanki, noże, miski miseczki itp. już sie nie mogę doczekać kiedy się
przeprowadzę. mam nadzieję, że w lipcu już będę miała mieszkanie skończone,
wysprzątane i będę na swoim.

Dobra uciekam do pracy. Pozdrawiam i miłego dnia!

A jednak rzeczywiście nic o Nim nie wiesz...

"Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach. Od śmierci matki w
1929 wychowuje go ojciec - emerytowany oficer, "dżentelmen starej daty". Karol,
nazywany Lolkiem, jest najlepszym uczniem w mieście, sportowcem i aktorem
amatorem.

Po przenosinach do Krakowa rozpoczyna studia na polonistyce na Uniwersytecie
Jagiellońskim; przerywa je wybuch wojny. Jest aktorem tajnego Teatru
Rapsodycznego, pracuje jako robotnik w kamieniołomie i fabryce chemicznej. W
latach 1942-45 jako seminarzysta uczestniczy w tajnych kompletach Wydziału
Teologicznego UJ.

1 listopada 1946 r. otrzymuje święcenia kapłańskie od arcybiskupa Adama
Sapiehy. Studiuje teologię w Rzymie, a po powrocie do kraju zostaje wikariuszem
w Niegowici i w Krakowie, potem prefektem i duszpasterzem akademickim. W 1948
r. otrzymuje stopień doktora, w 1953 habilituje się. W 1954 r., po
zlikwidowaniu Wydziału Teologicznego UJ, rozpoczyna wykłady z etyki
filozoficznej na KUL-u. Dużo publikuje. Debiutuje w 1949 r. na
łamach ,,Tygodnika Powszechnego" tekstem o francuskich księżach-robotnikach.

Publikuje m.in. Miłość i odpowiedzialność, Osobę i czyn, dramaty Brat naszego
Boga, Przed sklepem jubilera, a także wiersze - pod pseudonimem Andrzej Jawień,
gdyż kardynał Sapieha uznał, że księdzu nie przystoi pisać wierszy pod swoim
nazwiskiem.

W 1958 r. Karol Wojtyła zostaje krakowskim biskupem pomocniczym, a w 1964 -
arcybiskupem. Uczestniczy w soborze watykańskim II (1962-65). W 1967 r.
otrzymuje nominację kardynalską, ale nadal zachowuje się niekonwencjonalnie:
jeździ na nartach, pływa kajakiem, wakacje spędza ze świeckimi. W drugiej
połowie lat 70. zbliża się do środowisk opozycyjnych.

We wrześniu 1978 r. umiera Jan Paweł I. 16 października 1978 r. Karol Wojtyła
zostaje wybrany na papieża (po raz pierwszy od 456 lat nie zostaje nim Włoch),
przybiera imię Jan Paweł II i wbrew zwyczajowi przemawia do tłumu na placu św.
Piotra "w naszym języku włoskim". Podczas inauguracji pontyfikatu wygłasza
przesłanie: "Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!".

W marcu 1979 r. Jan Paweł II ogłasza Redemptor hominis (o Chrystusie -
Odkupicielu człowieka), pierwszą w dziejach encyklikę poświęconą
chrześcijańskiej antropologii.

W czerwcu tego roku odbywa pierwszą podróż do Polski, gdzie - jak pisze George
Weigel w Świadku nadziei - "wywołuje rewolucję świadomości, która ostatecznie
bez użycia przemocy powoduje upadek imperium sowieckiego w środkowowschodniej
Europie".

13 maja 1981 r. Papież zostaje postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta
Ali Agcę - niemal cudem unika śmierci, co później komentuje słowami: "Czyjaś
ręka strzelała, ale Inna Ręka prowadziła kulę". W 1983 r. Papież odwiedza
zamachowca w więzieniu.

W sierpniu 1985 r. Jan Paweł II przemawia do 80 tys. młodych muzułmanów w
Casablance, w kwietniu 1986 jako pierwszy w historii zwierzchnik Kościoła
rzymskokatolickiego odwiedza synagogę w Rzymie. Z jego inicjatywy w Asyżu
odbywa się w 1986 r. Światowy Dzień Modlitw o Pokój, w którym uczestniczą
przedstawiciele niemal wszystkich religii świata. Papież próbuje zbliżyć też do
siebie chrześcijan różnych wyznań - ogłasza list z okazji 500. rocznicy urodzin
Marcina Lutra (1983), spotyka się z patriarchą Konstatynopola, składa wizytę w
katedrze Canterbury i w rzymskim zborze ewangelickim.

W 1991 r. Papież apeluje o pokój w Zatoce Perskiej, a potem na Bałkanach.
Przemawiając w 1995 r. w siedzibie ONZ, broni uniwersalności praw człowieka i
wzywa Narody Zjednoczone, by podjęły "ryzyko solidarności, a tym samym ryzyko
pokoju".

W 1994 ukazuje się książka Przekroczyć próg nadziei, światowy bestseller
przetłumaczony na 40 języków. W 1998 r. powstaje trzynasta encyklika Jana Pawła
II - Fides et ratio (Wiara i rozum).

W latach 1997-99 Papież odbywa kolejne historyczne pielgrzymki - do Sarajewa,
na Kubę i do Rumunii, gdzie spotyka się z patriarchą Teoktystem.

Podczas Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 Papież dokonuje rachunku sumienia
Kościoła i prosi Boga o wybaczenie jego win; odbywa też podróż do Ziemi
Świętej - Jordanii, Betlejem, Jerozolimy (historyczna wizyta w Instytucie
Pamięci Narodowej Yad Vashem i modlitwa przy Ścianie Płaczu).

Rok 2001 przynosi kolejną ważną wizytę - do Grecji i Syrii, a także na Ukrainę.

Ważnym wydarzeniem roku 2002 były dla Papieża niewątpliwie XVII Światowe Dni
Młodzieży oraz późniejsze pielgrzymki do Gwatemali i Meksyku."

Mam nadzieję, że przynajmniej odrobinę zaspokoiłam Twoją ciekawość...-
elementarną...

Werbicki i słowa
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2650894.html
Michał Werbycki

Jedne źródła podają, że urodził się Uluczu koło Dynowa, inne, że w Jaworniku
Ruskim. Żył w latach 1815-1870. 4 marca uroczyście obchodzona była 190.
rocznica jego urodzin. Wykształcenie, również muzyczne, Werbycki zawdzięcza
swojemu krewnemu - biskupowi greckokatolickiemu Janowi Śnigurskiemu, który
zaopiekował się osieroconym chłopcem. Michał komponował muzykę poważną,
liturgiczną, tworzył opery i operetki. Fascynowała go gra na gitarze. Był
kierownikiem chórów m.in. w Instytucie Stawropijskim we Lwowie. Werbycki
studiował teologię w Przemyślu, a potem we Lwowie. W 1850 r. otrzymał święcenia
kapłańskie, a od 1856 r. był proboszczem w Młynach. Nie przerwał komponowania
muzyki. Jak piszą jego biografowie, w 1863 r. znalazł w wydawanym w owym czasie
czasopiśmie "Meta" wiersz autorstwa Pawła Czubińskiego i skomponował do niego
melodię. Pieśń ta później stała się hymnem państwowym Ukrainy.

To pieśń "Szcze ne wmerła Ukrajina" ("Jeszcze Ukraina nie umarła"). Słowa
napisał w 1862 r. Paweł Czubyński, etnograf i poeta z Kijowa (1839-1884),
członek Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego, zesłany, a następnie objęty
zakazem osiedlania się na Ukrainie. Muzykę skomponował rok później ks. Michał
Werbycki (1815-1870), kompozytor i kierownik chórów m.in. w Instytucie
Stawropigijskim we Lwowie. Pieśń bardzo szybko stała się popularna na całej
Ukrainie. W 1917 r. została oficjalnie przyjęta jako hymn. Gdy Ukraina była
częścią ZSRR, oficjalne śpiewanie pieśni było zabronione, wróciła dopiero z
pierestrojką. W 1992 r. parlament ukraiński przyjął jedynie melodię hymnu,
tekst miał być ustalony odrębną ustawą. Gdy przez długi czas komisja konkursowa
nie chciała przyjąć żadnego z proponowanych tekstów, na wniosek prezydenta
Leonida Kuczmy za słowa hymnu przyjęto pierwszą zwrotkę z refrenem nieco
zmienionego wiersza Czubyńskiego. Ostateczna decyzja o brzmieniu ukraińskiego
hymnu zapadła w 2003 r.

Szcze ne wmerła Ukrajina, i sława, i wola,
Szcze nam, bratia Ukrajinci, usmichnetsia dola.
Zhynut naszi worożeńki jak rosa na soncy
Zapanujem i my bratia u swoij storońcy.
Duszu j tiło my położym za naszu swoboduI
pokażem, szczo my, bratia, kozackoho rodu
Ukraine is Not Yet Dead

Ukraine is not yet dead, nor its glory and freedom,
Luck will still smile on us brother-Ukrainians.
Our enemies will die, as the dew does in the sunshine,
and we, too, brothers, we'll live happily in our land.

We'll not spare either our souls or bodies to get freedom
and we'll prove that we brothers are of Kozak kin.

We'll rise up, brothers, all of us, from the Sain to the Don,
We won't let anyone govern in out motherland.
The Black Sea will smile yet, grandfather Dnipro will rejoice,
Yet in our Ukraine luck will be high.

Our persistence, our sincere toil will prove its rightness,
still our freedom's loud song will spread throughout Ukraine.
It'll reflect upon the Carpathians, will sound through the steppes,
and Ukraine's glory will arise among the people.

Szcze ne wmerła Ukrajina

Szcze ne wmerła Ukrajina, i sława, i wola,
Szcze nam, bratia Ukrajinci, usmichnetsia dola.
Zhynut naszi worożeńki jak rosa na soncy
Zapanujem i my bratia u swoij storońcy.

Duszu j tiło my położym za naszu swobodu
I pokażem, szczo my, bratia, kozackoho rodu.

[ Tłumaczenie, nie filologiczne, lecz raczej żeby zachować
brzmienie słów:

Jeszcze nie umarła Ukraina i sława i wola,
Jeszcze nam, bracia Ukraińcy, uśmiechnie się dola.
Zginą nasi wrogowie jak rosa na słońcu,
Zapanujem i my, bracia, w swojej stronie.

Duszę i ciało położymy za naszą swobodę,
Pokażemy, żeśmy, bracia, kozackiego rodu.]

Kardzynał Dziwisz o Juliuszu Słowackim
Zauważ, że szczątki tego "pedofila" spoczywają w Katedrze
Wawelskiej... Dla ciebie to pewnie "bluźnierstwo"?
wyborcza.pl/1,91446,7001915,Kard__Dziwisz_o_Juliuszu_Slowackim_podczas_mszy_na.html
Juliusz Słowacki wyprorokował nam Słowiańskiego Papieża; w jakiś
tajemniczy sposób pomógł też Janowi Pawłowi II zrealizować jego
misję, jako Piotra naszych czasów - mówił metropolita krakowski
kardynał Stanisław Dziwisz podczas piątkowej mszy na Wawelu z okazji
200. rocznicy urodzin poety.
Jak zaznaczył hierarcha, Juliusz Słowacki, obok Adama Mickiewicza,
Zygmunta Krasińskiego i Cypriana Kamila Norwida, stanął w wielkim
panteonie tradycji narodowej, kształtując naszą polską i
chrześcijańską świadomość.
"Utwory Słowackiego, zgodnie z duchem epoki i ówczesną sytuacją
narodu polskiego, podejmowały istotne problemy związane z walką
narodowo-wyzwoleńczą, z przeszłością narodu i przyczynami niewoli,
ale także uniwersalne tematy egzystencjalne" - mówił w homilii
podczas mszy w Katedrze Wawelskiej kard. Dziwisz.
"Jego twórczość wyróżniała się niezwykłym otwarciem na świat ducha,
wspaniałym bogactwem wyobraźni, poetyckich przenośni i języka. Jako
liryk zasłynął pieśniami odwołującymi się do kultur Wschodu, do
źródeł ludowych i Słowiańszczyzny. Był poetą nastrojów, mistrzem
operowania słowem. Sam też miał przeżycia mistyczne, które opisał
w "Raptularzu" - dodał.
Metropolita krakowski podkreślił, że wieszcz wywarł wielki wpływ na
poetów Młodej Polski i Dwudziestolecia Międzywojennego, między
innymi na młodego Karola Wojtyłę. Zasłynął, jako autor wiersza o
Słowiańskim Papieżu, który powstał w listopadzie 1848 roku.
"Profetyczna wizja Juliusza Słowackiego ziściła się 16 października
1978 roku, kiedy metropolita krakowski, abp Karol Wojtyła zasiadł na
Piotrowym tronie. Spełniły się słowa wieszcza, że Papież z dalekiego
kraju będzie ludowym bratem, wyciągającym swoje otwarte dłonie do
każdego człowieka" - zaznaczył Dziwisz.
Przypomniał, że Słowacki odegrał ważną rolę w formowaniu osobowości
Karola Wojtyły, nie tylko jako poety, dramaturga, aktora, ale także
jako kapłana. Przyszły papież po raz pierwszy zetknął się z
twórczością wieszcza w gimnazjum w Wadowicach. Fascynacja została
wzbogacona o studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Dwa mistyczne utwory Słowackiego: "Król- Duch" i "Genezis z Ducha"
stały się podstawowymi tekstami - przewodnikami duchowymi i zarazem
programem działania w dziedzinie twórczości literackiej Karola
Wojtyły.
"Wielki poeta romantyczny, którego ziemskie szczątki spoczywają w
królewskiej katedrze na Wawelu ożywa więc ponownie odsłaniając przed
nami sens dziejów, sens świata i sens naszego życia w tym wielkim
dojrzewaniu do pełnego zjednoczenia z Bogiem w wieczności" -
podkreślił Dziwisz.

ps
Dzieła Eichendorffa odznaczają się optymistycznym powiązaniem z
przyrodą, na przykład wiersz 'Mondnacht'. W noweli Z życia nicponia
(1826) opowiada o prawie naiwnym młodzieńcu, który - zamiast
pracować - woli raczej wędrować po kraju i ostatecznie znajduje
spełnienie w początkowo nieszczęśliwej miłości. Stworzył też znany w
Niemczech utwór o charakterze patriotycznym pod tytułem Der letzte
Held von Marienburg Jako pisarz i poeta Eichendorff pozostawia po
sobie 608 wierszy, 3 poematy epickie, 9 sztuk teatralnych, 13 nowel
i opowiadań oraz powieść. Jedną z jego prac jest nowela 'Z życia
nicponia' z roku 1926. Powieść tą literaturoznawcy zaliczyli do
arcydzieł prozy niemieckiej okresu Romantyzmu.

Twórczość Eichendorffa jest romantycznie religijna, miejscami z
tendencjami do panteizmu, jednak osadzonym w tradycji
chrześcijańskiej.

Należy do kręgu pisarzy epoki romantyzmu, który przez współczesnych
mu, nazywany był "ostatnim rycerzem romantyzmu". Joseph von
Eichendorff uprawiał wiele gatunków literackich,lecz dominowała w
jego twórczości liryka, która przyniosła mu światową sławę. Był
mistrzem krótkich form literackich. W oczach wszystkich krytyków za
arcydzieło uchodzi nowela "Aus dem Leben eines Taugenichts", na jęz.
polski przetłumaczona w roku 1924. Godna uwagi jest również
powieść "Ahnung und Gegenwart ", która kryje w sobie aż 50 różnych,
wplecionych w tekst wierszy. Największe dzieła stworzył Eichendorff
w latach młodości i w wieku dojrzałym. U schyłku swojego życia poeta
zajmował się przekładami z jęz. hiszpańskiego. Znaczną wartość mają
również pisma historyczno - krytyczne, dotyczące literatury.
Twórczość Eichendorffa przemawia dzisiaj nie tylko do Niemców, jest
ceniony przez wiele narodów, w tym także przez Japończyków i
Chińczyków. Zalicza się do poetów literatury światowej, rozgrzewa
serca i rozjaśnia umysły. Po roku 1945 Joseph von Eichendorff jest
osobą ignorowaną nawet na Śląsku. Jego pomniki niszczono, chcąc
zatrzeć pamięć o nim. Dopiero w dwusetną rocznicę urodzin poety -
10 marca 1988- wszystko się odmieniło. Po mszy św. w Łubowicach
modlono się za poetę , natomiast przed ruiną zamku resytowano
wiersze Eichendorffa . Wieczór ten uchodzi za moment przebudzenia
się kultu Eichendorffa.

Wielki romantyk poucza nas, iż nasza ukochana ziemia śląska
jest "krainą myślącego serca i kochającego
rozumu".
Położony centralnie Śląsk, na skrzyżowaniu wielkich szlaków,
wystawiony był na różnorakie wpływy. Wykształcił dzięki temu własną,
oryginalną kulturę. Stworzył nową jakość dzięki otwartości na obce
wpływy, umiejętności ich przekształcania.
Gościnny Śląsk otwartymi drzwiami przyjmował przybyszów pragnących
tu zamieszkać i potrafiących okazać szacunek śląskiej wielowiekowej
tradycji. W takich warunkach wzrastał Joseph von Eichendorff. Bez
tej kulturowej wielobarwności Śląska, jedna z najznakomitszych
poezji tego okresu pewnie by nie powstała.

Droga Edyty Stein
Droga Edyty Stein

www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20021002&id=kl11.txt

Skromny w formie, ale jakże głęboką treścią wypełniony, piękny
spektakl "Wiedza i droga krzyżowa" to rzecz o wielkiej mistyczce XX w., która
potrafiła wniknąć w głębię tajemnicy Krzyża i którą Ojciec Święty
beatyfikował w 1987 r., 11 lat później kanonizował, a w 1999 r. ogłosił
współpatronką Europy.

Spektakl ma formę monodramu i tytułem nawiązuje do teologiczno-mistycznego
dzieła Edith Stein "Wiedza Krzyża", będącego studium o św. Janie od Krzyża.
Dzieła, zresztą niedokończonego, przerwanego aresztowaniem i wywózką św.
Edith Stein do obozu zagłady w Oświęcimiu, gdzie zmarła śmiercią męczeńską z
powodu swego żydowskiego pochodzenia i wiary chrześcijańskiej. Toteż
kanonizacja 11 października 1998 r. Edith Stein przez Ojca Świętego wpisuje
się w szerszy kontekst znaczeniowy. Została bowiem ogłoszona świętą w
przeddzień rocznicy swoich urodzin. Przyszła na świat 12 października 1891 r.
w najważniejsze żydowskie święto pojednania - Jom Kippur.
Monodram ukazuje rozwój duchowy Edith Stein i jej niełatwą drogę prowadzącą
od judaizmu przez ateizm do katolicyzmu - niełatwą, bo urodzona w religijnej
rodzinie niemieckich Żydów we Wrocławiu, od urodzenia - można powiedzieć -
wyznawała judaizm. Jednak już w 13. roku życia przestała się modlić i coraz
bardziej kierowała się w stronę ateizmu, w czym skutecznie dopomogło jej
starsze rodzeństwo, zwłaszcza siostra i szwagier, oboje ateiści. Potem Edith
Stein - wielki umysł, wybitnie utalentowana naukowo, chluba niemieckiej
filozofii, uczennica fenomenologa Husserla, zaangażowana w życie społeczne,
walczyła o równouprawnienie kobiet, w tym m.in. o prawo do habilitacji
kobiet, i aktywnie uczestniczyła w ruchu feministycznym. Jej osobowość
kształtowała się w klimacie liberalno-mieszczańskim i filozoficznym.
Tak więc nim dotknęła ją łaska Boża, nim poznała Krzyż Chrystusa i załamała
się jej niewiara, nim przyjęła chrzest i nim uświadomiła sobie, że skończyły
się jej narzędzia poznawcze w dziedzinie filozofii i że doszła do granicy,
gdzie rozum nie może dać odpowiedzi na pytanie ostateczne i wreszcie nim po
12 latach oczekiwania wstąpiła do zakonu karmelitanek i przybrała imię
s. Teresy Benedykty od Krzyża oraz nim napisała w 1939 r. w testamencie
m.in.: "Proszę Pana, by zechciał przyjąć moje życie i śmierć na swoją cześć i
chwałę (...) za św. Kościół w duchu ekspiacji za niewiarę ludu żydowskiego,
aby Pan został przez swoich przyjęty..." - przeszła długą, nierzadko bolesną
drogę. Tym bardziej bolesną, iż jej matka, ortodoksyjna Żydówka
przestrzegająca Talmudu, nigdy nie zaakceptowała wyboru swej najukochańszej
córki. Uznała to za tragedię rodzinną i wyrzuciła Edith z domu.
Sławomir Kowalewski, autor znakomicie pomyślanego scenariusza i zarazem -
wespół z Barbarą Kobrzyńską - reżyser spektaklu, dokonał bardzo trafnego
wyboru tekstów pochodzących z dzieł Edit Stein oraz jej listów do różnych
osób, dodając fragment tekstu Teresy Ferenc oraz wiersz Anny Kamieńskiej ("Dr
Edyta Stein z Wrocławia wypłynęła oświęcimskim kominem...") i wiersz Romana
Brandstaettera ("Tren na śmierć siostry Teresy Benedykty od Krzyża"), a także
fragment homilii Ojca Świętego.
Scenariusz Sławomira Kowalewskiego znalazł doskonałą wykonawczynię tak
trudnego i podniosłego tematu. Barbara Kobrzyńska ukazuje ogromną delikatność
i wrażliwość Edith Stein, a zarazem jej wręcz "żelazną" stanowczość i
niezłomną wolę w dążeniu do realizacji swoich przekonań.
Aktorka w sposób głęboki i wyrazisty tworzy wizerunek granej przez siebie
postaci. W tych 40 minutach trwania monodramu przeprowadza nas przez całą
drogę życiową swojej bohaterki, ukazując w poszczególnych etapach tej drogi
rozmaite stany duchowe Edith Stein. Do dyspozycji aktorka ma jedynie słowo,
na nim opiera całą budowę postaci i zdarzeń. Pozostałe elementy, jak mimika,
gest, uczesanie, skromny kostium składający się z białego płaszcza, brązowego
habitu oraz czarnego welonu są tu tylko pewnym dodatkiem. Nie służą
naśladowaniu granej postaci, lecz jedynie są dyskretną aluzją do danego
okresu życia, sytuacji, klimatu emocjonalnego czy stanu ducha Edith Stein.
Operowanie słowem z wielką kulturą i niebywałą maestrią i budowanie na nim
całej rzeczywistości spektaklu, to niezwykle rzadka dziś umiejętność u
aktorów. Barbara Kobrzyńska tę umiejętność posiada w stopniu doskonałym.
Zresztą, swoją drogą zaczynała w Teatrze Rapsodycznym Kotlarczyka.
Polecam Państwu ten piękny spektakl, obejrzałam go w Warszawie, w kościele
Świętego Krzyża. Wiem, że 17 listopada będzie prezentowany w katedrze
Chrystusa Króla w Katowicach. Zbliża się rocznica urodzin Edith Stein - 12
października, dobrze byłoby pokazać gdzieś ten monodram. A ponadto jest on
świetną propozycją dla Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. Gdyby ktoś był
zainteresowany zorganizowaniem prezentacji spektaklu, może zadzwonić pod
numer tel. (22) 810 29 34.

Auld Lang Syne
no i narodziła się taka nowa świecka tradycja, że każdego pierwszego
roboczego dnia nowego roku będę wpłacał 400 PLNów na edukację
młodzieży afrykańskiej, a konkretnie w Ugandzie. Może nie jest to
kwota porażająca, a wręcz śmieszna jak na nasze warunki, ale podobno
tyle kosztuje roczne kształcenie młodego Afrykańczyka
choć nie wiadomo co to ze mna będzie, gdyż nie posiadam nowych
papierów, które to (dla mnie z nieznanych dotąd przyczyn) zarządził
wyrobić do końca roku Namiestnik. Nie tak żebym wcale nie chciał, bo
aż taki odważny nie jestem, i byłem nawet 24 grudnia, ale odprawili
mnie z kwitkiem (a właściwie to bez żadnego), bo zbliżały się inne
ważne urodziny. A 31 grudnia, po odstojeniu swojego, okazało się, że
nie mają mojego odpisu aktu urodzenia. A skoro jestem to chyba się
urodziłem do jasnej cholery, nie? Może teraz postaram się coś
załatwić w Idy marcowe i mam nadzieję, że mnie nie zamordują...

a co do Roberta Burnsa, to w ogóle w historii poezji inny jego
wiersz mieści się w kategorii odniesienia liryki refleksyjnej, a
mianowicie Elegia do myszy co to... Zresztą fraza ...of Mice and
Men... posłużyła też Johnowi Steinbeckowi za tytuł jego słynnej
powieści ( i przemyślne plany i myszy i ludzi przeorze chłodny
lemiesz zwątpienia stalą - taka wariacja z pamięci na kanwie
tłumaczenia Stanisława Barańczaka:)

my tu o Szkotach, a w niedzielę miałem okazję posłuchać irlandzkiego
Thin Lizzy. Zresztą wcześniej wreszcie mogłem to uczynić nie z radia
a ze swojego sprzętu bezpośrednio z cd płytki Manu Chao (dla mnie
płyta ubiegłego roku) z potencją po godz. 13ej. Nie jest to zresztą
żaden rewelacyjny sprzęcior a zestaw Cambridge z kolumnami Avance.
Choć wielu w budżetowej kategorii do 2000 zł za klocek typuje go
jako niezły. A, i kabelki van den Hula. Wadiami nie trzeba się wcale
sugerować. Markiem Levinsonem zresztą też
No i całkiem całkiem brzmi na tym Uwertura 1812 Czajkowskiego z
Mercury Living Presence pod dyr. Antala Doratiego (nie jest to chyba
ulubiony utwór Waldemara Łysiaka;( ewentualnie może to wytropić
DeDektyw Inwektyw). Ponadto jest tu jeden z moich ulubionych
kawałków muzyki klasycznej - Capriccio Italien. Dodatkowo, aby chyba
dobić pana Waldemara, jest też Beethovena Wellington's Victory. Ta
kanonada przeszła zresztą niektórym szumnie koło uszu, gdy
nieopatrznie na swoim referencyjnych sprzętach zapodali powera, a z
głosników zafurczały tylko farfocle.
A wracając do Thin Lizzy, to w radyjku najpierwem żem usłyszał i tak
instynktownie wyciągłem dyskografię zespołu z półki (choć to trochę
dziwna dyskografia jest, którą podrzucił mi znajomy. Niby nic
szczególnego, bo i okładki są, i wkładki - z tekstami nawet - i
nadruki na płytkach, ale wszystko tylko w folii bez plastikowych
pudełek, ale najdziwniejsze jest to, że na jednym krążku są
ponagrywane po dwa longplaye. Poważnie! Widocznie w dzisiejszych
zabieganych komercyjnych czasach każde maksymalne wykorzystanie
czasoprzestrzeni jest wskazane. Zresztą kiedyś trafiłem u sprzedawcy
o ormiańskich rysach twarzy (a Ormianie są w czołówce, jeśli nie
przodują, światowego handlu) na podwójny dwupłytowy digipack Led
Zeppelin (zdaje się, że ostatnio są w modzie i dali dość głośny
koncert), czyli cztery w sumie składankowe płytki z książeczkami za
60 zeta. Normalnie okazja, gdy tymczasem taki sam zestaw w
tzw. "dobrych sklepach muzycznych" kosztował pewnie najmniej 250.
Członkowie LZ mieli duże poczucie swej wartości i pewnie byliby
jeśli nie wzruszeni to co najmniej podekscytowani oddolną inicjatywą
szerzenia popularności przez miłośników Ich muzyki. Zawsze dbali o
celeBreaty) i odpaliłem z kompakta rzeczone utwory (to cd Thin Lizzy
jeśli ktoś stracił watek - halo! jest tu kto?). Różnica była. Choć
to nie żaden klasowy tuner, a tylko walkman - tu muszę zaznaczyć, że
nie absolutnie jakiś "przenośny odtwarzacz" a z R w kółku, bo to
nazwa zastrzeżona oryginalnego Sonego - połączony ze wzmacniaczem z
wyjścia słuchawkowego minijackiem. Wiąże się z tym sprzęcikiem pewna
anegdota, gdyż trochę skitrany jest tam taki wihajster >mute<, co do
zadania którego nie miałem pojęcia, a który kiedyś nieopatrznie
przesunąłem i tak mi grało cicho na pół gwizdka i myślałem, że coś
się zepsuło. Aż któregoś dnia się bliżej zaciekawiony przyjrzałem i
przesunąłem na powrót. No i do dziś gra elegancko.
Swoja drogą to mnie trochę zastanawia dlaczego to "walkman"?
Przecież to nie człowiek chodzi i gra czy śpiewa, a odsłuchuje, nie?
Powinno być raczej walkplay-er. Discman wydaje się bardziej logiczny.
No i płytę Live & Dangerous lokuję w czołówce najlepszych płyt na
żywo. A najbardziej czadownie dla mnie pobrzmiawa kompilacja Emerald-
Massacre. Cygan Lynott muzykalnym facetem był
Choć bez dwóch zdań najlepszą koncertówkę zrobiono w Japonii
I by pozostać na bieżąco w historii rock'n'rolla, to chyba jakąś
książkę muszę kupić se

ha, byłem też na nartach wykorzystując sprzyjające okoliczności
przyrody, ale wkurzyłem sie tylko z lekka, bo wieśniactwo złaszczone
iluzoryczną wizją otrzymania rolnych dopłat unijnych zaorało (...of
mice and men...) dotychczasową gładką górke w pięknym ugorze,
niwecząc cało infrastrukture narciarsko i mogłem sobie tylko
poskakać (wprawdzie nie pryżki na łyżach s tramplina a jeno w ostrej
skibie). I my mamy być nowoczesnym państwem ?! Janek pokazał nam jak
zwyciężać mamy

aha, i Rosjanie odmrozili nam mięso, bo maskotką zimowej olimpiady w
Soczi został Mammoth Task. Czyżby konkurs na nazwę wygrał
przewodniczący Barroso?