Wyniki wyszukiwania dla zapytania: wieszyk na Chrzest

To ja tez sie dorzuce, bo temat rewelacyjny, a i mysle ze Was zaskocze;). Było
to chyba na przelomie '80 i '90 gdzies kolo nowego sącza(?), bylem w
najstarszej grupie, która nie mogła sobie wymyslic nazwy, bo przeciez nie
moglismy byc "komandosami" czy "piratami" jak to bywało za młodu. A jako, ze
jakis szaleniec przywiózł ze sobą żelazko do prasowania, które potem okazało
się hitem całej kolonii, nazwaliśmy się "Zelazka". Problem pojawil sie przy
piosence, bo przeciez kazda grupa musiala miec swoją. Szczęsliwe trafił się w
naszej grupie pewien chlopak, wtedy był "gwiazda" tv, bo wystepowal w programie
dla mlodziezy "Trzepak" ( bylo cos takiego, chyba w regionalej krakowskiej ) i
wykorzystując swój artystyczny talent wymyslił nam...wierszyk. I mieliśmy
wierszyk zamiast piosenki. Az sam sie dziwie, ale zapamietalem go dokladnie do
dzis. Wyglądał tak:

Żelazko potrzebne jest bacy
gdy rano wstaje do pracy
by spodnie mieć piękne na kant
żelazko potrzebne na gwałt

żelazka, kochane żelazka!
dziś dla was kołnierzyk to fraszka
a jutro je ciepnąć na złom
bo bardzo zużyte już są!

Motyw z bacą i "ciepnięciem", które brzmiało bardzo po góralsku pojawił sie
wobec faktu, iż autor miał ksywkę Baca. Ale nie wiem zupełnie dlaczego.

Oczywiście były wszelkie opisywane wyzej atrakcje, a obrączki do slubów robilo
sie z wydrążonego owocu dzikiej róży.Zawartość lądowała w czyimś łóżku. No i
jeszcze były mecze z innymi koloniami w piłkę, chrzty, podczas których można
było dać upust najdzikszym fantazjom i wiele innych rzeczy....

pozdrawiam, wed


prezent z okazji chrztu
mój synek z powyzszej okazji dostal od ciotki (dziewczyna mniej wiecej w moim
wieku) ksiazeczke zatytulowana "z najlepszymi zyczeniami", a tam wsrod
grafomanii taki oto "wierszyk" sie znalazl:
zycze ci abys zawsze... zdazyl otworzyc dzwi i dobiec do telefonu (...),
potrafil wybrac dobre wino w restauracji, PAMIETAL O ZAPIECIU SWOICH SPODNI
(...)
(...)Zycze ci radosci, ktora przezywasz, gdy zdejmujesz eleganckie buty,(...)
gdy jesz pistacje,(...) ryczy osiol, swinie chrzakaja(...)
:)))))))

Raczej trudno o życzenia "zabawne i nie związane z wiarą", jeśli chodzi o
chrzest, to przecież uroczystość o charakterze religijnym, radosna, ale nie
zabawna. A może jako życzenia-dedykację wiersz Twardowskiego o maluchach, które
nie nudziły się w kosciele? Wierszyk zabawny i mądry? Jeśli chcesz, służę
tekstem.
Pozdrawiam

U nas jest tradycja, ze dzieci dostaja srebrna lyzeczke z wygrawerowanymi
imionami oraz data. Sliczny prezent. Oprocz tego synek dostal pieniadze,
sliczny album z tematyka chrztu (wiersze, obrazki oraz miejsce na Wasze
zdjecia, dedykacje, date itd)(tez super prezent) oraz zabawki. Noi oczywiescie
kartki.


wiersze

Co to było - manufaktura

Dobrze by było
I tak zapewne jest
By wszystkim było miło
Przez już zatwierdzony test

Tyle tych pokoleń
Brało w nim udział
Co na łamach szkoleń
Uwierzyć że to morał

I tak wiara przenosi góry
Co autentyczne jest
Niewątpliwe to są fakty
Jakoby to był chrzest

Że niebo to dobre miejsce
Ekspansję tam wskazują
To bezmyślne poszycie
Ciekawi odkrywają

Dokąd to prowadzi mózg
Ten który niema pamięci
Z realizacją jego trosk
Sugerując dobre chęci

Taka powaga świata
Nadzieję tą potrzebuje
Żeby bezmyślna poświata
Odsłaniała swą głębię

I tak, to z czym przystaje
Bez wiedzy o duchowości
Program się modeluje
W ciekawej pomyślności

Stoicyzm tu niema miejsca
Wspierając się o miłość
Jako przez człowieka przejścia
Co to właściwie serdeczność

Takie fakty jest widać
Trzeba się trzymać steru
I podstawę słowa odmieniać
Wynieść się z kart papieru
.......................
.......................
.......................
Czyniąc Sobie ją poddaną

Chciałbym o lotach kosmicznych
O mieście na księżycu
Bez grawitacji selektywnych
I nie podlegających słońcu

I dziwić się nie trzeba
Że kiedyś czczono bogów
Gdyż to krążenie obiega
Co do wiary światowidów

Kanibalizmem zatrąca mi to wyraźnie
Zaś po co solić przed chrztem wody?

Już wiem, to o tę Mamonę chodzi! Ona po śreżodze na pokuszenie wodzi co mniej
roztropnych i w Utopców przemienia albo i posila się niemi jako ghul jakowyś.
( Z tej okazji przerwa na wierszyk:
Сидит назгуль на беръёзе
А беръёза гнется
Посмотрите, братцы Эльфы
Как он навернётся!)

Skądinąd, widzę, że takoż spały, gdy igreki do pierwszych osób liczby
pojedynczej rozdawano...?

Nawracając: ordalium zatem ustalimy na najbliższe Solstycjum, a do tych por ja
przegląd gminu odpracuję, by jedyną upierścienionym w ciemnościach wskazać.

Hej,

my dostaliśmy od chrzestnej specjalny album, ale nie odnośnie rozwoju dziecka
(z miejscem na włoski itp.), tylko właśnie odonośnie chrztu - z miejscami na
wpisy gości, zdjęcia z uroczystości, listy mamy do narodzonego i nienarodzonego
dzidziusia, zdjecia z tatą, az do uroczystosci pierwszych urodzin. Z mnóstwem
wierszyków (o smutnym Adasiu w raju - biegajacym z procą - oczekujacym, żeby
sie w końcu narodził), opowiadanek ( np. o dwóch aniołkach łobuziaku i
grzecznym - przeurocze), wyjaśnieniami symboli chrztu; z ładnymi fotografiami.

Takie ciepłe podejście do religijności, wesołe, bez moralizatorsta i
straszenia; mam nadzieje, że jeśli moje dziecko pójdzie na religie w
przedszkolu, w takim duchu właśnie bedzie ona prowadzona.

Polecam wszystkim!
Ania

Tak, jajku, ludziom nalezy sie odpoczynek :) tacy ateisci to maja
ciezkie zycie :))))
Orvokki, przepraszam, ze nie od razu odpowiedzialam, wczoraj mialam gosci
( sluchalismy tez Kaczmarskiego). O nawroceniu dowiedzialam sie z
Rzeczpospolitej z 19.04 "Gdanskie pozegnanie" : " W Wielka Sobote,kiedy
Kosciol udziela sakraamentu chrztu sw.,zanim odszedl,przyjal chrzest."
Dla mojego pokolenia Jego wiersze i piosenki byly bardzo wazne. I On byl,
jest wazna osoba. Tym bardziej ciesze sie z Jego nawrocenia.

Czytam mojej córce (obecnie prawie poltora roku) niemal od urodzenia ) nawet
na zdjeciach z chrztu (miala 4 mies) jest z kasiażeczką w łapkach.Po prostu od
samego poczatku ksiazki byly obecne w jej zyciu, widziala te zi widzi ze
rodzice tez ciagle czytaja, ze ksaizki stoja i elza wszedzie.. Tak ze u nasto
naturalne. I ksiazki wlasnie to najlepsze zabawki. Moze sie niczym nie bawic, a
czytac mozna jej non stop. Tak samo recytacje wierszykow znanych- OD ZAWSZE u
ans byly obecne. Misia smiala sie z Lokomotwyy Tuwima albo Tygrysa BRzechwy jak
miala 5 -6 mies!
Mysle ze Twoje dziecko jest juz duze dosc, i jesli dotad nie mialo okazji miec
swoich wlasnych lektur, to moze ciazko bedzie sie mu nagle przestawic. Po
prostu zacznij mu pokayzwac jakies naprawde fajne i tot ak,z eby widzial Twoj
entuzjazm, ze to fajne, atrakcyjne itd. KOneicznie tzreba czytac Z dzieckiem,
tzn. na pcozaktu pokazywac obrazki, pyatc o rozne rzeczy. JEst bardzo duzo
odpwoiednich ksiazeczek- od takich z wizerunkami zwierzatek, po taki jak
np. "Moje pierwsze slowa' gdezi sa swiecace elementy. ZObacz sobie np oferte
wyd. Muchomor. ALbo te wszystkie Kamyczki z otweiranymmi klapkami- to go bedzie
bawic! uff
przepraszam ze tak dlugo, ale o tym moge bez konca. ))
cleo

"O, zbliż się, śmierci!"

O, zbliż się, śmierci! Senna śmierci! zwojem
Chłodnawych ramion obejmij to skronie,
Które się pali; zbliż się ze spokojem,
Którego nie ma w tem łonie.

Ty mnie nie straszysz chrzęstem trupich kości,
Ty mnie pustymi nie przerażasz oczy
Ni tym robactwem, co w mogiłach gości
I ciała toczy, ach! toczy!

To oni widzą obraz grozy w tobie,
Oni stawiają cię w rozkładow brudzie,
W tym ciasnym, ciemnym, w tym cuchnącym grobie;
Lecz cóż mi oni, ci - ludzie?...

Dawniejsza miłość, co przygarnąć chciała
Wszystkich, przeczysta, do serca, dziś na nic!
Na nic! w nienawiść zmieniła się cała,
Ach! w tę nienawiść bez granic!

O, zbliż się, smierci! o, zbliż się aniele!
Niech cichy szelest twych słów mnie odwoła:
Ty, co gotujesz spokój i wesele,
Wyrwij z tych ludzi mnie koła.

autor: Jan Kasprowicz - Wiersze rozproszoneW :"Wybór poezji"

ciupazka napisała:

> "O, zbliż się, śmierci!"
>
> O, zbliż się, śmierci! Senna śmierci! zwojem
> Chłodnawych ramion obejmij to skronie,
> Które się pali; zbliż się ze spokojem,
> Którego nie ma w tem łonie.
>
> Ty mnie nie straszysz chrzęstem trupich kości,
> Ty mnie pustymi nie przerażasz oczy
> Ni tym robactwem, co w mogiłach gości
> I ciała toczy, ach! toczy!
>
> To oni widzą obraz grozy w tobie,
> Oni stawiają cię w rozkładow brudzie,
> W tym ciasnym, ciemnym, w tym cuchnącym grobie;
> Lecz cóż mi oni, ci - ludzie?...
>
>
> Dawniejsza miłość, co przygarnąć chciała
> Wszystkich, przeczysta, do serca, dziś na nic!
> Na nic! w nienawiść zmieniła się cała,
> Ach! w tę nienawiść bez granic!
>
> O, zbliż się, smierci! o, zbliż się aniele!
> Niech cichy szelest twych słów mnie odwoła:
> Ty, co gotujesz spokój i wesele,
> Wyrwij z tych ludzi mnie koła.
>
> autor: Jan Kasprowicz - Wiersze rozproszoneW :"Wybór poezji"

Ciupazko, fajnie to tak nos sam z samygo rana kostuchoom straszyc´?!?!

I moje dzieci mają swoje pudła z pamiatkami- opaski ze szpitala, szatki z
chrztu, pierwsze mikro-skarpeteczki, kartki z gratulacjami. Oprócz tego
zapisujemy ich śmieszne teksty i karteczki z nimi umieszczamy w albumie ze
zdjęciami. Co pewien czas robimy sesję nagraniową- wierszyki, piosenki i
generalny hyde-park ( na kasecie magnetofonowej). A- i każde dziecko ma w
urodziny robione zdjęcie z zegarem wskazującym godzinę jego narodzin.

I ja się dołączam do zyczeń dla Małej :)))))))). Własnie byłam na Mszy gdzie był
chrzest dzieci, w kontekście naszych forumowych dyskusji uwaznie przysłuchiwałam
się tym pieknym modlitwom zanoszonym do Boga w intencji dziecka.... NIe można
wymyśleć lepszych życzeń: ja życzę aby w życiu twojej córeczki wszystkie te
słowa wypowiedziane nad nią wobec Chrystusa, stały się naprawdę i całkowicie jej
drogą do Niego.

Jaki cudny ten wierszyk ks. Twardowskiego :))))))).

prawo glosowania i komentarzy
powinno przyslugiwac tylko katolikom, czytelnikom Naszego Dziennika i
sluchaczom Radia Maryja po uprzednim okazaniu dowodu chrztu, komunii i
bierzmowania oraz certyfikatu wydawanego przez Podworkowe Kolka Rozancowe,
podpisywanego przez Ojca Rydzyka

jedynie taki elektorat gwarantowalby obrone narodowej tozsamosci katolickiej
Polski.

a teraz ulozylem dla panstwa wierszyk...moge?

Unia Bruskelska, nierządnica europejska....(cd)

Spokojnie. Też jestem mamą pierwszaka, a dokładnie pierwszoklasistki. Chodzi na
religię ,mimo że my chodzimy do kościoła tylko na śluby. Moja córka miała wkleić
do książki zdjęcie z chrztu i wpisać datę i miejsce uroczystości, tylko że ona
nie jest ochrzczona ( jako jedyna w klasie). Ale nie stanowi to dla niej
problemu. Pani katechetka ( rozumna kobieta) powiedziała tylko ,że jak to kiedyś
nastąpi, to wtedy sobie może wpisać datę i resztę. Wierszyków jeszcze nie
piszemy, ale jakby zaistniała taka potrzeba, to pewnie zapytałabym babcię, która
chodzi do kościoła. Tu chodzi zapewne o treść, a nie o formę. Doradzam więcej
luzu i pozdrawiam.

Mariner nie lekceważ rzeczywistości.
On nie jest głupi,to taki młody kaczysta fanatyk-koniukturalista i przy takiej
władzy zajdzie wysoko.Nie skończy jako bojówkarz, pójdzie wyżej na pewno.A że
wie gdzie leża konfitury ,to dowodem jest zmiana wizytówki gdzie było zdjęcie w
moro z giwerą,oraz przedstawionepoglądy radykalne jak na dzieciaka ,na zdjecie
chłopaczka z liceum+ patriotyczny wierszyk. Politycznie poprawne jak powiada się
obecnie.Ale chrzest podkutych butów słychać w tle.

My wyszliśmy z założenia, że chrzest nie zobowiązuje nas do
niczego...Księdzu który zapytał o ślub kościelny powiedzieliśmy, że
nie zamierzamy go brać chociaż przeszkód nie ma...Tym razem naciski
mam gdzieś tylko myślę sobie, że w tym katolickim kraju jest duże
prawdopodobieństwo, że nasze dzieci zapragną brać udział w szopce
pt. komunia czy ślub kościelny....I szlag mnie trafia jak pomyślę,
że za rok zacznie się religia w przedszkolu i pewnie jak zwykle nie
będzie alternatywnych zajęć. Pomijam już wierszyki których teraz
uczą w przedszkolu z okazji zbliżających się świąt...

mi tez sie te kocyki podobaja
my na chrzest dostaliśmy kilka typowo pamiątkowych rzeczy - srebrną łyżeczkę z
grawerką od dziadków i do tego biblię i obrazek z Julą i Aniołem Stróżem
malowany przez mojego tatę, a z tyłu ładny wierszyk, aż się wzruszyłam my
daliśmy Julci od siebie pamiątkowy smoczek z datą urodzenia, godziną itp.
Chrzestny dał złoty łańcuszek z medalikiem. A reszta to w zasadzie pieniądze -
od chrzestnej bardzo konkretna kwota, od reszty mniejsze. No i praktycznie od
każdego kartki z zyczeniami.
Jeżeli chcesz dostać jakies przydatne rzeczy, to zastanow się po prostu co
chcialabyś aby Twoje dziecko miało za kilka miesięcy - fotelik do karmienia,
kojec, może jeszcze coś innego... to przeciez dla twojego dziecka mają być
prezenty no i Ty pewnie też wiesz mniej wiecej na co sa w stanie pozwolić sobie
goście...

Platformie wstyd po Brzechwie
Patron szkoły nie musi być nieskazitelny, przecież wybór patrona to nie
kanonizacja. Radnym chyba się pomyliło ze świętym patronem, którego imię nadaje
się dziecku na chrzcie. Brzechwa jest znany przede wszystkim z wierszy dla
dzieci. O tym, że pisał wiersze pochwalne dla Stalina nikt by nie wiedział,
gdyby radni tego nie wyciągnęli. Przecież gdyby wiersze Brzechwy dla Stalina
były tak istotnym fragmentem jego życiorysu, to sami komuniści w swoim czasie
chwaliliby się nim, tak jak chwalili się np. Broniewskim, chociaż on też miał
epizody niekomunistyczne (waham się, czy można napisać "antykomunistyczne"). A w
razie gdyby zaszedł mało prawdopodobny wypadek, że w przyszłości Brzechwa stanie
się znany głównie z wierszy komunistycznych, to takiego patrona można zmienić.

astrotaurus m.in.napisał: "nehsa napisał: Zerknąłem do wskazanego
posta i .. w zasadzie wszystko co trzeba powiedział już
> karbat.... ja tylko przypomnę, że musimy się domyślać treści
Twoich wypowiedzi, bo sam jej nie umiesz wyłożyć."
odp.nehsy: To zdanie nie jest pozbawione podstaw.
i ponownie kawałęczek z twojego postu:
**Po upływie ponad 1000 lat ogłupiania społeczeństwa religijnymi
bredniami, nie> potraficie dostrzedz, że Nauka Ojca-Boga jest
ponadreligijną i ponadpolityczną wiedzą.**
"Czemu 1000 ?! Religie funkcjonują już kilka tysięcy lat. I mądrzy
ludzie zawsze dostrzegali ich głupotę i szkodliwość."
Bo chrzest w Polsce był w 966 , to na okragło 1000 lat.
Już sam fakt, że człowiek nie pracuje, tylko współpracuje, jest
jednym z dowodów, zależności naszego człowieczeństwa-bycia
człowiekiem, od Stwórcy. Bo przecież jest istotna różnica pomiędzy
pracą, a współpracą. Zatem wierszyk, nie jest dowodem pajacowania,
lecz taktownym, żartobliwym zachęceniem do dyskusji.


nehsa napisał:

**odp.nehsy: To zdanie nie jest pozbawione podstaw.*
Które zdanie, nehso? Moje? Że nie umiesz wyłożyć o co Ci chodzi? To oczywiste,
bo ja zawsze mówię do rzeczy, ale może zamiast po prostu przyznać rację
powiedziałbyś wreszcie o czym w ogóle mówisz....

**Bo chrzest w Polsce był w 966 , to na okragło 1000 lat.
Już sam fakt, że człowiek nie pracuje, tylko współpracuje, jest jednym z
dowodów, zależności naszego człowieczeństwa-bycia człowiekiem, od Stwórcy. Bo
przecież jest istotna różnica pomiędzy pracą, a współpracą. Zatem wierszyk, nie
jest dowodem pajacowania, lecz taktownym, żartobliwym zachęceniem do dyskusji.**
Samopoczucia gratuluję, oczywiście!
Praca i współpraca i co to ma do rzeczy - to ciągle owiane jest dla mnie mgłą
tajemnicy... a jeśli idzie o ogłupianie - trwa ono, jak już mówiłem, kilka
tysięcy lat i zawsze znajdują się ochotnicy do ogłupiania innych na nowo, wedle
jedynie prawdziwej wersji.
Np. nehsa.

Dlaczego rodzic? Ano choćby dlatego, że to rodzic przy chrzcie bierze na siebie
obowiązek wychowania dziecka w wierze. A co się za tym wiąże - ma się z nim
modlić, chodzić co tydzień do kościoła i tłumaczyć jak dziecko czegoś nie rozumie.

Jak ktoś to zaniedbał [dzisiaj się nie modlimy, bo dziecko zmęczone; piękna
pogoda, szkoda tracić czas w kościele, a w ogóle to mi się nie chce] to teraz ma
problem. Jego dziecko musi uczyć się modlitw bez zrozumienia, jak wierszyki.

Zresztą, skoro takie macie podejście do religii - po co w ogóle wysyłacie na nią
dzieci?

dużo jest i będę jeszcze później dopisywać:)
ale najtrudniejszy dla mnie do zniesienia to, że nie można dziecku w
prezencie z okazji chrztu czy komunii dać krzyzyka, bo to oznacza
życie pełne cierpienia :(
Pan młody nie może panny młodej zobaczyć w sukni przed ślubem, bo to
nieszczeście.
Perełki jako ozdoba do sukni slubnej lub stroika - wianka to
nieszczeście. I nieszczeście, jak są dane w prezencie.
I róże w bukiecie slubnym to też nieszczęście :)))))
I trzeba mieć coś pozyczonego na sobie do ślubu ( może w związku z
wierszykiem " something old, something new, something borrow,
something blue" :)))))
I jak deszcz pada w czasie ślubu to nieszczęście :))))
I slub w miesiącu bez "r" to nieszczęście w myśl wierszyka " w maju
slub, gotowy grób". Mój dowcipny mąż zaraz przerobił wierszyk " w x
( gdzie x oznacza dowolny miesiąc roku) ślub, gotowy grób")
Po prostu w tak wielu warunkach malżeństwo MUSI być nieszczęśliwe,
że nie wiem, czemu ludzie się pobierają :))))

Zostało 2 i pół miesiąca...
Czesc dziweczyny,
chcialabym podzielić się z wami moimi postępami w przygotowaniach:
-sala jest, pod koniec marca jedziemy tam z rodzicami na kolacje, wtedy bede
wybierac rodzaj i kolar dekoracji i dadatkow
-jutro moj N odbiera akt chrztu i w poniedzialek idziemy do księdza ze
wszystkimi dokumentami, wczoraj byliśmy w USC - odbyla sie b. powazna rozmowa
z urzednikiem - czułam się jak na ślubie cywilnym
-zaproszenia wybrane - format kwadratowy z okienkiem w środku, a w nim 2
obrączki, będize też wierszyk w środku, odbieram je w przyszłym tydodniu i
bedziemy je powoli wręczać gościom
-samochód jest - jekies AUDI dokładnie jakie - nie mam pojecia
-zawaidomienia kupione, bardzo delikatne i skromne w odcieniach kremowych
-fotograf i kamera - są, sesje zdjęciową bedziemy mieć w plenerze w
poniedziałek, początkowo miało być przed slubem, ale chyba jednak lepiej w
inny dzien - na spokojnie
-jeszcze musimy przygotować maleńkie drobiazgi dla gości - forma
podziekowania za to że są z nami
-aaa no i najważniejsze - sukienka - szyje się a przymiarka 2 maja
-nie mam jeszcze bucików, ale sądzę że w kwietniu dopiero pójde na zakupy

No i to by było chyba na tyle - ciesze się niesamowicie i czekam na ten
dzień, prawdę mówiąc juz nie mogę się doczekac
a jak to wyglada u was?
Zyczę pięknego dnia...

książka na prezent dla 1 rocznego chrześniaka
Zastanawiam się jaką książkę ofiarować na prezent dla chrześniaka z okazji
jego pierwszych urodzin. Na chrzest podarowałam mu Dobry Bóg Mówi do Nas (wyd.
Edycja Św. Pawła, autor ks. bisk. Antoni Długosz). Zastanawiam się czy wybrać
książkę na czasie (dostosowaną do wieku czyli np książkę-domek albo książkę
warsztat samochodowy, o których wspominałyście w Klubie najmłodszego
czytelnika) czy też coś na lata (pierwsze urodziny to szczególne wydarzenie
czyli np Baśnie Andersena w wersji papierowej i audio wyd. Media Rodzina). A
może coś co tematycznie zwiąże się z prezentem zabawką czyli z kolejką (np.
Lokomotywa i inne wesołe wierszyki
merlin.pl/frontend/browse/product/1,489249.html) Czekam na Wasze sugestie.

Witaj
Ja kupiłam dla chłopca złoty łańcuszek z medalikiem, do tego w warszawskim
Traffic-u przepiękny duży album ,,Pamiątka Chrztu Świętego" w którym są
wiersze, piękne ilustracje, jest też miejsce na zdjęcia, na życzenia, na
wpisy gości- naprawdę piękna rzecz. Oprócz tego jeszcze uroczego aniołka,
który prawdopodobnie zawiśnie nad łóżeczkiem i domek lego z klockami
edukacyjnymi, ponieważ mały za kilka dni ma pierwsze urodzinki.
Inne pomysły które rozważałam: piękne wydanie biblii z dedykacją, srebrna
łyżeczka z grawerem, ryngraf.
Pozdrawiam
Asia

Są bardzo kobiece
Maria, Marianna, Małgorzata, Michalina, Marlena... Nie mogą byc raczej babochłopami.
Choć mojej teściowej córka zrobiła niespodziankę. Dostała na chrzcie Malwina po
bohaterce romantycznego powieścidła, miała być wiotka, słodka i powabna, słuchać
poezji spiewanej i pisac romantyczne wiersze. Tymczasem od wczesnej młodości
nosiła glany, czarne ciuchy, spodnie i ogólnie była raczej ostro subkulturowa. ))

moj Tomaszek z okazji Chrztu sw. dostal taki wierszyk:
"Z proca w kieszeni, smokiem na smyczy
biega po Raju Tomek zdyszany,
dobrze mu tutaj, jednak dni liczy
kiedy przyleca z ziemi bociany.
Niby spokojny, niby wesoly
uczy sie w rajskiej szkole grzecznosci,
ale codziennie pyta anioly:
"Czy przyslal dla mnie Bog wiadomosci?"
Z nogi na noge drepce przy Bramie,
w te i z powrotem po Niebie chodzi,
marzy o tacie, marzy o mamie
i o tym, ze sie wreszcie narodzi..."
to wierszyk znaleziony gdzies w necie... nie wiem, jak Wy, ale ja sie
poryczalam! na nasze maluszki czekalam dluuugo...

pod rozkraczonym słupem też nie należy przechodzić

zabobon jak zabobon,ale ja słyszałam o TRADYCJI w/g której na chrzcie
dziewczynka powinna dostać medalik z Matką Świętą,a chłopiec właśnie krzyzyk-i
tak właśnie dostawały moje dzieci
i bądź ty człowieku mądry i pisz wiersze

Moje córki dostawały różne prezenty, większość gości zdecydowała sie na pieniądze, ale najbardziej zadowolona jestem z takich rzeczy, które dla dziewczyn kiedys beda pamiątkami. I tak: 1. wspaniałe albumy-ksiązeczki dla dzieci, typu "pierwszy album dziecka" lub tematycznie związane z uroczystoscią chrztu; jest tam miejsce na zdjecia z chrztu, komunii, bierzmowania, ślubu a także wiele wierszyków i modlitw dla małych dzieci i miejsce gdzie można wpisac kto udzielał sakramentu, gdzie, kto jst chrzestną/ym i jacy byli goście 2. medaliki z łańcuszkami 3. pamiątka chrztu św. do powieszenia na ścianie w formie książki oprawionej w imitacje złota i drewno z wypisanymi życzeniami (choc moze z opisu tak wynika nie wyglada tandetnie, wrecz przeciwnie) 4. srebrna ikona z wgrawerowanym napiem od kogo i z jakiej okazji 5. i...coś co najbardziej przypadło mi do serca: niewielka, srebrna łyżeczka, której trzonek zakończony jest zegarkiem (tez srebrnym), na którym zaznaca sie godzine przyjscia dzidzi na swiat, ponizej miejsce na date urodzenia, wage, date chrztu i innych sakramentów, a na samej łyzeczce wygrawerowane zyczenia; istne cudo i jaka pamiątka! Pozdrówka - Wiola

> Tak się zastanawiam. W tym katolickim kraju większość ludzi (katolików, bo przecierz nie ateistów) wierzy w jakieś pogańskie zabobony. Ok niech sobie wierzą, nie mam nic do tego. Ale dlaczego równocześnie chodzą do kościoła i uważają się za katolików? Przecierz to jest kpina z wiary w Boga i z osób, które na prawdę w niego wierzą. A jaki procent Polaków "w tym katolickim kraju" jest prawdziwymi katolikami, żyjącymi w zgodzie z 10 przykazaniami i zdającymi sobie sprawę czym tak naprawdę jest sakrament chrztu, komunii, czy ślubu? I co klepią codziennie w pacierzu, co znaczą te słowa, bo oprócz wyuczonych "wierszyków-pacierzy" niewielu rozumie sens słów, które wypowiada w modlitwie... Jaki procent jest świadomy swojej wiary?

wierszyk, rymowanka na Chrzest
Witam!

poszukuję wierszyka bądż rymowanki z okazji Chrztu...najlepiej coś o Aniele
Stróżu,nie mogę znalesc nic konkretnego w internecie. Czy ktoś mógły mi pomóc
w ramach możliwości?? Z góry dziękuję serdecznie!!

złote myśli o tematyce ....?
Szukam złotych myśli, wierszyków, itp. o tematyce narodzin, macierzyństwa,
miłości matki (rodziców) do dziecka... ponieważ chcę malutkiej zrobić
pamiątkowy album z okazji jej chrztu. Z góry dziękuje.

jaki wierszyk/wpis na chrzest
pojutrze chrzest mojej bratanicy. Postanowiłam /miedzy innymi/ w koprecie, w
której dam kasę bratowej napisać jakiś wierszyk, albo coś okazyjnego..... I
nie wiem, co! Poradzcie, please!!!!!!!!!!

wiersz/sentencja o chrzcie
Czy ktos zna jakis ladny wierszyk/ sentencje o chrzcie dziecka?

Sugar

Wierszyk-życzenia z okazji chrztu
Potrzebuję waszej pomocy. Poszukuję wierszyka ,fajnych życzeń z okazji
chrztu ,który można wpisać jako dedykację.
Pozdrawiam i dziękuję Iwona

Wierszyk na chrzest
Czy znacie może jakiś?

Dedykacje, sentencje na Chrzest
Czy ktoś zna jakieś piękne sentencje, dedykacje albo wiersze, takie, żeby
nadawały się na Uroczystość Chrztu ? Proszę o pomoc, bo niczego w sieci
znaleźc nie mogę.

zyczenia na chrzest
bardzo prosze o wierszyk na karteczke na chrzest dla dziewczynki, z gory
dziekuje za propozycje

Informacja o chrzcie jest na samym końcu.

jaku, r, PAP 24-04-2004, ostatnia aktualizacja 24-04-2004 17:53

Na warszawskich Powązkach ok. dwóch tysięcy przyjaciół i wielbicieli żegnało w
strugach ulewnego deszczu poetę i barda pokolenia stanu wojennego Jacka
Kaczmarskiego

Dom pogrzebowy nie pomieścił wszystkich żałobników. Uczestniczyli więc we mszy,
stojąc na zewnątrz w deszczu. Jak podkreślił Janusz Zaorski, przyszła tu cała
Polska. Byli starzy i młodzi, znani i nieznani.

Na początku nabożeństwa zaśpiewał chór Filharmonii Narodowej.

- Nie godzimy się na tę śmierć. Ona zawsze przychodzi za wcześnie - mówił ks.
Wacław Oszajca (SJ), który odprawiał mszę. - Jacek Kaczmarski mówił, że życie
to tylko metafora. Oszajca przypomniał także słowa "Modlitwy o Wschodzie
Słońca" autorstwa Kaczmarskiego: "Ale zbaw mnie od nienawiści i ocal mnie od
pogardy Panie".

Na znak solidarności ze zmarłym pieśniarzem uczestnicy pogrzebu zapalili
świece, nawiązując w ten sposób do pieśni "Mury":

"Świec tysiące palili mu,

znad głów unosił się dym,

śpiewał że czas by runął mur,

oni śpiewali wraz z nim".

Przed złożeniem urny z prochami Andrzej Seweryn recytował wiersze Jacka
Kaczmarskiego, a z głośników rozlegał się głos samego pieśniarza - w
piosenkach "Źródło" i "Mimochodem".

Specjalnym życzeniem poety było, by wykonano "Lacrimosę" z Requiem Wolfanga
Amadeusza Mozarta.

Jacka Kaczmarskiego żegnali m.in. Piotr Bałtroczyk, Janusz Zaorski, Krystyna
Kofta i Andrzej Seweryn, Agnieszka Holland, poeci Antoni Pawlak i Piotr
Bratkowski i wielu innych. Byli też przyjaciele z zespołu Zbigniew Łapiński i
Przemysław Gintrowski.

Krótką mowę pożegnalną, jako jedyny, wygłosił przyjaciel Kaczmarskiego,
dziennikarz radiowy - Robert Siwiec.

Po uroczystościach żałobnych wokół grobu poety pozostało jego kilkuset
wielbicieli, którzy mimo deszczu, spontanicznie nucili jego pieśni.

Kaczmarski przyjął chrzest tuż przed śmiercią, w Wielką Sobotę 10 kwietnia.
Miał 47 lat.

wierszyk jest zajebisty
na bank go wykorzystam
my zaproszenia zrobimy sami tak jak zaproszenia na chrzest

Mój Adasieniek był chrzczony w minioną niedzielę. Oprócz kaski, dostał kilka
praktycznych prezentów. Od bratowej (żony chrzestnego), dostał piękny duży
obraz z wyhaftowanymi różnymi zwierzątkami i zabawkami, a w środku, również
wyhaftowane były oba imiona dziecka, pod spodem data urodzenia i niżej waga
oraz długość w chwili narodzin. Przepiękny i wzruszający to prezent, tym
bardziej, że wykonany własnoręcznie (bratowa wyszywała kilka miesięcy, ale
efekt... mniaaammm). Chrzestny ojciec, czyli mój brat, "zjechał" na huśtawce
pokojowej, ze stoliczkiem. Byłam z niej bardzo zadowolona, bo mój synuś, dzięki
temu że huśtawka ma regulowany kąt nachylenia oparcia, huśta się na niej w tej
chwili (2,5 miesiąca), i pewnie posłuży mu parę lat, a dzięki blacikowi
stolikowemu, będzie można go tam też karmić (huśtawkę da się unieruchomić na
czas np. jedzenia i ustawić w jednej pozycji). Od chrzestnej natomiast
(katechetki), dostał piękny pamiętniko-album, taką dużą kwadratową książkę,
cudnie ilustrowaną pt. Jestem dzieckiem Bożym. Oprócz pięknych opowieści są tam
miejsca na wklejenie pamiątkowych zdjęć, opisy najważniejszych dni w życiu
dziecka, odrysowanie stópki dziecka, dłoni. Jestem z tego prezentu bardzo
zadowolona, bo dokładnie i po dziecinnemu jest tam opisane, co to jest chrzest
św. . potem komunia itd., wyjaśnione po co te sakramenty się przyjmuje. Do
książki była dołączona płyta z opowieścią o narodzinach i pierwszych chwilach w
życiu dzieciątka, o tym, co czuje, gdy pierwszy raz znajduje się w domku itd.
Super sprawa. Mnie dodatkowo to ujęło, bo cała książeczkaq jest o chłopcu
imieniem Adaś, a więc takim jak mój synuś. Najbrdziej poruszył mnie wierszyk na
początku ksiązki:
" Z procą w kieszeni, smokiem na smyczy
Biega po Raju Adaś zdyszany...
Dobrze mu tutaj... Jednak dni liczy,
Kiedy przylecą z Ziemi bociany...
Niby spokojny, niby wesoły
Uczy się w Rajskiej Szkole grzeczności,
ale codziennie pyta anioły:
"Czy przysłał dla mnie Bóg wiadomości...?"

Z nogi na nogę drepce przy Bramie,
w tę i z powrotem po Niebie chodzi,
marzy o tacie, marzy o mamie
i o tym, że wreszcie się urodzi!"

Cudne prwda? Mnie to jako ś poruszyło do głębi. Może dlatego że na naszego
Adasia wszyscy czekaliśmy taaak bardzo długo. Taki prezent jak ta książeczka
wydaje mi się przepiękną pamiątką.

to ja tez spadam, bo probowalam czytac wierszyki, ale nie widze na oczka za bardzo
to do jutra-na pewno sie wyspie, nie? po tym chrzcie...

Tu z kolei chodziłoby głównie o ten fragment :

apologetyka.katolik.net.pl/content/view/319/63/
(...)
Zazwyczaj chętnie wdawałem się w rozmowy z antykatolickimi fundamentalistami,
którzy obawiali się o moje zbawienie. Podziwiałem ich zapał ewangelizacyjny.

Pewnego wieczoru przy kolacji przytoczyłem Kimberly swoją, odbytą wcześniej w
tym samym dniu, rozmowę z jednym z tych fundamentalistów. Dowiedziawszy się, że
jestem katolikiem, natychmiast zaczął mnie ewangelizować.

Zaczął od klasycznego pytania:

– Czy narodziłeś się na nowo?

– Owszem - odrzekłem. – Ale co ty przez to rozumiesz? Wyglądał na zaskoczonego:

– Czy przyjąłeś Jezusa jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela?

Z szerokim uśmiechem na ustach odparłem:

– Tak, owszem. Ale to nie dlatego narodziłem się na nowo. Narodziłem się na nowo
dzięki temu, co uczynił Chrystus przez Ducha Świętego w momencie mojego chrztu.

Wydał mi się zbity z tropu, więc wyjaśniałem dalej:

– Widzisz, Biblia nie mówi nigdzie: „Musisz przyjąć Jezusa jako swojego
osobistego Pana i Zbawiciela”. Jest to bardzo ważne, ale nie o tym mówi Pan,
tłumacząc Nikodemowi w Ewangelii św. Jana 3,3, że musi się „na nowo narodzić”.
Jezus sam wyjaśnia sens tego zwrotu dwa wiersze dalej, gdy mówi: „Jeśli ktoś się
nie narodzi z wody i z ducha”, nawiązując tymi słowami do chrztu. Jan nie
pozostawia czytelnikowi wątpliwości pod tym względem. Bezpośrednio po opisie
rozmowy Jezusa z Nikodemem (wiersze 2-21) zaczyna następny wiersz od słów:
„Potem Jezus i uczniowie Jego udali się do ziemi judzkiej. Tam z nimi przebywał
i udzielał chrztu”. Kolejne kilka wierszy dalej Jan opisuje, jak „faryzeusze
usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan”.
Innymi słowy, Jezus mówiąc, że musimy się „na nowo narodzić”, miał na myśli
chrzest."

Melduję się ponownie
oj dziękuję Wam za wszystko co piszecie i za pamięć w modlitwie:)
Wiecie, jak bywałam na mszach na których dzieci przyjmowały chrzest, słuchałam
tego co mówi kapłan, owszem, ale podczas chrztu naszej Małej miałam taką
nieomal namacalną świadomość znaczenia słów które do nas mówi. I jasność że to
jest to, czego dla niej chcę. "Czy chcecie aby wasze dziecko przyjęło chrzest w
wierze kościoła którą przed chwilą wyznaliśmy?" "chcemy". I błogosławieństwo
dla nas i dla rodziców chrzestnych..Mamy wszystko. Depozyt wiary i
błogosławieństwo kościoła. Obyśmy tego nie zgubli.
A wierszyk cudny i prawdę mówi - o miłości co nie zasłania sobą.

Zmęczyłam się tamtą sobotą, tymi wszystkimi rzeczami bez których ponoć nie
mozna się obejść i staraniem o nie. Chciałam Wam o tym opowiedzieć.
Ważne by nie stracić celu z horyzontu.

mcmaxim - przyjęcie jest po to, by razem cieszyć się z tego, że dziecko
rozpoczęło nowe życie. I to jakie życie! Wiesz, mnie męczy troska o jaką moja
mama zabiega by wyglądać ładnie, by przygotować obiad, by oprawa całego
przedsięwzięcia była w jej mniemaniu jak najbardziej uroczysta. A ponieważ
zależy mi na tej osobie, to nie walczę z tym ( bo wiem że nie wygram) ale
jestem z nią w tym jej całym ogromnym zabieganiu. Jasne że mogłabym się
zbuntować i postawić na swoim (byłam bliska tego, gdy chodziło o przygotowania
do naszego przyjęcia weselnego), tylko że przy okazji straciłabym ją. Bo ona
nie widzi rzeczy tak jaka ja - widzi je po swojemu. Staram się upraszczać
niektóre jej szalone (tak! dla mnie są szalone!!) pomysły, ale widzę jasno że
istotne jest by nie zgubić człowieka, drugiej osoby,a nie by siłą stawiać na
swoim. Mnie rezygnacja z moich upodobań kosztuje decyzję "ok, niech będzie
tak". A moją mamę ...prawdopodobnie rozchorowałoby się znów jej serce albo
co..Wiem że dla niej byłoby to duuuuuużo trudniejsze niż dla mnie,
więc..przepraszam że tak długo i osobiście, ale chyba musiałam o tym napisać.
Poza tym widzę też że to zabieganie mamy o rzeczy zewnętrzne, to nic innego jak
jej sposób na powiedzenie nam że nas kocha. Nie umie inaczej.

Nie pomalowałam sobie paznokci, ani nie dokończyłam makijażu :). Malutka
chciała jeść tuż przed wyjściem :)), przybiegliśmy do kościoła tuż przed 12,
ale zdążyliśmy.

Dziękuję Wam raz jeszcze.

słowa miłości na narodzenie dziecka
Ma może ktoś tę książke? jeśli tak to bardzo prosilabym o jakiś fajny
wierszyk dla maleństwa bo nie mam co wpisać na kartkę z okazji chrztu. Będę
bardzo zobowiązana!

wierszyk z okazji chrztu!!
Czy znacie jakieś wierszyki lub życzenia , które można wpisaćna kartkę z
okazji chrztu?
aneta

znam ten wierszyk moze bym sie nawet usmiala i zajrzala w siebie, moge sie
przyznac, ze troche jestem czapla ale ciekawa jestem co powiesz na to:
nie jestesmy malzenstwem, ostatnio ten temat powrocil przy okazji chrztu
naszego dziecka, kiedy oznajmil, ze nie jest gotowy do malzenstwa ale ze
wzgledu na dobro dziecka mozemy zyc w "bialym malzenstwie". Niedlugo potem
zzwierzyl sie naszemu wspolnemu przyjacielowi, ze mnie nie kocha, owszem
szanuje itd. ale nie kocha niestety. Zreszta potwierdzil to mniej wiecej,
przycisniety przeze mnie do muru. "Mozemy nawet byc razem ale w oddzielnych
mieszkaniach" i wyniosl czesc swoich rzeczy z domu. POWIEDZIALAM mu, ze to mnie
boli, bo mi na nim zalezy. Teraz od paru dni jak dzwonil - mowil, ze przemyslal
duzo rzeczy, zebym sie nie martwila, ze wszystko sie ulozy, ze teskni i ze
wroci do nas. Uwazasz, ze powinnam go przyjac jakby nigdy nic???? z dalszej
rozmowy wyniklo, ze, cytuje: "nic sie nie zmienilo tylko dlatego, ze 3 tygodnie
mieszakal bez nas, wiem dobrze, ze jego milosc jest warunkowa i ze kocha za cos
(czego ja nie robie, jak rozumiem) i on nie cofa niczego co powiedzial, po
prostu chce byc przy dziecku, ktore jest najwazniejsze i ze wzgledu na nie
pracowac nad naszym zwiazkiem".
No to mnie sie wydaje, ze sie wyrazilam jasno. Kto tu jest czapla? Moze jestem
niepoprawna romantyczka ale nad czym tu pracowac, jak nie ma milosci? W imie
dziecka? w imie pelnej rodziny? Bardzo to chwalebne.. Pewnie, ze super jak jest
rodzina, ktora sie kocha ale czy mamy obojetnie sie mijac w przedpokoju w
drodze do lazienki? czy moze "kulturalnie" wspolnie opiekowac sie dzieckiem na
zmiane, jak wynajete opiekunki? Dziecko na pewno zyska i bedzie mialo
szczesliwe dziecinstwo i wyniesie z domu wlasciwy wzorzec zwiazku.. Sorry, moge
popylac jak maly samochodzik, robiac cos dla dziecka (opierac, gotowac,
sprzatac) ale dlaczego mam robic to samo dla faceta, ktory mowi, ze mnie nie
kocha? To dopiero deklaracja, ktora uskrzydla i dodaje sil do pracy nad
zwiazkiem, ha, ha. Nie mowie, ze nie mam udzialu w rozpadzie zwiazku, moglam
mniej spac w weekendy, bardziej opiekowac sie domem, szykowac obiadki,wieszac
zaslonki, w nocy nie prosic go, zeby wstal do malego, moglam nauczyc sie
prowadzic samochod i sama jezdzic po zakupy, moglam sie sama przywiezc ze
szpiatala po porodzie, a nie prosic kumpla, zeby nas odebral bo On akurat
pracowal poza miastem. Moglam sie opiekowac sama dzieckiem jak bylo chore, sama
sobie podac szklanke wody jak mialam 40 st. temperatury a w drugim pokoju spalo
dziecko, zamiast prosic o pomoc Mame, bo On akurat pracowal poza miastem.I nie
mowic mu o tym, ze w takich momentach jest mi trudno. Wtedy bylabym niezalezna
i godna milosci oraz podziwu.

Pilnie-Wiersz,sentencja na Chrzciny!
Witam!Może któraś z Was ma jakiś miły wierszyk lub sentencję z Okazji Chrztu!
Będę Wam naprawdę wdzięczna za każdy!Pozdrawiam!

chrzest-wierszyki ,dedykacja
Znacie może jakieś ładne wiersze na okoliczność chrztu,może coś podpowiecie
co napisać na kartce??

Wiersze O Dzieciach
Potrzebuję pilnie wiersza do wpisania na kartke z okazji chrztu. Moze ktos zna
jakis fajny wiersz na te okazje, albo może polecic mi jakąs stronę gdzie
wiersze są ułozone tematycznie.
Będe wdzieczna za pomoc!

Na pamiątkach chrztu są różne wierszyki, albo cytaty, niektóre
bardzo ładne. Może coś wybierzesz.
Myslę, że masz gdzieś dostęp do takich pamiątek. Ja mam je ale
musiałabym poszukać, bo są gdzieś pochowane


"Czas przypomnieć o bohaterach - 64 rocznica powstania dywizji SS
Galizien"
Plakat ukazujący bohaterów wiersza, powieszony we Lwowie w 2007 roku

www.wolgal.pl/wiersze.html

A co ze mną?

Stamtąd widzę jak patrzysz w kruszynkę w powiciu.
Nachylasz się z czułością nad przyszłym człowiekiem.
Mnie przy próbie ujrzenia ziemskiej drogi świtu
wtrącono ludzką (?) ręką na dno ziemskich piekieł.
Nie los, a zastęp diabłów z szatanem na czele sprawił,
że świat ujrzałem na stopniach w kościele,
albowiem moją mamę - Franciszkę Biernacką - oprawcy z Unii Brzeskiej
(na Stwórcę nie patrząc), rzucili przed ołtarzem, przy nich mnie,
rodzącą
Łzy płodowe po schodach spływają kapiąco, mama krzyczy nie ludzko,
nikt na to nie zważa, a katów to nie wzrusza, ani nie przeraża.
Podszedł do niej esesman — młody Ukrainiec i szczerząc zęby spytał:
"Jak ma się twój synek?!" Potem ręką oprawcy, chwyciwszy mą główkę,
wyrwał ją razem ze mną, by wziąć pod podkówkę (1)
Gdy mnie rzucił przed ołtarz jam wówczas zapłakał,
a ten mnie roztarł butem jakby gniótł robaka.
Moją mamę zemdlałą z browninga zastrzelił
i rzucił na nią zwitek kościelnej pościeli.
Tę scenę oglądałem, lecz już jednak stamtąd.
I uwierz mi na słowo, że nie jestem kłamcą.
A teraz mi odpowiedz, czy z rozdeptaną głową
Jest ważny chrzest w kościele, lecz wodą płodową?
Czy po pierwszo-ostatnim o ratunek krzyku?
Jest się wliczanym w niebie w poczet męczenników?
Czy jeśli się nie było przez księdza dotkniętym?
Można zostać świętym?
Bo ja znam odpowiedź!
I ty też się dowiesz.
Dokąd piekło na ziemi będzie żniwo kosić,
będziesz musiał nie chrzczonych na ołtarze wnosić.
Patrzycie na się wzajem, obydwaj z nadzieją,
że we dwóch wytyczycie trajektorię świata,
choć on głuchnie i wiatry zakłamania wieją.
A czyś o mnie pomyślał, gdyś z Podola wracał?

Scena porodu, jak też imię i nazwisko Franciszki Biernackiej, to
wydarzenie historyczne — Huta Pieniacka na Podolu 28. 02. 1944r.
Zbigniew Maurycy Kowalski Sierpień, 2000r.

chrzest - wiersze?
przygotowuję dla mojego dziecka album z zdjeciami z chrztu.
chciałabym wpisać tam kilka wierszyków związanych z sakramentem
chrztu.
może znacie jakieś - prosze o podpowiedzi

dzięki wielkie

Dziękuję za pytanie, z chęcią odpowiem.
1. Urodziny i imieniny to kwestia mająca swoje źródło w złym świetle w jakim
Pismo Św stawia te uroczystości - ŚJ zatem nie obchodzą swoich i cudzych (nawet
Jezusa- Boze Narodzenie to święto które w naszym kalendarzu nie jest 'czerwoną
czcionką')
2. Z innych popularnych świąt wypadaja wszystkie uroczystości katolickie
(bezwzględnie, kwestie malowanek, wierszyków itp też, proponuję coś zastępczego,
tu chodzi o rodowód tych świat i ceremonii - zwykle pogański), patriotyczne (ŚJ
zachowują neutralność polityczno-narodową). Dzień nauczyciela i ziemi itp to
imprezy o których każdy decyduje sam, nie ma odgórnych reguł (np moje dziecko
bierze w tym udział, ja jako nauczyciel wezmę kwiatki od uczniów bez problemu i
nie czuję w tym kultu jednostki, ale to lepiej spytać każdego z osobna)
3. Jedyne święto religijne obchodzone przez ŚJ to pamiątka śmierci Jezusa, raz
do roku w okresie wielkanocy mniej więcej, może być tak że spytane o obchody
świąt w domu dzieci ŚJ będą mówić właśnie o Pamiątce.
4. małe dziecko nie moze być ochrzczonym ŚJ, to decyzja indywidualna oparta na
świadomym wyborze, więc chrzest zwykle jest w starszym wieku.
5. Ze względu na nautralność dzieci świadków nie bawią się zabawkami militarnymi
w żaden sposób, aczkolwiek generalnie wpaja się im szacunek dla wszelkiej władzy
(w domu, szkole, państwie itp), nie śpiewają hymnu, nie wstają gdy przechodzi
poczet sztandarowy na apelu itp - krótko mówiąc czczą tylko Boga, nie symbole
narodowe ani ludzi.
6. jeśli chodzi o zajęcia pozalekcyjne to plan zajęć ŚJ jest wypełniony po
brzegi (3 razy w tygodniu zebrania ponad godzinne, służba kaznodziejska,
przygotowanie do zebrania, studium rodzinne itp) więc rzadko te dzieci
uczęszczają na coś ponad mimo często niewątpliwych predyspozycji. To wynika z
hierarchii wartości (najważniejsze są wartości duchowe, więź z Bogiem i dobra
opinia wypracowana dzięki nienagannej postawie), niemniej jeśli już gdzieś
chodzą z reguły dość mocno się temu poświęcają (to juz wyuczone ).

Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, napisz. Odpowiem.

Życzenia/wierszyki na chrzest
Za dwa tygodnie zostanę matką chrzestną ) Prezenty już upatrzone, mam tylko
problem z napisaniem jakiś sensownych życzeń....
Macie jakieś pomysły, jakieś życzenia czy wierszyki??
Pozdrawiam. Asia

witam, sprobuj tu poszukac,nie widzialam na chrzest ale dla dzieci, powinnas
cos wyszperac
strony.aster.pl/wierszyki/dzien-dziecka.htmlpozdrawiam,Agnieszka

Oj rzeczywiscie tego nie powiedzialam.
Chodzi mi o wierszyk lub dluzsze zyczenia, co sie pisze w kartce z okazji
chrztu.

mateoryt napisał:

> 1. Chrześcijaństwo to nie przesąd. Ale to już kwestia wiary. Nie miejsce i nie
> czas na rozstrząsanie tego tutaj.

Dlaczego ?
Chrześcijaństwo opiera się na kompilacji klechd i bajek zapożyczonych z wielu
różnych źródeł. Większość chrześcijańskich świąt i obrzędów (boże narodzenie,
wielkanoc, zielone świątki) zostało wprowadzonych tylko po to aby wyprzeć święta
pogańskie. Większość starych kościołów zostało postawionych na miejscu
zniszczonych chramów pogańskich. Etc... etc...

Czy jedzenie wafelków w niedziele to nie przesąd ? Czy chlapanie wodą to nie
przesąd ? Czy robienie magicznych znaków i wypowiadanie magicznych formułek
(wierszyków) to nie przesąd ? Czy oddawanie czci dwóm skrzyżowanym patykom to
nie przesąd ?

Obedrzyj chrześcijaństwo z przesądów, a co ci zostanie ? :)

> 2. Fakt, że Polska przyjęła chrzest, był wyznacznikiem rozsądku i trudno
> byłoby oczekiwać niezwykłego nawrócenia od Mieszka.

To był akt polityczny.
Nie miał nic wspólnego z wiarą.
Wprowadzając go Mieszko trafiał w kilka celów:
1. Ucinał pretekst ataków
2. Wprowadzał posłusznych sobie (bo nie wyrosłych z tradycji) kapłanów
3. Neutralizował rodzime, plemienne wierzenia będące zarzewiem konfliktów
(Polska Mieszka nie była monolitem).
4. Importował "know how" (kapłani byli pierwszymi piśmiennymi)

Jednym słowem czysty biznes - ZERO sentymentów.

> Dodatkowo najwidoczniej nie obawiał się utraty tożsamości Słowian, skoro
> przyjął chrzest.

Ależ na tym mu najbardziej zależało.
Plemiona z własnymi wierzeniami, chramami, kapłanami i rodami nie były pewne.
Kościół posłużył mu do unifikacji, a ta jak wiadomo polega na niszczeniu cech
natywnych. Dokładnie tym samym posłużył się Stalin, który w miejsce krnąbrnego
kościoła chciał wprowadzić nową religie - komunizm :)

> 3. IMHO, w nawiązaniu do IMHO: Ja dostrzegam raczej powrót do wiary, wraz z
> głębszym jej przeżywaniem, w szczególności w kręgach akademickich. Proponuję,
> abyś zapytał osoby wokół Ciebie, czy wierzą. Sam zobaczysz, że nie są to
> "gatunki na wymarciu".

3 błedy:
1. Kościół w Polsce jest teraz modny - moda przemija
2. Ludzie młodzi poszukują odpowiedzi na dręczące ich pytania przez co łatwo i
żarliwie przyjmują różne idee (vide: parady równości) - ale to zapał słomiany
3. Ekstrapolujesz nastroje twojego otoczenia na cały kraj. Wśród moich znajomych
i rodziny ludzi wierzących nie ma (z drobnymi wyjątkami). To o niczym nie świadczy.

gintaras2 napisała:

> Ja nie chce sie skupiac na roznicach w forie i w tersci i od poczatku nie
> chcialam.

No, ok. Niby nie chciałaś, siostra, ale chcesz. Bo dwa wiersze dalej opowiadasz
o porocie do formy chrztu apostolskiego, tak?

> Nie dajecie mi innej odpowiedzi poza tym, ze chrzest w Kosciele Katolickim
jest
>
> przylaczeniem dziecka do wspolnoty.

Tak.

> Przeciez na poczatku Kosciol chrzcil inaczej...powrot o tego nie bylby chyba
> zly?
> Jesli oficjalnie uznano ze grzech pierworodny nie przeszkadza dzieciom w
> pojsciu do Boga to trzeba sie chyba zastanowic czy mozna by powrocic do
chrztu
> z pierwszego wieku, ktorym chrzcili apostolowie.

A jak chrzcili Apostołowie?

> Nie odgradzam mojego dziecka od innych religii, wrecz odwrotnie, chce zeby
> wychowal sie na osobe tolerancyjna i posiadajaca pelna wiedze. Dlatego
> np.chodzi do przedszkola gdzie dzieci sa roznych wyznan. Na pytania o ich
> wiare, bede odpowiadac, ze owszem oni wierza w cos innego niz my, ale to nie
> jest powod do dyskryminacji zadnej ze ston.

Siostra, nie mów mu, ze wierzymy w coś innego. Wspomnij, że mamy pewne różnice,
ok? Ale generalnie wierzymy w to samo. Sądzę, ze to też będzie lepsze dla
twojego dzieciaka. Nie bedzie się czuł inny.

> Nie jestem uprzedona do innych wyznan, ani w szczegolnosci do katolikow. Nie
> chce wskazywac roznic, tylko podazac w swoim zyciu za Jezusem, bo moglabym w
> miedzy czasie sie zagubic.
> Ten dokument jest czyms nowym i to prawda ze budzi moje emocje, ale sa to
> pozytywne emocje.

Wydaje mi się, że ten dokument zamyka pewien etap rozważań i hipotez. Hipotez
postawionych bardzo dawno, kiedy to takich hipotez było więcej niż dzisiaj
teorii na temat geometrii Wszechświata. I tak go odbieram. Może był to zbyt
długi okres. Ale mamy go z głowy.

Podsumowujac, chrzcimy dzieciaki w celu zmazania z nich grzechu perworodnego,
przyłączenia ich do wspólnoty i oddania Panu. Jeśli jednak nie zdążymy
ochrzcić, to mamy nadzieję, ze sama Śmierć Jezusa zapewnia im dostąpienie
Nieba. OK? Starczy?

> O to o czym pisalam sami mnie pytaliscie, odpowiadalam na pytania i niestety
> dotknelam roznic.

Zdarza się, siostra. Nie wkurzaj się. Ja żeby uniknąć takich sytuacji opowiadam
raczej co u mnie i jak sprawy u mnie się mają. Staram się nie rozpoczynać
rozmów od "a dlaczego u was jest inaczej", a już w żadnym wypadku "a dlaczego u
was jest tak do kitu". Wiesz siostra..., zgodnie z zasadą "w domu garbatego nie
rozmawia się o wielbłądach".

No, czym się,

Lajkonix
panta rei - wszystko w płynie

Moniko, a nie można po prostu "normalnie" zaprosić na chrzest ??? To musi być wierszyk? Sorki, ale bardzo mnie intryguje dlaczego właśnie miałoby być inaczej, wtedy będzie pełniej, bo nie rozumiem? Pozdrowionka Katarzyna mama Franka

A co, nie wolno mi?
Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol
Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany
obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w
typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku
zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
"Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
"A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

Wierszyki na różne okazje
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował
notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
sytuację spuentował rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

Nie ma chrztu bez wody
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
woda".

Czy jest tu biskup?
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
go, by mu ją oddać.

Papież to nie mistrz olimpijski
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo
Jan Paweł II.

Górale obronią
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku,
papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do
Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich
i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego
metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia
odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy
i was bydziemy bronić!".

W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył. Tym bardziej
teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym, jak wielkim
człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas, Polaków. Nie
tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale zawsze też potrafił w tym,
co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś figlarnego, coś ,co ma w sobie to
drugie znaczenie. Teraz jest po drugiej stronie życia i jestem przekonany, że
chce, abyśmy w naszym smutku też o tym pamiętali.

Redakcja JM

Autor: Wybór z książki pod tytułem Kwiatki Jana Pawła II dokonał Apostoł
Źródło: www.webgp.thc.net.pl/

Wierszyki na różne okazje
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował
notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
sytuację spuentował rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

Nie ma chrztu bez wody
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
woda".

Czy jest tu biskup?
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
go, by mu ją oddać.

Papież to nie mistrz olimpijski
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce
korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo
Jan Paweł II.

Górale obronią
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku,
papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do
Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich
i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego
metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia
odpowiedział: "Przecież jakby się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy
i was bydziemy bronić!".

Papież w anegdotach cd..2
Wierszyki na różne okazje
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".

Nie ma chrztu bez wody
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda".

Czy jest tu biskup?
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu ją oddać.

Papież to nie mistrz olimpijski
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił stanowczo Jan Paweł II.

Górale obronią
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jak by się tu wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".

źródło www.joemonster.org/article.php?sid=4564

lajkonix napisał:
> No, ok. Niby nie chciałaś, siostra, ale chcesz. Bo dwa wiersze dalej opowiadasz
>
> o porocie do formy chrztu apostolskiego, tak?

Nie nie chce wytykac roznic, ale rzeczywiscie blizszy mi jest sposob chrzczenia
nowotestamentowego.

> > Przeciez na poczatku Kosciol chrzcil inaczej...powrot o tego nie bylby ch
> yba
> > zly?
> > Jesli oficjalnie uznano ze grzech pierworodny nie przeszkadza dzieciom w
> > pojsciu do Boga to trzeba sie chyba zastanowic czy mozna by powrocic do
> chrztu
> > z pierwszego wieku, ktorym chrzcili apostolowie.
>
> A jak chrzcili Apostołowie?

Moze z Dziejów Apostolskich, to jeden z moich ulubionych fragmentów. Opisuje jak
eunuch krolowej Etiopii jechal i czytal z ksiegi Izajasza, proroctwo o Jezusie i
nie bardzo rozumiał o kim bylo. A Duch Panski poprowadzil do niego Sw. Filipa
zeby mogl mu to wylozyc i aby dzieki nawroceniu tego czlowieka Kosciol rozwijal
sie w Etopii.
8:26-39

36. A gdy tak jechali, przybyli nad jakas wode, a eunuch rzekł: Oto woda; coz
stoi na przeszkodzie, abym zostal ochrzczony?
37. Filip zas powiedzial mu: Jesli wierzysz z calego serca, mozesz. A
odpowiadajac rzekl: Wierze, ze Jezus Chrystus jest Synem Bozym.
38. I kazal zatrzymac woz, zeszli obaj, Filip i eunuch do wody i ochrzcil go.

Z tego fragmentu mozemy wywnioskowac ze Filip poinformowal eunucha razem z dobra
nowina ze czescia tego aby stac sie chrzescijaninem jest chrzest.
Przeslanie jest takie: jesli wierzysz mozesz.

Slowo chrzest znaczylo i znaczy "zanurzac".

Z historii Kosciola, ktorej KRK przeciez sie nie wypiera, wiem ze tak wlasnie
chrzczono na poczatku.
Trudno, Kosciol odszedl od tego sposobu. Absolunie nie pozwalam sobie na
ocenianie, to mam nakaz zostawic Bogu, ktory jest jedynym godnym zaufania.

Czesto piszesz: nie wkurzaj sie, ochlon, pusc pary...:-) nie denerwuje mnie ta
zozmowa, tylko ciekawi.
Twoj ostatni post byl w dobrym duchu, dziekuje.
>
>
> > Nie odgradzam mojego dziecka od innych religii, wrecz odwrotnie, chce zeb
> y
> > wychowal sie na osobe tolerancyjna i posiadajaca pelna wiedze. Dlatego
> > np.chodzi do przedszkola gdzie dzieci sa roznych wyznan. Na pytania o ich
>
> > wiare, bede odpowiadac, ze owszem oni wierza w cos innego niz my, ale to
> nie
> > jest powod do dyskryminacji zadnej ze ston.
>
> Siostra, nie mów mu, ze wierzymy w coś innego. Wspomnij, że mamy pewne różnice,
>
> ok? Ale generalnie wierzymy w to samo. Sądzę, ze to też będzie lepsze dla
> twojego dzieciaka. Nie bedzie się czuł inny.
>
>
> > Nie jestem uprzedona do innych wyznan, ani w szczegolnosci do katolikow.
> Nie
> > chce wskazywac roznic, tylko podazac w swoim zyciu za Jezusem, bo moglaby
> m w
> > miedzy czasie sie zagubic.
> > Ten dokument jest czyms nowym i to prawda ze budzi moje emocje, ale sa to
>
> > pozytywne emocje.
>
> Wydaje mi się, że ten dokument zamyka pewien etap rozważań i hipotez. Hipotez
> postawionych bardzo dawno, kiedy to takich hipotez było więcej niż dzisiaj
> teorii na temat geometrii Wszechświata. I tak go odbieram. Może był to zbyt
> długi okres. Ale mamy go z głowy.
>
> Podsumowujac, chrzcimy dzieciaki w celu zmazania z nich grzechu perworodnego,
> przyłączenia ich do wspólnoty i oddania Panu. Jeśli jednak nie zdążymy
> ochrzcić, to mamy nadzieję, ze sama Śmierć Jezusa zapewnia im dostąpienie
> Nieba. OK? Starczy?
>
>
> > O to o czym pisalam sami mnie pytaliscie, odpowiadalam na pytania i niest
> ety
> > dotknelam roznic.
>
> Zdarza się, siostra. Nie wkurzaj się. Ja żeby uniknąć takich sytuacji opowiadam
>
> raczej co u mnie i jak sprawy u mnie się mają. Staram się nie rozpoczynać
> rozmów od "a dlaczego u was jest inaczej", a już w żadnym wypadku "a dlaczego u
>
> was jest tak do kitu". Wiesz siostra..., zgodnie z zasadą "w domu garbatego nie
>
> rozmawia się o wielbłądach".
>
> No, czym się,
>
> Lajkonix
> panta rei - wszystko w płynie

Humor (w żałobie) III
*Komu lektykę*
Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
- Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą
się, miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim,
ale komu ja to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich
biskupów).

*Siostrzyczka Tomciu Paluszka*
W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc
wzdłuż barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie
podają mu ją ponad barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po
wyłożonej czerwonym suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w
bajkę: kolumnada Barniniego staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec
Święty w obszernych szatach, z mitrą błyszczącą w słońcu, staje się
jakiś królem z legendy, a dziewczynka - siostrzyczką Tomcia Paluszka.
Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi dziecko w górę tak, żeby
zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi placu rodzice
odbierają je z papieskich rąk.

*Tylko nie mówicie Papieżowi!*
Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre
Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy
ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech
Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich
modlić!".

*Biskup i góral*
W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał
górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go,
kim jest.
- Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
- Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami
góral.

*Najprzystojniejszy kardynał*
Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z
wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola
Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała
"Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią
z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

*A co, nie wolno mi?*
Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup
Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca,
znany obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował
nominowanemu w typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i
pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał
zrobił dokładnie to samo.
"Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
"A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.

*Wierszyki na różne okazje*
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany
"Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W
1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
"Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym... paniom".
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce,
podarował notes z dedykacją:
"W tym notesie nie pisz dwójek,
o to prosi Cię dziś Wujek!".
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i
całą sytuację spuentował rymowanką:
"Za te całodzienne harce,
Zmówię brewiarz przy latarce".
Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i
kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w
klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o
imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na
mnie się dąsa".

*Nie ma chrztu bez wody*
15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach
na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana
konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w
mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych nie miało być
miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni
cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego deszczu.
Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha słowami: "Konsekracja to jakby
chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i woda".

*Czy jest tu biskup?*
W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu
do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i
zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co
chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z
Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas
biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że
konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by mu
ją oddać.

*Papież to nie mistrz olimpijski*
Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież nie
chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
"Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc jakiś
podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
"Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił
stanowczo Jan Paweł II.

*Górale obronią*
Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października 1978
roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami licznie
przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych, tradycyjnych
strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z was są
górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z
Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu
wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".

/

W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył. Tym
bardziej teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym, jak
wielkim człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas,
Polaków. Nie tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale zawsze
też potrafił w tym, co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś
figlarnego, coś ,co ma w sobie to drugie znaczenie. Teraz jest po
drugiej stronie życia i jestem przekonany, że chce, abyśmy w naszym
smutku też o tym pamiętali.

(od gonzoRa)

> Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król
> podnosi dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i
> przybiegający z głębi placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.
>
> Tylko nie mówicie Papieżowi!
> Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do
> Andre Frossarda zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na
> pewno, "jacy ludzie włożyli broń w rękę Turka". Frossard rzucił z
> pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi Ojcu Świętemu! Jeszcze
> każe nam się za nich modlić!".
>
> Biskup i góral
> W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał
> górala, który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał
> go, kim jest.
> - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
> - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył
> ramionami góral.
>
> Najprzystojniejszy kardynał
> Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z
> wrażenia gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała
> Karola Wojtyły i zamiast zatytułować go "najdostojniejszym",
> powiedziała "Witojcie nom najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś
> spojrzał na nią z filuternym błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym
> jest".
>
> A co, nie wolno mi?
> Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku
> arcybiskup Karol Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit,
> benedyktyn z Tyńca, znany obecnie z prowadzenia programów
> telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w typowy dla księży sposób:
> ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku zaskoczeniu ojca
> Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
> "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany
> benedyktyn.
> "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły
> papież.
>
> Wierszyki na różne okazje
> Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła,
> zwany "Wujkiem", często układał wierszyki i piosenki do różnych
> sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
> "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
> i jak tu można wierzyć tym... paniom".
> W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce,
> podarował notes z dedykacją:
> "W tym notesie nie pisz dwójek,
> o to prosi Cię dziś Wujek!".
> W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa,
> potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie
> tracił rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką:
> "Za te całodzienne harce,
> Zmówię brewiarz przy latarce".
> Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i
> kardynałem. Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w
> klasztorze urszulanek na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o
> imieniu Alfonsa, ułożonym przez siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa
> na mnie się dąsa".
>
> Nie ma chrztu bez wody
> 15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich
> oczekiwaniach na pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo
> oczekiwana konsekracja świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na
> uroczystościach w mieście, gdzie według założeń władz komunistycznych
> nie miało być miejsca dla Boga, przybyło kilkadziesiąt tysięcy osób.
> Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie padającego ulewnego
> deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
> słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi
> być i woda".
>
> Czy jest tu biskup?
> W 1960 roku, wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do
> pociągu do Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i
> zakrzyknął: "Czy jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co
> chodzi. Widząc zdziwione miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z
> Rybnika". Pierwszy ocknął się ks. Wojtyła, który był już wówczas
> biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj". Okazało się, że
> konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał go, by
> mu ją oddać.
>
> Papież to nie mistrz olimpijski
> Pracownicy Watykanu nie mogli pogodzić się z tym, że nowy papież
> nie chce korzystać z lektyki papieskiej, zwanej sedia gestatoria.
> "Bez sedia gestatoria Ojciec Święty nie będzie widziany, może więc
> jakiś podest?" - nie dawali za wygraną "watykańczycy".
> "Na podest nie wejdę, nie jestem mistrzem olimpijskim!" - oznajmił
> stanowczo Jan Paweł II.
>
> Górale obronią
> Nazajutrz po uroczystości inauguracji pontyfikatu, 23 października
> 1978 roku, papież spotkał się w Auli Pawła VI ze swoimi rodakami
> licznie przybyłymi do Rzymu. Dostrzegłszy górali w pięknych,
> tradycyjnych strojach, podszedł do nich i powiedział: - "No, jacyż to z
> was są górale, co ciupagi macie, a swojego metropolitę toście wypuścili z
> Krakowa?". Na to Staszek Trzebunia odpowiedział: "Przecież jakby się tu
> wom jaka krzywda działa, to my przyjdziemy i was bydziemy bronić!".
>
>
> W momencie, kiedy przygotowaliśmy ten tekst, Papież jeszcze żył.
> Tym bardziej teraz pamiętajmy nie tylko o tym, że odszedł, ale o tym,
> jak wielkim człowiekiem był przez te wszystkie lata, szczególnie dla nas,
> Polaków. Nie tylko był człowiekiem wielkim, dobrym, otwartym, ale
> zawsze też potrafił w tym, co nas otacza, znaleźć coś przekornego, coś
> figlarnego, coś ,co ma w sobie to drugie znaczenie. Teraz jest po
> drugiej stronie życia i jestem przekonany, że chce, abyśmy w naszym
> smutku też o tym pamiętali.