Wyniki wyszukiwania dla zapytania: wierszyki urodzinowe po francusku

Weszłam na to forum 12 lutego br. i zostałam. Jesteście wszyscy tacy wspaniali !!! Dzisiaj poznałam was bliżej, więc chyba się odważę napisać coś o sobie. Muzykę Jean Michel'a najpierw "wyławiałam" w radiu luksemburg, potem był magnetofon szpulowy, kasety. Internet daje dopiero pełny wypas. Słucham dokładnie tej samej muzyki co wy (Jarre, Vangelis, Kitaro, Mike Oldfield..) Ile mam lat.. ? Nie jestem dobra w liczeniu, ale urodziny mam 28 marca. Z zazwodu jestem radcą prawnym. Mieszkam w Olsztynie. W obiegłym roku zamknęłam własną kancelarię i zaczęłam realizować swoje marzenia. Mój letni domek z ogrodem zamieniam na pracownię malarską, piszę wiersze, większe i mniejsze formy prozatorskie, uczę się francuskiego i marzę o zobaczeniu Paryża ( lecę już niedługo). Ale moje największe marzenie... oh... nie muszę pisać. Zazdroszczę wam tych zdjęć z Mistrzem.
Moje zdjęcia będą na stronie, którą prawie już zrobiłam. Nazywam się Janina Maja Malinowska.


No cóż, wiem, ze sa dopiero jutro i On tego nie przeczyta, ale trdycyjnie możemy mu życzyć wszystkiego najlepszego etc..

Spełnienia marzeń,
uśmiechu na twarzy,
szczęścia w miłości,
setek przyjemności,
przyjaciół wokoło,
wydarzeń wesołych,
humoru dnia każdego,
potomka cudownego* ( :> ),
zdrowia, szczęścia i słodyczy
Kasia Idolowi życzy!

* ewentualnie cudownego, tak jak tatuś :>

I parę innych rzeczy, których ie napiszę tutaj

PS: Pisałam ten wierszyk jako życzenia na urodziny mojej koleżanki, ale parę rzeczy należało zmienić, bo "szóstek z francuskiego" nie będę Mu życzyć XD No i Jubilatkę na Idola trzeba było zmienic jeszcze...

Happy Birthsday!!!!

Z miesięczników czytuję Odrę. Kolejne z pism do dłuższego i uważnego czytania - nie oglądania. Pismo zajmuje się wydarzeniami artystycznymi, literaturą i pisarzami (proza, poezja), publicystyką (często bardzo interesujące artykuły o demografii, ekologii, nauce, polityce), zawiera fragmenty powieści lub opowiadania, eseje, wiersze.

Nigdy nie byłem fanem historii - analizy dat i map nużyły mnie. B. Brier w książce o Tutanchamonie napisał (mniej więcej; cytuję z głowy), że historia to jednak nie tylko daty i mapy, ale człowiek ze swoim strachem, nienawiścią, miłością, chciwością, jednak opracowaniom historycznym często to umyka. Na szczęście znalazłem pismo historyczne dla siebie, mówiące o historii głosem ludzi opisywanych czasów. Mówię o kwartalniku Karta. Ukazany tam obraz czasu, składając się z cytatów wypowiedzi, listów, notatek, gazet, odziera historię z papieru podręcznika i pokazuje to, co dla mnie najważniejsze - człowieka. Żadne wyniki ofiar obozów koncentracyjnych nie oddadzą tragedii istoty ludzkiej (a sądzę, że nawet odwrotnie: tragedię tę umniejszą, spłaszczą do roli statystyki) niż jedna relacja byłego więźnia.

Tygodniki ~opiniotwórcze, ale z samej istoty niezmiennie prawicowe albo lewicowe, przeglądam raz na jakiś czas, pobierając je z sieci - nie stać mnie i nie chcę wspomagać finansowo pism autorytarnych.

Cieszy mnie zainteresowanie, jakie wyraziliście Tygodnikiem Powszechnym
Tym chętniej informuję, że od wczoraj jest do kupienia nowy numer Tygodnika Powszechnego; nr 11 (3114) datowany na 15. marca 2009. A Informuję tym chętniej, że w numerze jest duuuży dodatek o książkach (16 wielkoformatowych stron). Poza tym z kulturowych aspektów na pozostałych stronach Tygodnika: relacje polsko-niemieckie, nowo odkryte podobizny Schulza; 70. urodziny Stanisława Radwana. Recenzje/relacje: tomu "Wiersze śródziemnomorskie. Ciemne świecidło" A. Wata, przedstawienia "Portret Doriana Graya", filmu "Lektor", wystawy francuskiego malarstwa i rysunku XVIII wieku, w dziale Zmysły: "Jak śpiewać Bacha"; i z pewnością coś jeszcze Jest też - między innymi - tekst o sytuacji w Sudanie, Bośni, pożegnanie profesora Zbigniewa Religii i wiele innych.

- Drogi chłopcze! - mówi Szkot do syna w jego osiemnaste urodziny. - Od dziś będziesz z nami dzielił rodzinne radości i smutki.
- Jestem na to przygotowany, ojcze!
- A więc na początek synu - zapłacisz ostatnią ratę za swój wózek dziecięcy!

Trzech kolesi zastanawia się jak rozdzielić miedzy sobą skrzynkę jabłek. Jeden rzucił pomysł, ze będą wymyślać wierszyki, kto wymyśli ten bierze 1 jabłko.
Zaczyna pierwszy:
- "Mickiewicz pisał wiersze, ja biorę jabłko pierwsze"
Drugi mówi:
- "Mickiewicz pisał wiersze długie, ja biorę jabłko drugie"
Trzeci myśli, myśli i mówi:
- "A ch...j wam wszystkim w d...e , ja biorę jabłek cała kupę"

Przed wojną (II...) spotkało się 2 generałów - niemiecki i francuski
Rozmowa przy śniadaniu:
(N)iemiecki generał: - drogi kolego jestem zdumiony brakiem dyscypliny we francuskiej armii
(F)rancuz: - przesadza Pan kolego...
(N) - No to się przekonamy (i tu wola swojego adiutanta) - Otto!
(Otto): Jawohl Herr General!
(N): Otto, weź ten pistolet
(Otto): Jawohl Herr General!
(N): Otto, przyloz pistolet do skroni
(Otto): Jawohl Herr General!
(N): Otto, nacisnij spust
BUM! ...i Otto pada martwy
Francuski general zbladl, ale żeby ratować honor Francji, woła swojego adiutanta:
(F): Jean!
(Jean): - Pan mnie wołał mon general?
(F): Jean, weź ten pistolet
(Jean): - O! Dziękuje mon general!
(F): - Jean przyłóż pistolet do skroni (Jean spojrzał zdziwiony, ale wykonał polecenie)
(F): -Jean naciśnij spust
A na to Jean ze śmiechem odkładając pistolet:
(Jean): - Jak Boga kocham, 9 rano a mój generał już zalany!

Trzech turystów: Polak, Szkot i Niemiec wybrało się w Alpy na wycieczkę. Niestety z powodu złej pogody wszyscy zaginęli, ratownicy po kilku tygodniach przerwali poszukiwania i w gazetach pojawiły się nekrologi.
Wkrótce w jednej z redakcji dzwoni telefon i z Hawajów odzywa się Niemiec z prośbą o anulowanie jego nekrologu!
Redaktor gazety krzyczy:
- Ty żyjesz!! Jakim cudem??
Niemiec opowiada:
- Zamarzliśmy i powędrowaliśmy wszyscy do Św. Piotra, który zatrzymał nas u wejścia do Bramy Niebieskiej i powiedział że jeszcze jesteśmy za młodzi żeby umrzeć, więc jeżeli Ubezpieczenie pokryje koszt 500 euro, może nas wysłać z powrotem na ziemię. Złapałem za telefon, porozmawiałem z moim agentem, zapłacił, a ja zażyczyłem sobie żeby wylądować na Hawajach. No i mam wakacje!
- Ale co ze Szkotem i Polakiem?
- Jak ich ostatnio widziałem, Szkot targował się o cenę, a Polak wysyłał papiery do ZUS-u.


Dziś dwa bardzo ważne dla mnie wiersze. (Ciotka Lucyna domyśli się czemu)

Il Sogno - Jacek Dehnel

Te codzienne, conocne, te żmudne ćwiczenia,
te pasaże pod górkę „bycia-dwojgiem-ludzi”,
gdzie zmiana każdej nuty bardzo wiele zmienia,

to budzenie się rano ze ścierpłym ramieniem,
bo całą noc się spało tak, by cię nie zbudzić,
te codzienne, conocne, te żmudne ćwiczenia:

gemmy francuskich kremów, pianek do golenia,
by mniej drapać policzki, by mniej je utrudzić
w pocałunkach – a taka zmiana wiele zmienia

w ulepszaniu techniki – jak szlifu kamienia,
bo każdy blask się w końcu może nieco znudzić,
te codzienne, conocne, te żmudne ćwiczenia

w łagodzeniu – jak spory zręcznie pouziemiać,
w jak najmniejszej ilości ruchów je obrócić
na nice lub choć na nice (ton tak wiele zmienia,

dobór słów, ruchy ramion). Głaskać. Ukorzeniać
to, co jeszcze kiełkuje, dopiero się budzi
wśród dziennego, nocnego, żmudnego ćwiczenia.

I jeszcze ta świadomość, że coś się utlenia,
bezpowrotnie rozpada, nieustannie studzi.
Te codzienne, conocne, te żmudne ćwiczenia
by wszystko, odmienione, mogło się nie zmieniać

Szczęście - Jacek Dehnel

dla P. T.

W przyszłym tygodniu masz urodziny
za rok pewnie
już cię nie będzie.

M. Roberts, Lacrymae rerum

Być tą brzydką Angielką - chudą, podstarzałą,
niezbyt dobrą poetką; mieszkać w letnim domu
ze stygnącym mężczyzną (serce czy rak nerek -
przyczyny nieistotne). Wnosić mu po schodach
(wąskich, zawilgłych schodach) tacę ze śniadaniem
i siebie. Pisać: "W przyszłym
tygodniu - bzyk muchy -
- masz urodziny - znowu - za rok pewnie - krzyczy
z bólu - już cię nie będzie". Iść do niego. Głaskać.
Leżeć z nim w wannie, płacząc. Patrzeć, teatralnie
ale przecież prawdziwie, przez okno na drzewa.
Mieć za sobą te lata, te listy, te flamy,
znać numer kołnierzyka, buta, obwód głowy.
Nie umieć się obejrzeć za innym mężczyzną.
Używać tamtych zwrotów, pieszczotliwych imion.
I udawać, że wcale nie jest gorszy w łóżku,
mając w pamięci tyle miejsc, razów, sposobów:
w hamaku, w soku z jagód, w pociągu pędzącym
z Wenecji do Nicei, na biurku wydawcy,
w bocznej salce muzeum. Przyjmować wizyty
przyjaciół i lekarzy. Kręcić kogel-mogel.
Nie móc udawać dalej i dalej udawać.

Lecz nade wszystko wiedzieć, że wszystko, co było
nie mogło, nie powinno być inaczej, z innym,
gdzie indziej, kiedy indziej - to właśnie jest szczęście.

Widziałeś całość. Teraz odchodzisz, powoli
skubiąc liście z gałęzi. Ktoś zasłania lustro,
ktoś dzwoni, ktoś rozmawia. Taca. Wanna. Łóżko.