Wyniki wyszukiwania dla zapytania: Wierszyki O oczach

Oczywiście, niejaki Pan Józef nie znaczy tyle
Wielki Mędrzec we Własnych Oczach, Specjalista od Gęsi Pan Tomasz. "Oznaczanie opinii" o Mądry Inaczej to sprawa względna, jak Pan pewnie wie. Już w pierwszym moim poście, który zamieściłem tu przypadkowo ( Nie jesteśmy winni holokaustu" pokazał Pan swoją prawdziwą twarz i chęć do obrony honoru Polski i Polaków. Bardzo czesto zachowuje się Pan jak pajac, pisze wierszyki, uważa że posiada jaka wyższość dającą tytuł do wykpiwania innych. No i tak dochodzi do kolejnych Pańskich kompromitacji, które sa już takl wielkie, że w najbliższym czasie, gdyby miał Pan właściwe kwalifikacje moralne, trochę honoru , powinien się Pan, Panie Tomaszu przestać pisać jako cs137. Pozdrowienia dla Szanownego Wielkiego Kompleksu, Osoby Znaczącej w Krainie Liliputów.


Dwa ckliwe wierszyki o dzieciach
Orlątko
Artur Oppman

O mamo, otrzyj oczy,
Z uśmiechem do mnie mów -
Ta krew, co z piersi broczy,
Ta krew - to za nasz Lwów!
Ja biłem się tak samo
Jak starsi - mamo, chwal! ...
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

Z prawdziwym karabinem
U pierwszych stałem czat ...
O, nie płacz nad swym synem,
Że za Ojczyznę padł! ...

Z krwawą na kurtce plamą
Odchodzę dumny w dal ...
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

Mamo, czy jesteś ze mną?
Nie słyszę twoich słów ...
W oczach mi trochę ciemno ...
Obroniliśmy Lwów! ...
Zostaniesz biedna samą ...
Baczność! Za Lwów! Cel! Pal!
Tylko mi ciebie, mamo,
Tylko mi Polski żal! ...

*******************************************

Matka płakała: Czyś Ty zwariował?
Ojciec się gniewał: Czyś TY się "wścik"?
Zamknął Go w domu. Czapkę Mu schował,
Kolega gwizdnął i - chłopiec znikł ...

Kto Go tak uczył? Kto Go tak skusił?
Jaka muzyka? - Do jakich słów?
Kto Go opętał? - Kto Go przymusił?
Żeby On zginął - za co? - za Lwów!!!

Kto Mu wyszeptał słowa nadziei,
Że On na zawsze, na wszystkie dni
Do Polskiej Mapy ten Lwów przylepił
Gumą arabską - kropelką krwi!

Marian Hemar

***********************************************************

W listopadzie, jeszcze przed powrotem Piłsudzkiego do Warszawy rozpoczęły się
walki o Lwów. Trwały od 1 do 22 listopada 1918r.
Obecnie najbardziej znany jest Cmentarz „Orląt Lwowskich”.

Lepper faktycznie nie ma poczucia humoru i to może być skuteczną bronią
przeciwko niemu i jego ludziom. Widocznie, jego specjaliści od komunikacji
interpersonalnej źle przygotowali przewodniczącemu lekcje poczucia humoru, lub
w ogóle jej nie przeprowadzili z góry zakładając jej niepowodzenie. Pan Andrzej
do osób inteligentnych się raczej nie zaliczy, a jedynie do osób
niezwykle „wykutych” i powtarzających te same wierszyki do każdej sytuacji i
jakiegokolwiek zagadnienia politycznego. Jest bardzo łatwo go ośmieszyć w
oczach przeciwników, szkoda tylko, że to ośmieszenie umacnia wiarę i
przekonanie o słuszności poglądów u jego wyborców. Przypuszczam również, że
elektorat samoobrony w większej części w ogóle nie ogląda, bądź słucha
publicznych wystąpień pan przewodniczącego, a jeżeli tak, to odbiera jego
wywody w sposób odwrotny do naszej oceny. Jedyną alternatywą w boju
o „zniszczenie” Leppera jest przybranie jego taktyki w zdobywaniu wyborców.
Ktoś musi wreszcie wyruszyć w teren, do mniejszych miejscowości i wiosek i tam
w odpowiedni sposób zrobić panu przewodniczącemu antyreklamę .

Karelia,

"sadzicie, ze ktos pamieta tutaj nazwisko Milosza? Tylko Polacy i ewentualnie
znawcy i milosnicy. Polacy NIGDY nie zapomna, ze Czeslaw Milosz Noblista jest."

Rok 97/98 Barnes & Noble (ksiegarnia), gorne pietro, Union Sq, NYC. Trzech
laureatow Nobla mialo odczytywac swoje poezje. Jednym z nich mial byc Czeslaw
Milosz. Pietro wypelnione garstka Polakow i Francuzow, wiekszosc na sali to
byli Amerykanie. Milosza niema. Pierwszy laureat wyrycetowal swoje wierszyki,
drugi wstal i czyta swoja kompozycje. Wtem w ciagu jego czytania WSZYSCY
sluchacze na sali obrocili glowy do tylu: Czeslaw Milosz sie pojawil. Wszyscy
wstali i brawo zaczeli bic. Drugi laureat zmieszany, czerwony i zapewne gniewny
zszedl z pod pulpitu. Nikt nie chcial jego wiecej sluchac. Milosz czytal i
recytowal w niajpiekniejszych akcentach jakie kiedykolwiek slyszalam. Jego
angielski mial francuski akcent. Jego polski natomiast byl starodawnym
wschodnim akcentem. Lekkim i plywajacym od sylaby do sylaby. Ludzi gesia skorke
dostawali i niektorzy nawet lzy mieli w oczach. Nie trzeba chyba wspominac ze
po skonczeniu spotkania, wszyscy ulozyli sie w kolejke zeby zamienic kilka slow
z nim. Dwoch poprzednich laureatow wymknelo sie przez nikogo niezauwazonych.

W zeszlym tygoniu w NY Times cala strone poswiecono pamieci Milosza.

Marzena.


Internet dzieci miały od dawna.
Początkowo jakiś modem dołączony do telefonu.
Wyjechały za granice i nauczyły mnie obsługi poczty,
od tego zaczynałam.
Nieraz mi się zawieszał,
wówczas szłam do kawiarenki internetowej by maila odebrać.
Potem zapisałam się na kurs komputerowy,
bo i tak trzeba było się zawsze w pracy dokształcać
i robić jakieś kursy.
Zapłaciłam 150 zł i niewiele się nauczyłam
Następnie poszłam na kurs za złotówkę,
jakaś promocja była,
8 godzin dziennie!
Jak wracałam, miałam kwadraty czarne w oczach.
Coś tam w pracy z komputera korzystałam,
ale i tak zawsze pytałam swoich dzieci po kolei co i jak.
Od kilku lat piszę w necie, przeważnie wierszyki, trochę dorobku się uzbierało

W wieczor poezji trzeba zrobic nastroj.
Nastroj juz mam . Swiatelko zgasilam , komputer mi bije po oczach , ale to nic.
Swieczuszke zapalilam, koniaczku nalalam (eee. to raczej zwykla brandy),
no i zrobilam sobie slodka uczte . Cudne wierszyki piszecie , smieje sie do
siebie, moje dziecie spi, ale maz oderwal sie od meczu i zaglada , czy wszystko
ze mna dobrze )) Ale tez talenty macie , ja bym mogla tylko zaspiewac ,
i zatanczyc Mulinko , jak Ci szybko te rymy wychodza !
A slodko mi , bo dyspense dzis sobie zrobilam i wyjelam wszystko , co znalazlam:
ptasie mleczko (waniliowe), prince polo i rodzynki w czekoladzie .
tak wiec sie slodko delektuje i podczytuje .
Poczestowac ?

ku pokrzepieniu ;)

w lipcu 2005 urodziłam niespodziewanie wcześniaczka 32 hbd, 1850g,
mnustwo problemów, wylewy, strach, lęk, niepewność!!! Wcześniaki
mają wielką chęć życia i są takie kochaniutkie Dzis moja córka ma
prawie 4 lata. Chodzi do przedszkola, śpiewa piosenki, mówi
wierszyki, biega, bawi się i nawet pani psycholog wprzedszkolu
powiedziała że w mowie i rozumieniu - przoduje w swojej grupie!!!!!
Drogie mamy czytam wasze historie i mam łzy w oczach - ale
pamiętyajcie los wam wszystko wynagrodzi. Wasze dzieciaczki będa
mąrde i nadzwyczajne!!!!!!!!!!!!!! Droga długa coprawda ale nigdy
nie traćcie nadzieji

ewcia1980 napisała:

> te dzieci przez pierwsze 2,3 a nawet 4 miesiace maja miny "zbitych
> psiaków" i łzy w oczach.
> przez pierwsze miesiace prawie wcale sie nie odzywaja a jedynie
> kiwaja głowa gdy odpowiedz na potanie jest tak lub nie.
>
> to,ze dziecko pobiegnie poinformowac pania ze sie zesikało to
> wyjatek a nie reguła.

no i ja dołączę do większość, Ewciu wyjątkiem to jest dziecko które nie
poinformuje, że się zlało w majty.
po dwóch miesiącach trzylatki w przedszkolu mojej córki miały pasowanie, przez
pól godziny tańczyły, śpiewały, mówiły wierszyki i nie miały miny zbitych psiaków...

Sześć lat i jednak do szkoły
Mój syn urodzony w 2006 roku objęty będzie obowiązkiem kształcenia
od 6-go roku życia i wcale z tego powodu nie rwę sobie włosów z
głowy i nie panikuję z obłędem w oczach. Sama poszłam do pierwszej
klasy w wieku 6-ciu lat i w moim roczniku było jeszcze czworo 6-cio
latków w pierwszej klasie i jakoś nikt nam dzieciństwa nie zabrał i
żadna krzywda się nam nie działa. No, ale może nie cierpieliśmy
poprostu na niedorozwój umysłowy jak sądzą niektórzy tutaj :/ No
cóż... masowa histeria i wspólne nakręcanie się udziela... Nie
traktujcie swoich dzieci jak debili !!! Mój syn chodzi już od
września do przedszkola i zna już literki i cyferki, śpiewa piosenki
i recytuje wierszyki. Jestem pewna że świetnie poradzi sobie w
szkole. Niezależnie od decyzji Senatu i tak zapiszę go w 2012 do
szkoły.

piszę przedszkole - myślę grupa żłobkowa - czyli wydzielona w przedszkolu
państwowym grupa od 18 mcy. W moim mieście nie ma po prostu standardowego
żłobka. Moje dziecko poszło do grupy żłobkowej od 22mca (gdybym miała możliwość
to powędrowałby w wieku 18 mcy).

Co do charakteru - mój uwielbia towarzystwo, a niania była osobą młodą - 35
letnią, pełną temperamentu i pomysłów.
Często tańczyli, bawili się przytulali itd. Wiem, że był szczęśliwy w jej
towarzystwie.
Od początku czyli od marca br. moje dziecko w pełni zaakceptowało warunki
przedszkolne. Rano biegnie w podskokach, uwielbia kontakt z dziećmi... Może na
palcach jednej ręki policzyłabym gorsze dni, kiedy łzy zbierały mu się w oczach
i nie chciał zostać w przedszkolu. Poza tym z rana biegnie przede mną do grupy.
Nadmieniam, że nie jestem chyba złą mamą...

Ostanio niewiadomo kiedy przypominają mu się piosenki czy wierszyki z
przedszkola "Wpadła gruska...", Jakieś "jeze hej" - to na prawdę przyjemne,
kiedy można oprócz opieki dać dziecku jeszcze coś czego my sami często nie
jesteśmy w stanie zapewnić - nowe zabawy, piosenki, towarzystwo rówieśników...

moj synek od dluzszego czasu szedl "na łatwiznę" i pokazywal palcem
i wypowiadał "E!e!E!E!"
no i MAMA BABA DADET AM ....
jak mial 2,4latka to w oczach zaczął mówic! sama nie wiem kiedy!
wypowiadał z zaskoczenia słowa ktorych go wcale nie uczyłam! spiewa
reklamy, spiewa piosenki z bajek, oglada tv, czyta chetnie
książeczki... i nadaje jak katarynka... raz lepiej raz gorzej ale
postęp robi sie w oczach! az zatyka dech w piersiach... za kilka dni
skonczy 2,5 roku czyli to trwa od niecalych 2ch miesiecy- a roznica
jest kolosalna! teraz nie jestem policzyc w stanie slow jakie
wymawia jak bylam w stanie jeszcze 2 miesiące temu to zrobic i
policzyc na pacach jednej reki...
teraz powtarza wszystko co uslyszy... wierszyki piosenki slowa...
sklada zdania.. naprawde!
martwilam sie ze nie mowi wybieralam sie do logopedy a on poprostu
jakby odblokowala mu sie jakas blokada.... !

Paniom przedszkolankom to ja dam spokój, bo jak jednej zwróciłam kiedyś - bardzo
grzecznie - uwagę, że moim zdaniem dzieci troche za duzo bajek video w
przedszkolu oglądają (bo 3 dzień pod rząd zastałam dziecko przed telewizorem,
nudzące sie jak mops), to potem kilka razy się mi żaliła, jak ja ją bardzo źle
osądziłam, że ona tak dla dzieci duzo i z serca, że ten telewizor to tak
przypadkiem wyszedł, a poza tym to dzieci same ambitne zabawy mają itd, itp. I
pól roku na mój widok łzy żalu w oczach miała. Dziekuję, tym razem przezyję
Tylko się zastanawiam, gdzie te przedszkolanki takie archaiczne wierszyki
znajdują? W jakis elementarzach przedwojennych?

Witaj! Wprawdzie prosiłaś o wierszyki, ale może teksty piosenek, które moja córcia przyniosła w ubiegłym roku ze żłobka też Ci się przydadzą. Z melodią może być gorzej, bo po pierwsze nie mam pomysłu, jak tu zapisać nuty, a po drugie Gabryśka w zeszłym roku niekoniecznie wiernie odtwarzała melodie. I Kochany Mikołaj czapkę ma czerwoną, zniszczone kalosze, brodę oszronioną. Niesie ciężki worek prezentów wspaniałych chce by wszystkie dzieci dziś się uśmiechały. Takiego staruszka widuję czasami Na wystawie w sklepie, w książce z obrazkami. Wiem to już na pewno, każdy wam to powie Prawdziwy Mikołaj to jest święty człowiek. II Żył na ziemi dobry święty, nocą roznosił prezenty, Delikatnie, cichuteńko, składał dary na okienko Na pamiątkę tej dobroci Dziś po ziemi święty chodzi W oczach dzieci uśmiech miły Bo marzenia się spełniły. Dobry święty Mikołaju Wszystkie dzieci Cię kochają Usiądź tutaj między nami, Obdarz dzieci podarkami. (wersja Gabrysi – obdarz dzieci podatkami ) Pozdrawiamy, Sylwia z Gabrysią

Guzik mnie obchodzi, jak się czujesz. Idź sobie wklejaj te wierszyki na "40-
tkach" Ci którzy kolaborowali z reżimami: toratoratora, Staregopryka, uSSe, a
teraz z tym żałosnym "Olimpem" nie są tu mile widziani przeze mnie. Na Twoich
oczach wielokrotnie banowano Lokomotywianki i a Ty się z tego cieszyłaś.
Załóż sobie blog z toratoratora, Starymprykiem i moonnem. Tam przedstawcie swoje
racje i opiszcie sobie jak to banowaliście.!use vel moonn:
proces.superhost.pl/wp/?p=363
Miał swoje forum:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=52703585&a=52703585
Zapewniam Cię, że ci którzy wspierali reżimy, ci którzy nie sprzeciwili się
destrukcji i milcząco nawet wspierali ohydne zbrodnie czatowe, nie będą się tu
dobrze czuć.
Wklejaj wierszyki na "40-tkach" albo załóż blog z bananiarzami. Tu mi nie śmieć!
To, że możesz korzystać z wolności, którą wypracowaliśmy przez upokarzania nas
przez idiotów Tobie podobnych, nie oznacza, że ja będe tu dla Ciebie miły. To
nie jest dobre miejsce dla Ciebie, nie jesteś z mojej sfery.
To nie jest polityka i PZPR, które przeobrazi się w SLD tu nie bierze udziału w
wyborach. Przynajmniej moich.

skąd się bierze tylu komentujących kretynów
układających jakieś grafomańskie wierszyki, przekręcających nazwę Gazety jakby
Amerykę odkrywali swoim dowcipem. mnie nie odpowiada Nasz Dziennik więc go nie
czytam - wam też nikt nie każe czytać Wyborczej, u licha. największa
'antypolskość' (co za słowo, swoją drogą) tkwi w waszej głupocie i klapkach na
oczach.
jeżeli chcesz, drogi ginlo, wykazywać sprzeczność w stanowisku GW, to proszę
postaraj się chociaż raz na oba tematy poczytać ze zrozumieniem....

a mój synuś ma dziś urodziny DRUGIE!!!
WITAM,
mój synek kończy dziś dwa latka i właśnie o tej porze dwa lata temu
zobaczyłam go pierwszy raz, mam łzy w oczach ze szczęścia kiedy o tym myslę.
Miałam cesarkę więc nie mogłam zobaczyć go od razu, ale jak juz przywieźli mi
go płakałam ze szczęścia (każda z was to przechodziła, wiem )a gdy spał to
szczypałam się i sprawdzałam czy mi się to niesni. A teraz minęło już dwa
lata a on biega, mówi wierszyki i psoci jak mało kto ale dla mnie jest
poprostu wspaniały!!!!
Pozdrawiam wszystkie mamy a szczególnie te, które dziś wraz ze swoimi
pociechami mają takie same święto
Kasia i Maciuś (12.09.2003r - najszczęśliwszy dzień w moim zyciu)

effa napisał:

> nad Alicją wisi fatum, nie ma
> o niej wątków, rzadko sie ją wspomina...

Jak to?! Ja ciągle wspominam gdzie się da :-)) I ostatnio też napisałam kawałek
Dżabbersmoka gdzieś w jakimś wątku...
Należę do fanatyków (nie bójmy się tego słowa :-) Alicji od kiedy mama mi ją
pierwszy raz przeczytała we wczesnym dziecięctwie (kopa lat temu). I już z
milion razy pisałam, że jestem za Słomczyńskim, czasami nawet bardziej niż za
oryginałem (rzeczony Dżabbersmok, czy inne wierszyki - tylko "zdziwniej i
zdziwniej" wolę jako "strangerer and strangerer" :-))).

Czytuję też wszystkie 'poboczne' książki - cokolwiek Carrolla, ale też 'Alicję
w Krainie Kwantów' Gilmore'a, czy 'Naukę w Oczach Filozofa' Kemeny'ego, czy co
tam mi w ręce wpadnie, byle by się Alicja pojawiła.

ps. Słownik Wyrazów Obcych przeczytałam sobie jako lekturę, ale to akurat w
związku z zupełnie innym tematem. Niejedno dziwne dziecko istnieje na tym
świecie :-))))

Przygody Sylwii i Bruna
martolka napisała:

> Czytuję też wszystkie 'poboczne' książki - cokolwiek Carrolla, ale też 'Alicję
> w Krainie Kwantów' Gilmore'a, czy 'Naukę w Oczach Filozofa' Kemeny'ego, czy co
> tam mi w ręce wpadnie, byle by się Alicja pojawiła.

To może zaproponuję rozszerzenie wątku o "Przygody Sylwii i Bruna"?
Patrzę na swoje wydanie - 1994 - czyli musiałem to czytać niemal dekadę temu :-(
Co pamiętam? Przede wszystkim bajkę o Liskach, które miały nie zjeść Jabłek
i Chleba. I te wierszyki. I w zasadzie niewiele więcej. Nic to, kiedyś to sobie
wszystko odświeżę   ;-)

Oto jeden z tych wierszyków:
              Zobaczył, że gra przed nim Słoń
              Na fujarce ćwiczenia:
              Gdy spojrzał znów, zobaczył że
              Słoń w list od żony się zmienia.
              „No cóż, pojąłem wreszcie” - rzekł -
              „Wielką gorycz istnienia!”.

annabellee1 napisała:

> Nie zrozumialas tez tekstu z kucharka
> To nie kucharke mozna obrazic to kucharka sie obraza..
> A to zupelnie co innego..

To Ty nie zrozumialas mojej celowej trawestacji tego, jakze zreszta fikusnego,
powiedzonka Twojej babci. Obraza sie tylko kucharka, czyli, w druga strone -
tylko kucharke mozna/da sie obrazic...Tak jak: "Jan wybudowal dom" lub: "Dom
zostal wybudowany przez Jana". Owszem, w przypadku kucharki jest to pewna
jezykowa manipulacja, calkowicie zamierzona, zreszta.

>> Natomiast pamiec cie zawodzi-jak tu sie pojawilam Tojajurek napisał post pt
> KObieto!!! Co ty tu robisz,zgrzyta skrzypi etc nie pamietam ale straaszny!!

Coz, przykro mi, ale nie przypominam sobie takiej sytuacji i trudno mi
uwierzyc, ze Jurek cos takiego komus powiedzial. Moze troche sobie robil jaja?

>Ale talentu czy czasu nie
> staje.

To i warto zrozumiec, ze moze innym tez nie staje...Talentu, ma sie rozumiec.:D

>Onufry wnosil
> troche zycia.Ale to na pewno nie ja go stad wyploszylam,prawda??

Nie, ale chyba wlasnie tego typu maniera, to jakies neurotyczne "my" i "oni",
jedni gorsi, drudzy lepsi... To prawda, jedni sa lepsi a inni gorsi, ale
mowienie prawdy na glos i doslownie jest bardzo przereklamowane.

> Tu trzeba miec jednak dosc
> gruba skore.

Tak, miedzy innymi po to, zeby umiec zniesc uwagi na temat tworzenia ilosci
miast jakosci...

>A gdy sie mloci wierszyki jak maszyna i nikt sie nie odzywa to to
> nie jest normalne i przerazliwe..

Najdziwniejsze jest to, ze Ty bardzo nawolywalas o pisanie wierszykow w okresie
zaloby po katastrofie w Katowicach. A poza tym...owszem, zawsze sie ktos
odzywa, ale najwyrazniej nie te, w Twoich oczach "wlasciwe osoby"...

W kazdym razie
> solennie juz obiecuje siedziec cicho..I przepraszam
> I znikam.Bo i tak znikam ..

Nie siedz cicho, kazdy tutaj cos przeciez wnosi. Tylko moze czasami ugryz sie w
jezyk (klawiature?).
Pozdrawiam.:-)

Cześć gołodupska szlachta forumowa
Większość forumowiczów Gazety Wyborowej - hołdujecie tu spiskowej teorii
dziejów, macie prawiczkowate wątroby, frustracje i fobie wobec własnego
państwa, rządu, premiera, TVP, SLD. Rzucacie dowolnymi epitetami,
oskarżeniami, pomówieniami. Was w ogóle nie interesuje meritum tego co mówią
świadkowie, wyrywacie tylko z ich wypowiedzi jakieś lapsusy czy epitety.
Jesteście przerażający i obrzydliwi w swym bezinteresownym pluciu, bluzganiu
na, podkładanych wam kolejno przez Komisję Inkwizycyjną, świadków i
oskarżonych..
Można mieć wrażenie, że takie pojęcia jak etyka, moralność, godność, prawda,
poszanowanie drugiego człowieka, tolerancja poglądów, uczciwość,
odpowiedzialność za własne słowa - są Wam absolutnie obce. Czytam te Wasze
nienawistne plwociny, ironie, wierszyki, niewybredne oskarżenia naprawdę z
największym obrzydzeniem. Kwalifikują Was one po prostu jako degeneratów
moralnych, wyzutych z najprostszych ludzkich uczuć. To złodzieje krzyczą
najgłośniej - "Łapać złodzieja". To nieudacznicy życiowi i wszelkiego rodzaju
frustraci poniżają innych, by się w swoich własnych oczach wywyższyć.
Swymi postami wykazujecie, że nie jesteście zdolni do jakiejś merytorycznej
dyskusji, wyroki ferujecie z góry i jednostronnie, jakiekolwiek argumenty
oskarżonych przez Was uważacie z góry za kłamliwe, jeśli w ogóle je słuchacie.
Ale jako historyk to nawet próbuję was wytłumaczyć. Zachowujecie się dokładnie
jak ongiś w XVI-XVIII w. wasi sarmaccy protoplaści, gołodupska szlachta, która
uważała swą I Rzeczypospolitę, swego króla, rządy za wroga nr. 1, aż ją
skutecznie zgnoiła. Jesteście nie mniej skuteczni w gnojeniu III
Rzeczypospolitej.

Cześć, chorzy z nienawiści!
Czytam te Wasze chore z nienawiści posty o A. Jakubowskiej i
starem się jakoś Was zrozumieć. Wychodzi mi na to, że hołdujecie
tu w znakomitej większości spiskowej teorii dziejów, macie
prawiczkowate wątroby, frustracje i fobie wobec własnego
państwa, rządu, premiera, TVP, SLD. Rzucacie dowolnymi
epitetami, oskarżeniami, pomówieniami. Was w ogóle nie
interesuje meritum tego co mówi Jakubowska, wyrywacie tylko z
jej wypowiedzi jakieś lapsusy czy epitety. Jesteście
przerażający i obrzydliwi w swym bezinteresownym pluciu,
bluzganiu na, podkładanych przez komisję Inkwizycyjną, świadków
i oskarżonych..
Można mieć wrażenie, że takie pojęcia jak etyka, moralność,
godność, prawda, poszanowanie drugiego człowieka, tolerancja
poglądów, uczciwość, odpowiedzialność za własne słowa - są Wam
absolutnie obce. Czytam te nienawistne plwociny, ironie,
wierszyki, niewybredne oskarżenia naprawdę z największym
obrzydzeniem. Kwalifikują Was one po prostu jako degeneratów
moralnych, wyzutych z najprostszych ludzkich uczuć. To złodzieje
krzyczą najgłośniej - "Łapać złodzieja". To nieudacznicy życiowi
i wszelkiego rodzaju frustraci poniżają innych, by się w swoich
własnych oczach wywyższyć.
Swymi postami wykazujecie, że nie jesteście zdolni do jakiejś
merytorycznej dyskusji, wyroki ferujecie jednostronnie,
jakiekolwiek argumenty oskarżonych przez Was uważacie z góry za
kłamliwe, jeśli w ogóle je słuchacie. Ale jako historyk to nawet
próbuję was nawet wytłumaczyć. Zachowujecie się dokładnie jak
ongiś w XVI-XVIII w. wasi sarmaccy protoplaści, gołodupska
szlachta, która uważała swą I Rzeczypospolitą, swego króla,
rządy za wroga nr. 1, aż ją skutecznie zgnoiła. Jesteście nie
mniej skuteczni w gnojeniu III Rzeczypospolitej.

I owszem, wszystko święta prawda: i "Trzech panów w łódce", i Dickens, i
Szwejk, i Lem i wszyscy o których wspomnieliście (nb. ostatnio pokwikiwałam
nad "Aurą protopartorga" sam miód popierestrojkowej SF) - ale dlaczego tylko
proza? A bajeczny Ignacy Krasicki (Monachomachia, Satyry) Gałczyński (Listy z
fiołkiem, Zielona Gęś - najlepiej sięgnąć po tomik "Satyra, groteska, żart
liryczny") Boy-Żeleński (Słówka), limeryki Edwarda Leara czy purnonsensowe
wierszyki tłumaczone przez Marianowicza? ot taki np nagrobek : "spróbujcie, czy
ktoś z was potrafi / urodzić się, wychować, nakraść / i być powieszonym!/ i
wszystko w tej samej parafii". A z trochę zapomnianej prozy -
powieści "brydżowe" Magdaleny Samozwaniec, i niesłusznie pomijane w
omówieniach twórczości i niewznawiane "Maleńkie lato" Mrożka (kwintesencja
socrealizmu, skonać można! - w ogóle upominam się o Mrożka lat 60tych, choćby
Wesele w Atomicach) oraz niezapomniane "Opowiadania o Leninie" Zoszczenki -
opowiastka o wazonie ciotki Teodozji może doprowadzić do skrętu kiszek, nic
dziwnego, że kiedy sie to ukazało w czasach rozwiniętego socjalizmu, to z
obłędem w oczach wycofywano to cudo z księgarń i bibliotek... Polecam jako
niedościgniony wzór wazeliny, która po użyciu gryzie... W ogóle polecam
Zoszczenkę - Marka Twaine'a Związku Radzieckiego; a jak kto lubi niezamierzenie
śmieszną do wypęku a nadętą grafomanię - to koniecznie księdza
Pasławskiego "Irusia" i "Tajemnica sieroty"! Chichotałyśmy nad tym grupowo i
pojedynczo od pierwszej strony. Ostatnio cieszyłam swoja wątrobę ponowną
lekturą Carla Hiaasena - polecam każdemu, a w ogóle niech ja przestanę, bo
muszę odnależć te książki i wiersze, do których dawno nie sięgałam, a dzięki
Wam wszystkim będę miała frajdę jak stąd do morza. A jako dowód, że polska
scena polityczna nie wzięła się z niczego, polecam "Wielki Świat Capowic" Lama
(ostatnio wyszło wznowienie) i inne jego humoreski - póki nowa cenzura go nie
zakaże (jak zrozumie). Do śmiechu łączcie się!

Naprawdę bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi!
Wiem że dzieci wyrastają z nieśmiałości ale jestem skłonna przypuszczać że może
to być jakaś nadwrażliwość społeczna (?). Wiem też że to może być dziedziczne,
przyrodnia siostra mojej córki ma tak samo. Teraz chodzi do szkoły i wciąż ma
podejście tego typu np do nawiązania kontaktów w zupełnie obcym środowisku,
przyjęcia w normalny sposób jakiegoś drobiazgu. A przy tym też jest bardzo
szybka w działaniu, analizowaniu sytuacji. I oczywiście nie jest to u niej tak
silne jak było ale JEST.
Boję się tego że to eliminuje moją córkę z życia w spontaniczny sposób :(

Byłyśmy przedwczoraj na placu zabaw w Centrum Handlowym. Dzieci szalały a ona
sama wszystko. Zaczęła układać talerze plastikowe, mniejszy do większego,
podeszła dziewczynka w jej wieku, zaczęła upychać je przypadkowo, jak dziecko, a
Marysia stanęła obok, łzy w oczach i mówi do mnie "ona źle to robi, nie chcę jej
tu". Nie było wrogości po obu stronach, to tylko przykład wielu sytuacji. Jeśli
podeszłoby duże dziecko bawiłaby się z nim bez większego problemu.

I dokładnie tak samo jak pisała lena-marie, moja Marysia ma identycznie, nie
odezwie się, nic nie powie, jakby paraliż kiedy jest ktoś obcy i nie daj boże
się odezwie do niej. Nie powie nic, a na co dzień klepie wierszyki, śpiewa, gada
jak najęta, buntuje sie jak przystało na 2/3-latkę...
Jak to pokonać - może jakaś terapia?
Przecież w ten sposób traci możliwość pokazania jaka jest w pełnej wersji,
przyjaznej, miłej, rozgadanej i roztańczonej...
Może ktoś z Was zna dobrego psychologa, jakieś ćwiczenia?

Pozdrawiam serdecznie
Dorota

Dokładnie kilka czynników złożyło się na atrakcyjność tego typa w oczach tylu
kobiet. Egzotyczny, uchodźca z dramatycznym życiorysem- bohater gnębiony w
swoim kraju, poeta z dobrym bajerem- okrągłe słówka, wierszyki, udawanie
wrażliwego, dobrego. Bleeee

Witam po przerwie i widzę, że przydadzą się życzenia zdrówka dla
wszystkich, i szklanka gorącej herbaty z cytryną dla tych starszych.
Gdy zaprowadziłam Dobrosię w poniedziałek do przedszkola rano było
21 dzieci, w piątek ... 7, w tym chyba wszyskie kaszlące lub
smarkające. Wszyscy nas ostrzegali, że tak będzie, ale mam wrażenie,
że każda z nas miała nadzieję, że jednak jej dziecko okaże się
odporne i tak od razu nie załapie choroby.
W poniedziałek i we wtorek Dobrosia bardzo dzielnie i samodzielnie
szła do sali w przedszkolu, ale w środę już był płacz. ZOstałam z
nią na sali ok. 2 godzin. W czwartek już trochę krócej, w piątek
też. Generalnie bardzo chętnie idzie do przedszkola, ale chce żeby
mama z nią tam była i się bawiła. Jaka była dumna, gdy mogła mi
pokazać zabawki przedszkolne. Dziś od rana ze łzami w oczach
zapewniała, że nie będzie płakać w przedszkolu ale jak tylko
weszliśmy na salę zaczęła chlipać, poszłyśmy zawiesić jej wyprany
ręczniczek, umyć ręce, i oddałam ją w ręce pani, ale się biedna
tuliła i płakała ale ja musiałam do pracy ... To są bardzo
ciężkie chwile. No i jeszcze przez pierwsze dni w przedszkolu
siusiała w majtki, w domu i w nocy też. W piątek już było lepiej, w
weekend już prawie dobrze, ale dziś założyłam jej pieluchę do
przedszkola, po co dodatkowy stres. Myślę, że gdy już przyzwyczai
się do przedszkola będzie dobrze. Gdy ja z nią byłam na sali, sama
mi zgłaszała, że chce siusiu i razem poszłyśmy. W każdym razie
musiałam jej dokupić 3 nowe pary spodni, gdy tak miała zasiusiane
wszystkie nie miałam jej co założyć. Kupiłam jej na wiosnę jeansy
na szelkach, ale okazuje się, że w przedszkolu nieprzydatne, panie
proszę o spodnie na gumce.
Ale mimo wszystko uważam, że jednak przedszkole to dobry pomysł:
już teraz zauważyłam, że Dobrosia jest i stara się być bardziej
samodzielna,
jest bardziej odważna
mniej boi się ludzi
gimnastykuje się w domu
śpiewa i mówi wierszyki (na razie bez składu i ładu, kilka wyrazów
jednego, kilka drugiego )
Na pewno bardziej boi się hałasu, w przedszkolu czasami jest niezły
harmider.

To tyle tak na gorąco, muszę w pracy odrobić tygodniowe zaległości,
pozdrawiam gorąco

Nikt nie zabroni krytyki!!
> Czytam te Wasze chore z nienawiści posty o A. Jakubowskiej i
> starem się jakoś Was zrozumieć. Wychodzi mi na to, że
>hołdujecie tu w znakomitej większości spiskowej teorii dziejów,
macie

Szanowny Panie! Tu nie ma spiskowej teorii dziejów , tu jest
nagranie. Tu są billingi.

> prawiczkowate wątroby

Nie każdy ma przyjemność pić wódkę z J.Urbanem :)

> frustracje i fobie wobec własnego
> państwa, rządu, premiera, TVP, SLD. Rzucacie dowolnymi
> epitetami, oskarżeniami, pomówieniami. Was w ogóle nie
> interesuje meritum tego co mówi Jakubowska, wyrywacie tylko z
> jej wypowiedzi jakieś lapsusy czy epitety. Jesteście
> przerażający i obrzydliwi w swym bezinteresownym pluciu,
> bluzganiu na, podkładanych przez komisję Inkwizycyjną,
świadków

Czy za lapsus A.Jakubowskiej uznasz także to że pytana dzisiaj o
rozmowy z Robertem Kwiatkowskim 15 lipca po wizycie Rywina w
Agorze, najpierw powiedziala że to pewnie było na temat trundej
sytuacji w jakiej może się znaleźć TVP , chwilę póżniej
powiedziała że takie rozmowy nie mogły się wcale odbyć ponieważ
wg. bilingów są za krótkie (50 - 80 s.) i sekretariat by jej nie
zdążył połączyć (wczoraj identycznie odpowiadał Wagner), jednak
kiedy okazało się że to rozmowy z jej komórki zaczęła snuć
przypuszczenia że pewnie coś się nagrywało na komórkę i ona jej
nie odbierała. A tak w ogóle to A.Jakubowska nic nie wie.

No to co to Kwa ma znaczyć? Jak tu zachować spokój kiedy biadoli
tak jedna z najwyższych osób w Państwie a już napewno w
rządzącej partii. Zaczynam rozumieć Pana Kutza kiedy w
niewyszukanych słowach określa innego bohatera sprawy Rywina z
którym nie wiedzieć czemu A.J tak bardzo swoje rozmoych chce
ukryc. Ten pan już nawet skierował sprawę do sądu.
Używanie epitetów i wulgaryzmów nie odbiera słuszności , logiki
wypowiedziom tych którzy krytykują A. Jakubowską. Podreślaja one
tylko uzasadniony żal, że tak niewiele dziś dociera m.in. do A.
Jakubowskiej z pytań kierowanych do niej z komisji. Nawet jeśli
razi to twoje poczucie estetyki to nic nie możesz zrobić zeby
nam tego zabronić.

> i oskarżonych..
> Można mieć wrażenie, że takie pojęcia jak etyka, moralność,
> godność, prawda, poszanowanie drugiego człowieka, tolerancja
> poglądów, uczciwość, odpowiedzialność za własne słowa - są Wam
> absolutnie obce. Czytam te nienawistne plwociny, ironie,
> wierszyki, niewybredne oskarżenia naprawdę z największym
> obrzydzeniem. Kwalifikują Was one po prostu jako degeneratów
> moralnych, wyzutych z najprostszych ludzkich uczuć. To
złodzieje
> krzyczą najgłośniej - "Łapać złodzieja". To nieudacznicy
życiowi
> i wszelkiego rodzaju frustraci poniżają innych, by się w
swoich
> własnych oczach wywyższyć.
> Swymi postami wykazujecie, że nie jesteście zdolni do jakiejś
> merytorycznej dyskusji, wyroki ferujecie jednostronnie,
> jakiekolwiek argumenty oskarżonych przez Was uważacie z góry
za
> kłamliwe, jeśli w ogóle je słuchacie. Ale jako historyk to
nawet
> próbuję was nawet wytłumaczyć. Zachowujecie się dokładnie jak
> ongiś w XVI-XVIII w. wasi sarmaccy protoplaści, gołodupska
> szlachta, która uważała swą I Rzeczypospolitą, swego króla,
> rządy za wroga nr. 1, aż ją skutecznie zgnoiła. Jesteście nie
> mniej skuteczni w gnojeniu III Rzeczypospolitej.

Przede wszystkim nie musisz tu nikogo tłumaczyć jako historyk,
genetyk, filozof czy ktokolwiek inny. A to że przywołałeś tu
szlachtę to świadczy tylko o twoim tendencyjnym podejściu do
naszej krytyki. Zawsze można wyciągnąć szlachtę sarmacką i
udowadniać ze krytycy rządu zachowują. Aleś się wysilił!

A kto tutaj mowil o ksiazkach ?! Przeciez cztero- , czy pieciolatek nie potrafi
czytac ......ja dalej upieram sie przy swoim , nic na sile.....
W Polsce moga byc problemy z nauka angielskiego , ale w Holandii ?!
Tutaj wszedzie slyszy sie angielski , dzieci sa osluchane i nauka tego jezyka
nie sprawia im wiekszych trudnosci ( nawet zaczynajac nauke w wieku 9 lat ).
Pozatym , nawet w szkolach gdzie nie obowiazuje jezyk angielski od grupy
pierwszej , dzieci maja juz stycznosc uczac sie piosenek po angielsku z okazji
swiat , czy innych uroczystosci....
Nesla , dalej twierdze ze to co piszesz to tylko teorie ksiazkowe.....jak sama
wczesniej napisalas jestes na etapie "agugu" , poczekaj az Twoja coreczka
pojdzie do szkoly , sama sie przekonasz , zmienisz zdanie......
Owszem pierwsza i druga grupa to wiecej zabawy jak nauki ( chociaz i to
zaczynaja zmieniac......druga grupa zaczyna juz poznawac litery i powoli
pisac , dwa lata temu jeszcze tego nie bylo ) , trzecia grupa zas to nic tylko
nauka i to intensywna . Nauka pisania i czytania , zadnego czasu na zabawe.....
i jezeli dziecak ma jeszcze nadgorliwa matke , to powtorki w domu ( bo i takie
sie zdarzaja ) , a kiedy zabawa .....czy to nie jest aby za duze obciazenie dla
6-7 latka , chyba geniusz to wytrzyma......
W Polsce dzieci ida do szkoly od 6 roku zycia , nauke czytania i pisania z tego
co wiem maja rozlozona na caly rok . W Holandii po wakacjach zaczynaja sie
uczyc, a do swiat Bozego Narodzenia pisza i czytaja.....naprawde . Nie masz
pojecia przez co takie dziecko przechodzi , to sa dzieci raptownie i brutalnie
wyrwane od zabawy , zmuszone do ciezkiej pracy ( bo dla takiego malucha to
bardzo ciezka praca ). Uwazam ze w Polsce dzieci przechodza to lagodniej ,
stopniowo.....
I teraz pomysl sama potrzebny dziecku angielski na dokladke ?! To jeszcze jeden
dodatkowy przedmiot i juz w trzeciej grupie faktycznie dodatkowe ksiazki i
zeszyty .
W trzeciej grupie nie ma jeszcze zadan domowych , dochodza w czwartej i tez ot
tak sobie , po wakacjach konczy sie lekcja i "niespodzianka szok" zadanie
domowe ( nie dosyc ze w szkole dzieciak czasami jest tak zajety , ze nie ma
czasu na pauze , to dostaje stapel pracy domowej do domu.....to nie jest
jeszcze nic strasznego....dzieciak zamiast pobawic sie po szkole sleczy nad
zadaniami domowymi , a rano jego praca domowa , na jego oczach , bez
sprawdzania laduje w smietniku ).
Wiec nie opowiadaj bzdur ze dodatkowy przedmiot ( obojetnie jaki ) , to "bulka
z maslem" dla dziecka .
Napisalas , ze corke bedziesz wychowywala multilingwistycznie......
Mam pytanie , wnioskuje , ze z gory zalozylas Twoja coreczka jest bardzo
zdolna , teraz moje pytanie : a co bedzie jezeli bedzie tylko przecietna
uczennica ( nie kazde dziecko jest geniuszem )?! W jaki sposob zmusisz ja do
nauki jezeli ona nie bedzie chciala sie uczyc ?!
Pomysl dobrze zanim zaczniesz dziecku stawiac zbyt wysokie poprzeczki .
Nie szukaj w tym co napisalam jakichs podtekstow , bo ich nie ma , niczego tu
nie sugeruje......czasami trzeba tez wziasc i to pod uwage , ze dziecko rownie
dobrze moze byc tylko przecietne.......zycie czasami plata niespodzianki i co
wtedy zrobisz ?!

Jezeli zas chodzi o posylanie dzieci do przedszkola , jestem jak najbardziej
za .....moje dzieci poszly po ukonczeniu 2,5 roku , chodzily dwa razy w
tygodniu po 2,5 godz.
I nie zrobilam tego dla budowania zdrowych odruchow spolecznych , zrobilam to
dla dobra dziecka . Po pierwsze kontakt z rowiesnikami , kontakt z jezykiem i
kultura.....ja urodzilam sie i wychowalam w Polsce , znam piosenki i wierszyki
po polsku.....holenderskich znam kilka , ale to za malo ....pozatym tutaj jest
duzo innych obyczajow , ktorych musze sie przyznac nie znalam i nie mialam o
nich pojecia , uczylam sie razem z dziecmi......Bardzo wazny jest takze kontakt
z rowiesnikami , a zwlaszcza jezeli dziecko nie ma rodzenstwa.....
Koncze te wywody , ale sie rozpisalam....
Sorry !!!

Pozdrawiam !!!

Oprócz "ZZ" wszyscy dyskutanci, to chyba rusini
O czym wy tu piszecie, obrażacie nas POLAKÓW i jestem pewien, że występujecie w obronie wschodniego zła. Szkoda jednak czasu, aby z wami polemizować - zbyt niski poziom reprezentujecie, ale mam dla was dwa wierszyki, oto ich treść :
DO PRZYJACIÓŁ MOSKALI
=================================

Zewrzyjcie szeregi, bo tracicie w oczach świata
Nieście kaganek ciemnoty i upodlenia przy pomocy bata.

Żyjcie w nałogu nadziei na odrodzenie stalinizmu
I stale czuwajcie na straży bezhołowia i nihilizmu.

Nie słuchajcie co o was mówią inni
To wy macie stale twierdzić, że to inni są winni.

Nie opłakujcie straconych złudzeń co do waszej mocarstwowości
Przed wami wielkie wyzwanie, by sprostać tej naiwności.

Gołąbka pokoju zastąpcie schwytanym jastrzębiem
Aby być mocnym nie tylko na polu chwały, ale i w gębie.

Porzućcie mroczną historię waszego państwa
I tak jesteście bliżej herezji i szalonego pogaństwa.

Żyjcie w przepychu waszych skarbów marnych
Bo przecież macie tyle zasobów naturalnych.

Nie traćcie ducha w przededniu rocznicy zwycięstwa
Unieście wysoko głowy, niech inni patrzą na wasze bezeceństwa.

Głoście wszem i wobec waszą wolę niezłomną
Aby uczynić z Ziemi i jej mieszkańców rasę ułomną.

Słuchajcie dumnie waszych wiernych przyjaciół znad Renu i Loary
Bo oni, wbrew innym, dodają wam obłudnej otuchy i wiary.

W PRZEDDZIEŃ ŚWIĘTA
========================================================

Moskwa i jej władze szykują się do wielkiego majowego święta.
Zwycięstwa nad faszyzmem, ale o stalinizmie nikt nie pamięta.

I jedno i drugie było dla świata wielkim zagrożeniem.
Szczególnie gdy obydwa w 1939 roku niosły dla Polski zniewolenie.

- 2 -

Potem czarny orzeł starł się w walce z rosyjskim niedźwiedziem
I choć z początku ten pierwszy był górą, to później drugi był na przedzie.

W końcu zdyszany niedźwiedź przy znaczącej pomocy aliantów.
Przegonił dawnych sprzymierzeńców, a później okupantów.

W wojnie tej zginęło wielu prostych żołnierzy
Których groby widnieją na dalekiej od ZSRR rubieży.

Nie można zapominać o tej daninie z krwi ludzkiej
Bo przecież ci żołnierze nie myśleli o obłędnej polityce bolszewickiej.

Pamiętając o nich musimy też spojrzeć co dało wielu narodom
To zwycięstwo stalinizmu nad niemiecką hordą.

Otóż wiele państw, w tym Polska, popadło w zależność
Nie tylko polityczną, ale i gospodarczą niemożność.

Trzeba było przez prawie pół wieku padać na kolana
Najpierw Stalina, a później jego popleczników z kręgu szatana.

Ogołocono Polskę i inne kraje zniewolone do cna
Ale dla bolszewików najlepsza była wtedy wódka mocna.

Tak się tym trunkiem zachwycają do dzisiaj
Że w głowie mają mętlik, ale górę bierze obyczaj.

Miejmy jednak nadzieję, że władze Rosji oprzytomnieją w porę
I zawrócą z drogi, którą wytyczyły ich myśli chore.

> Myślę, że nauczyciele wzywają rodzica do szkoły w celu dialogu,
Dobrze by było

Ja nasłuchałam się o nauczycielach, którzy przekręcają-ośmieszają
nazwisko ucznia. OK, dziecko może być głupie /to bez złośliwości /,
ale głupi nauczyciel to już naprawdę porażka. A niestety o takich
dość łatwo
Nasłuchałam się o nauczycielach, którzy nie potrafią zapanować nad
klasą i uciekają się do nigdy niezrealizowancyh gróźb. Efekt?
Uczniowie mają ich serdecznie gdzieś, nic sobie nie robiąc z ich
uwag i odgrażania się.
Albo nauczycielka, która powinna odbyć leczenie w zakładzie
zamkniętym - serio. Nie ma w tym mojej złośliwości. Kobieta jest
niezrónoważona i to poważnie. Osobiste problemy ją przerosły, ale że
to koleżanka innych nauczycielek, stoją za nią murem. Przecież "nie
będą robić krzywdy biednej kobiecie, którą mąż olewa a teściowa
gnębi". A baba wyżywa się na dzieciakach, wszak w domu to na niej
się wyżywają, a to musi znajdować gdzieś ujście. Ja rozumiem, ze
uczniowie i ich rodzice bywają durni jak stołowe nogi, ale
nauczyciele? Jej wyżywanie się jest ważniejsze niż dobro kilkuset
dzieci /uczy tak kilka lat z roczną przerwą, która nic nie dała/?
Przedszkole. Które dzieci są forowane? Ano te "lepsze", czyli dzieci
tzw. artystów. One mówią wierszyki, występują, są przyjmowane w
pierwszej kolejności. Ale to tak na marginesie
Moje 6 letnie dziecię dostało niedawno niezłą reprymendę /ode mnie/.
I to jeszcze na placu zabaw. Pozwoliłam wziąć jej do przedszkola
gazetkę. Już wcześniej ją zabierała i było ok. A tu nagle dowiaduję
się/od niej/ ze zabroniła komuś pooglądać, bo "palcował"! No mało
mnie szlag nie trafił! Ale nie robiłam tego przy dzieciach czy
nauczycielce. Bo co innego reprymenda, a co innego poniżanie
dziecka. Nie wiem, jak będzie w szkole. Ale jeżeli nauczyciel powie,
ze moje dziecko zrobiło to czy tamto, to zanim je osądzę, pierw
porozmawiam z nim. Na pewno nie uwierzę nauczycielce na słowo!
Mojego chrześniaka oskarżono w szkole o kłąmstwo - poskarżył się zę
pobił go kolega. A kolega na to: Ależ Jeremiaszku, jak mozęsz,
przecież ja ci nnic nie zorbiłem! Nauczyciele zbaranieli i zaczęli
patrzeć na młodego jak na największego kłamczucha szkoły. Chyba
wiesz, jak można się czuć w takiej chwili. Bo kto mu wierzył? Nawet
własna matka zaczęła się wahać. Kilka dni później prawda wyszła na
jaw i sami nauczyciele przyznali, ze zrobili błąd wierząc w winę
młodego.
Tak więc podstwą jest dobry kontakt z dzieckiem i zaufanie do niego.
Nie chcę się tu wypowiadać o rodzicach, którzy np. twierdzą, ze "ja
się nie uczyłem angielskiego i dobrze sobie radzę to mój syn też nie
musi" bo to zwykłe barany są i tyle. Pomijam alkoholików, bo to tez
odrębna bajka.

> Kto wziął to do siebie, znaczy że albo
> jest neurotykiem albo pije i w ciąży też się piło.
Przyznam, że w moich oczach dyskredytuje Cię to jako nauczycielkę.
Raz - nie potrafisz wyrażać się precyzyjnie. Coś piszesz, potem masz
pretensje, ze nikt się nie domyślił, o co Ci chodziło i jeszcze
obrzucasz za to wyzwiskami i oskarżasz o alkoholizm. Naprawdę
nieprofesjonalne zachowanie. Bardzo. Skoro więc popełniasz tak
elementarne błędy, czy masz prawo oskarżać innych?

Zabawy dla dzieci do 3 lat
Witajcie! Pozwoliłam sobie założyć nowy wątek dla mam, które tak jak ja nie
bardzo wiedzą w co można się bawić z małym dzieckiem. Poszperałam trochę w
necie i znalazłam. Dopisujcie w co jeszcze bawicie się w swoimi maluszkami,
koniecznie z podaniem wieku dziecka. Pozdrawiam i życzę miłej zabawy :)

Zabawa jest naturalną potrzebą działania dziecka. Poprzez zabawę dziecko
poznaje otaczający świat i siebie samego. Jean Piaget „wiąże rozwój zabawy z
rozwojem inteligencji i stwierdza, że można po części ocenić poziom rozwoju
dziecka na podstawie obserwacji jego zabaw”. Wychodząc z tego założenia można
wnioskować, iż to właśnie wszelkie procesy poznawcze dokonywane w czasie
zabawy wpływają na rozwój inteligencji naszych dzieci. Już od pierwszych chwil
życia dziecko doświadcza poprzez zmysły otaczający go świat. Bogata ilość
bodźców ze świata zewnętrznego sprawia, iż w mózgu tworzą się niezliczone
połączenia między komórkami nerwowymi. To ich ilość decyduje o stopniu
inteligencji. Dla człowieka najlepszym czasem na rozwój tych połączeń jest
pierwsze 6 lat życia. Dlatego ważne jest, aby zabawy, które proponujemy swoim
dzieciom w istoty sposób wpływały na wszechstronny ich rozwój.

Zabawy dla dzieci od narodzin do 3-go miesiąca życia.

Zabawa 1. Rowerek- Połóż dziecko na pleckach i przesuwaj jego nóżki, jakby
jechało na rowerku. Uwaga: Nigdy nie rób tego na siłę. Jeśli niemowlę się
opiera, spróbujcie innej zabawy. W miarę poruszania nóżkami dziecka mów różne
wierszyki albo śpiewaj piosenki
o rowerach. Wymyśl jakąś prostą piosenkę lub wierszyk, na przykład:
Był sobie raz rowerek
Pojechał na spacerek
A na rowerku ty!

Zabawa 2. Zmienianie pieluszek- Śpiewanie dziecku ułatwia wykształcenie więzi
pomiędzy niemowlęciem a dorosłym.
Śpiewanie niemowlęciu podczas zmieniania pieluszki to wspaniały sposób na
komunikowanie się i tworzenie więzi z własnym dzieckiem. Uśmiechaj się, gdy
śpiewasz. Zaśpiewaj jakąkolwiek znaną ci piosenkę, na przykład następującą, na
melodię "Były sobie kurki trzy":
Zaraz pieluszkę zmienimy,
Zaraz pieluszkę zmienimy!
Bardzo brudna ta pieluszka,
Trzeba nową zaraz ubrać.
Zaraz pieluszkę zmienimy,
Żeby dzidziuś czysty był.

Zabawa dla dzieci od 6- 9 miesiąca życia.


Zabawa 3. A kuku!- Choć zabawy z gatunku "a kuku!" wydają się niewinne, to
właśnie one odpowiedzialne są za pojęcie przez dziecko zasad ko¬lejności i
spodzie¬wania się, co się zdarzy.
Istnieje wiele zabaw z gatunku "a kuku!", i dzieci uwielbiają je wszystkie.
Ulubioną jest zakrywanie rękami twarzy i odkrywanie jej na słowa "a kuku!" Ta
zabawa pokazuje dziecku, że nawet, jeśli nie może zobaczyć ono twojej twarzy,
wciąż tam jesteś. Tego typu zabawy są niezmiernie istotne, jeśli chodzi o
tworzenie nowych połączeń mózgowych. Dzięki nim dziecko rozwinie się
intelektualnie.
Inne sposoby na zabawę w "a kuku!" to:
• Połóż rączki dziecka na jego oczach, po czym zdejmij je.
• Przytrzymaj pieluchę pomiędzy sobą i dzieckiem, następnie wyjrzyj
sponad bądź z boku niej.
• Załóż sobie pieluchę na głowę i zdejmij ją mówiąc "a kuku!"

Zabawy dla dzieci od 12 - 15 miesięcy.

Zabawa 4. Poznawanie części ciała- Twój maluch uczy się sprawności językowej.
Tą zabawą możesz zająć dziecko wtedy, gdy zaczyna nazywać części ciała.
Dotknij swoich uszu, mówiąc do dziecka:
"To moje uszy. Gdzie masz swoje uszy?"
Daj twojemu maluchowi chwilę na zastanowienie się i jeśli jest to potrzebne
powtórz pytanie. Dziecku, które daje sobie z tym radę, możesz podpowiadać
słowa nieużywane do tej pory przez nie, jak np. łokieć, broda, nos, plecy itd.
Cały czas zachęcaj dziecko do powtarzania nowych wyrazów. Gdy twój maluch
dotyka kolejnych części ciała, nazywaj je, naśladując jego zachowanie.
Piosenki, które zawierają nazwy części ciała, uatrakcyjniają tę zabawę.

Zabawy dla dzieci od 15 -18 miesięcy.

Zabawa 5. Budowle z klocków- Twój maluch uczy się koordynacji
wzrokowo-ruchowej. Usiądź na podłodze razem z twoim maluchem.
Połóż jeden klocek mówiąc:
"Kładę jeden klocek na podłodze."
Postaw na pierwszym drugi klocek i powiedz:
"Teraz kładę drugi klocek."
Powtórz tę samą czynność z następnym klockiem.
Przewróć wieżę i poproś dziecko, aby postawiło ją na nowo.
Jeśli to potrzebne, pomóż mu w jej budowaniu.
W miarę rozwoju koordynacji wzrokowo-ruchowej wieże twojego malucha będą coraz
wyższe.

pazdzioszek2010 napisał:
Ktoś kto poważnie podchodzi do tego tematu, po prostu ni
> e może zignorować kwestii zaangażowanych intelektualistów.
>
> Pytasz, czy wierszyki są istotne - owszem, jako świadectwo epoki, coś w
rodzaju zabytku. Natomiast ja osobiście nie jestem zwolennikiem szykanowania
obecnie tych osób czy oceniania ich współczesnej twórczości przez pryzmat
tamtej. Niemniej z punktu widzenia historycznego, tak, są istotne.
>
>
> > Musieli, uwazasz... Takze wystepowac na czerwonych akademiach i jako
naukowcy zachwalac system, jego osiagniecia, oraz Zwiazek Radziecki. Musieli.
>
> Oszem, w ZSRR i krajach satelickich. Problem jest jednak dużo szerszy:
>
*To "musieli" zawsze mnie irytuje, gdy wspominam. Naukowcy bardzo czesto sa
egoistami (przynajmniej ci starszej daty), wiec rownie czesto uwazal taki jeden
z drugim, ze po prostu nie mial innego wyjscia jak zapisac sie do tego PZPR.
Rece spetane. Bez jego udzialu, ktory mogl zostac postawiony pod znakiem
zapytania, wobec braku czlonkostwa, swiat nauki zawalilby sie po prostu, ba
bycie naukowcem to byl bozy nakaz, a wiec partyjna przynaleznosc nie miala
najmniejszego znaczenia. Dla dyrektora, kierownika, malarza i kogo tam jeszcze
moglo to byc niewlasciwe, ale nie dla naukowca. Naukowiec to kategoria wyzsza.
Jest ponad. Tak jak ksiadz.

W sensie w jakim to ujales ma oczywiscie tworczosc Szymborskiej znaczenie nie
tylko historyczne, niemniej te jej piania o socjalizmie traktowane sa przez
koscielnych jako lata po ktora siegaja tylko dlatego, ze nie kleczy razem z
nimi. Nawet czerwona swinia Oleksy jest OK, bo kleczy, a Szymborska nie.

Wiesz, przedwojenna fascynacja czesci zachodnich intelektualistow Zwiazkiem
Radzieckim nie powinna zaskakiwac i dziwic. Dysponowali oni jedynie taka
informacja jaka im wysmazano. Z jednej strony nie wiedzieli, ze sa oszukiwani,
podczas gdy z drugiej na ich oczach zapazdziana rolnicza Rosja przeistaczala sie
w nowoczesne mocarstwo. To moglo imponowac. A zwlaszcza komus kto wierzyl w
mozliwosc realizacji spolecznej sprawiedliwosci.

Podobnie z intelektualistami polskimi, tyle, ze dlaczego ktos wyobraza sobie, ze
bedzie mogl mi swiecic po oczach wierszykiem Szymborskiej udajac jednoczesnie,
ze czolobitne wystapienia naukowcow nie mialy miejsca. Ona sluzyla systemmowi na
swoj sposob, ale oni takze. O czym jakze lekko zapomina sie jedynie dlatego, ze,
na wzor Szymborskich, nie pozostawili po sobie dowodow wlasnego serwilizmu.

Albo wez te ostatnia afere z emeryturami SBkow, kiedy to cale sadownictwo rownie
dobrze moglo by zostac tak samo potraktowane jak byli SBcy. W oparciu o zasade
dzialania prawa wstecz, oraz zbiorowej odpowiedzialnosci.

Gdyby Janion poszla szlajac sie po kosciolach to do tej pory zrobili by z niej
swieta.

Gość portalu: wszystkojednokto napisał(a):

> czolem panie kapitanie

Witam, wszystko jedno kogo

> Odpowiem ci po kolei,bo trzeba jakis lad zaprowadzic w tym balaganie
> Olszewski pol wieku temu rozpoczynajac aplikacje byl podrzednym i przyzwoitym
> prawnikiem ,nie pozostawil po sobie zadnych podpisow pod wyrokami smierci na
> patriotow jak np.zgadnij kto?Zapewne nie ulatwialo mu to kariery,to i
charakter
>
> spraw,ktorych bronienia sie podejmowal.
> Twierdzisz,ze byl aktywista SZSP,pozniej stwierdzasz,ze to niewazne i ganisz
go
>
> za wspolprace z Urbanem i tzw.lewica laicka
> Nie badz smieszny,Urban w latach 60-tych dopiero zaczynal,byl poczatkujacym i
> obiecujacym nieopierzonym felietonista, w zaden sposob wspolpraca z nim
nikogo
> zhanbic nie mogla.Wrecz przeciwnie-pamietam jeszcze nawet jego pozniejsze a
> dosc smiale artykuly w Polityce
> Olszewski zreszta nigdy sie swej lewicowosci nie wstydzil,lewicowosci i
> pepeesiackich sympatii i rodowodow rodzinnych.
> Bo nie o lewicowe sklonnosci tu chodzi ,lecz o cos,co w swoim czasie Trznadel
> nazwal hanba domowa.

No i ja się pod wszystkim, co napisałeś podpisuje obiema ręcyma. Nie chodzi mi
o postawę patriotyczną p. Olszewskiego, co do której wątpliwości nie mam,
pomimo krańcowo odmiennych poglądów. Staram się tylko uświadomoć, że
odpowiednio powyciągane i naświetlone fakty z młodości p. Olszewskiego, w
oczach jego apologetów pogrążyłyby w bagnie moralnym każdą inną osobę - tylko
nie jego.

> Wislocka piszac wierszyki o Stalinie swoj dowod na pismie zostawila.
> W jakim celu to robila?A w jakimz by innym jak nie dla kariery i zaistnienia?

No cóż, pewną poszlaką może być fakt, że pierwszy jej tomik poezji z 1949 r.
został zatrzymany przez cenzurę jako "nie spełniający wymagań
socjalistycznych". Czy mogła w związku z tym nie starać się zaistnieć, za cenę
opublikowania jakiegos wierszydła o Stalinie? Jasne, że mogła - tyle, że
zamiast poetki musiałaby zostać np. zmywarką w barze mlecznym. Tak samo
Olszewski mógł wszak nie iść na kolaborację z Ministerstwem Miłości, tylko -
wzorem np. Herberta - zostac sklepikarzem albo jakimś innym palaczem w
kotłowni. Oboje zdecydowali sie postąpić inaczej - dlaczego wini się za ten
wybór tylko ją?

> Osip to przyklad pewnego charakterystycznego dla radzieckich komunistow-
Zydow
> zniewolenia umyslowego i slepoty-zameczyli jego i tych ,ktorzy nie uklekli i
> holdow Stalinowi nie skladali.Z calym szacunkiem dla jego ofiary-wyszedl na
> glupka ,Wislocka tez,choc wiecej szczescia miala.

Zostawmy nieszczęsnego Osipa - swoją odę pisał bliski śmierci głodowej,
zmamiony nadzieją, że dzięki temu wykupi się z zesłania. To co naprawdę myślał
o Stalinie zawarł kilka lat wcześniej w kilku wierszykach, za które m.in. go
zesłano. Nie wyszło

> I na ostatek-Kuron-Maciarewicz
> Choc o watek dotyczy Wislockiej i jej hanby domowej...
> W cywilizowanym swiecie nie odpowiada sie za poglady lecz za ewentualne
> wprowadzanie je w zycie.
> Przyjmij do wiadomosci,ze takie mlodziencze zafascynowanie
> komunizmem,trockizmem,Che to zwykla dziecieca wysypka i duzo ludzi przez to
> przeszlo.Stare przyslowie pszczol mowi,ze kto w mlodosci nie byl socjalista
na
> starosc bedzie lajdakiem.
> Niestety Kuron (choc to z gruntu sympatyczny czlowiek byl)ma jeden powazny
> grzech na sumieniu-tworzac swoje "czerwone harcerstwo"doprowadzil do
> delegalizacji i zniszczenia na wiele lat ten pierwszy ,autentyczny i
> apolityczny skauting.To juz nie byl tylko klub dyskusyjny bez zadnych
> konsekwencji
> Zreszta,a propos Maciarewicza tez pewne niuanse powinienes wyczuwac,bo widze
ze
>
> do jednego worka wrzucasz wszelkie odlamy lewicowosci i komunizmu.

W chwili gdy Kuroń wstepował do "czerwonego harcerstwa" miał ok. 20 lat, więc
obarczanie go winą za zniszczenie ZHP ma tyleż sensu, co wypominanie ks.
Rydzykowi działalności hiszpańskiej inkwizycji. Nie o to zresztą mi chodziło,
ale ponownie o fakt, że wczesne poglądy i wypowiedzi Macierewicza powinny raz
na zawsze zdezawuować go w oczach Prawdziwych Polaków, gdyby chodziło o jakąś
inna osobę, którą mniej lubią.

> Opowiadanie sie za Ce Guevara wcale nie bylo zbiezne z linia Partii,byl to
> swojego rodzaju mlodzienczy bo mlodzienczy ale zawsze jakis protest przeciwko
> skostnialej i dogmatycznej jedynie slusznej linii
> Natomiast nic nie slyczalem o tym,by Maciarewicz jakies oddzialy miejskich
> partyzantow zakladal

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy twierdzić, że linia Che byłą linią PZPR.
Podobnie nie były nia protesty podpisywane przez Kołakowskiego czy kuronia,
jeszcze wszak w obronie "ludzkiej twarzy" socjalizmu, ale za które mimo to
zostali z partii wywaleni. Nie widzę tu prawdę mówiąc większej różnicy.

> Pozdrowienia

Wzajemne

Swego czasu był taki wątek więc wysyłam co udało mi się zebrać

Do Ciebie Boziu rączki podnoszę
o zdrówko mamy, taty i wszystkich proszę (można wymieniać więcej np mamy, taty
babci dziadka i wszystkich proszę
i proszę także niech mnie od złego
na każdym kroku aniołki strzegą
dobranoc Bozieńko
________________________________

A mam coś dla zupełnie małych:
Dobranoc Boziu
Ja idę spać
Daj mi jutro rano szczęśliwie wstać.
_____________________________________________

Do Ciebie o Boże rączki podnoszę
O zdrowie mamusi i tatusia proszę
a także proszę niech mnie od złego
na każdym kroku aniołki strzegą...
_____________________________________

Do Ciebie Boże rączki podnoszę
o zdrowie taty i mamy proszę
a także moje miej w swej opiece
o to cię prosi maleńkie dziecię.
_________________________________

Promienisty i złocisty jak obłoczek pośród zbóż
stoi przy mnie w dzień i w nocy mój najmilszy Anioł Stróż.
Chociaż nigdy go nie widzę, czuję go w serduszku swym
Jak pomaga mi przy pracy jak ostrzega mnie przed złym.

_____________________________________________

O Maryjo bez grzechu poczęta módl się za nami,
którzy się do Ciebie uciekamy" - jest to modlitwa-prośba wszystkich chorych i
cierpiących.

Zanim się do snu położę
Chcę przeprosić Ciebie Boże
A za dary z Twojej ręki
Składam ci serdeczne dzięki

Ja idę z Bogiem spać
Nie mam się czego bać
Pan Jezus w Wielkiej Mocy
strzec mnie będzie do północy
A Maryja do świtania,
Anioł stróż, aż do skonania.

A po przebudzeniu się nasze maluchy mówią :

Tyś mnie strzegł tej nocy Boże,
Nowy rozpoczynam dzień
Chcę ci dzięki za to złożyć
Chwalić i uwielbiać Cię.

_________________________________________

Ide grzecznie spać,
nic złego nie może mi si stać,
mam Aniołka do pomocy,
co mnie chroni w dzień i w nocy.
__________________________________________

"O dobry Boże kłade się spać
i nic mi się złego nie może stać
bo ja mam na obronę
znak krzyża świętego"
________________________________________

W Imię Ojca, w Imię Syna i Świętego Ducha
Polska modli się dziecina a Pan Bóg ją słucha
W oczach dziecka dwie łzy duże, wiara w każdym słowie
- Ojcze, błagam, coś jest w górze, daj nam wszystkim zdrowie
Pobłogosław dłońmi swymi mą rodzinną strzechę
A mnie pozwól na tej ziemi rosnąć na pociechę.

_____________________________________

_Boziu daj wszystkim zdrówko: mamie, tacie, Darkowi, Oli...(i tak wymieniaja
wszystkich którzy w domu akurat ), i miłe sny ( i tu też wymieniają
wszystkich ))). I się żegnają na koniec. Myślę, że na razie im wystarczy
A ostatnio synek powiedział mi, że na leżakowaniu w przedszkolu to on też
sobie mówi pod kołdrą paciorek, słodkie nie?
_________________________________________________

" Ja ..........( tu imię)np. Katarzyna ochrzczona
Matce Boskiej polecona
Matka Boska mnie ochrzciła
Swoim płaszczem mnie okryła
Krzyż za mną, Krzyż przede mną
Matka Boska śpi ze mną"

" Już za chwil parę spać się położę
jam Ci za wszystko dziękuje Boże,
że źle zrobiłam, przepraszam Ciebie,
mój Ojcze ukochany w niebie."

Aniele Boży stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój
Gdy się bawię i gdy śpię
i do szkoły spieszę się

aniele boży stróżu mój
ty zawsze przy mnie stój
rano wieczór we dnie w nocy
bądź mi zawsze ku pomocy
strzeż duszy ciała mego
zaprowadź mnie do żywota wiecznego
amen

Mały (tu imię) idzie spać,
Wy aniołki przy nim stać.
Matka Boża przy łóżeczku,
A Pan Jezus w serduszeczku.
To dla zupełnych maluchów, nie umiejących mówić. Potem już Ojcze Nasz i Zdrowaś.
________________________________________

"Do Ciebie Boziu rączki podnoszę
O zdrowie mamy, taty, babci (itp) serdecznie proszę
A także proszę niech mnie od złego
na każdym kroku anieli strzegą.
Dziękuję Ci Boże za dobry dzień
i proszę Cię Boże o szczęśliwą noc.
O pokój, o rozum, o boską miłość,
o ludzką przyjaźń i błogosławieństwo całego domu"

"Dobranoc Boziu, idę już spać
Jutro raniutko musze wstać,
cichutko, spokojnie prześpię całą noc
A Tobie mój Boże - dobranoc, dobranoc"

Ładnie, nie? Sama nauczę tego moich dzieci...
______________________________________________

"Chroń mnie dobry Boże gdy się spać położę,
Niech Twoi święci Anieli stoją przy mojej pościeli,
daj, abym wstała cała i zdrowa i mogła Cię wielbić i kochać od nowa!"
Odmawiam ja do dzisiaj.
______________________________________

A ja polecam malutką chudziutką książeczkę "Kogo Pan bóg kocha". Są tam bardzo
ładne wierszyki dla dzieci o Bogu, Matce Boskiej, Aniele Stróżu itp.
W dodatku jest ładnie ilustrowana. Autora ani wydawnictwa nie pamiętam.
______________________________________________

A moja Emi mówi przed snem "dziękuję Ci Boziu" a ja wymieniam za co Bozi
dziękujemy

____________________________________

Ja modliłam się tak:
Kładę się spać
Daję Bozi znać
Jestem ...(tu imię) ochrzczona
Panu Jezusowi poświęcona
Biorę krzyż w ręce,
Pana Jezusa w serce,
Zasypiam z Nim.

Boże, choć Cię nie pojmuję
ale nad wszystko miłuję,
nad wszystko, co jest stworzone,
boś Ty dobro nieskończone.

Ufam Tobie, boś Ty wierny,
wszechmocny i miłosierny.
Dasz mi grzechów odpuszczenie,
łaskę i wieczne zbawienie.

Wierzę w Ciebie Boże żywy,
w Trójcy, jedyny, prawdziwy.
wierzę coś objawił Boże.
Twe słowo mylić mnie nie może.

Ach żałuję za me złości
jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu.
Dla Ciebie odpuszczam bliźniemu.

Do Ciebie Boziu rączki podnoszę
o zdrowie całej rodziny proszę
i także proszę niech mnie od złego
na każdym kroku aniołki strzegą..

Mój Aniele...

Aniele Boży, Stróżu mój,
Stań tutaj przy mnie,
I zawsze stój.
Stój, gdy mi smutno,
Gdy serce krwawe,
Stój, gdy radośnie
Wchodzę w zabawę,
Gdy mróz na dworze,
Gdy szarpie wiatr,
Kiedy przeciwny
Mi cały ten świat,
Wiem, ze Ty jesteś,
Wiem, że w potrzebie
Mogę bez końca
Liczyć na Ciebie.
Aniele - proszę -
Nie odchodź, siądź,
I już na stałe
Ze mną bądź!